piątek, 28 grudnia 2012

Katarzyna Bogucka "Lala Lolka"


Katarzyna Bogucka w najnowszej książeczce dotyka modnego tematu – stereotypów płciowych. Obok książki Igor i lalki Pii Lindenbaum będzie to pewnie sztandarowa pozycja wymieniana w dyskusjach genderowo-literackich. Mnie osobiście wydaje się, że problem jest sztucznie stworzony i nadmuchiwany.

Mam dwóch synów i obaj lubią bawić się wózkiem dla lalek (starszy syn już z tej atrakcji wyrósł, podobnie jak i córka) czy pet shopami swojej siostry. Najmłodszy stroi się w korale i każe przypinać sobie spineczki we włosach. Nie widzę powodu, żeby im zabraniać tych zabaw. Nie wydaje mi się, aby miało się w ten sposób ujawniać ich przyszłe gejostwo. Wyrosną. Taki etap. Pięcioletni syn zaczyna się interesować bronią różnego typu, robotami i generalnie tym, co okazuje się brutalne. Też można by z tego zrobić problem. I w tym przypadku nie wydaje mi się, aby w ten sposób ujawniały się przyszłe zapędy mordercze mojego syna. Jakoś intuicja (a może doświadczenie dwóch osobistych braci) podpowiada, że to potrzebne. Więc pozwalam.


Wracając do książki… ani mnie ona grzeje, ani jakoś szczególnie ziębi. Bogucka opowiada o pewnym Loku, który nie rozstaje się z lalką Wiolą. Chłopiec ma wyjątkowy zmysł estetyczny, dlatego pomaga mamie w doborze ubrań. Problem zaczyna się w autobusie, gdzie jedna pani bierze Lolka za dziewczynkę (skoro ten trzyma lalkę) oraz w przedszkolu, gdzie wychowawczyni stwierdza: „Dziecko, toż to nie wypada!”.


Wiersz Boguckiej jest przeciętny, a niektóre fragmenty prostackie. Zdecydowanie ciekawsze są ilustracje i to na nich zawieszam oko. Geometryczne, niejednoznaczne, czasem przypominają obrazy Pabla Picassa. Świetna też jest – zabieg ten zaczyna być typowy dla wydawnictwa Ładne Halo – wkładka-bonus, która pozwala wyciąć lalkę i ubranka da niej. Dodatkowo wydawnictwo zachęca, aby kreacje sfotografować i wysłać zdjęcie mailem, a zostanie opublikowane na FB.


Możesz kupić tutaj: Lala Lolka 

Wydawnictwo: Ładne Halo 
Wymiary: 240 x 170 x 8
Oprawa: twarda
 Ilość stron: 36
Rok wydania: 2012
ISBN: 9788362856169

wtorek, 4 grudnia 2012

Heekyoung Kim, Krystyna Lipka-Sztarbałło "Dokąd iść? Mapy mówią do nas"


Temat map jest ostatnio ciekawie wyzyskiwany. Niedawno Dwie Siostry opublikowały książkę Miezielińskich Mapy (zajrzyjcie do środka). I tym razem mamy równie ciekawą propozycję.

Gdybym miała określić gatunek literacki, z którym spotykamy się na kartach Dokąd iść? Mapy mówią do nas, natrafiłabym na nie lada problem. Jest w niej coś z encyklopedycznych notek (objaśnienia do map zamieszczone na ostatnich stronach książki), coś z filozoficznych traktatów, pytań ("Może i nasze życie to taka układanka z 1200 puzzli?"), coś z poezji ("Choć wiem tak dużo - nie wiem, w kim się zakochasz"). Równie zagadkowe pozostają ilustracje. Z jednej strony mamy bowiem kopie starych map, z drugiej zaś - obrazy Lipki-Sztarbałło, które są stylowo tak różnorodne, próbujące oddać ducha, klimat starych map, że trudno odgadnąć, gdzie kończy się mapa i zaczyna pomysł ilustratorki. W czytelniku rodzi to prawdziwy podziw.


Co można zrobić z książką jak ta?
Można ją przeglądać. I to bez końca! Jest tak bogata w szczegóły, tak zaskakująca w pomysłach ludzi, którzy od wieków próbowali zrozumieć świat, ale i pomysłach autorek...
Można potraktować ją jak wstęp do zadawania sobie i innym pytań. Począwszy od tytułowego "Dokąd iść?", aby następnie odmieniać je przez osoby, czasy, tryby... i by w końcu dotrzeć do najistotniejszego "Dokąd zmierzam?"
Można też tą książką błysnąć na lekcjach, bo bez wątpienia stanowi ona świetną pomoc naukową (żałuję, że takich nie mieliśmy za moich szkolnych czasów).
I jeszcze co najmniej kilka innych możliwości... Uwielbiam książki, które oddają się czytelnikowi bez reszty i pozwalają z sobą zrobić tak wiele;)



Możesz kupić tutaj: Dokąd iść? Mapy mówią do nas 

Ilustracje: Krystyna Lipka-Sztarbałło
Wydawnictwo: Entliczek 
 Wymiary: 235 x 255 x 10
Oprawa: oprawa twarda
Ilość stron: 44
Rok wydania: 2012
ISBN: 978-83-63156-04-6

niedziela, 2 grudnia 2012

Wyniki konkursu z okazji urodzin Astrid L.

Ogłaszam, że zwyciężczyniami w  konkursie są:

Fradmania - otrzymuje audiobook Pippi Pończoszanka

dragonfly - otrzymuje Dzieci z Bullerbyn

otfino - otrzymuje Karlssona:)

Czekam na maila od Was na adres: monika.moryn@gmail.com


Pozdrawiam!

