czwartek, 4 listopada 2010

„Świerszczyk” nr 21/2010


Rozmowa – rzecz arcyważna! Zwłaszcza gdy dochodzi do nieporozumień i zaczynamy się na kogoś boczyć. O różnych aspektach komunikacji między ludźmi traktuje nowy „Świerszczyk”. Na jakie kwestie zwrócono uwagę?

Numer otwiera zabawny wierszyk Tomasza Plebańskiego o telefonie od wuja Leona. Wbrew pozorom to nie wuj ma problemy ze słuchem, ale chłopiec, który odbiera telefon. Ich konwersacja okazuje się komedią pomyłek.

Co mam podać? Co? Herbatę?
A rozumiem. Podać tatę.

W krótkim opowiadaniu Małgorzaty Strzałkowskiej poznajemy Tomka i Karola. Ten drugi jest klasycznym gadułą, który drugiemu nie daje dojść do słowa. A w pamiętniku świerszczyka ciekawa historia o tym, jak Matylda siadała zawsze w ławce przed Klemensem, zasłaniając mu cały widok. Bohater twierdzi, że robiła to złośliwie. Dopiero po jakimś czasie decyduje się z koleżanką porozmawiać, aby przedstawić swój problem. Oczywiście o złośliwości ze strony Matyldy nie może być mowy.

Mnie najbardziej podoba się opowiadanie Ireny Landau Rozmówki, bo przypomina mi mnie samą z czasów podstawówki. Też miałyśmy zeszyty (brudnopis), który zapełniałyśmy w czasie nudniejszych lekcji (zwłaszcza biologii) rozmowami o naszych ważnych sprawach:) Szkoda, że te zeszyty się nie zachowały... mam za to kilka kartek z okresu studiów (jak widać z pogaduszek na kartkach się nie wyrasta), które są szczególne. Konwersacje wtedy prowadziliśmy grupowe – to był dialog na cztery pary rąk, dowcipny i najczęściej wierszowany:) Ach, to były czasy....



W numerze jeszcze projekt, jak wykonać gadulce-skarpetulce oraz konkurs, w którym do wygrania Taja z Jaśminowej:)

Strona "Świerszczyka"

4 komentarze:

  1. Gadulce-skarpetulce, mówisz? :) Ciekawe!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mieszkam w mieszkaniu, w którym większą część życia spędziła nieżyjąca już pisarka, Maria Rosińska, pisząca z tego, co mi wiadomo, także dla tej przecudnej gazetki ;) Złapał mnie sentyment, pardon :)

    Pozdrawiam cieplutko :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Już mamy zakupiony, dziecię nawet połowę zdążyło przeczytać. Tzn połowę w mojej obecność bo potem się schowała i doczytało resztę samo ;) (bo ja niedobra matka jestem i każe robić przerwy w czytaniu)
    Bardzo podoba mi się Świerszczyk bo wnosi coś więcej niż gazetki o Barbie, kucykach czy innych stworkach ;)

    OdpowiedzUsuń