poniedziałek, 30 maja 2011

Ryszard Sadaj "W puszczy nad rzeką Marongo"

Recenzje napisała Sylvuszka


Książka Ryszarda Sadaja W puszczy nad rzeką Marongo to zbiór siedmiu opowiadań. Ich bohaterami są różne, małe i duże, zwierzęta, na których czele stoi król Lew Wielki. Bajki czyta się dość przyjemnie i lekko. Jednak w zamyśle każde z opowiadań „stanowi pretekst do wyrażenia głębszej myśli”.  I tu muszę przyznać, że mam mieszane uczucia… Niektóre opowiadania rzeczywiście niosą jakieś przesłanie, czy choćby zaskakują pomysłem, a niektóre, hm, no właśnie – nie do końca są dla mnie zrozumiałe,  musiałam nad nimi się długo zastanawiać i szukać tej głęboko ukrytej myśli.

Książkę rozpoczyna opowiadanie Dwugłowy tygrys. Mnie i synowi bardzo się ono spodobało. Mamy tu złego, siejącego postrach tytułowego tygrysa, któremu nie sposób stawić czoła. Tygrys jest silny, ma dwie głowy, a co za tym idzie dwie paszcze i jest okrutnie bezwzględny. Ostatecznie zostaje pokonany przez… mrówkę. Jak można się domyślać – nie siłą, a sposobem. Profesor Mrówka Ludojad, bo to o nim mowa, to mądra, bardzo pozytywna, wbrew pozorom, postać. Dwugłowym zajął się z ciekawości, bo „nie byłby prawdziwym uczonym, gdyby nie zaciekawiło go to dwugłowe zwierzę”. 

Podobało nam się opowiadanie o pająku Bokochodku, który spełnił swe marzenia. Pająk, jak pająk – ma kilka par oczu, kilka par odnóży i tka pajęczyny. No właśnie, ale za to jak tka! Pajęczyny Bokochodka to istne dzieła sztuki, które zachwycają  i zwykłe zwierzęta, i króla, a nawet poetę.

Ciekawym, i jak dla mnie najlepszym, opowiadaniem jest to o Merdakach. Merdaki to sympatyczne, pracowite i cieszące się życiem myszy. Tu otwarcie – właśnie „na miarę młodego czytelnika” – obśmiewa autor wiarę w przesądy. 

Do grona tej grupy opowiadań, które uważam za udane, zaliczyłabym jeszcze uroczą bajkę o przyjaźni, czyli Różankę – rzecz o przeciwieństwach, ale i o wspaniałym uzupełnianiu się.

Reszta – jak wspomniałam – jest dla mnie dość niezrozumiała, zagmatwana miejscami. Dobrze zapowiadało się opowiadanie o Buce – bobrze indywidualiście, który wbrew wszystkim postanowił żyć zgodnie ze sobą i swoimi przekonaniami oraz upodobaniami (nie chciał mieszkać nad rzeką, jak inne bobry, tylko w dziupli). Został wyklęty z rodziny i skazany na samotność. Odrzucenie jednak sprawiło, że stał się wrażliwym poetą, a jego wiersze chwytały za serce. Zyskał sławę, król nazwał go artystą i jako jednemu z nielicznych zezwolił na niewykonanie jego polecenia. I wszystko byłby pięknie, gdyby nie zakończenie opowiadania, w którym Buka zostaje na nowo włączony do rodziny… Dla mnie to opowiadanie ma niepokojące przesłanie. Sugeruje bowiem, że akceptacja i miłość rodziców nie są stałe i ponad wszystko, że trzeba na nie zasłużyć…

W książce uwagę zwraca jeszcze obraz władzy. Królowi Lwu Wielkiemu daleko do mądrego, dobrego, sprawiedliwego władcy. Słucha ślepo swych doradców i poddanych, jest pyszny i nie znosi sprzeciwu. Chętnie posiłkuje się Niedźwiedziem z naderwanym uchem, który pełni na dworze rolę kata. Szczerze mówiąc widziałam zdumioną reakcję mojego syna, któremu lew jako król zawsze kojarzył się pozytywnie.

Tak czy inaczej, warto choć na chwilę znaleźć się nad rzeką Marongo, choćby z tego względu, że książka porusza istotne tematy, tj. pomysłowość, przyjaźń, tolerancja, talent czy indywidualizm.

Fragment tekstu!

Możesz kupić tutaj: W puszczy nad rzeką Marongo

Ilustracje: Piotr Olszówka
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 72
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Skrzat
Wymiary: 17.0 x 25.0 cm
ISBN: 9788374375221

piątek, 27 maja 2011

Konkurs z Bolkiem i Lolkiem

Bolek i Lolek - bajka wszech czasów odkryta na nowo!

Seria opowiadań - przygoda powraca!


Seria opowiadań to niezwykłe wydarzenia, wędrówki i zabawne sytuacje przedstawione we współczesnych, bliskich dzieciom realiach. Bolek i Lolek udowodnią, że wciągające przygody mogą zdarzyć się wszędzie, a ich pomysłowość i zaradność rozśmieszą dzieci i rodziców. Autorami książek są świetni i wielokrotnie nagradzani twórcy Joanna Olech i Maciej Wojtyszko.



Z okazji Dnia Dziecka razem z wydawnictwem Znak emotikon proponuję Wam  konkurs. Trzy osoby będą mogły wygrać zestaw dwóch książeczek (opowiadanie + książka z grami i zabawami). Wystarczy do 1 czerwca (do godziny 20tej) zostawić w komentarzu odpowiedź na pytanie: z kim identyfikujecie się bardziej - z Bolkiem czy z Lolkiem?



Strona Bolka i Lolka!

czwartek, 26 maja 2011

Magda Wosik, Piotr Rychel "O, ja cię! Smok w krawacie!"

Informacje pochodzą od wydawcy.


Uwaga, to nie jest zwykła kolorowanka! Ta książka służy do radosnego mazania! Autorski pomysł Magdy Wosik i Piotra Rychla daje dzieciom możliwość nieskrępowanej, twórczej aktywności w niesamowitym bajkowym świecie. W krainie Dyrdymalii pełno wszelkiej maści smoków i rycerzy, królów i królewien, błaznów, czarownic, magów, duchów, stworów i potworów… Można tu rysować, malować, gryzmolić, bazgrolić, ile dusza zapragnie, a wyobraźnia pozwoli!