środa, 14 listopada 2012

Konkurs z okazji urodzin Astrid L.

Dziś Astrid obchodziłabym swoje 105. urodziny.


Z tej okazji Audeo.pl postanowiło zrobić prezent trzem czytelnikom bloga Czytanki-przytulanki. Będziecie mogli wygrać trzy audiobooki (czyi wygrać mogą trzy osoby) do ściągnięcia w formacie mp3 z platformy Audeo.

Będą to:

„Braciszek i Karlsson z dachu” 


„Dzieci z Bullerbyn”


„Pippi Pończoszanka” 


Wystarczy, że w komentarzu opowiecie o swoich (Waszych dzieci) doświadczeniach z audiobookami – czy słuchacie? które są Waszymi ulubionymi? kiedy słuchacie? jak słuchacie? A jeśli nie słuchacie, to jak sobie tę przygodę wyobrażacie. Co Wam przyjdzie do głowy. Odpowiedzi muszą być przynajmniej trzyzdaniowe.

Konkurs trwa do 2 grudnia 2012 (niedziela) do 20.00. Jeśli nie wyląduję na porodówce, to w niedzielę lub poniedziałek wieczorem dam znać, kto wygrał (wylosuję).

Do dzieła!

wtorek, 13 listopada 2012

Astrid Lindgren "Braciszek i Karlsson z dachu"; czyta Edyta Jungowska


Odkąd zapisaliśmy się do biblioteki w nowym miejscu zamieszkania, wypożyczamy sporo audiobooków. Nie sądziłam, że moje dzieci to kupią… A jednak Marta wsiąknęła na całego. Ostatnio wypożyczyliśmy Nowe przygody Mikołajka, cz. 2 – to sześć płyt i Marta przesłuchała ich w ciągu dwóch dni. Stuhr senior i junior gadali w naszym domu niemal bez przerwy:)

A teraz dostaliśmy możliwość wysłuchania audiobooków dzięki platformie Audeo.pl. Tyle że tu mamy książki w formacie mp3. Po dokonaniu wpłaty, ściąga się audiobooka i można słuchać na komputerze, w odtwarzaczu mp3 czy przez specjalną mobilną aplikację na smartfonie. To sobie i córce wybrałam Karlssona z dachu! Bo gdy byłam małą dziewczynką, bardzo chciałam tę książkę przeczytać, ale niestety nie było jej w bibliotece. I oto teraz spełniło się moje życzenie z dzieciństwa:)

Braciszka i Karlssona z dachu czyta oczywiście Jungowska. Muszę przyznać, że robi to wyśmienicie. Wczuwa się w Karlssona i ja naprawdę słyszę jego, a nie ją! Jej głos jest zawadiacki, energiczny, pełen śmiałości… innymi słowy, w mojej głowie pojawia się obraz Karlssona, który wymachuje sobie rękami, ma rozwichrzoną czuprynę i zadartą głowę. Jungowska oddaje Karlssonowi to, co najlepsze.

Ostrzegam, że po wysłuchaniu audiobooka człowiek nie może się opędzić od prostej zupełnie pioseneczki:


Nie może też przestać czytelnik co rusz zawołać sobie „Hejsan Hoppsan!”. Mnie bardzo ubawiło, kiedy córka po wysłuchaniu książki i piosenki wyżej, a zwłaszcza hasła „Grunt to spokój” – dodała z lekkim powątpiewaniem swoje „jasne, jasne”... ciekawe, co miała na myśli:)

Coraz bardziej przekonuję się do tej formy książki. Po pierwsze, jest to świetny sposób na podsłuchanie, jak można dzieciom interpretować głosowo teksty. Po drugie, jest audiobook ratunkiem w chwilach, gdy gardło rodzica wysiada (jak moje teraz) i uniemożliwia czytania. Fajnie wtedy położyć się obok siebie na łóżku i po prostu posłuchać innego dorosłego. Zachęcam i Was do tego, by odkryć dla siebie i dzieci audiobooki. Dam Wam tę możliwość bezpośrednio tu z bloga, ponieważ już za chwilę ogłoszę konkurs, w którym do wygrania audiobooki (nagrody funduje Audeo.pl) Lindgren czytane przez Jungowską!!!


Autor: Astrid Lindgren
Lektor: Edyta Jungowska
Wydawca: Jung-off-ska Sp. K.
Czas (min): 180

Kupisz w Audeo.pl

środa, 7 listopada 2012

Jan Brzechwa "Kaczka-dziwaczka", il. Ewa Kozyra-Pawlak i Paweł Pawlak

Dziś post bardziej oglądowy! Bo co można napisać nowego o Brzechwie i jego kaczce-dziwaczce... Że wydano kolejną książeczkę ze zbiorem wierszy klasyka?

W tym poście chciałabym Wam zwrócić uwagę na kwestię ilustracji i tego, że istotny jest nie tylko tekst (tu bez dwóch zdań wybitny), ale też obrazy i estetyka.
Zawsze jestem ciekawa, jakie książki znajdują się w dziecięcej biblioteczce i najczęściej okazuje się, że jest tam mnóstwo pstrokacizny, kiczu i bylejakości. Czasem uderza mnie kontrast między tym, jak estetycznie wyglądają wnętrza domu a jak kiczowate są dziecięce książki. Wcale na to nie jesteśmy skazani! Niech nam się nie wydaje, że nikt się o piękno w książkach dla dzieci nie stara. Wręcz przeciwnie! Coraz większy nacisk stawia się właśnie na to, jak książka wygląda. Trzeba tylko się w księgarni zatrzymać i przyjrzeć dokładniej.
Na przykład wspomniana Kaczka-dziwaczka. Zobaczmy, co można kupić:

Można dostać oczopląsów od ilości szczegółów, ale też i nadmiaru kolorów!!!! Możecie głosować w komentarzach na najgorszą Kaczkę-dziwaczkę!

