środa, 28 marca 2012

Jakub, Wilhelm Grimm "Baśnie"


Baśnie braci Grimm to nasze ostatnie czytanki na dobranoc. Leżymy w naszym dużym łóżku małżeńskim i czytamy – dzieci podglądają ilustracje, które zresztą bardzo im się podobają. Mnie też:) Są czarno-białe i drobiazgowe, pełne przepychu. Trzeba nad nimi pochylić się na dłużej, aby odnaleźć wśród milionów drobnych kreseczek wszystkie szczegóły. Ilustracje Surena Vardaniana przypominają mi nieco te tworzone przez Szancera.
 
W tomie pomieszczono siedemnaście baśni. Są to: Kopciuszek, Zdarte pantofelki, Szczęśliwy Jaś, Jaś i Małgosia, Paluszek, Biedny i bogaty, Bajka o złotym ptaku, Czerwony Kapturek, Dwaj bracia, Niedźwiedzia Skóra, Królewna Śnieżka, Biały wąż, Gęsiarka u studni, Stoliczku, nakryj się, Śpiąca królewna, Żabi król.

Teksty zostały opracowane przez Agnieszkę Sabak i Łukasza Rudnickiego. Nie są to więc tłumaczenia. Patrzę na te baśni oczami moich przedszkolaków i zauważam pewną trudność, która zarazem stanowi plus tej publikacji. Mianowicie sporo tu wyrazów i frazeologizmów nieco przestarzałych, jak „zmarł ze zgryzoty”, „stanął z nią na ślubnym kobiercu”, „pajda chleba”, „kubrak”, „umknął w dal”. To dobra okazja, by wzbogacać dziecięcy zasób słownictwa.

Wydanie przygotowane przez Skrzata jest rzeczywiście eleganckie, dopieszczone i w moim przekonaniu nie można mu nic zarzucić.


Możesz kupić tutaj: Baśnie  

Oprawa: Twarda
Ilość stron: 208
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Skrzat 
Wymiary: 24.5 x 29.5 cm
ISBN: 9788374376389

wtorek, 27 marca 2012

Dziesięciolecie Fundacji Cała Polska Czyta Dzieciom

Wczoraj podsumowano 10 lat pracy Fundacji Cała Polska Czyta Dzieciom.

Między innymi wręczono Nagrodę Specjalną Joannie Kulmowej.


Ogłoszono też wyniki konkursu na 10 najważniejszych książek dla dzieci.
Są to

  • "Bieda" Hanny Gill-Piątek i Henryki Krzywonos, 
  • "Czarny młyn" Marcina Szczygielskiego, 
  • "Czy wojna jest dla dziewczyn" Pawła Beręsewicza,
  • "Detektyw Pozytywka" Grzegorza Kasdepke, 
  •  "D.O.M.E.K" Alicji Machowiak i Daniela Mizielinskiego, 
  • "Dziesięc stron świata" Anny Onichimowskiej,
  • "Dżok. Legenda o psiej wierności" Barbary Gawryluk,
  • "Kosmita" Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel, 
  • "Pan Kuleczka" Wojciecha Widłaka 
  • "Wiersze, że aż strach" Małgorzaty Strzałkowskiej.
GRATULUJĘ!
Ja też głosowałam. Wygrał jeden mój typ, ale oprócz tego trzech autorów (tyle że ja postawiłam na inne ich książki).

środa, 21 marca 2012

„Smyki” 1/2012


Czasopismo (kwartalnik) „Smyki” jest przygotowane z myślą o najmłodszych. Wydawca sugeruje odbiorcę w dziecku 3-4 letnim. Jednak mnie się to wydaje pomyłką. Widziałabym raczej przy lekturze tego magazynu już dzieci półtoraroczne do (max) trzeciego roku życia. Dla mojego czterolatka jest to propozycja już zbyt infantylna.

