czwartek, 28 lipca 2011

W GW rozmowa z Joanną Papuzińską, książkową Asiunią

Zapraszam do lektury wywiadu z Joanną Papuzińską. A także do lektury książki Asiunia tej autorki.



Mistrzyni polskiej literatury dla dzieci Joanna Papuzińska napisała autobiograficzną książkę o wojnie przeznaczoną dla najmłodszych czytelników. "Asiunia" to niezwykła, subtelna opowieść o dziewczynce, która dorastała w bardzo trudnym czasa.ch.

Pani profesor, co dziecko zapamiętuje z wojny?

- To trochę trudno sprecyzować, bo na pamięć własną nakładają się opowieści rodzinne. Na to jeszcze wpływa bardzo ważny element - stare fotografie, do nich też wyobraźnia doprawia własne historie. Co jest zatem tym moim pierwszym pamiętaniem? Mogę ręczyć za opisane w "Asiuni" słuchanie wiatru. Z nikim nie mogłam tego skonfrontować, bo to ja sama tego wiatru słuchałam. Jak zmienia się jego głos, kiedy wieje z różnych kierunków. Zapamiętałam też nocny tramwaj, który widziałam na suficie. To był taki efekt camery obscury, on przejeżdżał po torach, obraz się w czymś odbijał i ja widziałam tramwaj na suficie. Wszyscy mi mówią, że to jest zmyślenie, że to mi się śniło. Nikt mi nie wierzy. Miałam wtedy pięć lat.


A ten dramatyczny moment, kiedy hitlerowcy zabierali mamę, pani zapamiętała?

- Mgliście. Pamiętam, jak mnie ubiera i wysyła do sąsiadów, a ranni chłopcy, którzy znaleźli się wtedy w naszym mieszkaniu, wołają: "Proszę pani, proszę pani", a mama mówi do nich: "Zaraz, zaraz do was przyjdę". Pamiętam strzały, reszta to już może być moja konfabulacja. Bo to zatrzymanie mamy to była dziwna sprawa. Jest wprawdzie kilka opisów tego wydarzenia, ale nikt, kto brał w nim udział, nie przeżył. To było jakieś nieporozumienie, coś poszło nie tak. Podobno była zbiórka Szarych Szeregów gdzieś w pobliżu, chłopcy robili ćwiczenia z bronią, ktoś ich zauważył, zaczęli uciekać i przybiegli do nas na Mątwicką. Ściągnęli za sobą jakichś szpiclów, których próbowali rozbroić. Wtedy wywiązała się strzelanina, trzech chłopców zostało rannych. Mama wypchnęła mnie i braci do sąsiadów, a rannych usiłowała ukryć na strychu. Jak zmywała ślady krwi ze schodów, przyjechało gestapo. Zabrali ją i tych trzech chłopców. Wszyscy zginęli na Pawiaku.
 Treść wywiadu TUTAJ!

1 komentarz:

  1. Zaskakująca tematyka jak na książkę dla dzieci,ale mogę jedynie bić brawo!

    OdpowiedzUsuń