Zgadzam się z tym, co napisała Hanna Szczygieł w swoim artykule "Kęs sztuki na papierze...":


Sięgając po książkę dla dziecka, bardzo często w wyborze pomagają nam oczy i choć stare przysłowie mówi : „nie oceniaj książki, po okładce”, w tym szczególnym przypadku traci nieco na aktualności.
Wszystkie przedmioty otaczające małe dziecko, wpływają na kształtowanie jego poczucia estetyki – zabawki, którymi się bawi, dekoracje i książki, którym się przygląda są jego pierwszym „spotkaniem” z plastyką. To one budują w dziecku swego rodzaju wrażliwość na odbiór szeroko pojętej sztuki. Im w większy „dialog” nawiąże nasz maluch z takim obiektem zainteresowania, tym większe korzyści przyniesie to jego rozwojowi. Dotyk, zapach, wrażenia wzrokowe i słuchowe prowokują nawet niemowlę do zagłębiania się  w „istotę” takiego nieznanego mu zjawiska.

A teraz spójrzcie na nową propozycję wydawnictwa Bajka. Różnicę widać gołym okiem - prawda?

I tu są kolory - ale nie kłują w oczy! Zgadzacie się?
Szmaciane ilustracje Ewy Kozyry-Pawlak zatrzymują dziecięce (nie tylko!) oko na dłużej i zapraszają do odgadywania, z czego to zrobione. Chciałoby się tych obrazków dotknąć, a już z całą pewnością stanowią one inspirację. Odsyłam Was tutaj do zaprzyjaźnionego bloga Domowy zakątek. W najnowszym poście Iza opowiada właśnie o tym, jak ją i dzieci inspirują ilustracje Ewy Kozyry-Pawlak. Jan Brzechwa przedstawiony na ostatnim obrazku zagląda do nas przez okienko:) To z  pewnością pomysł Pawła Pawlaka. Dodam tylko, że ten Brzechwa podobny jest niezmiernie do mojego dziadka:):):)


Możesz kupić tutaj: Kaczka-dziwaczka Wydawnictwo: Bajka Wymiary:210 x 210 mm Oprawa: twarda Ilość stron: 40 Rok wydania: 2012 ISBN: 978-83-61824-48-0

niedziela, 4 listopada 2012

Mój artykuł w "Uważam Rze"

Jutro (poniedziałek) ukaże się nowy numer "Uważam Rze", a w nim... mój artykuł o obrazie rodziny w skandynawskiej literaturze dla dzieci - "W piekle skandynawskiego raju"


Większość szwedzkich książeczek przeznaczonych dla przedszkolaków przedstawia rodzinę rozbitą, pogrążoną w chaosie, w której matka to potwór, ojca nie ma, a dziecko pozostaje samotne i bezradne

Skandynawię od lat stawia się Polakom za wzór postępu i dobrobytu, ale także otwarcia w dziedzinie obyczajowości. Jeśli chcesz być nowoczesny, to spójrz na Szwecję. Propozycją nie do odrzucenia ma być dla nas „rodzina wielowymiarowa", w której matka odgrywa rolę ojca i odwrotnie, gdzie dziecko ma kilku „przyszywanych ojców" bądź samo jest „dzieckiem bonusowym". Cennym doświadczeniem społecznym ma też być rodzina homoseksualna. Niby mamy do czynienia z rajem, gdzie nikt nikomu nie zadaje gwałtu i każdy żyje, jak chce!

Artykuł można czytać w wydaniu papierowym lub po wykupieniu dostępu w serwisie.

Kika dni temu tknęła mnie refleksja, że pewne rzeczy/sprawy nie wydarzyłyby się w moim życiu, gdyby nie to, że "siedzę w domu z dziećmi". Z ciekawości wpisałam to hasło w Guglu i wyskoczyły różne opowieści mam o tym, jak to "siedzenie" w domu ich tłamsi, jak sprawia, że czują się więźniarkami... A u mnie odwrotnie... gdyby nie to, że od 6 lat siedzę w domu - nie rozwinęłabym się! Nie weszłabym w świat literatury dziecięcej tak mocno, nie założyłabym bloga, nie opublikowała tych kilku tekstów w różnych miejscach, nie współpracowała przy tworzeniu pięciu portali (promama, benc, planujemy dziecko, polskina5, nasze mauchy). Wiecie co bym robiła? Siedziała wieczorami - jak na nauczycielkę języka polskiego przystało - nad klasówkami, sprawdzianami i wypracowaniami... ach, jak tego nie lubiłam.. zajmowało tyle czasu!!! Więc przez tych sześć lat robiłam to, co chciałam i lubiłam, a nie to, co musiałam!!! Cudownie jest to odkryć.