Wydawca informuje: „Celem magazynu jest pomoc w rozwijaniu umiejętności dzieci poprzez wykorzystanie ich pięciu zmysłów, a sugestie zadań mają zaangażować rodziców do wspólnej zabawy z maluchem, by wpłynąć na rozwój łączących ich więzi emocjonalnych”. Rzeczywiście strony podzielono tu na cztery działy:

• „Czytamy razem” – tu zamieszczono dwie krótkie opowiastki z bajek Disneya (tym razem Bambi); teksty są króciutkie, za to bogato zilustrowane. Przeczytałam 15-miesięcznemu Franiowi i zdawał się zadowolony:)
• „Świat wokół nas”- to zestaw doświadczeń, zadań wymagających kontaktu z naturą („Wąchaj kwiaty w pełnym rozkwicie”). Zadania wyjątkowo proste!
• „Czas dla nas” – to propozycje zadań plastycznych. Oczywiście do wykonania wspólnie z rodzicem.
• „Warsztaty” – to zdania kreatywne. Mnie dwa ostatnie działy się jakoś zlewają.

Egmont dodaje jeszcze: „Każdy numer magazynu ma temat przewodni, ściśle związany ze środowiskiem otaczającym malucha i jego rodziców. Dzięki odpowiedniemu doborowi treści, dziecko będzie mogło jeszcze lepiej rozumieć to, co dzieje się dookoła niego. W pierwszym numerze o wiośnie! Idealnej porze roku na spędzanie czasu na świeżym powietrzu i odkrywanie natury. (…) Do czasopisma każdorazowo będzie dołączany atrakcyjny prezent związany z postaciami z bajek Disneya dla najmłodszych. W pierwszym numerze będą to naklejki”.

piątek, 9 marca 2012

Przecinek i kropka - konkurs na najlepszą książkę dziecięcą 2011

UWAGA! Konkurs Przecinek i kropka! 
Tak wyglądają tegoroczne nominacje (My przeczytaliśmy 7 z 10):

Przemysław Wechterowicz "Rybka i słońce"


Jeśli zna się trochę twórczość Przemka Wechterowicza (Opowieść o chłopcu, który chciał zostać delfinem, czaplą, wyżłem i... stonogą, Alfabet, Bum, bum, bum, Każdy kot ma dwa końce), jego Rybka i słońce zaskakuje. Znany z purnonsensowej stylistyki autor proponuje rzecz ciepłą i miękką. Rybka, której doskwiera samotność, spotyka słoneczny promień dający nadzieję. Właśnie daje impuls do tego, aby Rybka opuściła ciemny ocen i wyruszyła w kierunku jasnego słońca.

Niespotykana dla tego autora jest także warstwa ilustracyjna. Wechterowicza nie miałam okazji dotąd oglądać w towarzystwie obrazków o łagodnej kresce, dosłownych i prostych. Ilustracje, które dopowiadały tekst, miały w sobie wariactwo.

Zasadnicza – dla odbioru tej książki – jest dedykacja (dla Żony…). To ona ustawia i lekturę, i sposób, w jaki ją postrzegamy.

Możesz kupić tutaj: Rybka i słońce  

Ilustracje: Barbara Konczarek
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 36
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Officyna 
ISBN: 9788362409129

wtorek, 6 marca 2012

Barbara Baraldi "Scarlett"

Recenzuje Asia Sąsiadek!



Nie kupiłabym i nie polecam, ale nie żałuję, że przeczytałam. Powieść rozpoczyna się prologiem. Przerażającym, mrocznym i tajemniczym. Od razu pojawia się postać o czerwonych oczach. Dzieje się coś złego. Jest to swego rodzaju zapowiedź późniejszych wydarzeń.

Akcja powieści rozgrywa się w przepięknym włoskim mieście. Główną bohaterką jest nastolatka o imieniu Scarlett. Musi zostawić chłopaka, który wyznał jej miłość i przeprowadzić się wraz z rodziną do Sieny. Szybko odnajduje się w nowym miejscu i sytuacji. Zapomina o miłości. Poznaje nowe przyjaciółki: Catering i Ganzianę. Poznaje także chłopca, Umberto, który się w niej podkochuje. Jednak dziewczyna zafascynowana jest basistą zespołu Dead Stones, Mikaelem. Po pewnym czasie zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Scarlett będzie musiała zmierzyć się nie tylko z kłopotami miłosnymi, ale także, a może przede wszystkim, z siłami zła, które będą ją wyniszczać. Wkrótce zostanie zamordowany jej przyjaciel, a ona stanie się ofiarą przedziwnej i przerażającej zjawy…

