czwartek, 31 maja 2012

Borbála Pőcz, Dóra Csányi “Masz prawo”

Recenzuje joangot!


Bardzo lubię recenzować książki wydawnictwa Namas, choć nie jest to łatwe zadanie. Wszystkie tytuły, które miałam okazję mieć w dłoniach charakteryzują się piękną szatą graficzną i staranną typografią. Masz prawo to przyjazna dziecku wersja Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. Przypomnę, że dokument ten został przyjęty przez ONZ 13 grudnia 2006 roku, podpisany przez Polskę 30 marca 2007 roku, a ratyfikowany przez UE 23 grudnia 2010 roku.

Autorki, na równi z ilustratorem - Tiborem Kárpáti, opowiadają o prawach dzieci niepełnosprawnych. Publikacja w sposób jasny i czytelny prezentuje przekład z prawniczego języka Konwencji na język zrozumiały dla dziecka. Przekaz odbywa się za pomocą ilustracji i prostego słownictwa. Pamiętajmy, że oryginał ukazał się po węgiersku, natomiast tłumaczenie Sebastiana Stachowskiego jest w pełni jasne dla polskiego odbiorcy.

Kilka pierwszych stron to pytania i odpowiedzi dotyczące Konwencji, np.: Co to znaczy “mieć prawo”?, Dlaczego prawa są ważne?, Co znaczy, że ktoś jest niepełnosprawny? Następnie pojawia się strona z tekstem “masz prawo”, a na kolejnych kartkach wymienione są prawa wraz z krótkim omówieniem. Konwencja mówi o prawie: do uczestniczenia w codziennych czynnościach, do równych szans w urzeczywistnianiu swych marzeń, do sprawiedliwości, wolności oraz bezpieczeństwa... Tekst umieszczono na rewersie każdej kartki, natomiast obok (awers) znajdują się ilustracje. Zabieg ten pozwala młodym odbiorcom zrozumieć treść na wielu płaszczyznach.

Uwagi edytorskie. Egzemplifikacje stworzone przez grafika są wyraziste, czytelne, geometryczne, składają się z kilku linii i barw. Wszystkie zamieszczono na żółtych lub szarych stronach, a w rysunkach użyto cztery kolory: żółty, biały, czarny i zielony. Te same barwy zastosowano na grafice okładkowej, na czerwonym tle. Okładka jest zatem w silnym kontraście do stonowanej kolorystyki wnętrza książki, przyciąga uwagę swoją typografią i oszczędnym rysunkiem. Książka jest szyta, w miękkiej oprawie z szerokimi skrzydełkami, format 210x2012 mm. Bardzo chciałabym wiedzieć, jak tytuł Masz prawo odbierają dzieci niepełnosprawne. Gdyby ktoś z Was mógł wzbogacić ten tekst o recepcję niepełnosprawnych czytelników, to zachęcam do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach.



Możesz kupić tutaj: Masz prawo 

Oprawa: Miękka
Ilość stron: 76
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Namas
ISBN: 9788362537044

czwartek, 24 maja 2012

Zofia Staniszewska "Ale plama! czyli dobre maniery i domowe afery"

Recenzuje joangot!

Dziś zacznę od uwag edytorskich. Książka Zofii Staniszewskiej została pięknie i solidnie wydana: twarda oprawa, szyte kartki o podwyższonej gramaturze - niemal kartonowe. Loyaut utrzymany w świeżych wiosennych kolorach - soczyście zielona wyklejka, pomarańczowo-zielony spis treści, nagłówki rozdziałów oraz marginesy stron nieparzystych. W sumie 29 rozdziałów plus “Test na damę i dżentelmena” zamieszczony na końcu publikacji. Za projekt okładki, layout i DTP odpowiada Bernard Ptaszyński i należą mu się za tę pracę słowa uznania. Autor ilustracji - Mikołaj Kamler, zadbał aby jego egzeplifikacje treści były zabawne, pomysłowe i nieco przerysowane. Szczególną uwagę zwracają zastosowane kolory - sporo ciemnych zieleni, fioletów i brązów, skomponowanych z dużym wyczuciem, co daje przyjemny dla oka efekt. Kolorystyka ilustracji pięknie współgra z intensywnymi zieleniami i pomarańczami pozostałych elementów szaty graficznej, sprawiając na czytelniku wrażenie niezwykłe energetycznego podręcznika savoir-vivr.