Na koniec jeszcze tylko się pochwalę (może bardziej niż tym artykułem), że spodziewamy się czwartego dziecka. Urodzi się już wkrótce, bo to 37. tydzień ciąży. Zatem da się... można... mieć wiele dzieci, siedzieć w domu i nie zgnuśnieć!!!! :)

czwartek, 1 listopada 2012

12 miejsce w rankingu "Press" dla Czytanek-przytulanek

Wczoraj, ni z gruszki, ni z pietruszki, dotarła do mnie informacja, że Czytanki-przytulanki zostały przez świat zauważone. Mianowicie blog znalazł się na 12 miejscu rankingu blogów, które "nie nudzą o literaturze" czasopisma "Press". Chyba z całej 15-tki wyróżnionych jestem ostatnią, która się zorientowała, co oznacza, że:

a) mam za dużo na głowie (przede wszystkim dzieci:P ),
b) nie interesuję się tym, co w blogerskim światku piszczy,
c) nie wierzę we własne możliwości (o rankingu słyszałam, ale nie sądziłam, że mój blog w nim się znajdzie, więc już dalej nie grzebałam w tym, kto, co i na którym miejscu).

Z jednej strony, cieszy mnie to wyróżnienie, tym bardziej, że przez te trzy lata prowadzenia bloga, nigdy w żadnych wyścigach udziału nie brałam. Nie po to tu piszę, żeby potem biegać po laury. Z drugiej, mam mieszane uczucia co do tego wyróżnienia, bo w moim przekonaniu są blogi lepsze od mojego. W szczególności myślę o dwóch.

Cenię PozaRozkładem za profesjonalizm, mimo że z wieloma tezami autorki bloga się zupełnie nie zgadzam. Jednak to, co robi i jak robi, uważam za warte wyróżnienia.

Jeszcze bardziej cenię be.el z Półeczki z książkami! Be.el od wielu lat wkłada serce w to, co pisze. Jej notki są zindywidualizowane i ciekawe, mądre i ciepłe. I przede wszystkim autorka Półeczki... pisze po ludzku i dla ludzi!

Naprawdę szkoda, że zabrakło ich w rankingu! Chętnie oddam im swoje 12. miejsce!

Chcę też podziękować Adzie z Wieczoru z książką, która przesłała mi te skany magazynu poniżej!

środa, 31 października 2012

Joanna M. Chmielewska "Niebieska niedźwiedzica"


Niedawno pojawiła się na księgarskich półkach książka, która podejmuje kwestię inności i odrzucenia. Bo kiedy w Niedźwiedziej Dolinie rodzi się niebieski miś, król zdecydowanie tego nie pojmuje. Każe zmienić kolor niedźwiadka i to szybko. Podobnie i reszta mieszkańców – są wrogo nastawieni do małej Azul. Doprowadza to do konieczności wyprowadzenia się wyjątkowej niedźwiedzicy z ukochanej krainy.

Chmielewska pokazuje małemu czytelnikowi, co czuje ktoś, kogo wyzywamy lub odrzucamy. Pokazuje samotność, smutek i łzy. Jednocześnie próbuje „innym” podpowiadać, jak można się zachować, gdy ktoś nas przezywa. Sugeruje obracanie obelgi w żart i dystans – tak trudne do wykonania!


Azul zostaje doprowadzona do granic wytrzymałości psychicznej. Niechętna jej (i zazdrosna o talenty Azul) koleżanka, Ina nastawia wszystkich przeciw niedźwiedzicy, co sprawia, że dziewczynka musi/chce odejść. Wydaje się, że brutalność i siła, większość wygrywa.

Choć to bardzo smutna książka, jej zakończenie przynosi nadzieję. Pada też ważne słowo „przepraszam” (tak rzadko można jej czytać w literaturze dziecięcej) – niech wam się jednak nie wydaje, że wypowiada je Ina! Ta pozostaje nieugięta, ale przez to i zupełnie samotna!



Możesz kupić tutaj: Niebieska niedźwiedzica 

Ilustracje: Jona Jung
Wydawnictwo: Bajka 
Wymiary: 245 x 245 x 10
Oprawa: twarda
Ilość stron: 40
Rok wydania: 2012
ISBN: 978-83-61824-49-7

poniedziałek, 29 października 2012

Śmierć (książki oswajające)

Śmierć w literaturze – wbrew pozorom – nie jest tematem nowym. Może jedynie inaczej dziś się go ujmuje. Przede wszystkim pisarze próbują dzieci z kwestię odchodzenia oswoić. Bo kiedyś śmierć była czymś naturalnym i oczywistym. Umarła mama Kopciuszka, Królewny Śnieżki, sierotką była Marysia, ale także Ania z Zielonego Wzgórza czy Mary z Tajemniczego ogrodu. Dziś jednak o śmierci nie mówimy, umiera się w hospicjach, a cmentarze funkcjonują poza nowoczesnymi metropoliami, bo przecież nowoczesny człowiek nie umiera… Dlatego śmierć trzeba dzieciom oswoić. I cmentarz.

Oto propozycje kilku książek, które pomogą w prowadzeniu rozmów z dzieckiem na ten ważny temat. (opisy pochodzą głównie od wydawców).

Jarosław Mikołajewski Kiedy kiedyś, czyli Kasia, Panjan i Pangór 


Kasia jest małą dziewczynką, która codziennie spotyka pana Jana (Panjan) przed swoim domem i z którym przesiaduje na ławce, karmiąc gołębie. Panjan to starszy już człowiek – pewnego dnia nie ma włosów, a innego – trzęsą mu się ręce, a jeszcze innego – ma na rękach ślady jakby po ukąszeniu komara. Kasia te zmiany w wyglądzie dostrzega i jak każde małe dziecko, pyta Panjana, co mu się stało. Panjan odpowiada cudownie! Że włosy strząsnął mu wiatr, a dłonią nie trafia do torebki z pokarmem specjalnie, bo chce przechytrzyć gołębie. Któregoś dnia Panjan przychodzi na podwórko wyjątkowo wystrojony. Tego dnia tłumaczy Kasi, że bardzo chciałby spotkać Pangóra i że ten wkrótce – ale bez zapowiedzi – przyjdzie po niego. Musi więc każdego dnia być gotowy, aby z nim odejść i udać się w podróż. Tytułowe „kiedy kiedyś” to właśnie jego słowa: „kiedy kiedyś nie będzie siedział na ławce i karmił gołębi, to będzie znaczyło, że popłynął z Pangórem na wyspy”.