Czytałam tę książkę dwa razy, do napisania tej recenzji siadałam co najmniej razy osiem…Mam względem niej mieszane uczucia. Gdy tylko zobaczyłam okładkę, wiedziałam, że tak będzie. Jest ona czarna, mroczna i miękka, ale niezwykle miła w dotyku, jakby aksamitna. Od razu odczytałam ją jako zapowiedź tego, co znajdę w środku. Opowieść o delikatnej młodej dziewczynie, która przeżywa rozterki i dylematy wieku nastoletniego, pierwsze miłości, kłótnie rodziców, nowi znajomi, ot, typowe problemy związane z dorastaniem. Ale te typowe nastoletnie życie przeplata się z wątkiem nadprzyrodzonych istot. Nie, w powieści nie znajdzie się potworów, wilkołaków, zombie czy też wampirów, wprowadzone są natomiast mroczne postaci o wyraźnie zaakcentowanych głębokich czerwonych oczach. Niezaprzeczenie zarysowany jest klimat tajemnicy, zła i momentami nawet grozy.

Cała historia jest napisana pięknym językiem. Autorka maluje słowem. Doskonale opisuje wszystkie miejsca i zdarzenia. Świat przedstawiony jest niezwykle barwnie, tak że słowa napisane na kartkach książki zmieniają się w piękny obraz. Bardzo wyraźnie zaznaczone są uczucia głównych bohaterów. Ich rozterki, marzenia i obawy opisane są w bardzo realistyczny sposób. Wszystkie emocje przeżywa się razem z nimi.

Jednakże mimo ciekawej opowieści, która jednocześnie zaciekawia i przeraża, są rzeczy, które sprawiają, że chce się odłożyć tę książkę na półkę. Fabuła jest bardzo przewidywalna i schematyczna. Zarówno wątek miłosny, jak i wątek grozy są bardzo podobne do tych, które prezentowane są w innych powieściach typu paranormal romance.

 Ponadto cała historia opisana jest na 336 stronach i podzielona aż na 87 rozdziałów. Nie ułatwiało mi to czytania.

Osobiście nie lubię tego typu powieści. Martwi mnie to, że młodzież coraz częściej sięga po mroczne historie. Niepokoi mnie ta fascynacja złem i nadprzyrodzonymi mocami. Niepokoi mnie także sama autorka, gdyż jak pisze wydawnictwo:

Barbara Baraldi jest autorką kilku powieści i zbiorów opowiadań o tematyce nor. Zbiera gotyckie lalki i tworzy amulety zgodnie z fazami księżyca. 

Zdecydowanie wolałabym, żeby młodzi ludzie czytali książki pozytywne, takie, które mogą być odskocznią od codziennego brutalnego świata. Takie, które niosą swą treścią jakąś naukę i ponadczasowe przesłanie.



Możesz kupić tutaj: Scarlett

Oprawa: Miękka
Ilość stron: 366
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Wymiary: 19.5 x 12.5 cm
ISBN: 9788326501548

poniedziałek, 5 marca 2012

Delphine Durand "Mój dom"


Okładka książki Delphine Durand Mój dom absolutnie nie zapowiada tego, co w środku. Jej zadaniem jest raczej uśpić czujność. Bo oto mały, niepozorny domek na tle żółtej pustyni. Sugeruje opowieść sentymentalną, ciepłą i wzruszającą. Podobnie zresztą jak kolory tej okładki – są może i żywe, ale jednak ciepłe. Niczym niezmącony spokój czytelnika, który otwiera na pierwszej stronie, przekonany, że zaraz odda się równie ciepłej, jak ilustracja okładkowa, lekturze, zostaje w momencie nadszarpnięty. Powiem więcej, czytelnik ma dostać oczopląsów od tego, co staje przed jego oczami. Ze spokoju wpada w nastrój zgoła odmienny – czuje się nawet troszkę przerażony, jego oczy atakuje setka postaci, jedne olbrzymie, inne mikroskopijnych rozmiarów, każdy coś mówi, każdy zadaje jakieś pytanie… Naprawdę nie wiadomo, co zrobić z oczami i któremu bohaterowi najpierw pomóc, odpowiedzieć, którym się zwyczajnie w pierwszej kolejności zainteresować! I tak następnych kilkanaście stron. Czytelnik wpierw sprawdza, czy aby na pewno każda pagina będzie wymagała od niego tak dużego zaangażowania, czy każda strona będzie go zmuszała do wytężonej pracy oczu i umysłu. W końcu zaczyna „czytać” jeszcze raz, od początku. Tym razem próbuje się dłużej zatrzymać na każdym „piętrze” tego domu-książki. Próbuje obrać jakąś taktykę – zaczyna na ten przykład od lewego górnego rogu i podąża ku dolnemu prawemu. Kiedy dociera do czwartego, piątego piętra czuje się już nieco pewniej. Mało tego, zaczyna mieć przeczucie, że na szczęście nie trafił do domu wariatów, choć niektórzy napotkani bohaterowie z całą pewnością do tego miejsca trafić powinni. Obserwuje problemy niektórych i próbuje pomóc – szuka kota razem z Panem Bławatkiem i buta Mustafy, ma nadzieję, że Potarganiec w końcu się uczesze, czeka co jeszcze strzeli do głowy Kundzi. Koniec końców musi stwierdzić, że nie jest to grzeczny, ułożony domek cioci Kloci. No i koniec końców, na nudnej lekcji historii na przykład bierze nasz czytelnik w dłoń długopis i na marginesie (w lewym górnym rogu) rysuje glucia, i jeszcze jednego. A potem, do towarzystwa, domalowuje bliźniaki Patrynia i Marunia, Berenikę Kiełbasę, Antoniego Kiszkę i Szymona Salcesona. Aż po jakimś czasie pozostaje już tylko miejsce w prawym, dolnym rogu, aby zmieścić tam kogoś malutkiego, na kogo nikt nie zwraca uwagi. I tak powstaje Dom. A lekcja się kończy:)