To nie tylko 368 stron formatu A4 świetnej zabawy dla każdego dziecka przez długi czas! Mazanki rozwijają wyobraźnię przez twórcze rysowanie, a także:
- uczą koncentracji
- rozwijają sprawność manualną
- ćwiczą spostrzegawczość
- pobudzają ekspresję twórczą




Oprawa miękka ze skrzydełkami, folia jedwabista
Format: 210 x 296 mm
Stron: 368

ISBN 978-83-61824-37-4
Wiek: 4+
Wydawnictwo Bajka

Premiera: 1 czerwca

środa, 25 maja 2011

Ewa Stadtmüller "Różne rasy same Asy"


Obiecałam córce, że kupię jej psa, gdy przeprowadzimy się z mieszkania w bloku na dom. Ta perspektywa jest coraz bliższa, w zasadzie to kilkutygodniowa, więc sporo ostatnio o psach rozmawiamy. Moja mama ma ratlerka – słodki, kocha dzieci, ale trochę za mały i za dużo skacze (jak dla nas). Książka Ewy Stadtmüller wpadła w nasze ręce więc w odpowiednim momencie. W paczce przyszło kilka pozycji lekturowych, ale Marta dorwała właśnie tę – Różne rasy same Asy. Po wnikliwym przejrzeniu podeszła do mnie, by pokazać mi, który pies spodobał jej się najbardziej. Jak myślicie, jaka rasa... Nie jamnik, nie owczarek i nawet nie york. Pudel! Pewnie dlatego że na ilustracjach został przedstawiony w kolorowych papilotach i ze złotym medalem na szyi. No tak rośnie mi mała damulka:)

Autorka w 21 wierszach przedstawia najpopularniejsze psy. Każdemu poświęca osobny tekst. To właśnie bokser, chart, dalmatyńczyk (i inne) są podmiotem mówiącym. Opowiadają o swoich cechach, charakterystycznych zachowaniach, a czasem i powołują się na sławnych, znanych z kultury, „pobratymców”. Wierszykom nie brakuje dowcipu. Zwłaszcza puenty potrafią rozbawić czytelnika. Na przykład ta w tekście o jamniku:

I choć myśliwskim
jestem psem,
to bardzo chętnie,
daję słowo,
zmieniam się w wersje kanapową.
Mogę więc przyjąć
na wychowanie
miłego pana
z ciepłym mieszkaniem.

Lektura Różne rasy same Asy więc okazuje się przydatna z kilku względów. Po pierwsze, dzieci chcą mieć psa w domu. Książka może pomóc w wyborze odpowiedniej rasy, gdy się już na ten krok zdecydujemy. Po drugie, przedszkolak może się nauczyć, że psy mają różne charaktery, potrzeby i trzeba im zapewnić odpowiednie warunki (na przykład wodołaz potrzebuje wody, a chart biegania).

Całkiem fajny pomysł na książkę zepsuto kiepskimi ilustracjami. Nie kupuję obrazków Alicji Rybickiej. Tak charakterystyczny owczarek szkocki (Lessie) ma tu mordę misia, owczarek podhalański wygląda jak niedźwiadek, chihuahua jak skrzyżowania szczura z nietoperzem… nie wiem, co z tym zrobić… powycinać i wkleić wydrukowane z Internetu zdjęcia psów?! Książka jest chyba wznowieniem tej poniżej (z 2009 roku). Sami powiedzcie, czy ten psiak, który spogląda z okładki przypomina Wam Lassie?



Możesz kupić tutaj: Różne rasy same Asy 

Ilustracje: Alicja Rybicka
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 48
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Skrzat
Wymiary: 20.5 x 19.5 cm
ISBN: 9788374375146

wtorek, 24 maja 2011

Astrid Lindgren "Przygody Pippi"


Uwielbiam serię „Z Biblioteki Wydawnictwa Nasza Księgarnia”! Ta cudna, aksamitna okładka, która sprawia, że książkę jakoś tak instynktownie się głaszcze… jak dobrego przyjaciela po ręce. W dodatku książki te zawsze są spore objętościowo, a to zwiastuje przecież dłuższą przyjemność:) Do tej pory wydano:

Grzegorz Kasdepke dzieciom
Agnieszka osiecka dzieciom
Poczytaj mi, mamo. Księga pierwsza

Właśnie wyszły kolejne tytuły, a wśród nich Przygody Pippi. To książka, która zawiera trzy tomy (Pippi Pończoszanka, Pippi wchodzi na pokład, Pippi na Południowym Pacyfiku) opowieści o dziewczynce imieniem Pippilotta Viktualia Firandella Złotomonetta Pończoszanka. Co za uczta!!! Mamy w domu pierwszą część i powolutku sobie z Martą czytamy. Ale tę pełną wersję połknęłam zupełnie sama! Dosłownie niemal – połknęłam. Mój niewyobrażalnie duży apetyt wziął się z faktu, że jako dziecko nie czytałam pozostałych dwóch części. Zwyczajnie nie było ich w bibliotece. Kiedy więc Przygody Pippi pojawiły się u nas w domu przed paroma dniami rzuciłam się na nie jak głodny na suchary.


Próbowałam jednak, w tej dziecięcej niemal egzaltacji nad ulubioną bohaterką, zachować trochę dorosłego spojrzenia. Jaka właściwie jest ta Pippi? Dlaczego tak a nie inaczej się zachowuje? Dlaczego tak fascynują się nią dzieci? Pippi jest przede wszystkim bardzo inna. Mieszka w Willi Śmiesznotce z małpą, Panem Nilssonem i cętkowanym koniem, a nie mamą i tatą… Ni z gruszki, ni z pietruszki wskakuje do rowu pełnego wody, rozmawia z kapeluszem, wałkuje ciasto na podłodze, wchodzi na dach, śpi z nogami na poduszce… Aa!! Ma też nadnaturalną siłę i skrzynię pełną złotych monet – te dwie ostatnie pozwalają jej zjednywać sobie ludzi, ale też pomagać. Pippi nie jest totalną wariatką. Umie zorganizować środek transportu i coś do zjedzenia, pamięta, aby w czasie deszczu okryć konia dodatkowym kocem i wyciągnąć łódź na brzeg jeziora. Choć lekceważy wiele reguł, które rządzą światem dorosłych (co sprawia, że przebywanie z nią jest tak miłe – w końcu można robić to, na co ma się ochotę), to jednak Pippi nie łamie wszystkich zasad! Zawsze pamięta o słabszych, pokrzywdzonych, sama też dba, by nikt nie był przez nią poszkodowany (nawet pan policjant).

No więc za co dzieci ją kochają? Chyba za to, że Pippi to synonim wolności. Może robić co chce i kiedy chce. Ci, którzy z nią przebywają, Tommy i Annika, także tej wolności doświadczają. Kiedy Annika pyta, czy może zjeść naleśniki palcami, Pippi odpowiada, że i owszem może zjeść palcami, ale ona osobiście woli ustami. Kiedy Pippi kupuje 18 kilo cukierków, dzieci nie tylko mogą wybrać, które warto kupić, bo są dobre, ale jeszcze zwyczajnie mogą się objeść aż do bólu brzucha.


Powrót do Pippi obfituje w wiele emocji, ale też i refleksji. Zbliża się Dzień Dziecka i tak sobie myślę, że warto wzbudzić w sobie to dziecko, które przed wieloma laty marzyło o tym, aby mieć sterczące warkoczyki, prosiło mamę o zrobienie na drutach dwóch kolorowych podkolanówek, malowało sobie piegi na nosie... Wzbudzić po to, aby poczuć przez chwilę, że zasady, w które tak idealnie się wpasowaliśmy, bo dorośliśmy, choć przez chwilę przestały nas krępować. To naprawdę fantastyczne uczucie!

