czwartek, 25 marca 2010

Zofia Beszczyńska "Skąd się biorą wilki?"

Opowiastka Zofii Beszczyńskiej Skąd się biorą wilki? jest pochwałą wyobraźni. Tej dziecięcej przypadłości, która prowadzi w jakieś alternatywne światy, niekoniecznie rządzone przez prawa logiki, rozumu czy sensu. Jeśli zapomnieliście, jak to jest dać się ponieść fantazji – zajrzyjcie do tej niepozornej książeczki.

Razu jednego mała Ania miała problem. Zamyślając się nad tajemnicami świata, nie umiała dociec, skąd się wzięły różne zwierzęta. Nie, nie, nie chodzi tu o teorię Darwina, wielkie wybuchy i inne ważne nauki. Ania jest ciekawa prapoczątku, konceptu, pramyśli… Postanawia wyruszyć do Afryki, aby wszystko sprawdzić osobiście. I choć nie była pewna drogi, wyruszyła, a ścieżka „sama podścielała się jej pod stopy”. Zdradzę kilka wniosków, do których doszła bohaterka, obserwując świat z bliska. Otóż lwy wyrastają z traw na sawannie. Przyjrzyjcie się bliżej obrazkowi, czyż Ania nie ma racji?



A żyrafy? Oczywiście ze słońca błyskającego przez liście. Spójrzcie!



Prosta i sympatyczna bajeczka Zofii Beszczyńskiej zachęca do wyruszenia w podróż. Niekoniecznie od razu do Afryki. Może na początek w krainę wyobraźni. Pani Zofia z pewnością podpisałaby się pod tymi słowami Julka Tuwima:

Dziecko, nawet współczesne (anno radio, kino, auto, kilo, foto i moto), nie obejdzie się bez bajki, złudy, wymysłu i czarodziejstwa. Biada niemądrym rodzicom, którzy by swe dzieci wychować chcieli rzeczowo, logicznie, realnie, „zgodnie z obecnym stanem wiedzy”, prostując ich fantastyczne o świecie i otaczających przedmiotach pojęcia! Pociecha wyrośnie na kretyna, na złego, tępego kretyna. Chłopiec, któremu by zaczęto tłumaczyć, że chociaż pędzi w szpagatowej uprzęży, to jednak nie jest koniem, choćby się dał przekonać, nigdy nie będzie szczęśliwy. Nawet posady dobrej nie dostanie. A już na pewno ani prochu nie wymyśli, ani Ziemi nie wstrzyma i nie ruszy Słońca, ani Pana Tadeusza nie napisze, ani wyżej wzmiankowanej wiedzy luminarzem nie będzie. Straszne to myśli: dziecko z tzw. zdrowym rozsądkiem i trzeźwym na świat patrzeniem. Maleństwo się rodzi, po pewnym czasie zaczyna mówić – i od razu, bez przygotowania, mówi nieprawdę. To znaczy, że fantastyka jest zjawiskiem przyrodzonym. Potem dopiero głupiejemy, my, smutni dorośli ludzie.



Możesz kupić tutaj: Skąd się biorą wilki?

Oprawa: Twarda
Ilość stron: 40
Wydawnictwo: Mila
Rok wydania: 2009
Wymiary: 12.5x18.5cm
ISBN: 9788392656517

2 komentarze:

  1. Julek Tuwim wiedział, co pisał. Zgadam się całkowicie. I muszę się przyznać z żalem, że czasem bywa, iż czuję się jak ten smutny dorosły, co to głupieje pod presją racjonalnego spojrzenia na świat. Na całe szczęście jest mały brzdąc, który wprowadza nieco szaleństwa do tego zdorosłowaciałego świata. I książki, które razem z nią czytam. Sympatyczna ta historia opowiedziana przez Beszczyńską. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się całkowicie! Gdyby nie te dzieci... wiele wspomnień wraca i inne spojrzenie na świat czasem staje się moim udziałem:)

    OdpowiedzUsuń