Możesz kupić tutaj: Mój dom  

Oprawa: Twarda
Ilość stron: 44
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo: Entliczek
Wymiary: 20.5 x 20.5 cm
ISBN: 9788363156022
Tłumaczenie:  Marek Puszczewicz

czwartek, 1 marca 2012

"Wanda Chotomska dzieciom"


Wanda Chotomska. Ikona. Człowiek-orkiestra. Dobra wróżka. Kochana babcia. Pani od wierszyków. Mistrzyni słowa. Kreatorka światów… O Wandzie Chotomskiej można też powiedzieć, że „wychowuje” drugie (czy trzecie?) pokolenie. Jej teksty nie tylko nie straciły nic na aktualności, ale zwyczajnie są świeże i dobre jak poranne bułeczki. Mnie bardzo cieszy możliwość zapoznawania dzieci z jej twórczością. Bo mam wrażenie, że wprowadzam je w świat literatury – nie że czytam im bajeczki, że opowiadam historyjki, ale że oto moje dzieci spotykają się z Literaturą.

W tomie Wanda Chotomska dzieciom znajdziemy moc wierszyków (zebrane w rozdziały takie jak: Rzeczowisko, Zwierzaki, Fruwaki, Muzykańce, Tańce, Śpiewańce), a także krótkie opowiadania (Dzień dobry, córeczko, Drzewo z czerwonym żaglem, Kogutek, Panna Kle-Kle, Leonek i lew).

Styl pisarki charakteryzuje się wyczuleniem na język. Pani Wanda „czepia się” słów, nie pozwala im od tak przebrzmieć, ale drąży je, bawi się nimi, żongluje, by wydobyć z nich więcej. Tym samym uwrażliwia młodego człowieka na język i znaczenie słów. Jej świat ma w sobie cudowność, zachęca, by zupełnie poddać się wyobraźni. Pięknie pisze Zofia Beszczyńska we wstępie:

Czytając utwory poetki, można nie tylko nauczyć się fruwać, tańczyć lub żeglować – choćby na drzewie, które tak naprawdę jest statkiem z czerwonym żaglem – ale też wielu rzeczy się dowiedzieć. Na przykład że: (…) „w lodowatej wodzie / pluszczą się / (…) pluszcze”. 

Autorka zaś sama stwierdza (z czym ja się zupełnie zgadzam):

Niektórzy mówią, że dla dzieci trzeba pisać tak, jak dla dorosłych, tylko lepiej. A ja myślę, że dla dzieci trzeba pisać tak, żeby dorośli nie nudzili się przy czytaniu. 


Wydanie Naszej Księgarni to cudowny prezent dla tych, którzy cenią Chotomską – porządnie wydane, ze świetnymi ilustracjami Artura Gulewicza…



Możesz kupić tutaj: Wanda Chotomska dzieciom  

Oprawa: Twarda
Ilość stron: 280
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Wymiary: 21.5 x 16.5 cm
ISBN: 9788310121141