Treść. Każdy rozdział to opis scenki sytuacyjnej z udziałem rodzeństwa Kingi i Makarego, rozmieszczony na dwóch stronach (rewers i awers). Elementy każdego z nich to: rysunek, nagłówek, treść, “Dobre rady” (tekst w ramce), “Czy wiesz, że...” (ciekawostka), “Prawda czy fałsz” (Pytania), odpowiedzi do pytań (zapisane do góry nogami). Niektóre rozdziały wzbogacono o opis “Przygody wujka Obieżyświata”.

 Każda kolejna przygoda rozbrykanego rodzeństwa pozostawiała we mnie uczucie niedosytu, braku czegoś... Nierzadko autorka tak nagle kończyła historię, że musiałam czytać ponownie, aby zrozumieć właściwy sens i przesłanie. Miałam nadzieję znaleźć go w licznych tekstach dodatkowych, jednak zazwyczaj nie miały one większego związku z opisaną sytuacją. Zupełnie też nie przekonała mnie zabawa “Prawda czy fałsz” (niektóre twierdzenia są wręcz infantylne), a fakt zamieszczenia odpowiedzi “do góry nogami” zwyczajnie mnie irytował. Możliwe, że winna jest moja dorosłość i potrzeba uporządkowanej i logicznie spójnej całości. Jednak oczekiwanie, że materiały dodatkowe będą nawiązywały do tekstu głównego oraz wchodziły z nim w dialog nie jest chyba nadmierne. Nie wykluczam, że dzieciom i młodzieży ten chaos nie będzie tak bardzo przeszkadzał i wyłuskają dla siebie cenne informacje.







Pomysł na książkę jest naprawdę dobry, styl Zofii Staniszewskiej wciągający, stąd uczucie niedosytu. Myślę, że zaszkodziła tutaj presja pomieszczenia tych wszystkich dodatków na zaledwie dwóch stronach, co okazało się dla całego przekazu treściowego niezbyt dobrym rozwiązaniem. Podkreślam, ze kompozycja graficzna jest przejrzysta, czytelna i na wysokim poziomie, zawodzi jedynie nie do końca trafne wypełnienie tekstów pobocznych i może ich nadmierna ilość.

Zachęcam do lektury przede wszystkim ze względu na świetną pracę edytorską, bo przecież może się okazać, że Wam treść jak najbardziej przypadnie do gustu :-)


Możesz kupić tutaj: Ale plama! 

Oprawa: Twarda
Ilość stron: 64
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Wymiary: 23.5 x 16.5 cm

poniedziałek, 21 maja 2012

Astrid Lindgren "Bracia Lwie Serce"

Czytamy teraz z Martą Braci Lwie Serce.


Myślę, że miałam szczęście jako dziecko trafić na bibliotekarkę, która poprowadziła mnie do półki z książkami Astrid. Do dziś przed oczami stoi mi ta biblioteczna salka i ta ten prosty regał, który wtedy wydawał mi się taki wysoki i skrywający tyle przepysznych przygód. Dziś kiedy patrzę na nasz regał (tamten był podobnych rozmiarów) to myślę, że jest tego na rok czytania:)

W każdym razie trzy książki Lindgren największe wrażenie zrobiły na mnie - Dzieci z Bullerbyn oczywiście, Ronja, córka zbójnika i Bracia Lwie Serce. Z tą ostatnią wiąże się pewne moje wspomnienie. Mianowicie nie mogłam oderwać się od lektury! Prosiłam mamę, by nie wyłączała jeszcze światła, żebym mogła jeszcze trochę przeczytać:) To było moje pierwsze doświadczenie tego typu - głód lektury!

Dziś kiedy czytam z córką, jestem zachwycona jej reakcjami. Bo są dokładnie takie jak moje:) "Mamo, ale przeczytaj mi jeszcze tylko tę stronę". Obserwuję jak jest zasłuchana, jak wszystko analizuje, zadając pytania, czasem sprawdzam, czy rozumie logikę opowieści (np. dziś pytałam, czy domyśla się, do kogo należy ta biała gołębica, którą karmi Mateusz). Bracia Lwie Serce to książka (podobnie jak Mio, mój Mio) trudna, przerażająca, smutna, ale chyba dzięki temu, że narrację prowadzi Sucharek - ten słabszy i strachliwszy z braci - dzieciom łatwiej brnąć przez mroki, które roztacza nad dolinami Nangijali Tengil.


