sobota, 31 lipca 2010

"Ryms" 10/2010



SEDNO RYMSA

Hanna Dymel-Trzebiatowska – Flagowe okręty Północy (o książce obrazkowej w Skandynawii)

Ewa Skibińska - Nie bójcie się książek obrazkowych! (przegląd wybranych tytułów)

Co daje dzieciom kontakt z książką artystyczną? - sonda z udziałem Moniki Obuchow, Agaty Dudek, heligaz, Joanny Olech, Michała Zająca i Magdaleny Kłos-Podsiadło

Małgorzata Cackowska - Ula i książki (z pamiętnika mamy małej czytelniczki)

Jacek Friedrich - Ziemia, niebo i czas plus całe mnóstwo innych rzeczy (o ilustrowanej książce edukacyjnej czasów PRL)

W CZTERY OCZY

Krystyna Romanowska – Najważniejsza jest empatia (rozmowa z Marjolijn Hof, autorką „Małej szansy”)

MŁODZI ZDOLNI

Dorota Wątkowska (rozmawia Ania Mieszała)

MISTRZOWIE

Grażka Lange w krainie książek - część I

ANTYKWARIAT

Janusz Pawlak - Dziwne przygody "Dziwnych przygód..."

STRYCH Z KSIĄŻKAMI

Ania Mieszała – Wyszperane ostatnio

CO W TRAWIE PISZCZY

Konkursowe prace "Wasz 1989"

Informacje o wynikach konkursów: Najpiękniejsze Książki Roku 2009, Nagrody Donga 2009, „Książka dobrze zaprojektowana”, Papierowy Ekran 2010, Konkurs Literacki im. Astrid Lindgren, Konkurs Empiku "Przecinek i kropka"

Aneta Bohaczewska-Petryna - Co ma piernik do wiatraka, a młotek do abstrakcji? (o psychologicznym rozumieniu określenia "abstracja")

Polemiki: dotycząca artykułu dr Małgorzaty Cackowskiej "Polityczne konstruowanie dziecięcej wyobraźni, czyli jaka może być edukacja seksualna w książkach obrazkowych dla dzieci" [w:] "Ryms" nr 9, polemiczna recenzja "Wielkiej księgi cipek"

RECENZJE, PATRONATY

Ewa Skibińska: "O duchu, który się bał", „Zarafa”, „Czarna operacja”, „Jaśnie Pan Pichon”, „Czarny ptak”, „Straszna książka”, „Prawda według Niny”, "Szczęście według Niny", "O snach", „Król i morze”, audiobook "Posłuchajcie bajeczki".

piątek, 30 lipca 2010

Radomiła Birkenmajer-Walczy "Ciotka, my i reszta świata"


Całe szczęście, że wakacje się jeszcze nie skończyły. Otóż znalazłam książkę, która idealnie nadaje się na czytanie w czasie wolnym – na łące pod kopką siana, na wiejskim mostku albo pod starą gruszą. Czytanie w bloku, na kanapie też ujdzie, ale pod warunkiem, że młody czytelnik w chwilę po lekturze wybiegnie na podwórko, by z kompanami przeżyć przygodę.

Ciotka, my i reszta świata opowiada bowiem o grupce spokrewnionych ze sobą dzieci. Jest ich pięcioro – Brat (narrator) i jego Siostra, Pociotek i Lalunia (dzieci Ciotki) oraz Kuzynek. Sporo czasu spędzają razem – nie tylko wakacje, ale także ferie, święta i czas pomiędzy, kiedy rodzice Brata, Siostry i Kuzynka są w rozjazdach, na kontraktach czy po prostu ostro harują. Przez większość czasu nad dzieciakami opiekę sprawuje Ciotka, nazwana przez Wujka Wieczną Wysiadywaczką. To specyficzna osóbka i dzieci kochają ją przede wszystkim z uwagi na fakt, że „nie była szczególnie absorbująca i nie wymagała całodobowej opieki”. Ciotka bowiem ma swój laptop, swoją pracę i nie wtrąca się za bardzo w świat dziecięcy, licząc na tak zwany święty spokój. Przygody dzieciaków zawarte w piętnastu opowiadaniach są dość magiczne. To znaczy niby wszystko dzieje się normalnie, gdy ni stąd, ni zowąd wydarza się coś, czego racjonalnie wytłumaczyć się nie da. Na przykład trolla Gunnara, który nieźle łobuzuje w laptopie Ciotki czy nagle nadopiekuńczych rodziców, którzy dostawszy koraliki szczęścia, zmieniają się nie do poznania.

Autorka kreuje świat, który nie może się nie spodobać! Przede wszystkim przygody rozgrywają się w otoczeniu budzącym w czytelniku jakieś tęsknoty. Raz jest to ukryta w głuszy leśniczówka, innym razem stary dworek Stryja czy drewniana chatka. Jednym słowem – poza cywilizacją. Dzieci biegają po lesie, brodzą w strumykach, zupełnie przy tym niezainteresowane telewizją i komputerami. Wydaje się, że właśnie wtedy, pośród natury, wszystko zdarzyć się może – na przykład Pociotkowi urośnie rybi ogonek:) I jeszcze jedna tęsknota – życie w gromadzie, na kupie, wspólnota – jak kto woli. Jeśli czegoś bohaterom zazdrościmy, to właśnie tego, że wszystko robią razem, że mają z kim pogadać o swoich ważnych niezmiernie sprawach, także tego, że nikt im niczego nie narzuca, nie kontroluje nadmiernie. To chyba tęsknota, którą jako pierwsza wzbudziła w nas Lindgren i jej Dzieci z Bullerbyn. Ach... wyrywa się czytelnikowi raz po raz!

Pięknie wydaną książkę zdobią prace Bohdana Butenki, które jeszcze podkręcają klimat radosnej, swobodnej fabuły.

Możesz kupić tutaj: Ciotka, my i reszta świata

Ilustracje: Bohdan Butenko
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 160
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: MILA
Wymiary: 15.0x24.0cm
ISBN: 9788392656593

"Gadające zwierzęta i sny" - artykuł Joanny Olech w "TP"

Zapraszam do lektury ciekawego tekstu Joanny Olech, która przygląda się książkom niby dziecięcym, ale w rzeczywistości nadającym się do czytania także przez dorosłych. Zwraca przy tym uwagę na znaczenie ilustracji.

Francuzi wskazują na okładce wiek dziecka, dla którego przeznaczona jest książka. Nie doczekaliśmy się dotąd takiej praktyki w Polsce. Metoda francuska też jednak zawodzi, bo mnożą się książki, których nie sposób dedykować konkretnej grupie wiekowej.


Nie działa już prosta zasada, że to, co kolorowe, w dużym formacie i twardej oprawie, to dla maluchów. Exemplum: opisywana na tych łamach „Love Story” Oli Cieślak – zabawny picture book na temat miłości i zdrady, walentynkowy żart dla dorosłych, uporczywie stawiany przez księgarzy na półkach obok Puchatka i Świnki Peppy. Dziś kolejne tytuły z enigmatycznym adresatem, co jednak wcale nie ujmuje im zalet. Przeciwnie – książki te chce się mieć od pierwszego wejrzenia, tak są urodziwe i eleganckie.