Ulf Stark, Anna Höglund Czy umiesz gwizdać, Joanno? 


Piękna opowieść o przyjaźni, radości bycia razem i o pożegnaniu. O starości, o życiu i śmierci. O rzeczach ważnych i poważnych - bez cienia nadęcia i patosu, za to z subtelnie wplecionym humorem. "Bertil bardzo chciałby mieć dziadka. Ulf zna miejsce, gdzie dziadków jest pełno. Zabiera Bertila do domu starców. Wchodzą do pokoju, w którym siedzi samotnie staruszek w szelkach i z plastrem na brodzie. Bertil wręcza mu kwiatek. - Proszę bardzo, dziadku, to dla ciebie! - Jak to? Czyżbym był twoim dziadkiem? - Tak. I nareszcie przyszedłem. Wcześniej się jakoś nie udało. Od razu widać, że są rodziną, bo Bertil też ma na brodzie plaster. Dziadek Bertila nie jada co prawda nóżek w galarecie ani nie łowi ryb, jak dziadek Ulfa, ale za to potrafi zrobić piękny latawiec i wdrapać się na drzewo. Ale przede wszystkim potrafi gwizdać!"

Anna-Clara Tidholm, Ulf Nilsson Żegnaj, Panie Muffinie 


Pan Muffin - mała świnka morska - siedzi w ulubionym fotelu i rozmyśla o swoim życiu, pogryzając ze smakiem migdał. Myśli o czasach, gdy był młody i potrafił dźwigać ogórki. Teraz jest stary, zmęczony i siwy. Wspomina i sporządza listę: było mi dobrze, lepiej niż innym mądra i dobra żona 6 małych rozczochranych, kochanych dzieci 3 razy dziennie przytulanie, czyli 7665 razy w życiu 728 ogórków 2555 garści trawy, siana, mleczy I od czasu do czasu poczta we własnej skrzynce. Raz, w środę, nagle Pana Muffina zaczyna boleć brzuch... Żegnaj Panie Muffinie! to łagodna, przyjaźnie opowiedziana historia o starości, przemijaniu, życiu i odchodzeniu. Książka, która śmierć traktuje jako naturalną część życia, pozwala rozpocząć dialog z dzieckiem na jeden z najtrudniejszych tematów.

Kim Fupz Aakeson Esben i duch dziadka 


Był sobie chłopiec, który miał na imię Esben i miał dziadka, którego nazywał Dziadkiem. Ale wszystko się zmieniło. To znaczy - nadal nazywał dziadka Dziadkiem, ale przyszedł czas, gdy go stracił, ponieważ Dziadek nagle zmarł nagle na ulicy. Mama Esbena twierdzi, że stał się aniołem, ojciec mówi, że dziadek obrócił się w proch. Jednak żadne z nich nie ma racji, ponieważ pewnej nocy dziadek nagle pojawia się, siedząc na komodzie w pokoju Esbena i wpatruje się w ciemność... Książka przeznaczona jest dla dzieci i dorosłych, w piękny i prosty sposób uczy, jak pogodzić się ze stratą najbliższej osoby.

Wojciech Widłak Dwa serca anioła


Romek nie rozumie wszystkiego – dlaczego choruje? dlaczego anioł z obrazka mu nie odpowiada? dlaczego mama płacze, a doktor robi dziwne miny? Być może jednak ta niewiedza pozwala mu łagodniej przechodzić przez trudne doświadczenia. Romek jakoś zaakceptował, że nie może grać w piłkę, zbiegać po schodach i że chłopcy przezywają go Drakula. To właśnie choroba i swoiste wykluczenie pcha go w kierunku pana Felicjana – który siedzi na wózku inwalidzkim przed blokiem. Chłopiec zaprzyjaźnia się ze starszym panem, który okazuje się znanym pisarzem, a przyjaźń ta dla obu chorujących będzie miała potężne znaczenie i konsekwencje.

Eric-Emmanuel Schmitt Oskar i pani Róża 


Czy w ciągu dwunastu dni można poznać smak życia i odkryć jego najgłębszy sens? Dziesięcioletni Oskar nie wierzył, że to możliwe, aż do spotkania z tajemniczą panią Różą, która ma za sobą karierę zapaśniczki i umie znaleźć wyjście z każdej sytuacji... Piękna, mądra i niepozbawiona humoru opowieść o tym, jak pokonać strach, odnaleźć wiarę i nie poddać się w obliczu nieszczęścia.

Astrid Lindgren Bracia Lwie Serce 


Niesamowite przygody Karola i Jonatana rozgrywają się w scenerii fantastycznej krainy Nangijali. Ale "Bracia Lwie Serce" to nie tylko opowieść o niezwykłych wypadkach, lecz także głęboko wzruszająca książka o męstwie, umiłowaniu wolności, poświęceniu, pokonywaniu własnych słabości i o wielkiej miłości braterskiej, zdolnej zwyciężyć nawet śmierć.