Możesz kupić tutaj: Przygody Pippi 

Ilustracje: Ingrid Vang-Nyman
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 312
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Wymiary: 16.5 x 21.5 cm
ISBN: 9788310120908
Przełożyły: Irena Szuch-Wyszomirska, Teresa Chłapowska

poniedziałek, 23 maja 2011

Renata Piątkowska "Gdyby jajko mogło mówić i inne opowieści"


Renata Piątkowska jawi mi się jako autorka równie płodna jak Grzegorz Kasdepke. Co ciekawe, jej kolejne pomysły na książki wydają się tak proste, by nie rzec wyświechtane. Kiedy jednak zabieramy się do lektury tych „oczywistych oczywistości”, okazuje się, że właśnie takiej pozycji na rynku książkowym brakowało! Niedawno pisałam o książce A może będzie właśnie tak, czyli zbiorze opowiadań traktujących o planach dzieci na zawodową przyszłość. Gdyby jajko mogło mówić… z kolei to rzecz o zwyczajach, świętowaniu i tradycjach.

Koncept jest tu prawie banalny. Zbliża się dzień świąteczny – Wielkanoc, śmigus-dyngus, topienie Marzanny, Andrzejki, Sylwester – dzieci, jak to dzieci, są ciekawskie i zadają pytania: „a dlaczego?”, „a po co?”, „a jak to było kiedyś?”. Starsi, najczęściej dziadkowie, odpowiadają, tłumacząc sens danej tradycji, ale też przypominając swoje dzieciństwo i czasy zamierzchłe.

Nie ukrywam, że wielu zwyczajów, a zwłaszcza ich ukrytych sensów, nie znałam. W szczególności chyba tych dotyczących jajka, jak rozrzucanie skorupek po polu, mycie głowy wodą po ugotowanych jajkach, ale także i sensu słowa „śmigus-dyngus” i że niegdyś były to dwa osobne święta. Książeczka Piątkowskiej ma więc charakter edukacyjnej opowieści dla dzieci, choć i dorośli mogą się tu wiele nauczyć:)

Możesz kupić tutaj: Gdyby jajko mogło mówić... 

Oprawa: Twarda
Ilość stron: 88
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Bis
Wymiary: 16.8 x 24.0 cm
ISBN: 9788375511888

środa, 18 maja 2011

Emiliano di Marco "Tajemnicza jaskinia", "Uczta Platona"


Wyobraźcie sobie wielkiego filozofa Platona jako małego chłopca, którego koledzy przezywają: „Strzeżcie się ofiary, co ma wielkie bary (Platon znaczy „barczysty” - przyp. naczynie_gliniane)! Z głupią miną stoi, bo się wróbla boi!”. Albo jak podkrada się pod okna domu swego nauczyciela, Sokratesa i podsłuchuje zrzędzącej Ksantypy. Kto by pomyślał, że filozofia może zaczynać się od takich prostych wydarzeń.

Seria książek Emiliano di Marco przybliża klasyków myśli zachodniej. Dwie tu wymienione przywołują dość znane zagadnienia - Tajemnicza jaskinia odwołuje się oczywiście do Platońskiego mitu o jaskini zaprezentowanego z siódmej księdze Państwa, natomiast Uczta Platona odsyła nas do Dialogu Platona, w szczególności do fragmentu Uczta poświęconego miłości.


Pomysł Emiliano di Marco na wprowadzenie dzieci w zagadnienia filozoficzne, zapoznanie ich z kanonicznymi tekstami wydaje się szalenie prosty. Tu wielki filozof jest – podobnie jak i czytelnik – dzieckiem. Dzieckiem ciekawskim, zadającym miliony pytań, reagujący szybciej niż należy. Napotyka jednak na swoje drodze mądrzejszego przewodnika, starca, nauczyciela, który potrafi zainspirować, dać odpowiedzi bądź tak pokierować rozmową, że młody bohater sam odkrywa prawdę. Opowiadania o przygodach małego Platona pisane językiem współczesnym i świetnie, lekko, z dowcipem zilustrowane wciągają niczym dobra proza sensacyjna, stając się jednocześnie źródłem pytań, nad którymi czytelnik może podumać w samotności. Autor interesująco wplata w dialogi również sentencje:

Kłamstwo jest kłamstwem nawet, gdy powtarza je milion osób.


Oto twój potwór z tysiącem nóg i paszcz. Nazywa się Tłum i pożera wszystko, co znajdzie się w jego zasięgu.

Do książek mogą zajrzeć już dzieci w wieku szkolnym. Opowiadania czytane wspólnie z rodzicami mogą się stać inspirująco przygodą do świata idei i myśli.

Możesz kupić tutaj: Uczta Platona

Oprawa: Miękka
Ilość stron: 48
Rok wydania: 2008
Wydawnictwo: WAM
Wymiary: 160x220 mm
ISBN: 978-83-7505-194-0
Tłumaczenie: Agnieszka Maria Stefańska
Ilustracje: Massimo Bacchini

Najpiękniejsze Książki 2010

51. Konkurs Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek

Najpiękniejsze Książki Roku 2010


Wręczenie nagród i wyróżnień odbyło się podczas Warszawskich Targów Książki
13 maja 2011 roku (piątek) o godzinie 12, Warszawa, Pałac Kultury i Nauki

Dział IV – Książki dla dzieci i młodzieży

NAGRODY

Brzechwa. Wiersze dla dzieci – Jan Brzechwa
opracowanie graficzne: Maciej Buszewicz, Grażka Lange, Lech Majewski, Piotr Młodożeniec
wydawca: Wydawnictwo WYTWÓRNIA
druk i oprawa: OZGraf Olsztyńskie Zakłady Graficzne SA


Zamek Soria Moria. Baśnie norweskie - Peter Christen Asbjørnsen, Jørgen Moe
ilustracje: Maria Ekier
opracowanie typograficzne: Piotr Gil – Big Design
wydawca: Wydawnictwo MEDIA RODZINA
druk i oprawa: Drukarnia EDICA SA w Poznaniu


WYRÓŻNIENIA

Alfabet – Przemysław Wechterowicz, Marta Ignerska
opracowanie graficzne i ilustracje: Marta Ignerska
 wydawca: Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK
druk i oprawa: Zakład Graficzny COLONEL s.c. w Krakowie

Jak robić przekręty. Poradnik dla dzieci - Michał Rusinek
opracowanie graficzne: Marta Ignerska
ilustracje: Joanna Olech i Marta Ignerska
wydawca: Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK
druk i oprawa: Zakład Graficzny COLONEL s.c. w Krakowie

Kocham Pana, Panie Tygrysie! - Przemysław Wechterowicz
projekt graficzny i ilustracje: Aleksandra Woldańska-Płocińska
wydawca: Agencja Edytorska EZOP
druk i oprawa: Drukarnia EDICA S.A. w Poznaniu

Pampilio – Irena Tuwim
opracowanie graficzne: Monika Hanulak
wydawca: Wydawnictwo WYTWÓRNIA
druk i oprawa: OZGraf Olsztyńskie Zakłady Graficzne SA

Paproch – Eliza Piotrowska
ilustracje: Maria Ekier
opracowanie typograficzne: Piotr Gil – Big Design
wydawca: Wydawnictwo HOKUS-POKUS
druk i oprawa: Drukarnia DRUK-INTRO SA w Inowrocławiu

Słoniątko – Adam Jaromir
opracowanie graficzne: Dorota Nowacka
ilustracje: Gabriela Cichowska
wydawca: Wydawnictwo MUCHOMOR
druk i oprawa: Firma Graffiti BC Ryszard Gregrowicz w Toruniu