Ciąg dalszy tekstu znajdziecie tutaj.

Pod lupę trafiły:

Aldous Huxley, Wrony i Wąż il. Agata Dudek, przeł. Jadwiga Jędryas, Warszawa 2010, Wydawnictwo Dwie Siostry.


Adam Jaromir, Zarafa il. Paweł Pawlak, Warszawa 2010, Wydawnictwo Muchomor.



Sylvie Baussier, O snach il. Ilya Green, przeł. Agnieszka Drotkiewicz, Warszawa 2010, Wydawnictwo Amea.



Irene Dische, Hans Magnus Enzensberger, Michael Sowa, Esterhazy. Historia o zającu przeł. Agata Sobiepanek, Warszawa 2010, Wydawnictwo Nisza.

czwartek, 29 lipca 2010

Grzegorz Kasdepke "Horror! czyli skąd się biorą dzieci"


Lektura książek Kasdepke przyprawić może o siwe włosy, bo jeśli moje dzieci kiedyś będą miały takie pomysły, jak bohaterowie Horroru!…, to jest się czego bać. Otóż w pewnym przedszkolu wśród dzieci rozchodzi się plotka, że ich wychowawczyni, pani Miłka, pożera dzieci. Jedno właśnie połknęła, czego dowodem jest jej duży brzuch. Rozalka, Grześ i Bodzio ani myślą siedzieć bezczynnie. Chowają się po kątach, a Bodzio – określany nie bez kozery rezolutnym, zakrada się do gabinetu pani dyrektor, by podjąć odpowiednie kroki, czyli zadzwonić na policję!

Najnowsza książka Grzegorza Kasdepke może pełnić kilka funkcji. Po pierwsze, to przezabawna opowieść dla dzieci, przy której czytaniu pośmieje się i rodzic. Po drugie, to książka edukacyjna – słuchając typowych dla autora fabuł, maluch koniec końców otrzymuje konkretne informacje na temat tego, skąd się biorą dzieci. Kasdepke nie owija tu w bawełnę – rodzice, gdy się kochają, kładą się na golasa i przytulają. Siusiak taty rośnie i można go włożyć w to miejsce u mamy do siusiania. W chwili przyjemności z siusiaka wypływają plemniki i gonią co tchu do jajeczka w brzuchu mamy. I wtedy zaczyna się dziecko! Konkretnie, prawda?! Dlatego, po trzecie, Horror!… to propozycja, która dodaje rodzicom odwagi, ale i podpowiada, jak rozmawiać z przedszkolakiem o seksie. Zwłaszcza, że na ostatnich stronach znajdziemy pożyteczne „rady dla dzieci/rodziców”. Maluchom sugeruje się tu, by o wszystko pytały rodzicom, a tym z kolei – by nie wpadali w panikę.

Kasdepke pokazuje dorosłemu czytelnikowi jeszcze jedną prawdę o dziecku. Mianowicie gdy brakuje rzetelnych informacji i zainteresowania dziecięcymi lękami, zaczyna dziać się horror. Wyobraźnia szkraba bowiem pracuje na zwiększonych obrotach i może napytać brzdącowi (i nam!) biedy. Nie wierzycie? Sami posłuchajcie kilku cytatów z książki. Więc skąd biorą się dzieci?

- Dzieci rosną w ziemi (…). Trzeba je podlewać, bo jak nie, to będą małe i krzywe.
(…)
- Dzieci kupuje się na Allegro. Jeżeli rodzice wylicytują je za zbyt duże pieniądze, to potem trzeba pożyczyć od babci emeryturę.
(…)
- Z internetu (…). Trzeba się zalogować na odpowiedniej stronie, a potem dziecko dostarcza kurier.
:):):):)

Możesz kupić tutaj: Horror! czyli skąd się biorą dzieci

Ilustracje: Marcin Piwowarski
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 64
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Wymiary: 17.0x22.0cm
ISBN: 9788310117816

środa, 28 lipca 2010

Sven Nordqvist "Pettson na biwaku"


Jeśli miałabym zadanie polecić jakiegoś jednego zagranicznego pisarza książek dla dzieci, z całą pewnością byłaby to Astrid Lindgren. Gdybym miała wskazać na zagranicznego ilustratora – nie wahałabym się długo i postawiła na Svena Nordqvista, który, swoją drogą, pisze także fabuły do własnych książek.

Po Mamie Mu i Gdzie jest moja siostra? trafiła w nasze ręce kolejna książka tego twórcy. Jest to najnowsza część przygód Pettsona i Findusa, ósma już propozycja w serii. Bardzo byłam ciekawa Pettsona i oczywiście miałam dobre przeczucie, że i w tej książeczce dzieci się zakochają.

Muszę jednak ostrzec – choć Pettson na biwaku to skromna objętościowo pozycja – trudno dotrzeć do jej końca. Godzinami, dniami tkwimy nieraz na jednej stronie, przyglądając się tak typowym dla Nordqvista ilustracjom – pełnym drobiazgów oraz intrygujących, odrealnionych momentami, szczególików. Uwielbiam u Nordqvista te dziwaczne fragmenty ilustracji – a to u dołu strony kura pakuje bieliznę do walizki, a to jakaś miniaturowa krowa łowi mrówki, a to krasnoludko-grzybek wypasa biedronkę... maluchy jakoś przyjmują je naturalnie, ale ja, durny dorosły, dziwuję się i podśmiewam. Pettsona na biwaku towarzyszył nam w wypadzie w góry. Czytałam go wtedy trójce dzieci, zadając pytania i zachęcając do zagłębiania się w świat wyobraźni autora. Ta zabawa z książką wszystkim nam się podobała.

A fabuła? Równie inna. Staruszek Pettson i kot Findus znaleźli stary namiot na strychu. Zamarzyło im się, oj zamarzyło, o wędrowaniu wśród szczytów i biwakowaniu pod gołym niebem. A że nie było to zbyt prawdopodobne, namiot rozbili w ogrodzie. Przed nocą poszli jeszcze łowić ryby i wtedy to zdarzyło się coś wyjątkowego…

Zajrzyjcie na stronę Pettsona i Findusa. Znajdziecie tam fajne pacynki (do wydrukowania), które pomogą przedłużyć chwile z książką.

Możesz kupić tutaj: Pettson na biwaku
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 26
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: Media Rodzina
Wymiary: 22.0x30.0cm
ISBN: 9788372784346
Tłumaczenie: Barbara Hołderna

wtorek, 27 lipca 2010

Neil Gaiman "M jak magia"


Gaiman to pisarz specyficzny i bardzo współczesny. Przede wszystkim za sprawą łamania konwencji i pisania wbrew przyjętym regułom. Wielu czytających jego książki zastanawia się, dlaczego adresuje je do młodych, jak sam wielokrotnie podkreśla – do dzieci. Trudno i mnie dojść zamiarów Gaimana, ponieważ jego powieści i opowiadania z całą pewnością przez dzieci nie powinny być czytane. Ich lekturę polecałabym jedynie co bardziej ukształtowanym, dojrzałym nastolatkom. Pisarstwo Gaimana może bowiem sporo w małej głowie namieszać. Tym bardziej jeśli wziąć pod uwagę fakt, jak bardzo młody człowiek potrzebuje szukać autorytetów.