Gaute Heivoll Niebo za domem 


Poetycka opowieść o tym, jak poradzić sobie ze stratą bliskiej osoby i żałobą. Wzruszająca książka, której fabuła toczy się pośród szarych krajobrazów. Tylko czerwona nić dodaje im koloru. Czerwona nić symbolizuje rozwiązanie trudnego problemu. Dzięki niej bohater – mały chłopiec – odzyskuje poczucie bezpieczeństwa i wiarę w przyszłość.

Georg Maag Ogród. Dobra opowieść na wielki smutek 


Bardzo odważna, a jednocześnie niezwykle subtelna próba przedstawienia tego, co dzieje się w każdym z nas, gdy odchodzi ktoś bliski. Valentina ma dwoje kochających rodziców i ulubiony ogród za domem, w którym spędza czas z tatą. Jest szczęśliwa i nie interesuje jej świat za płotem, poza który nie potrafi jeszcze zresztą wyjrzeć. Pewnego dnia tata Valentiny nie wraca do domu. Valentina jest najpierw zaskoczona, nie rozumie, co się stało, a potem rodzi się w niej złość i szalona rozpacz. Na szczęście wydarza się coś (Valentina może wreszcie zobaczyć, co jest po drugiej stronie płotu) co powoduje, że Valentina decyduje się zacząć wszystko od nowa. Jakby to, co zobaczyła po drugiej stronie, było symbolem życia, nadziei... Wzruszająca książka, napisana prostymi słowami. Dotyka do głębi.

Leo Buscaglia Jesień liścia Jasia 


Obowiązkowa lektura dla dzieci i dorosłych, przed każdymi świętami: Pierwszego Listopada, Wielkanocą i zawsze wtedy, gdy pojawia się temat śmierci i umierania. Wszystkie dzieci prędzej czy później dotyka śmierć najbliższych im osób, a także ukochanych zwierzątek. Jak o tym rozmawiać? Autor, Leo Buscaglia, potrafi to znakomicie. 

czwartek, 25 października 2012

Małgorzata Strzałkowska "Zielony, Nikt i gadające drzewo"



Byłam bardzo ciekawa Zielonego i Nikta… przede wszystkim dlatego, że pierwsza część została obsypana nagrodami (Duży Dong 2009 w konkursie Polskiej Sekcji IBBY, Zielona Gąska 2009 w konkursie Fundacji Zielona Gęś im. K. I. Gałczyńskiego, Biały Kruk 2011 Internationale Jugendbibliothek w Monachium, a w 2010 roku Zielony i Nikt został także wpisany na Listę Skarbów Muzeum Książki Dziecięcej). Pierwsze zdziwienie przyniosła forma tej publikacji. Jest to bowiem książeczka obrazkowa (z ilustracjami Piotra Fąfrowicza). A ja jakoś ubzdurałam sobie, że to powieść…:)

Kolejne zaskoczenie przyniosła treść tej opowieści. Małgorzata Strzałkowska jawi mi się głównie jako autorka żartobliwych wierszyków (Rady nie od parady) i krótkich, prostych opowiastek (Bajki mamy Wrony). Tu jednak pokazuje swoją filozoficzną naturę. Zielony i Nikt szukają… i to nie jakiejś tam zagubionej zabawki, ale swej drogi w życiu i rzeczy niemożliwych (gadającego drzewa konkretnie). Strzałkowska buduje swą historię na zasadzie powtarzalności, schematu – bohater wędruje w różne strony świata i wszędzie spotyka w zasadzie to samo, choć inaczej nazwane. Zielony i Nikt oczywiście odnajdują to, czego szukają – jak to zwykle bywa – tuż pod nosem.

Sensy tej opowieści bardzo przypominają mi Widłakowego Samotnego Jędrusia. W obu jest melancholia, poszukiwanie, tęsknota, ale i radość spełnienia. Trudno mi odkryć, jak sześciolatek przeżywa tego typu poważne, filozofujące książki – o czym myśli? czy rozumie? jak rozumie? Jednak – tego jestem pewna – warto im je czytać.

Możesz kupić tutaj: Zielony, Nikt i gadające drzewo 

Wydawnictwo Bajka 
Wymiary 205 x 285
Ilość stron 36
Oprawa twarda
Rok wydania: 2012
ISBN: 978-83-61824-47-3

poniedziałek, 15 października 2012

Dzisiejsze logo Googla

Zobaczcie dzisiaj logo na Google:) Można je rozwijać w dół:) 
Odwołuje się do komiksu Winsora McCaya "Little Nemo":)

piątek, 5 października 2012

O odmienności i chorobie (książki oswajające)


Moje dzieci chodzą do przedszkola integracyjnego. Mają więc styczność przede wszystkim z dziećmi z zespołem Downa. Jak się okazuje, przedszkolaki potrafią być naprawdę okrutne względem kolegów, którzy są w jakiś sposób inni. Postanowiłam poszukać książek traktujących o odmienności, chorobie… ale okazuje się, że pozycji dla przedszkolaków prawie jak na lekarstwo! Pozwolę sobie na kąśliwą uwagę-pytanie: czyżby dzieci miały większą styczność z kwestią gejostwa niż zagadnieniem choroby takiej jak autyzm czy zespół Downa???