Wrony i wąż - Aldous Huxley
ilustracje: Agata Dudek
wydawca: Wydawnictwo DWIE SIOSTRY
druk i oprawa: OZGraf Olsztyńskie Zakłady Graficzne SA

NOMINACJE

A pies siedzi i patrzy... - Barbara Borzymowska
ilustracje: Barbara Borzymowska
opracowanie graficzne i typograficzne: Katarzyna Gubrynowicz
wydawca: Fundacja „Zwierzęta Eulalii”
druk i oprawa: Drukarnia Naukowo-Techniczna, Oddział PAP SA w Warszawie

Co jedzą ludzie? – Paulina Wierzba
opracowanie graficzne i ilustracje: Agnieszka Popek-Banach i Kamil Banach
wydawca: Wydawnictwo ALBUS
druk i oprawa: Zakład Poligraficzny Moś & Łuczak Sp.j. w Poznaniu

Co krasnale mają w nosie – Dorota Matloch
ilustracje: Agata Juszczak
projekt graficzny, typografia: Rafał Bagiński – Big Design
wydawca: Wydawnictwo HOKUS-POKUS
druk i oprawa: Zakład Poligraficzno-Wydawniczy POZKAL w Inowrocławiu

Dzieła zebrane. Młotek. Grzebień. Rękawiczka - Wojciech Widłak
ilustracje i projekt graficzny: Paweł Pawlak
wydawca: Wydawnictwo CZERWONY KONIK
druk i oprawa: S-DRUK. Grupa 3 Sp.j, Oddział w Krakowie

Dzikoludek – Beata Ostrowicka
projekt okładki i ilustracje: Elżbieta Wasiuczyńska
wydawca: Wydawnictwo LITERATURA
druk i oprawa: Drukarnia na Księżym Młynie w Łodzi

Emów od świtu do świtu - Weronika Naszarkowska-Multanowska
ilustracje: Weronika Naszarkowska-Multanowska
projekt i opracowanie graficzne: Grażka Lange
wydawca: Wydawnictwo DWIE SIOSTRY
druk i oprawa: Firma Graffiti BC Ryszard Gregrowicz w Toruniu

Gucio zaczarowany – Zofia Urbanowska
opracowanie graficzne i typograficzne: Bohdan Butenko
wydawca: Wydawnictwo OFFICYNA
druk i oprawa: Łódzka Drukarnia Dziełowa SA

Kiedy będę duży, to zostanę dzieckiem - Maciej Blaźniak
opracowanie graficzne: Maciej Blaźniak
wydawca: Wydawnictwo ŁADNE HALO
druk i oprawa: Oficyna Wydawnicza READ ME w Łodzi

Król na wagarach – Joanna Papuzińska
ilustracje i okładka: Artur Gulewicz
wydawca: Wydawnictwo LITERATURA
druk i oprawa: Drukarnia na Księżym Młynie w Łodzi

Małe instrumenty grają Chopina – Dorota Hartwich, Paweł Romańczuk
ilustracje: Marcin Ożóg
projekt graficzny: Julita Gielzak
wydawca: Wydawnictwo FORMAT
druk i oprawa: Drukarnia EDICA SA w Poznaniu

Nóż w palcu. Skaleczenie – Wojciech Feleszko
ilustracje: Ignacy Czwartos
projekt graficzny, typografia: Piotr Gil – Big Design
wydawca: Wydawnictwo HOKUS-POKUS
druk i oprawa: Drukarnia DRUK-INTRO SA w Inowrocławiu

Opowieść – Joanna Papuzińska
ilustracje: Stasys Eidrigevičius
projekt graficzny: Urszula Kurzawa-Butlewska
wydawca: Wydawnictwo MILA
druk i oprawa: Firma POLIGRAFIA Janusz Nowak w Poznaniu

Pierwsze urodziny prosiaczka - Aleksandra Woldańska-Płocińska
projekt graficzny i ilustracje: Aleksandra Woldańska-Płocińska
wydawca: Wydawnictwo CZERWONY KONIK
druk i oprawa: Przedsiębiorstwo Wydawniczo-Poligraficzne GRYF SA w Ciechanowie

Poradniczek Gabrysi i Kajtka. Bezpieczeństwo i wychowanie – Joanna Krzyżanek
projekt okładki i ilustracje: Zenon Wiewiurka
projekt graficzny: Michał Zieliński
wydawca: Wydawnictwo ŚWIĘTY WOJCIECH
druk i oprawa: Drukarnia READ ME w Łodzi

Powidoki – Tina Oziewicz
opracowanie graficzne i ilustracje: Ola Cieślak
wydawca: Wydawnictwo DWIE SIOSTRY
druk i oprawa: OZGraf Olsztyńskie Zakłady Graficzne SA

Seria: Chory kotek – Stanisław Jachowicz, Małpa w kąpieli i Paweł i Gaweł – Aleksander Fredro,
Stefek Burczymucha – Maria Konopnicka
projekt graficzny i ilustracje: Katarzyna Bogucka
wydawca: Wydawnictwo DWIE SIOSTRY
druk i oprawa: OZGraf Olsztyńskie Zakłady Graficzne SA

Tatsu Tarō syn smoka – Miyoko Matsutani
ilustracje: Piotr Fąfrowicz
projekt okładki, opracowanie graficzne i typograficzne:
Andrzej Komendziński
wydawca: Wydawnictwo MEDIA RODZINA
druk i oprawa: Drukarnia EDICA SA w Poznaniu

Thekla i jej chłopakowy świat – Barbara Dubus
opracowanie graficzne: Anna Niemierko
wydawca: Wydawnictwo WYTWÓRNIA
druk i oprawa: OZGraf Olsztyńskie Zakłady Graficzne SA

Zielone pomarańcze czyli PRL dla dzieci - Aneta Górnicka-Boratyńska
opracowanie graficzne: Bohdan Butenko
wydawca: Agencja Edytorska EZOP
druk i oprawa: Drukarnia EDICA SA w Poznaniu

wtorek, 17 maja 2011

„Świerszczyk” nr 10/2011


Okładka najnowszego „Świerszczyka” zaskakuje jak nigdy. Przedstawia krasnala, który stoi nogami do góry. W zasadzie stoi na swojej czapie. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że obrazek przedstawia scenę z filmu animowanego Gnomeo i Julia i jest de facto reklamą. Mnie to jakoś nie przeszkadza, że „Świerszczyk” próbuje zarabiać, żeby się utrzymać. Mam tylko nadzieję, że tego typu akcja nie zwiastuje rychłego końca jednego z najfajniejszych i najambitniejszych czasopism dziecięcych.

Do tej pory okładka podpowiadała tematykę numeru. Tym razem można trochę pogłówkować. Zdaje się, że tematów jest kilka. Przede wszystkim: MAMA! O tym, jakie są mamy dowiemy się z wiersza Natalii Usenko. Tu mama się odchudza, choć tak naprawdę nie ma z czego. Z opowiadania Małgorzaty Strzałkowskiej i Z Pamiętnika Pewnego Świerszczyka wynika, że mamy dużo pracują, zajmują się domem i na skutek tego są przemęczone i przepracowane. Dlatego drugi temat tego numeru to ODPOCZYNEK. Oba zagadnienia połączyła Zofia Stanecka w bajce Leniwy dzień mysiej mamy.