Znając relację z lektury książek Gaimana Igirisu (Odd i Lodowi Olbrzymi, Koralina czy Księga cmentarna), podeszłam do M jak magia dość nieufnie, ale jednak z dużym zaciekawienie. Spodobały mi się te opowiastki, czytane bez zobowiązań i dla rozrywki. W M jak magia jest ich jedenaście, poprzedzonych wstępem autora, który notuje:

Opowiadania to niewielkie okienka do innych światów, innych umysłów i snów. To podróże, które pozwalają odwiedzić drugi koniec wszechświata i zdążyć wrócić na kolację.

Rzeczywiście pisarz serwuje nam niezwykle intensywne podróże to tu, to tam. Raz stoimy pod trollowym mostem, potem lądujemy na spotkaniu Klubu Złoczyńców, najbardziej ekskluzywnego w całych Siedmiu Światach, albo uczestniczymy w posiedzeniu dwunastu miesięcy. I wszystko zaczyna się tu dość zwyczajnie, aby za chwilę – i czytelnik tej chwili doczekać się autentycznie nie może – zdarzyło się coś dziwnego. Jak w opowiadaniu Jak rozmawiac z dziewczynami na prywatkach, w którym akcja rozgrywa się na pretensjonalnej prywatce. Wkrótce jednak bohater spotyka dziewczynę nie z tego świata... Te elementy magiczne, odrealnione stanowią wyróżnik stylu Gaimana.

Pisarz tworzy też historie z różnych półek – raz są to opowieści prawie kryminalne (Spraw dwudziestu czterech kosów, Jak sprzedać Most Pontyjski), innym razem biorą coś z powiastki filozoficznej (Trollowy most) czy literatury grozy (Nie pytaj diabła). Powstaje więc ciekawa mieszanka, z której każdy czytelnik wybierze coś dla siebie. Mnie najbardziej spodobało się opowiadanie Jak sprzedać Most Pontyjski, o którym autor mówi, że jest to „historia fantasy zainspirowana przez autentycznego człowieka, “Hrabiego” Victora Lustiga, który naprawdę sprzedał wieżę Eiffla, mniej więcej w taki właśnie sposób (po czym w kilka lat później zmarł w więzieniu Alcatraz)”.

Wracając do myśli rzuconej we wstępie... Gaiman nie może uchodzić za autorytet. W jego tekstach trudno dopatrzeć się wyraźnej hierarchii wartości, brakuje morału i oddzielenia dobra od zła. Dlatego fajnie się go czyta dla rozrywki. Fascynacja dziecka światami przez niego tworzonymi powinna jednak budzić w rodzicach pewne zaniepokojenie.

Możesz kupić tutaj: M jak magia

Oprawa: Miękka
Ilość stron: 232
Rok wydania: 2007
Wydawnictwo: MAG
Wymiary: 11.3x18.5cm
ISBN: 978-83-7480-052-5
Tłumaczenie: Paulina Braiter

poniedziałek, 26 lipca 2010

Maja von Vogel "Czy czujesz lekki powiew wiatru?"



Czy czujesz lekki powiew wiatru? to coś więcej niż tylko książka z opowiadaniami. W dużej mierze to poradnik, jak się z dzieckiem bawić, by uwrażliwiać jego zmysły. Świetna rzecz dla przedszkolanek, ale także rodziców, którzy chcą z dzieckiem aktywnie spędzać czas i brakuje im pomysłów na wspólną zabawę.


Kolejne rozdziały książki koncentrują się wokół zmysłów: dotyku, wzroku, słuchu, smaku i węchu. Poprzedza je krótka notka, w której autorka zwraca uwagę na rolę danego zmysłu, korzyści wynikające z jego aktywacji oraz negatywne konsekwencje braku uwrażliwiania na niego. Następnie czytamy cztery, pięć opowiadań – a to o perłach księżniczki, to znów szukamy złotej kuli, innym razem wpadamy do gospodarstwa wiejskiego bądź bawimy się w królewskiego degustatora. Zaproponowane po każdej bajce zestawy ćwiczeń są proste, ale i niezwykle sympatyczne. Przypomniano zabawę z mojego dzieciństwa, która polegała na rozpoznawaniu przedmiotów jedynie przez dotyk. Sugeruje się też rzucanie cieni zwierzątek ułożonych z dłoni na ścianę albo wyczuwanie stopą różnych przedmiotów (żołędzie, kasztany, gumowe kulki, piórka) i wiele innych.


Lubię takie praktyczne książki. Dziś na rodzica, który sam zajmuje się wychowywaniem własnych dzieci, nie posyła ich do przedszkola, spada ogromne zadanie. Ponieważ programy w przedszkolach są niezwykle ambitne, a wobec dziecka, które rozpoczyna edukację już jako pięciolatek wymaga się dziś bardzo dużo, rodzic musi dbać, by jego maluch nie został w tyle. Książki takie, jak ta dziś omawiana, traktuję trochę jak pomoc w domowym nauczaniu. Oczywiście nie mam ciśnienia, żeby dzieci znały angielski, czytały jeszcze przed rozpoczęciem nauki w szkole czy znały podstawy arytmetyki. Zależy mi raczej właśnie na uwrażliwianiu – spodobało mi się to słowo, które w książce von Vogel pojawia się po wielokroć. Czy czujesz lekki powiew wiatru? bardzo mi pomaga:)


Możesz kupić tutaj: Czy czujesz lekki powiew wiatru?


Oprawa: Twarda

Ilość stron: 88

Wydawnictwo: Jedność

Wymiary: 17.0x24.0cm

ISBN: 83-7442-016-2

Tłumaczenie: Ewa Martyna

środa, 21 lipca 2010

Książki Suzy Lee

Jak juz wczoraj wspomniałam, twórczość Suzy Lee mnie oczarowała.

Na stronach wydawnictwa Kwiaty Orientu znajduję taką o niej notkę:
Suzy Lee urodziła się w Seulu. Techniki rysunku oraz sztuki ksiązki uczyła się w Republice Korei i w Wielkiej Brytanii. Jej ksiązki: „Czarny ptak” (Lirabelle, Francja); „Fala” (Wave, Chronicie Books, Stany Zjednoczone); „ZOO” ( BIR, Republika Korei); „Alicja w krainie czarów” (Corraini, Włochy) są publikowane na całym świecie. Ksiązki i ilustracje Suzy Lee zdobyły wiele międzynarodowych nagród i były prezentowane na światowych wystawach.
Oto co jeszcze udało mi się odnaleźć w przepastnych odmętach Internetu.

The Wave - Fala




Mirror - Lustro

Filmik do podejrzenia tutaj.

The ZOO - ZOO

Więcej znajdziecie na stronie autorki.