To, co udało mi się znaleźć, przedstawia się tak:


"Babcia robi na drutach" to historia babci, która przybywa do pewnego miasteczka. Nie znajduje tam jednak nikogo, kto by ją przyjął pod własny dach. Babcia nie ma nic oprócz wełny i dwóch drutów. Dzierga z tej wełny własny świat: dom, w nim wszystkie sprzęty, a na koniec... wnuczków. Ich szczęście trwa do czasu, kiedy dzieci mają pójść do szkoły. Okazuje się, że dzieci z wełny nie przystają do obowiązujących norm, inność naraża ich na szykany i wykluczenie. Szczęście pryska, a babcia przeżywa bolesne rozczarowanie. Uri Orlev, jak prawdziwy cudotwórca, w krótkiej fabule zamknął opowieść o sumieniu, nieczułości, głupocie i krzywdzie.


David McKee Elmer i Róża
Kolejna część przygód słonia w kolorową kratkę przynosi refleksję, że każdy jest wyjątkowy. Choć czasem wydaje nam się, że niektóre persony są nieciekawe, że koleżanka to taka szara myszka, w pewnych okolicznościach może okazać się, jak bardzo się mylimy. Elmer uczy, by się nie uprzedzać i pozostawać otwartym na innych.


Petra Finy Biała księżniczka i Złoty Smok
Księżniczka Bai ma twarz „białą jak ryżowy krochmal” i, mimo że jest przecudnej urody, niestety stanowi to jej przekleństwo. Bo choć na dworze chińskiego cesarza wszystkie damy bielą twarz, to jednak dla każdego mężczyzny istotna jest świadomość, że pod warstwą pudru znajduje się skóra równie żółta jak ich własna. Biała księżniczka cierpi z powodu swojej inności. Z pomocą przychodzi Złoty Smok, który zaprowadza ją w kilka miejsc, gdzie dziewczyna powinna odnaleźć oblubieńca.


Zofia Stanecka Basia i kolega z Haiti
W przedszkolu Basi pojawia się nowy chłopiec. Ma na imię Titi, brązową skórę i mało mówi. Wzruszająca historia o polubieniu odmienności.


Jadwiga Korczakowska Spotkanie nad morzem
Samolubna, wiecznie niezadowolona jedynaczka - dziewięcioletnia Danusia - spędza wakacje nad morzem, gdzie poznaje niewidomą dziewczynkę. Pod wpływem znajomości z nią zmienia swój stosunek do otoczenia. Elza natomiast zyskuje przyjaźń i nadzieję na odmianę życia, a może nawet... wyleczenie.


Paola Viezzer Jesteśmy wyjątkowi
Książka to zbiór mądrych, pełnych ciepła opowiadań, dzięki którym łatwiej wyjaśnić dziecku kwestie odmienności, niepełnosprawności i niektórych chorób - dlaczego jego brat, siostra czy przyjaciel ma szczególny wygląd, zachowuje się w sposób niezrozumiały czy czasem źle się czuje. Książka nie wyjaśnia dolegliwości od strony medycznej, lecz pomaga dorosłym w znalezieniu prostych słów, gdy rozmawiają z dzieckiem na przykład o epilepsji, zespole Downa, jąkaniu, zaburzeniu rozpoznawania emocji, nadpobudliwości, moczeniu nocnym, niepełnosprawności czy cukrzycy. Adresatami tych opowiadań są nie tylko dzieci, ale również rodzice, wychowawcy i nauczyciele. Można je czytać na dobranoc, w momencie, kiedy relacja między rodzicem a dzieckiem jest bardzo bliska. Mogą też być doskonałą pomocą dydaktyczną. Ich lektura w klasie lub podczas innego rodzaju zajęć w grupie może zachęcić dzieci do rozmowy na trudne tematy, do wyrażenia swoich uczuć i lęków, do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami.


Rozmowa z dzieckiem o autyzmie może być bardzo trudnym zadaniem. Dzięki tej książce, która jest pięknym portretem autystycznego chłopca i jego rodziny, dzieci i rodzice łatwiej zrozumieją to poważne zaburzenie rozwoju. Adresowany do rodziców wstęp i rzetelnie przedstawione informacje pomogą zdobyć cenną wiedzę. Jak pisze sam autor: 'Tę książkę napisałem dla dzieci, by pomóc im zrozumieć, czym jest autyzm. Sam jestem ojcem dziecka dotkniętego autyzmem, ale także lekarzem, co pozwala ufać, że nakreślony przeze mnie obraz jest dokładny, a zarazem osobisty. Mam również nadzieję, że ta książeczka okaże się przydatna dla rodziców, nauczycieli i innych specjalistów'.


 Jean David Morvan, Jiro Taniguchi Mój rok. Wiosna   
Capucine jest małą, radosną, ciekawą świata dziewczynką z zespołem Downa. Ma kochającą rodzinę, która stara się zapewnić jej normalne życie, pełne miłości i szczęścia. Nie zawsze jednak spotyka się to ze zrozumieniem czy tolerancją ze strony innych ludzi. Na przykład lekarz sugeruje rodzicom dziewczynki aborcję, jednak ci się na nią nie decydują. Wychowywanie specjalnego dziecka to trudne zadanie - pełne małych radości, ale również chwil zwątpienia. Mój rok to pierwsza z czterech części wzruszającego komiksu, którego główną bohaterką i narratorką jest ośmioletnia dziewczynka. Mimo iż Capucine postrzega świat nieco inaczej, czuje, cierpi i kocha jak każdy z nas.


Pewnego dnia do klasy przybywa nowa dziewczynka. Jest trochę inna niż wszyscy i takie właśnie dostaje przezwisko ? ?Inna?. Inna ma zespół Downa, ale wcale nie trzeba jej traktować inaczej. Wystarczy tylko nieco więcej życzliwości, żeby się przekonać, że dla niej także najważniejsza jest miłość, choć wyraża to na swój własny sposób.