No tak – Dzień matki zbliża się wielkimi krokami. Jeśli podsuniecie dzieciom numer 10 „Świerszczyka”, znajdą w nim jeszcze podpowiedź, jak przygotować przepiękne wycinanki w prezencie dla mamy.
A poza tym konkursy! Gadżety z Gnomeo i Julia do wygrania po udzieleniu odpowiedzi na pytanie i wysłaniu kuponu do redakcji. Podobnie trzeba zrobić, gdy odgadniecie hasło dotyczące Żółtego Smoka (tu do wygrania aż 90 książek)!

Strona "Świerszczyka"

poniedziałek, 16 maja 2011

Dariusz Żejmo "Zabawy plastyczne dla przedszkolaków"


Bardzo lubimy z Martą wyżywać się plastycznie. Ja osobiście muszę się przyznać, że jest to mój mały kompleks. Bardzo żałuję, że nie mam zdolności plastycznych. Że nie potrafię malować, bo czasem mam taką ochotę by wziąć płótno, farby, pędzle i „zamachnąć się”. Dlatego powrót do plakatówek i malowanie wspólnie z dziećmi przynosi mi ogromną radość. Tak trochę po dziecięcemu. I co najważniejsze – moim maluchom zawsze się moje prace podobają. Janek zadowolony jest, gdy namaluję mu koślawy samochód, Marta zachwyca się bukietami kwiatów, wielobarwnymi motylami i słońcem. Wtedy trochę mój kompleks maleje:)

Zabawy plastyczne dla przedszkolaków to zdecydowanie coś dla nas. Nieskomplikowane przepisy na zrobienie smoka, lokomotywy albo kowboja to jest właśnie to, co tygryski lubią najbardziej. Dariusz Żejmo proponuje zabawy, które rozbudzają kreatywność. Na przykład taka ryba głębiona. Aby ją wykonać, trzeba wziąć balon i rolkę papieru toaletowego oraz klej do tapet. Do zobrazowania miasta nocą, trzeba wyciąć nierozwiązane krzyżówki. Mnie spodobały się jeszcze motyle ze skrawków kolorowych tkanin i guzików. Autor książki podpowiada, że z niepotrzebnych i zwyczajnych materiałów można zrobić coś niezwykłego – wystarczy jedynie trochę ruszyć głową.

Pomysły na artystyczne zabawy zostały rozpisane w punktach i krok po kroku zilustrowane. Obrazki to w zasadzie rysowane fotografie (bądź fotograficzne rysunki). Propozycje nie są skomplikowane ani też nie wymagają materiałów trudnych do zdobycia. 22 zabawy plastyczne to 22 inspirujące deszczowe popołudnia!

Możesz kupić tutaj: Zabawy plastyczne dla przedszkolaków 

Oprawa: Twarda
Ilość stron: 48
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Papilon
Wymiary: 21.0 x 29.5 cm
ISBN: 9788324570492

piątek, 13 maja 2011

Najlepsza Książka Dziecięca „Przecinek i kropka” 2010

Info ze strony Przecinek i kropka

Decyzją czytelników (głosujących od 9 marca do 30 kwietnia za pośrednictwem strony www.przecinekikropka.pl) tytuł Najlepszej Książki Dziecięcej „Przecinek i kropka” 2010 uzyskała publickacja „Co za szczęście! Co za pech!”. Internauci wybierali najbardziej wartościową i najpiękniej wydaną książkę spośród 10 nominacji wytypowanych przez grono ekspertów.


Co za szczęście! Co za pech!

[Thomas Halling (tekst), Eva Eriksson (ilustracje), Wydawnictwo EneDueRabe]

Jak dowiedli autorzy książki „Co za szczęście! Co za pech”, nawet skomplikowane i, zdawałoby się, dość abstrakcyjne kwestie można przedstawić tak – w słowach i obrazach – by nawet kilkulatek bez problemu je zrozumiał. Obserwując dzień z życia Amandy, mały czytelnik odkrywa względność pojęć i subiektywizm oceny; może się przekonać, że to, jak spojrzymy na daną sytuację, w dużej mierze zależy od nastawienia – bo to o nim właśnie i jego kształtowaniu traktuje ta książka. Ktoś może pomyśleć, że to kwestie zbyt skomplikowane dla kilkulatka, ale nic z tych rzeczy. Lekkość, z jaką opowiadana jest podszyta humorem historia, a także obrazowość ilustracji sprawiają, że ta przewrotna książka o dwóch początkach i dwóch końcach następujących w środku (tak, tak – czytamy raz z jednej, raz z drugiej strony) na pewno zaintryguje każde dziecko i skłoni do zadawania pytań – a przecież właśnie tak poznaje się świat i rządzące nim prawa.

Ewa Świerżewska, Jurorka Konkursu „Przecinek i kropka” 2010

Agnieszka Frączek, Dorota Dziamska "Origami z wierszykami. Kaczuszka Omi na wycieczce"

Recenzję napisała Sylvuszka.



Origami z wierszykami to seria książeczek o sympatycznej kaczuszce Omi. Kaczuszka nie dość, że sympatyczna, to jeszcze niezwyczajna, bo – jak mówi mój syn – „kółkowa”, tzn. wykonana z papierowych kółeczek.

Zwinne kółka kolorowe
wyskoczyły na podłogę.
Tutaj żółte, tam czerwone...
Ale co to!? Dziób? Ogonek?
Skrzydła... kuper... kacza nóżka...
Och! To przecież jest kaczuszka!

Tym razem kaczuszka Omi razem z mamą i licznym rodzeństwem wybiera się na wycieczkę. Na swej drodze spotyka różne zwierzęta, rośliny, pojazdy, a także pana policjanta.

Agnieszka Frączek – autorka tekstu – przeplata prozę wierszem. Mamy tu żarty słowne, zabawę wieloznacznością wyrazów i oczywiście słowotwórstwo. Ot, jeden z krótszych wierszyków:

Pewien motocykl gust miał fatalny
(choć on sam twierdził, że oryginalny).


Raz, gdy na stację wpadł benzynową,
zamówił sobie zupę żabową
oraz kompocik z wędzonych śledzi
(potem przez słomkę te dania cedził).
Innym zaś razem wziął zwiędły perz
oraz papryczkę ostrą jak jeż,
a na deserek klopsiki z mydła.


Bo mu - tak twierdził – benzyna zbrzydła.

Dorota Dziamska natomiast proponuje nam wykonanie metodą origami płaskiego postaci pojawiających się w książce. I tak możemy złożyć stokrotkę, konika, jeżyka, niesamojeźnika – czyli samochód :), helikopter, poziomkę, motocykl, zebrę (nasza ulubiona!) i wreszcie pana policjanta. Na marginesie – obok postaci i wierszyka – podana jest instrukcja składania oraz dokładna liczba i wymiary poszczególnych elementów. Niektóre postaci wymagają dużej liczby kółeczek o zróżnicowanych kolorach i wielkościach, co może wydawać się dość pracochłonne. Jednak wydaje mi się, że dla efektu warto się troszkę wysilić :) W końcu i latem zdarzają się deszczowe popołudnia :) Ilustracje są tutaj również wykonane tą metodą, dzięki czemu sprawiają wrażenie trójwymiarowych.