I co sądzicie?

wtorek, 20 lipca 2010

Suzy Lee "Czarny ptak"


Nie wiem, czy pamiętacie mój zachwyt książką Gro Dahle i Sveina Nyhusa Włosy mamy. Dziś spotkałam się z pozycją, która zrobiła na mnie podobne wrażenie. To Czarny ptak koreańskiej pisarki i ilustratorki, Suzy Lee. Pierwsza, szybka lektura wprawiła mnie w osłupienie. Kolejne próby odczytania wzmacniały we mnie uczucie zachwytu pomieszanego z pewnym rodzajem zadumy. W tym stanie trwam nadal.

Czarny ptak to jedna z tych książek tak bardzo odmiennych od tego, co znajdziemy na rodzimym rynku. Choć bez problemu mogłabym wymienić młodych, polskich wspaniałych pisarzy i ilustratorów książek dziecięcych, takich twórców zdecydowanie nie spotkałam w swej czytelniczej przygodzie. Odważnych, podejmujących najtrudniejsze tematy, wymagających od młodego czytelnika wyrobienia bądź stawiających na dziecięca niewinność. W dodatku tworzących książki ocierające się o Sztukę i w pewnym sensie eksperymentalne (wyjątek stanowią twórcy Młotka i Grzebienia).



Fabuła Czarnego ptaka jest banalnie prosta. Mała dziewczynka obserwuje kłócących się rodziców. Nikt jej nie tłumaczy, co się dzieje i dlaczego. Ona sama czuje smutek i chce płakać. Siada gdzieś w kąciku i zaczyna marzyć: „Ach, gdybym miała takie skrzydła jak ty…” Kto? Jak czarny ptak! Już po chwili ptak porywa dziewczynkę i wzlatują ponad pola, ponad morze, ponad chmury. Ta wspólna podróż daje małej poczucie lekkości, wyzwolenia, ale również i tajemnicy, którą może chować przed światem. To daje jej nadzieję, uspokaja ją.


Choć opowieść o czarnym ptaku wpisuje się w fantastyczne fabuły z książek dziecięcych i – jestem pewna – dziecku nie trzeba niczego tu tłumaczyć, dorosły czytelnik dopatruje się w ptaku odzwierciedlenia dziecięcych potrzeb, ale też lęków. Ptak jest czarny, potężnieje, budzi grozę. Po chwili jednak małej udaje się go ujarzmić czy – być może – to on ujarzmia ją. To, co rodzi strach, wkrótce zostaje oswojone. Dziewczynka podróżuje do miejsc, które symbolizują wolność – ponad rozległe pola, nad ulubione morze, w niczym nieograniczoną przestrzeń, by doznać swoistego katharsis. Dopiero wtedy może wrócić.



Ostatnio mam wrażenie, że właśnie te oczywiste historie czarują najbardziej, że bohater nie musi przeżyć tysiąca przygód, aby coś się naprawdę działo, że nie trzeba mamić maluchów kolorami, aby je urzec. Książka Suzy Lee jest wyjątkowo oszczędna. Zdania tej opowieści moglibyśmy spisać na jednej kartce papieru a5. Ilustracje natomiast to czarno-białe litografie, które mają w sobie mnóstwo poezji i nie pozwalają od siebie oderwać wzroku.

Wspólna z czteroletnią córką lektura utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że to rzecz wyjątkowa. Przede wszystkim jej lektura wymaga czasu, wyciszenia i rozmowy. Pytania pojawiają się po obu stronach – dziecka i dorosłego – wiodąc w dość ciekawe, nieco tajemnicze klimaty. Obserwowanie reakcji córki było dla mnie ucztą. To nagłe rozszerzenie oczu na widok małej unoszącej się w powietrzu, ta rozdziawiona buzia, ta radość, że na ostatniej stronie dziewczynka w końcu jest spokojna i już się nie smuci. Zakochana jestem w twórczości Suzy Lee, ale o tym napiszę więcej w kolejnym poście! Czarnego ptaka nie powinno zabraknąć na półce dziecięcej, gorąco namawiam do wspólnej lektury.

Możesz kupić tutaj: Czarny ptak

Oprawa: Twarda
Ilość stron: 32
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: Kwiaty Orientu
Wymiary: 23.0x29.2cm
ISBN: 9788392694090

Konkurs

Już dawno nie ogłaszałam tu konkursu:)



Do wygrania tym razem książka Kocia odkrywalnia tajemnic Iwony Czarkowskiej.

Koty w roli detektywów to pomysł Iwony Czarkowskiej na książkę dla dzieci. Mrukot, Mlekot i Myszkot mieszkają w Kocinie Górnej, w domu „Pod Czarnym Kotem”, gdzie prowadzą swoje biuro detektywistyczne. Kocina Górna to ciekawa miejscowość, zupełnie bajkowa. Tuż obok rynku na przykład mieszka rodzina Smok-Smoczyńskich, która prowadzi skromny bar mleczny „Smoczna Pożeralnia”. Do biura co jakiś czas zgłaszają się zaniepokojeni mieszkańcy miasteczka, którym coś ukradziono, na których ktoś napadł lub ponieważ kogoś porwano. Autorka tworzy więc osiem opowiastek ujawniających kocie umiejętności.
Więcej o książce dowiecie się tutaj.

Co trzeba zrobić? Wystarczy w komentarzu wpisać, czy bardziej wolicie koty czy psy i krótko uzasadnić:)
Konkurs potrwa do 31 lipca, a wyniki losowania ogłoszę 1 sierpnia ok. 21.00.

poniedziałek, 19 lipca 2010

Danuta Parlak "Kapelusz Pani Wrony"


Cztery opowiadania Danuty Parlak przeczytaliśmy z wielkim zainteresowaniem. Ja chichotałam momentami, bo jak tu się nie uchachać, gdy czytamy: „Ideały ideałami, ale mężczyzna potrzebuje solidnego posiłku”. Autorka tworzy skromne historie, w których jednak mądrość skrywa się pod dozą dobrego humoru.

Akcja czterech opowieści toczy się w lesie, na łące – wśród zwierząt. Najbardziej podoba mi się historia otwierająca i zamykająca książkę. Tytułowy Kapelusz Pani Wrony to historia niemal kryminalna. Oto ginie wytworny, paryski kapelusz pani Wrony. Zapewne został skradziony. Na nogi zostaje postawiony cały las. Okazuje sie wkrótce, że to nowa w lesie rodzina ptaków przerobiła kapelusz na gniazdo dla piskląt. Pani Wrona umiała się godnie zachować i nawet nie pisnęła słówkiem, widząc sporą gromadkę wygłodniałych ptasich dzieci, że to jej własność tak potwornie została potraktowana. Bajka ostatnia, o bocianie Mikołaju, który pokochał żabkę Izabellę jest równie pouczająca. Gotowy dla miłości zrezygnować z żabich przysmaków Mikołaj zostaje cudownie wynagrodzony. A wszystko dlatego, że odważył się pocałować żabę.