Monika Krajewska Mój młodszy brat
Młodszy brat Zuzanny ma zespół Downa. Chodzi do specjalnego przedszkola. Kolega Zuzanny nazwał go debilem, co Zuzannę zmartwiło i rozzłościło. Bo Zuzanna kocha swojego młodszego brata, choć nie jest taki jak wszyscy, czasem zapomina schować język, a czasem zdarza mu się nie zdążyć do łazienki. Lubi się za to przebierać, ma poczucie rytmu i uwielbia się bawić w wojnę poduszkową. Książka o tolerancji - dowcipna i mądra, wspaniale zilustrowana przez Bogusława Orlińskiego.

Dokładamy jeszcze:

dla przedszkolaków
(odmienność) Tomi Ungerer Księżycolud
(autyzm) Roksana Jędrzejewska-Wróbel Kosmita
(otyłość) Katalin Szegedi Lenka
(odmienność) Gerda Wagener Wilczek
(choroba, inność) Wojciech Widłak Dwa serca anioła

dla dzieci w wieku szkolnym:
(autyzm) Andrew Steinhoefel Rico, Oskar i głębiocienie
(zespół Downa) Katarzyna Ryrych Wyspa mojej siostry
(karłowatość) Mariusz Szczygielski Czarny młyn
(zespół Aspergera) Jael McHenry Kuchnia duchów

czwartek, 20 września 2012

Gerda Wagener, Józef Wilkoń "Wilczek"


Wilczek niemieckiej autorki literatury dziecięcej to przede wszystkim opowieść o akceptacji. Akceptować siebie uczy się sam Wilczek, który – inaczej niż jego rodzeństwo – lubi bawić się z królikami w chowanego, chlapać w wodzie i jeść szczaw. Ponieważ bohaterowi wmawiają, że musi być jak wszyscy, a więc budzący w innych postrach, próbuje coś w tym kierunku zrobić. Zabiegi „uwilczające” nie przynoszą efektu, więc Wilczek przestaje się wilczą opinią przejmować. Ale akceptować Wilczka uczą się też jego rodzice. W finale opowieści stwierdzają, że jest on „jedyny w swoim rodzaju”. Czy dzieje się tak dlatego, że syn ich opuszcza, czy może dlatego że widzą szamotaninę wewnętrzną i cierpienie potomka – tego próbuje się domyślać dorosły czytelnik tej książeczki dla dzieci. To – w moim przekonaniu – pewna nowość w literaturze dla dzieci. Wiele książeczek dla przedszkolaków ma też swojego drugiego odbiorcę i jest nim rodzic.


Ja wypożyczyłam Wilczka ze względu na ilustracje. Ponieważ moje dzieci nadal wybierają różne dziwne Horseland czy Auta, staram się zabierać do domu też coś wartościowego. Wilkoń to artysta wielowymiarowy. Jego obrazy potrafią być mroczne (Mały Asmodeusz). Tu jednak kreska i kolorystyka pozostają ciepłe, nawet łagodne.

Przeczytaj o Wilkoniu tu i tu.

Produkt w księgarniach chyba niedostępny!


Wydawnictwo: Tatarak
Oprawa: oprawa twarda
 Ilość stron: 32
Rok wydania: 2008

środa, 19 września 2012

Dorota Gellner "Wścibscy"


Gellner i jej galeria osobliwych postaci – tak nazwałabym ten post, gdyby zachodziła potrzeba nadawania tytułu. Autorka Zająca bowiem popełniła rzecz, która sprawia, że mamy okazję poznać kolejną intrygującą i dziwną osobowość. Obok Gryzmoła, roztrzepanej sprzątaczki staje wścibska niania, która jest gotowa zrobić wiele lub nawet wszystko, aby dowiedzieć się, co w trawie piszczy. Oczywiście w książeczce Wścibscy podsłuchiwaczy jest więcej, a wśród nich babcia i dziadek, kuzyn, córka… a nawet kot! Jednak to niania pojawia się ni z gruszki, ni z pietruszki, by podejrzeć, podsłuchać… i po chwili już nie wiadomo, czy nie wściubia nosa w sprawy samego czytelnika.

Moje dzieci uwielbiają Gellner, jak sądzę, z trzech powodów. Pierwszym jest z pewnością poczucie humoru autorki. Jej opowiastki to historie absurdalne („Wścibska ciotka dziś się stara! W okularów czterech parach tkwi za krzakiem, wzrok wytęża – śledzi wuja [swego męża]”), i kończy je zaskakująca puenta (wuj, który zjadł w cukierni cztery pączki, słyszy od cioci: „Jest mi strasznie nieprzyjemnie! Nie chcę, żebyś tył beze mnie”). Drugim powodem jest dynamika opowieści. Gellner nie przynudza, jej historie mieszczą się w kilku zdaniach, więc czyta się to (i słucha!), jak się je dobre cukierki! I trzeci powód – śpiewność, rym wewnętrzny, melodyka. W rytmie zdań jest jakaś radość, która udziela się czytelnikowi.

Nie wiem, czy Gellner jest po to, aby czegoś nauczyć. Myślę, że celem jej twórczości jest nauczyć miłości do słowa – tego pisanego, czytanego. I to wystarczy!


Możesz kupić tutaj: Wścibscy 

Wydawnictwo: Bajka 
Wymiary: 245 x 245 x 8
Oprawa: oprawa twarda
Ilość stron: 36
Rok wydania: 2012
ISBN: 978-83-61824-43-5