Książeczka ma poręczny format – w sam raz do zabrania na wycieczkę. W ogóle wydaje mi się pozycją wielowymiarową – można ją czytać w całości, albo same wiersze. Można używać w celach plastycznych, ale też np. do wprowadzania dzieci w temat bezpieczeństwa na drodze. U nas mówi się teraz podczas przechodzenia przez jednię „kaczka iść, kaczka stop” :)

Choć na pierwszy rzut oka wydaje się być przeznaczona dla młodszych dzieci, mojemu prawie 6 latkowi (obecnie wielbicielowi Lego Ninjago i opowieści z dreszczykiem :) szczerze się ona podobała.

Z tej serii ukazały się jeszcze Ciekawska kaczuszka Omi oraz Kaczuszka Omi na wsi .

Możesz kupić tutaj: Origami z wierszykami Kaczuszka Omi na wycieczce

Oprawa: Miękka
Ilość stron: 48
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Bis
Wymiary: 21.0 x 23.0 cm
ISBN: 9788375511857


środa, 11 maja 2011

Dorota Gellner "W czepku urodzone"


Najnowsza książka Doroty Gellner, wydana przez Bajkę, zaskakuje. Po pierwsze, dlatego że autorka coraz mocniej stawia na absurd. Pisałam już o tym przy okazji Zająca. O ile jednak w przypadku tamtej pozycji purnonsensowe zachowania Zająca wynikały z jego wariackiej natury, o tyle tu absurd wskazuje jedynie na autora czy narratora, który widzi rzeczywistość mocno inaczej. Odnosi się wrażenie, że zwyczajnie coś mu się pomyliło. Nie, nie coś! Słowa mu się pomyliły, poniosły go jak koń czasem ponosi jeźdźca w dal.

Gdy dziecko stanęło na nogach, inni zaczęli stawać na głowie, żeby za nim nadążyć. Najczęściej nadążał pies, o którego dziecko się potykało, wydobywając z siebie dodatkową porcję wrzasku. Wrzaski biegającego dziecka doprowadziły wielu do szewskiej pasji. Zostali oni szewcami i otworzyli warsztaty, w których robili buty na nogi dziecka, żeby dziecko miało z czego wyrastać.

To ulubiony fragment mojej córki: „Mamo, przeczytaj mi o tych szewcach, co szyli buty, z których można wyrastać”. Zastanowiło mnie to, cóż roi jej się w głowie i dlaczego szewcy tak mocno wryli się w pamięć. Dziecko czasem postrzega rzeczywistość zupełnie jakby na opak. Jemu też się czasem myli, jak autorowi-narratorowi. Jeśli sięgniecie pamięcią wstecz, to z całą pewnością wydobędziecie wspomnienia waszego własnego dziwnego postrzegania świata, bardzo często wynikłego z niezrozumienia słów bądź ich niedosłyszenia. Mam wrażenie, że Dorota Gellner do tego doświadczenia dziecka się w najnowszej książce odwołuje. Zabawa słowem popycha fabułę:

Pod koniec roku szkolnego dziecko uznało, iż poczyniło niebywałe postępy w edukacji i znacznie podniosło swoje kwalifikacje. (…)
DZIELIŁO (się niechętnie), zwłaszcza z siostrą, cukierkami i zawsze brało sobie większą połowę jabłka.
DODAWAŁO (chętnie) nowe obowiązki młodszemu bratu, odejmując je sobie.
I MNOŻYŁO prośby, szczególnie do Świętego Mikołaja i do najbliższej rodziny, o prezenty.


Po drugie, wreszcie, nietypowa i dla Gellner, i dla wydawnictwa Bajka jest strona graficzna tej książki. Ilustracje Kacpra Dudka korespondują z nietypowością fabuły. Jest w nich i szaleństwo, i humor (na przykład zezowata wróżka), i optymizm (czerwona barwa), i element straszny (potworki rozsiane tu i tam). W przypadku takich innych ilustracji zawsze zastanawia mnie, czy podobają się dzieciom. Moja córka twierdzi, że są fajne, ale nie potrafi mi uzasadnić dlaczego:)

Książka Gellner, Dudka i Bajki wydaje się dość odważna. To jakby krok w inna stronę. Krok, który sprawia, że jestem szalenie ciekawa kolejnej książki Doroty Gellner. W którą stronę się wybierze? jaki świat czytelnikowi zaprezentuje? o czym opowie? Serdecznie przy okazji autorkę pozdrawiam!

Możesz kupić tutaj: W czepku urodzone

Ilustracje: Kacper Dudek
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 48
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Bajka
ISBN: 9788361824350

Nagrody Dong 2010

Duży Dong 2010 (obrady jury dorosłych)

Dużego Donga otrzymuje Instytut Wydawniczy LATARNIK za powieść „Za niebieskimi
drzwiami” Marcina Szczygielskiego za połączenie realizmu i magii, psychologicznej prawdy i literackiej
precyzji

Wyróżnienia otrzymują wydawnictwa:
1. BAJKA za książkę „Diabełek” Marii Ewy Letki z il. Agnieszki Żelewskiej, piękną, klasyczną i
podnoszącą na duchu opowieść o oswajaniu odmienności
2. DWIE SIOSTRY za „D.E.S.I.G.N” Aleksandry i Daniela Mizielińskich z tekstem Ewy Solarz za
ukazanie w sugestywny sposób urody współczesnej sztuki użytkowej
3.ENEDUERABE „Włosy mamy” Gro Dahle z il. Sveina Nyhusa w tł. Heleny Garczyńskiej za oswojenie
słowem i obrazem trudnego tematu depresji
4. NASZA KSIĘGARNIA za zbiór opowiadań „Agnieszka Osiecka dzieciom” z il. Elżbiety
Wasiuczyńskiej za przywrócenie czytelnikowi niebanalnych tekstów Agnieszki Osieckiej w mistrzowskim
opracowaniu graficznym.

Jury nominowało też:
BAJKĘ za „Zająca” Doroty Gellner z il. Piotra Rychla,
CZARNĄ OWCĘ za „Szczęście wg Niny” Oscara Brenifiera z il. Iris de Mouy w tł. Mai Wałachowskiej-
Sobczak,
EGMONT za „Opowieści grozy wuja Mortimera” Chrisa Priestleya z il. Davida Robertsa w tł. Barbary
Góreckiej,
ENEDUERABE za „Kamyki Astona” Lotty Geffenblad, tł. Hanny Dymel-Trzebiatowskiej,
FORMAT za „Małe instrumenty grają Chopina” Pawła Romańczuka i Doroty Hartwich, il. Marcina
Ożoga oraz „Przygody Rodziny Mellopsów” Tomiego Ungerera w tł. Doroty Hartwich oraz
ZAKAMARKI za serię „Biuro detektywistyczne Lassego i Mai” Martina Widmarka z il. Heleny Willis, w
tł. Barbary Gawryluk

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Mały Dong 2010 (jury dziecięce)

Nagrodę Małego Donga jury przyznało Społecznemu Instytutowi
Wydawniczemu ZNAK za „Jaśki” Jean-Philippe Arrou-Vignod z il. Dominique
Corbasson w tł. Joanny Schoen, niesamowitą książkę którą można pokochać już
od pierwszych stron.