Parlak wskazuje na ważne problemy – kwestię wybaczania, odwagi, pychy czy poświęcenia – jednak robi to w sposób zrozumiały i łatwy do przyswojenia dla dziecka. Do tego – jak już wspomniałam – zaprawiony humorem. Jej postaci budzą sympatię, a dzięki ilustracjom zapadają w pamięć jeszcze głębiej.

Możesz kupić tutaj: Kapelusz Pani Wrony

Ilustracje: Iwona Cała
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 56
Rok wydania: 2009
Wydawnictwo: BIS
Wymiary: 18.9x25.9cm
ISBN: 9788375510942

Cykl wywiadów o książkach dziecięcych w GW

W "Gazecie Wyborczej" możemy przeczytać cykl wakacyjnych wywiadów z twórcami książek dla dzieci.

Pierwszy, "Książki ze snów", to rozmowa z Moniką Hanulak, asystentką w Pracowni Ilustracji ASP w Warszawie profesora Zygmunta Januszewskiego.



Rozmowę przeczytacie tutaj.

Drugi wywiad, "Okresowe fascynacje kolorem różowym", przeprowadzono z Agatą Dudek, młodą graficzką.



Link do wywiadu.

W trzeciej rozmowie usłyszymy Daniela Mizielińskiego ("Zrobić "D.O.M.E.K." dla dorosłych")



Przeczytacie tu.

sobota, 17 lipca 2010

Pocztówki znad morza

Niewiele brakowało, by ciągu dalszego nie było. Mieliśmy wypadek, z którego jednak wyszliśmy bez szwanku. W dużej mierze uratowało nas auto, którym jechaliśmy - ciężki miniwan. Wakacje były udane, szkoda, że tak krótkie. Oto kilka pocztówek.

piątek, 9 lipca 2010

Ciąg dalszy nastąpi...

... daj Boże!, za tydzień-dwa. W tym czasie będziemy smażyć się na nadmorskiej plaży:)

Pozdrawiamy!

Wojciech Witkowski "Jeszcze dalsze burzliwe dzieje Pirata Rabarbara"


Wyjeżdżamy dziś nad morze. A jeśli morze, to nie może zabraknąć piratów i ich burzliwego życia. Na przykład takiego Rabarbara, którego pewnie większość z dorosłych czytelników tego bloga zna z własnego dzieciństwa i który – można śmiało rzec – jest postacią kultową. Zaskarbiono sobie naszą miłość takimi książkami, jak Burzliwe dzieje pirata Rabarbara i Dalsze burzliwe dzieje pirata Rabarbara. Dziś pragnę przedstawić trzecią, niepublikowaną wcześniej (czyli przed 2009), część jego przygód, czyli Jeszcze dalsze burzliwe dzieje pirata Rabarbara.
 
Rabarbar to pirat inny. Przede wszystkim ma rodzinę – cudownie gotującą grochówkę żonę Barbarę, syna Krztynka, który zjeżdża po tęczy i uroczą córeczkę Piranię (albo Anię). Ilustracje Edwarda Lutczyna przedstawiają go jako typowego krzepkiego, owłosionego rozbójnika, ale to spora zmyła. Bo Rabarbar jest wesoły, nieskory do bitki, sprytny i załatwiający sprawy rozumem, a nie pięścią (choć czasem i siły dla dobra sprawy użyć potrafi).

W Jeszcze dalszych burzliwych dziejach… nasz bohater wyrusza w świat i od razu wpada w wir przygód. Zaczyna od posolenia morza, by po chwili ratować księżniczkę, która koniecznie chce się wydać za niego za mąż. Musi więc przed jej ojcem tłumaczyć się, dlaczego nie chce przyjąć połowy królestwa i ręki Bajolity. Pirat Rabarbar i tu będzie miał huk roboty, by zamieszkiwana przez nich kraina bajek pogrążyła się w chaosie. Odkąd rybak wie, że złota rybka zniszczy jego małżeństwo, nie rusza się z domu. Wilk, którego spotkał po zjedzeniu Czerwonego Kapturka straszny los, ukrywa się w domku Baby-Jagi. A domek tejże w niczym nie przypomina już lukrowanej chatki z piernika, od chwili gdy jego gospodyni w obawie przed wrzuceniem do pieca musi usługiwać tłustemu jak prosię Jasiowi. To tylko mały wstęp do tego, co spotka pirata na kolejnych stronicach tej książeczki.

Witkowski tworzy postać przezabawną. Nie wiem, kto cieszy się i śmieje bardziej – dzieci czy dorośli, w których odżywa mnóstwo czytelniczych wspomnień. Jednocześnie to karmienie się nowymi przygodami nosi znamiona prawdziwej literackiej uczty. Styl autora jest niezwykle swojski. Tu widać, że rzecz tworzy facet z krwi i kości, nie ozdabia, nie obściskuje czytelnika pięknymi zdaniami. Raczej grzmotnie pięścią słowa. Do tego grubo sobie zażartuje, ryknie salwą śmiechu… po prostu nie da się tego pisarstwa nie pokochać!
Już co prawda po Dniu Dziecka, ale może z racji wakacyjnego odpoczynku warto sobie zafundować powrót do dzieciństwa, a maluchowi literacką przejażdżkę w sobie znane strony.

Dodane: 03.12.2014
Dziś jakiś Pan w Matrasie wypytywał o tę książkę dla syna, który ma pierwszą część i chciałby czytać dalsze przygody:) Miło:)

Możesz kupić tutaj: Jeszcze dalsze burzliwe dzieje Pirata Rabarbara 

Ilustracje: Edward Lutczyn
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 192
Rok wydania: 2009
Wydawnictwo: Bis
Wymiary: 20.0x19.5cm
ISBN: 978-83-7551-137-6

środa, 7 lipca 2010

Kajko i Kokosz podbijają świat gier komputerowych!

Informacja od wydawcy!

Popularni bohaterowie komiksów Janusza Christy trafią do świata przygodowej gry komputerowej.



„Kajko i Kokosz: Mirmiłowo Wielkie” to najnowsza gra komputerowa przygotowywana przez zespół Wydawnictwa Dagiel i Honey Flavour. Będzie to klasyczna przygodówka typu point’n click z grami logiczno-zręcznościowymi. Wielbiciele tych postaci oraz miłośnicy gier komputerowych z pewnością mogą oczekiwać wspaniałej zabawy
i oczywiście humoru tak charakterystycznego dla komiksowych opowieści z udziałem Kajka i Kokosza!

Już teraz wiernym fanom możemy zdradzić kilka szzegółów związanych z planowanym scenariuszem gry.
O grze:
Data wydania: 2010
Wiek: od 6 lat
Wymagania: procesor 1Ghz, 1GB RAM
Grafika: Agnieszka Sakra, Maciej Sojka, Andrzej Dąbrowski
Scenariusz i programowanie: Dominik Dagiel
Muzyka: Karol Nepelski
Wydawca: Egmont Polska



Fabuła:
Dni w Mirmiłowie nie różnią się zbytnio od siebie. Czasem komuś zerwie się krowa
z łańcucha, czasem wpadną Zbójcerze z niezapowiedzianą wizytą, jednak przez większość dnia woje księcia Mirmiła, a przynajmniej jeden z nich – Kokosz - snują głównie plany zdobycia dodatkowej porcji obiadu. Tymczasem Kajko próbuje znaleźć jakieś użyteczne zajęcia godne rycerskiego pasa.
Sielskie życie grodzian przerywa niespodziewana wizyta kupców z zachodu. Nikt nawet nie podejrzewa, że najnowsze kolekcje sukien i chust, kolorowe pantofelki dla dam
i wytrzymałe papcie dla panów będą wkrótce najmniej pamiętanym epizodem wizyty. Wszystko za sprawą ambitnego kupca Hodona, któremu rozentuzjazmowany Mirmił powierza stanowisko głównego doradcy. Hodon nie zamierza jednak zadowolić się drewnianą palisadą, czy usypanymi z ziemi wałami. Za jego sugestywną namową Mirmił zarządza więc podatek pod budowę … zamku. Kajka i Kokosza czekają wielkie i niestety niezbyt miłe zmiany, które okażą się zaledwie początkiem serii niezwykłych wydarzeń. Więcej o planowanej grze komputerowej na tej stronie .


Premiera gry planowana jest pod koniec bieżącego roku. Tych, którzy nie mogą się doczekać odsyłamy do lektury komiksów oraz do zabawy przy grze planszowej, która
w świetnym sposób połączy całą rodzinę!

wtorek, 6 lipca 2010

Bajki-Grajki. "Król Maciuś Pierwszy"


 Zawstydza mnie jedna z nowszych bajek-grajek. Pokazuje bowiem, jak powinnam czytać (lub chociaż starać się czytać) moim dzieciom. Grzegorz Nawrocki, czytający Króla Maciusia Pierwszego, mówi tyloma głosami, wydobywa tak różne emocje i to wszystko tak barwnie, że ja jako matka siedząca z maluchami w książkach poczułam, jak wiele mam w tej kwestii do zrobienia.

W odróżnieniu od większości bajek-grajek To słuchowisko powstało współcześnie. Właściwie można rzec, iż zostało stworzone specjalnie na potrzeby młodych słuchaczy, którzy zachwycili się cyklem bajek muzycznych i z niecierpliwością oczekują kolejnych. I choć nie znajdziemy tu licznej grupy aktorów, którzy wcielą się w poszczególne postaci, ani muzyki skomponowanej specjalnie na potrzeby naszej bajki, Król Maciuś Pierwszy ma w sobie coś! Wspomniałam już w interpretacji głosowej, pozwólcie, że rozwinę. Nawrocki nie zmienia tu znacznie barwy głosu, raczej pracuje emocjami. Maciuś początkowo mówi smutno aż słuchaczom robi się go żal, za to Felek – to słychać! – okazuje się chłopakiem w gorącej wodzie kąpanym. Jest jeszcze szereg doradców, ambasadorów, którzy bawią akcentami czy specyficznymi manierami językowymi. Czytany tekst nie jest też suchy. Został okraszony licznymi dźwiękami i odgłosami, które dobrze ilustrują tło i daną sytuację.

Cieszy mnie możliwość przypomnienia sobie postaci Kroczaka i jego Maciusia. Jakoś tak się złożyło, że odsłuchiwanie zgrało się w czasie z wyborami na prezydenta i niemiłosiernie z nimi zgrzytało. Maciuś, który zostaje po śmierci ojca królem, początkowo jest jedynie marionetką w rękach doradców. Nie potrafi pisać (choć szybko się uczy, by móc pisać listy do Felka), nie zna sie na geografii ani polityce. Tak naprawdę to marzy jedynie, by wyjść do ogrodu i pobawić się z dziećmi. Wkrótce jednak zaczyna iść za swoim instynktem i marzeniami. Pod przybranym imieniem Tomcio rusza z Felkiem na wojnę, którą jego królestwu wypowiedziały aż trzy państwa, sprzeciwiając się tym samym posadzeniu na tron królewski dziecka. Maciuś ogląda więc prawdziwy świat z bliska i to pozwala mu zdobyć się na odwagę rządzenia i reformowania kraju. Młody król jest inny niż władcy krajów sąsiednich. Wybacza wrogom, jest ufny, ma śmiałe pomysły i sam, własnymi rękami, chce je realizować. Wtrąca nawet do więzienia sprzeciwiających się mu doradców. Nie oznacza to jednak, że zaczyna mu być coraz łatwiej, a życie śle się różami.

Piękna opowieść Korczaka wzruszyła mnie. Autor zwraca uwagę, jak ważne są uczucia i pragnienia dziecka i jak bardzo my-dorośli spychamy maluchy do roli ryb, które głosu nie mają. Zachwycona pedagogiką Korczaka zaczęłam szukać informacji o nim samym i jego twórczości. Znalazłam taką jego wypowiedź:

Pozwólmy ochoczo pić radość poranka i ufać. Dziecko tak właśnie chce. Nie żal mu czasu na bajkę, rozmowę z psem, chwytanie piłki, dokładne obejrzenie obrazka, przerysowanie litery, a wszystko życzliwie. Ono właśnie ma słuszność… Dziecko to tak jak wiosna. Albo słońce, pogoda i już bardzo wesoło i pięknie. Albo nagle burza, błyśnie, zagrzmi i piorun uderzy. A dorosły – jak we mgle. Smutna mgła go otacza… Szacunku, jeśli nie pokory, dla białego, jasnego, niepokalanego dziecięctwa. (J. Korczak, Prawo dziecka do szacunku)

Czas wrócić do Korczaka – nieco dziś zapomnianego, a przecież tak mądrego, tak delikatnego, tak bardzo szanującego dziecko. Świetnie, że bajki-grajki nam mogą go odświeżyć:)

Możesz kupić tutaj: Król Maciuś Pierwszy

"Świerszczyk" nr 13/14 2010


Lipcowy numer „Świerszczyka” krąży wokół męskiego tematu. Po kosmosie przyszedł czas na rycerzy, smoki i bitwy. Zapewne wszystko inspirowane tu nieco kolejną rocznicą bitwy pod Grunwaldem. Jestem pewna, że ten egzemplarz szczególnie przypadnie do gustu chłopcom. Będą mogli zdobyć podstawowe informacje o pasowaniu na rycerza, herbach, kodeksie i turniejach. Bardzo mi się podoba to gromadzenie słownictwa związanego z tematyką w opowiadaniach i utrwalanie go w krzyżówkach, rebusach czy zagadkach.



A rycerze w opowiadankach są tradycyjni. Potrafią zachwycić się pięknem róży (wiersz Doroty Gellner), porwać z motyką na słońce („Stokrotka” Małgorzaty Strzałkowskiej) czy zapatrzyć na zamek we mgle („Gość” Maria Ewa Letki). Noszą zbroję i mają odwagę. Ten powrót do ideałów rycerskich to świetny pomysł na wakacje. Może zachęci niektórych czytelników do wypraw w poszukiwaniu śladów rycerzy w Polsce.