Jury postanowiło wyróżnić:
• Wydawnictwo DWIE SIOSTRY za „D.E.S.I.G.N.” Aleksandry i Daniela
Mizielińskich z tekstem Ewy Solarz. za proste i przystępne
przedstawienie rzeczy niezwykłych
• Wydawnictwo G+J RBA za serię ilustrowanych encyklopedii “WOW!” w tł.
Hanny Turczyn-Zalewskiej za realistyczne, a zarazem niezwykłe
przedstawienie świata .
• Instytut Wydawniczy LATARNIK za powieść „Za niebieskimi drzwiami”
Marcina Szczygielskiego, książkę która porywa czytelnika w piękny i
niebezpieczny świat zza drzwi.

Jury nominowało także Wydawnictwa
AKAPIT PRESS za „Moje Bullerbyn” Barbary Gawryluk z il. Natalii Talarek,
AMEA za „O snach” Sylvii Baussier il. Ilya Green, tł. Agnieszki Dorotkiewicz,
BAJKA za „Diabełka” Marii Ewy Letki z il. Agnieszki Żelewskiej,
EGMONT za „Opowieści grozy wuja Mortimera” Chrisa Priestleya z il. Davida
Robertsa w tł. Barbary Góreckiej,
FORMAT za „Małe instrumenty grają Chopina” Pawła Romańczuka i Doroty
Hartwich z il. Marcina Ożoga
ZAKAMARKI za serię „Biuro detektywistyczne Lassego i Mai” Martina Widmarka
z il. Heleny Willis w tł. Barbary Gawryluk.

wtorek, 10 maja 2011

„Bluszczyk” nr 06/2011


Wygląda na to, że „Bluszczyk” znalazł sobie wiernych fanów. W majowym numerze rozsiano ilustracje, które zrobiły dzieci, odpowiadając na pytania konkursowe. Całkiem niespodziewanie także i moje córka namalowała Bluszczyka. Po lekturze ostatniego numeru wzięła się rysowanie i namalowało to:


W pierwszej chwili nie zorientowałam się kto to. Pomyślałam, że pewnie ktoś z naszej rodziny, ale Marta wyjaśniła: „to ten chłopczyk z gazetki przecież!”. No tak! Że też od razu nie skojrzałam – ta czerwona bluza i zielony loczek:)

A co w środku? Filipek i jego koledzy rysują także, tyle że flagę. Muszę przyznać, że argumentacja dzieci przeciwko malowaniu flagi polskiej całkowicie mnie przekonuje. No bo co to za frajda malować dwa paski, z których jeden jest biały:)



Pan Waldemar nadal studiuje słownik i jest przy literce „C”, jak cyrograf, ćmić, cny czy chudoba. Zdaje się, że Grzegorz Kasdepke szykuje książkę z archaizmami w tle. Strzeżcie się, nauczyciele i rodzice, tej chwili, gdy dzieciaki zaczną cytować Kubę i Bubę.

W „Zrób to sam” instrukcja, jak ulepić z modeliny (plasteliny, masy solnej) papugę Ambrozję, bohaterkę „Zaczarowanego pudełka”. A w „Z pamiętnika detektywa” bardzo trudna zagadka!

W każdym numerze Bluszczyk organizuje też konkurs „Weź pod lupę okładkę”. Trzeba przyjrzeć się uważnie okładce i odpowiedzieć (rysunkiem!) na pytanie konkursowe, które tym razem brzmi:

Jakie inne sporty mógłby uprawiać Bluszczyk w czasie majowego pikniku?


Rysunek trzeba przesłać na adres: Elipsa Sp. z o. o.; ul. Gwiaździsta 71; 01-651 Warszawa
z dopiskiem „Bluszczyk” do 31 maja. Nagrody czekają!

Prenumeratę można zamówić wysyłając maila: prenumerata@bluszcz.com.pl

Magazyn do kupienia w Empiku.

Mamom polecamy "Bluszcz"

poniedziałek, 9 maja 2011

David McKee "Elmer i Róża"


Janek, który dotąd gustował w książkach disneyowskich, w końcu otworzył się na inne lektury. Do tej pory jedynie dwóm książkom (Lokomotywa Tuwima i Gdzie jest tort?) udało się zainteresować trzylatka. Zawsze kiedy proponowałam coś ambitniejszego niż Złomek i traktory czy Kubuś Puchatek, spotykałam się z odmową. Stawało na Jankowych lekturach, które czytałam autentycznie do znudzenia. Mam wrażenie, że to taki etap w rozwoju małego czytelnika – najpierw książki gryzie, potem lubi czytać tylko wybranych kilka z reguły pstrokatych i kiczowatych, dopiero około trzeciego roku życia otwiera się na książkę obrazkową. Wydaje mi się, że z Martą było podobnie… W każdym razie dziś nastąpiło duże otwarcie się naszego Janka. Za sprawą Elmera! Potem czytaliśmy jeszcze Mamę Mu i Jak tata pokazał mi wszechświat z wielkim zainteresowaniem.

Kolejna część przygód słonia w kolorową kratkę przynosi refleksję, że każdy jest wyjątkowy. Choć czasem wydaje nam się, że niektóre persony są nieciekawe, że koleżanka to taka szara myszka, w pewnych okolicznościach może okazać się, jak bardzo się mylimy. Elmer uczy, by się nie uprzedzać i pozostawać otwartym na innych.

Zainteresowały mnie bardzo ilustracje do Elmera. Przypominają mi sztukę Tingatinga. Określenie pochodzi od nazwiska Edwarda Saidi Tingatinga, urodzonego w 1932 roku w Tanzanii. Jego obrazy, przedstawiające afrykańskie zwierzęta, wyróżniają się bogactwem kolorów oraz „wygiętą” kreską. Prace są proste i po dziecięcemu naiwne, bije z nich wyjątkowy optymizm i radość. Tingatinga znalazł wielu naśladowców. McKee pomysłem na kolorowe słonie (w części Elmer i Róża poznajemy Wilbura w czarno-białą kratkę, dziadka Eldo w żółte trójkąty oraz różową Różę) zdaje się z Tingatinga czerpać. Zresztą świat afrykańskiej przyrody jest również wielobarwny – różowe liście, pomarańczowe i żółte drzewa, fioletowa pantera, niebieskie ptaki… Autor nie tylko więc nawiązuje nić porozumienia z dzieckiem, które potrafi widzieć świat w zupełnie innych kolorach niż dorosły, ale także wpisuje się w szerszy kontekst kulturowy.

 (Sztuka tingatinga - obrazek pochodzi ze strony Lublin.eu)

Elmer świetnie się sprawdza u początkujących małych czytelników!