„Świerszczyk” ma też nową rubrykę, która wydaje mi się niezwykle cenna. Nosi tytuł „Rysuję sam, bo talent mam”. Na kolejnych obrazkach przedstawiono krok po kroku, jak narysować smoka. W najbliższym czasie wypróbujemy. Trochę mi żal, że od kilku numerów nie ma już inspirującej rubryki „Kolorowe zabawy”, bo rzeczywiście pomysły tam przedstawione były proste i z nich korzystaliśmy. Wspólnie na przykład zrobiliśmy takie oto witaminoloty.



Strona "Świerszczyka"

Ach, ten facebook...

Długo się wzbraniałam. Raz nawet podjęłam próbę, ale stwierdziłam, że jednak tego nie potrzebuję. Tym bardziej, że obsługa "tego czegoś" wydaje mi się nader trudna - co odkryłam z nie małym zdziwieniem, bo ze światem wirtualnym radzę sobie nieźle.
Ale co tam... raz kozie śmierć.

Jeśli masz ochotę, zostań naszym przyjacielem na facebooku:)

Czytanki-przytulanki

Wypromuj również swoją stronę

poniedziałek, 5 lipca 2010

Interesujące nowości

Wszystkie notki pochodzą od wydawców.

Suzy Lee Czarny ptak


Potężny, czarny ptak, mała, zagubiona w świecie dorosłych, dziewczynka i ich szalona podróż. „Czarny ptak” Suzy Lee to książka wyjątkowa. Żywiołowa podróż jest tu czymś, co, paradoksalnie, każe nam się zatrzymać, zastanowić, pokontemplować. Obcowanie z odmiennym od powszechnego stylem czarno-białych ilustracji, wykonanych techniką litografii, wprowadza w różnorodność świata. Ilustracje jednak, przede wszystkim, w subtelny sposób, przedstawiają wewnętrzny świat dziecka. Ten, jakże dynamiczny kontrast czerni i bieli buduje wrażenie prędkości, pozwala czytelnikom poczuć te same emocje, które odczuwa bohaterka. Daje także możliwość oglądania świata z perspektywy lotu ptaka. Cień rąk tańczącego dziecka, który oglądamy na stronie tytułowej, przypomina skrzydła ptaka. Już na samym początku historii widzimy, że dziecko i ptak są nierozłączni. Bo nawet wtedy, gdy dziecko i ptak rozstają się, ptak nie odchodzi całkowicie. Dziecko nadal czuje jego obecność. I na tym właśnie polega urok książki. Pozwólcie sobie zanurzyć się w głębi czarnej ilustracji, rozwińcie skrzydła duszy i lećcie na nich w siną dal, a wracając, nie zapomnijcie zatrzymać smaku wolności i poczucia siły na dłuższą chwilę. Pamiętajcie, że ptak pojawi się znowu, kiedy tylko zapragniecie. Ciekawe jaki będzie miał kolor i dokąd Was zabierze…

Wydawnictwo: Kwiaty Orientu

Możesz kupić tu: Czarny ptak


  Hyun Kyung
Lee Klara i Hauni


Bajka pod tytułem „Klara i Hauni” utrzymana w koreańskiej estetyce, wprowadza najmłodszych czytelników w oniryczny nastrój i senną fantazję. Pięknie ilustrowana opowieść o przyjaźni dwojga dzieci z dwóch różnych kręgów kulturowych – zachodniego i wschodniego. Pierwszy reprezentuje Klara, a drugi Hauni. Jak twierdzi autorka, w jej zamierzeniu przyjaźń tych dzieci pokonuje tysiące kilometrów między Azją i Europą. Młodzi czytelnicy mogą zobaczyć w Hauni Koreankę, a w Klarze Polkę z nadmorskiej miejscowości. Opowieść zaczyna się od zaskakującego odkrycia, które być może jest tylko snem małej Azjatki. Hauni spogląda na dzban, w którym przechowuje swoje skarby, a w którym niespodziewanie dostrzega twarz Klary. Dziewczynki bardzo szybko pokonują bariery związane z dzielącą ich odległością i życiem w dwóch różnych strefach czasowych. Siła wyobraźni ożywia też ich marzenia o poznawaniu nieznanych krajów i wzmacnia ciekawość świata. W pewnym momencie Klara zaprasza Hauni do wspólnego nurkowania w poszukiwaniu muszli. Jak wiele tam kolorów, blasku słońca i szumu fal! Jak wiele tam delikatności w przyjaźni! Tak, to książka o ogromnej sile marzeń i wartości międzyludzkich relacji. Dopełnieniem tekstu są subtelne przedstawienia motyli, ważek, gwiazd. Delikatne autorskie ilustracje, doskonale oddają niezwykły klimat snu o przyjaźni Klary i Hauni. A może to nie był sen?

Wydawnictwo: Kwiaty Orientu

Możesz kupić tu: Klara i Hauni


Oscar Brenifier Prawda według Niny i Szczęście według Niny




Nina zbiła ulubiony wazon mamy. Chcąc to ukryć, decyduje się na kłamstwo. Jednak nie czuje się z tym najlepiej, co powinna zrobić? Udawać, jakby nic się nie stało czy może lepiej powiedzieć prawdę i narazić się na nieprzyjemne wymówki? Nina, bohaterka serii "Filozofia dla dzieci", rezolutna i żądna wiedzy dziewczynka, zadaje pytania dotyczące najistotniejszych spraw ludzkiego życia. Każda odpowiedź na jej pytanie wywołuje kolejne...
Krótkie dialogi zawierają znane mity oraz inne ciekawe historie. Pomagają śledzić przebieg myśli Niny, ujawniając inteligencję dziecka


Jak postępować, by być szczęśliwym? Niektórzy twierdzą, że trzeba myśleć tylko o sobie, sprawiać sobie przyjemności, dokonywać wielkich czynów, ale czy to wystarczy? Można śmiało stwierdzić, że szczęście jest bardzo trudne do osiągnięcia.
Nina, bohaterka serii ?Filozofia dla dzieci?, rezolutna i żądna wiedzy dziewczynka, zadaje pytania dotyczące najistotniejszych spraw ludzkiego życia. Każda odpowiedź na jej pytanie wywołuje kolejne...
Krótkie dialogi zawierają znane mity oraz inne ciekawe historie. Pomagają śledzić przebieg myśli Niny, ujawniając inteligencję dziecka.
Seria uhonorowana Nagrodą Prasy Młodzieżowej we Francji w 2006 roku Oscar Brenifier - doktor filozofii, konsultant i pedagog, organizator warsztatów filozoficznych w szkołach oraz centrach kultury we Francji i poza jej granicami. Opublikował wiele artykułów na temat nauczania filozofii dzieci, młodzieży i dorosłych.

Wydawnictwo: Czarna Owca

Możesz kupić tu: Prawda według Niny i Szczęście według Niny

Miyoko Matsutani Tatsu Taro, syn smoka

Tatsu Taro jest leniwym chłopakiem, który ma w głowie tylko zabawę. Wychowuje go babka, gdyż matka zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Ale pewnego dnia wszystko się zmienia - beztroski Tatsu Taro zwycięża Czerwonego Diabła i wyrusza na wyprawę, która go wiele nauczy.

Piękna baśń japońskiej autorki otrzymała Nagrodę im. H.Ch. Andersena i została przetłumaczona na wiele języków.

Wydawnictwo: Media Rodzina

Możesz kupić tu: Tatsu Taro, syn smoka


Lila Prap Dinozaury


Lila Prap, znakomita słoweńska ilustratorka i autorka, w 2006 nominowana do Nagrody Andersena.
Prostota ilustracji i tekstu w jej książkach przemawia do dzieci na całym świecie - Lila Prap jest tłumaczona i wydawana w wielu krajach. Polskie dzieci miały dotąd okazję poznać jej dwie książki: Dlaczego? i Międzynarodowy słownik mowy zwierząt. Z pewnością zainteresuje je też książka o dinozaurach.

Wydawnictwo: Media Rodzina

Możesz kupić tu: Dinozaury

Rosa Liksom, Klaus Haapaniemi Samuraj Neko




Dobry i sprawiedliwy samuraj Neko chroni mieszkańców wsi Oku przed chciwym możnowładcą Toranagą, który każe go zabić. Neko jednak ucieka, znajduje schronienie w klasztorze mnichów-mistyków, poznaje tajemnice sztuki ninjutsu i staje się wojownikiem ninja. Pewnego dnia wraca, by zmierzyć się z Toranagą.
Piękne ilustracje o niezwykłych kolorach i kształtach przykuwają wzrok i inspirują wyobraźnię, sprawiając, że baśń ta stanowi wyjątkową lekturę niezależnie od wieku czytelnika.
Rosa Liksom jest wielokrotnie nagradzaną fińską pisarką i malarką, autorką powieści, opowiadań oraz scenariuszy filmowych. Studiowała antropologię i nauki społeczne, obecnie mieszka w Helsinkach.
Cieszący się międzynarodową sławą fiński projektant i ilustrator Klaus Haapaniemi pracuje na stałe w Londynie. W 2008 r. został wyróżniony w Finlandii tytułem „Grafika Roku” .
Samuraj NEKO stanowi pierwszą opublikowaną w Finlandii wspólną pracę obojga artystów.

Wydawnictwo Kojro


Możesz kupić tu: Samuraj Neko

Thomas Halling  Co za pech! Co za szczęście!


Niebo było niebieskie, świeciło słońce. Amanda wybrała się na spacer. Czy w ten zwykły dzień Amanda miała mnóstwo szczęscią czy też ogromnego pecha?

Co za szczęście!/Co za pech! To przewrotna, opowieść o tym co się nie wydarzyło. Bardzo pomysłowa konstrukcja ksiązki, zabawny tekst szwedzkiego autora Thomasa Hallinga i znakomite ilustracje Evy Eriksson tworzą niezwykłą historię o zwykłym dniu małej dziewczynki. Czy na peweno zwykłym?

Co za szczęście!/Co za pech! to zaproszenie do rozmowy o rozumieniu i spostrzeganiu szczęścia.

Wydawnictwo: EneDueRabe

Możesz kupić tu: Co za szczęście! Co za pech!

czwartek, 1 lipca 2010

Agnieszka Maria Stefańska "Zuzka na spadochronie"


Czas wakacji równa się doznaniom literackim lżejszego kalibru, zwłaszcza w przypadku młodzieży zmuszonej oddawać się przez większą część roku lekturze klasycznych dzieł pisarzy wielkich i wzniosłych. Oczywiście kiedy upływ lat omiecie już nieco przepełnione głowy młodych, owi „zakurzeni” pisarze zyskają naturalnie uznanie i właściwą geniuszowi dozę podziwu. Jednakże czas letni to nieodmiennie chwila przeznaczona na poszukiwanie w słowie pisanym emocji, sensacji, przygody. Z reguły lekkiej i niezobowiązującej. Czasem jednak trafia się rodzynek zarówno wciągający wartką i nieprzewidywalną akcją, jak i przepełniony niegłupią zgoła treścią. Przykład stanowić może powieść Agnieszki Marii Stefańskiej, określona mianem „dla nastolatek”, Zuzka na spadochronie.

Intrygujący tytuł zapowiada równie niekonwencjonalną historię osiemnastoletniej dziewczyny, która w wyniku drobnego na pozór kłamstewka, wynikłego w toku skomplikowanej operacji pozyskania sympatii wymarzonego chłopaka, sprowadza na siebie zgoła nieprzewidziane skutki – Zuzka (imię nieprzeciętnej licealistki) musi skoczyć na spadochronie. Co więcej, jak na złość dokładnie w jej mieście zawiązuje się sekcja spadochronowa. Wobec tak oczywistych znaków od losu główna bohaterka rychło przezwycięża początkowy strach i rozpoczyna jedyną w swoim rodzaju przygodę z tym ekstremalnym rodzajem sportu. Uczęszczając na zgrupowania Zuzka poznaje wielu ciekawych ludzi, zdobywa przyjaciół, poznaje świat. Zmienia się także jej sposób postrzegania rzeczywistości, ludzkich problemów, dramatów dnia codziennego. Nabierając coraz większego doświadczenia rozkoszuje się cudownością tych kilku chwil przebywania w przestworzach. Ale jak wiadomo, życie to nie bajka więc podniebne wycieczki nieodmienne kończą się twardym lądowaniem (co można wywnioskować z narzuconego spadochroniarzom przezwiska „glebotłuki”). Zuzka jest poobijana, niewyspana i często musi przezwyciężać strach. Wszystko to jednak wprowadza ją na niezwykłą ścieżkę powolnego zrozumienie samej siebie, a także osobistego nawrócenia. W obliczu zagrożenia własnego życia dziewczyna odkrywa, że Ktoś nad nią czuwa, opiekuje się, wspiera. Kim jest ta niewidzialna Osoba Zuzka próbuje odkrywać dzięki literaturze i filozofii. Szuka i błądzi, ale idzie do przodu zbierając cenne doświadczenia ze wspólnych zgrupowań sportowych.

Zuzka na spadochronie to także powieść o dojrzewaniu, odnajdywaniu drogi w życiu, poznawaniu siebie. Główna bohaterka wyraźnie ewoluuje, nie zapomina o naukach, jakie przekazują jej rówieśnicy, opiekunowie, sam świat pełen radości i cierpienia. Doświadcza głupoty, dobroduszności i nieśmiałej troski płynącej z otoczenia ale także niespodziewanej i niezrozumiałej tragedii. Zapomina nieco o sobie skupiając się na większej otwartości wobec innych ludzi. Pozostaje jednak młodą dziewczyną u progu dojrzałości, która ma popełniać błędy z racji swego wieku. Właśnie ta naturalność nadaje Zuzce… autentyczności i naturalności. Szczerze polecam młodym czytelnikom jako ciekawą i wartościową lekturę wakacyjną.

Możesz kupić tutaj: Zuzka na spadochronie

Oprawa: Miękka
Ilość stron: 184
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: WAM
Wymiary: 12.4x19.4cm
ISBN: 9788375056075