Możesz kupić tutaj: Elmer i Róża

Oprawa: Twarda
Ilość stron: 32
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Papilon
Wymiary: 23.6 x 27.0 cm
ISBN: 9788324596621
Tłumaczenie: Dominika Dominów

czwartek, 5 maja 2011

Brandon Mull "Baśniobór"


Przeglądam od czasu do czasu statystyki mojego bloga. Najczęściej komentowany i jeden z najchętniej wyszukiwanych wpisów to ten dotyczący książki Wróg Charliego Higsona. Kiedy zastanawiam się, skąd takie powodzenie książki, wniosek nasuwa mi się tylko jeden. Młodzi lubią się bać! Kręci ich atmosfera grozy, fascynują magiczne istoty, a przede wszystkim mają to pragnienie, by samemu przeżyć wielką, ale straszną, zagrażającą życiu, przygodę. I książki na to im pozwalają. Dlatego Baśniobór ma ogromne szanse na powodzenie.

Książka zaczyna się dość spokojnie. Dwoje nastolatków, rodzeństwo Kendra i Seth zmuszeni są spędzić wakacje z dziadkami w ich posiadłości. Z dziadkami nie widywali się zbyt często i ogólnie postrzegają ich jako dziwaków niechętnie nastawionych do całego świata. Po przyjeździe dziadek Stan od razu stawia warunki, gdzie młodzi mogą się bawić, a gdzie absolutnie nie wolno im chodzić. Na przykład do lasu. Kolejne strony książki pozwalają odkrywać czytelnikowi tajemnice związane z posiadłością dziadków Sorensonów. O ile na początku wszystko wydaje się całkiem sympatyczne, o tyle im dalej, tym dziwniej i groźniej. Ja osobiście żałuję, że tytuł książki od razu podpowiada wszystko – że tajemnice kryją się w lesie i że żyją tam postaci baśniowe, mitologiczne. Po stronach tej powieści swobodnie fruwają sobie wróżki, przebiegają satyrowie, pływają najady, siedzi, próbując rozsupłać węzeł, wiedźma, gotuje zupę ogrzyca, pilnuje swoich skarbów troll. Ach, jestem pewna, że wydaje Wam się to taki słodkie i wcale niegroźne, ale opisy naprawdę mrożą krew w żyłach. Na przykład ten:

Obok pnia siedziała żylasta, wysuszona ze starości kobieta. Ogryzała węzeł na szorstkim sznurze, który ściskała w kościstych dłoniach o guzowatych palcach. Miała długie, siwe włosy – matowe o niezdrowym żółtawym odcieniu. Jedno z jej zamglonych oczu było bardzo przekrwione. Brakowało jej wielu zębów, a węzeł, który gryzła, pokrywały ślady krwi, zapewne z jej dziąseł. Blade ręce, odsłonięte niemal do ramion, były chude i pomarszczone. Seth widział bladoniebieskie żył, a tu i ówdzie – fioletowy strupy.
Gdy go dostrzegła, natychmiast rzuciła sznur na ziemię i otarła różową ślinkę z kącików żółtych ust. Wsparła się o pień i wstała. Chłopiec zauważył, że ma długie stopy barwy kości słoniowej, usiane śladami po ugryzieniu insektów. Szare paznokcie porywała gruba warstwa grzybicy.

I jak? :)
Nie sądzę też, żeby czytelnik chciał być zamieniony w ołowiany posąg, kurę złotogłówkę czy morsa, goniony przez ogrzycę, chcącą go zjeść, i w ogóle stawać oko w oko z czymś, co totalnie przeraża.

Baśniobór jednak jest nie tylko powieścią, która ma za zadanie dostarczyć czytelnikowi rozrywki, wzbudzić w nim emocje i porządnie nastraszyć. Młodzi bohaterowie stają wobec nakazów i zakazów zmuszeni, by się wobec nich ustosunkować. Kendra, jak przystało na dziewczynkę i w dodatku starszą z dwójki rodzeństwa, umie respektować prawa starszych. Seth jest przekorny. Uważa, że zasady są od tego, aby je łamać, co też czyni. Konsekwencje jego ignorancji i nieposłuszeństwa są dla niego olbrzymie i trudne do przyjęcia, ale też spadają na innych, niewinnych. Jednocześnie Seth ma w sobie o wiele więcej odwagi i kiedy naprawdę trzeba zareagować, to właśnie on się nie waha. A zatem fabuła Baśnioboru to tylko przykrywka. Pod nią kryje się mnóstwo, bardzo ciekawych pytań, które warto zadawać nastolatkowi w okresie buntu – po co są zasady? Jakie konsekwencje będzie miało twoje zachowanie dla ciebie i innych? Czym jest odpowiedzialność? Czego się boisz? Jak radzisz sobie ze strachem? Nawet jeśli rodzice czy nauczyciele nie podejmą z nastolatkiem dyskusji na ten temat, książka zmusi ich do myślenia o tym, jak sami by postąpili.

Bardzo mi się podoba taki podstępny nieco sposób oddziaływania na młodych. Wykorzystujemy to, co lubią, aby stawiać ich wobec istotnych w ich wieku pytań i problemów.

Książka będzie miała premierę 18 maja na Targach Książki!

Wydawnictwo: W.A.B.

poniedziałek, 2 maja 2011

Strony bohaterów książek:)

Oto strony bohaterów książkowych, które udało mi się odnaleźć w sieci. Może znacie jeszcze jakieś? Podajcie adres w komentarzu:)

PAN KULECZKA


BASIA 1 i BASIA 2


FRANCISZKA I IGNACY


PETSSON I FINDUS


MARTYNKA


FISTASZKI (ang.)




KOSZMARNY KAROLEK (ang.)

„Świerszczyk” nr 09/2011


Ten wpis najlepiej było wkleić wczoraj! „Dziewczyny i chłopacy! Bierzemy się do pracy!” – tak bowiem brzmi hasło przewodnie nowego „Świerszczyka”. Bohaterowie jednak, których spotykamy na łamach numeru, od pracy próbują się zdecydowanie wymigać. Począwszy od Bajetana, któremu sprzątnie pokoju zajmuje długie godziny, a i tak z tego nic nie wynika, na Bodziu i Pulpecie skończywszy, którzy to również muszą sprzątać, jednak zamiast porządku bałagan robi się – nie wiedzieć czemu – jeszcze większy. Swoją wizję pracy – odmienną od ogólnie przyjętej – ma również bohater wiersza Rafała Witka Magister uśmiechów:)

Po tym jak poznaliśmy leniwych bohaterów czytanek, sami wzięliśmy się do pracy. Umysłowej co prawda – ale jednak! Na pierwszy ogień poszła krzyżówka, która pomogła nam poznać/utrwalić zawody, choć tak naprawdę hasłami były przedmioty i narzędzia używane przez postaci z obrazków. Trochę bardziej musiałam pomóc Marcie przy Wycinance Pana Janka, bo litery nie są jeszcze jej najmocniejszym stroną.


„Świerszczyk” pozwolił też nam dowiedzieć się o dwóch ciekawych wydarzeniach. O II Warszawskich Targach Książki przewidzianych na 12-15 maja br. oraz o konkursie na „Książkę przyjazna dziecku” organizowanym między innymi przez nasze czasopismo. Przy okazji i Was zapraszamy do głosowania. Tu znajdziecie 15 książek-finalistek.

Na koniec dowcip z Uśmiechu Numeru:

- Jasiu, przyznaj się, kto odrobił za ciebie prace domową?
- Ja nie wiem, proszę pani, bo już wtedy spałem.

:)
Strona "Świerszczyka"