Jest cudownym to doświadczenie wprowadzania własnych dzieci w lektury, które samemu się kocha. I serce naprawdę rośnie, kiedy widać, że córka czy syn przeżywają fabułę tak jak my sami przed wielu laty:)



Możesz kupić tutaj: Bracia Lwie Serce 

Oprawa: Miękka
Ilość stron: 272
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Wymiary: 12.5 x 19 cm
ISBN: 978-83-10-12022-9

środa, 16 maja 2012

Ewa Stadtmüller, Anna Chachulska "Kraków i okolice"

Recenzuje joangot!

Nakładem wydawnictwa Skrzat ukazuje się seria przewodników po ciekawych miastach i miejscach w Polsce, adresowana dla całej rodziny ze szczególnym uwzględnieniem małych czytelników. Książka Kraków i okolice doczekała się już czwartego wydania (2004, 2005, 2009, 2011), co świadczy o tym, że jest pozycją cenioną i poszukiwaną.

Przewodnik Kraków i okolice jest owocem współpracy pisarki - Ewy Stadtmüller i historyka sztuki - Anny Chachulskiej. Panie przygotowały opisy dziesięciu spacerów, których trasy obejmują Kraków, Tyniec, Łagiewniki, Mogiłę, Czerną, Wieliczkę, Niepołomice, Bochnię, Ojców i Pieskową Skałę. Poszczególne rozdziały zawierają następujące elementy:

1. Mapę z zaznaczoną trasą wycieczki.


2. Krótki akapit wprowadzający, który ma czytelnika zaintrygować i rozbudzić w nim potrzebę, najpierw lektury, a potem realizacji:

Spacer drugi w czasie, którego poznamy tajemnicę wież kościoła Mariackiego, dowiemy się, komu pięć wieków temu spadła za ołtarz Wita Stwosza żółta ciżemka, zrozumiemy, czym różnią się krakowskie gołębie od wszystkich innych na świecie, spotkamy się z lajkonikiem, panem Twardowskim, św. królewiczem Kazimierzem, Adamem Mickiewiczem, a także kimś, kto zawsze siedzi przy kawiarnianym stoliku pod gołym niebem...

3. Opowieść o ludziach związanych z historią oglądanych miejsc. Tekst uzupełniają barwne ilustracje, zdjęcia i reprodukcje. Podczas spaceru trzeciego dowiemy się ciekawych rzeczy z biogramów św. Jacka z Pierogarni, błogosławionej Salomei, św. Franciszka z Asyżu, Józefa Dietla, Jana Pawła II, Piotra Skargi, Elżbiety Łokietkówny, św. Szymona z Lipnicy. Nierzadko proza jest wzbogacona wątkami poetyckimi. Autorki piszą niezwykle interesująco, snując swoją opowieść jak gawędę, roztaczając przed odbiorcami urok miasta, ale i pokazując piękno jego ówczesnych mieszkańców. Z fragmentami książki zapoznałam Julcię. Spodobało jej się tak bardzo, że już kilka razy czytałyśmy wierszowaną opowieść o królu Kraku i smoku Wawelskim oraz smutną historię księżniczki Wandy.

 4. Na marginesach rozdziału opisano zabytki wymienione podczas wycieczki po mieście. Poszczególne obiekty uzupełniono barwnymi fotografiami niewielkich rozmiarów. Tutaj opisy są bardziej zwarte, obfitują w większą liczbę szczegółów (daty, nazwy i dane), zaspakajają więc ciekawość nieco starszych czytelników. 


Materiały dodatkowe. Na końcu książki zamieszczono słowniczek wyjaśniający leksykę pojawiającą się w przewodniku. Są to głównie terminy związane z architekturą (ryzalit, transept), dawnymi nazwami funkcji społecznych (palatyn) oraz życiem duchowieństwa. Słowniczek wzbogacono o ilustracje objaśniające do niektórych haseł, np. tęcza kościoła, portal czy sklepienia kolebkowe. Następnie zamieszczono treść Szopki krakowskiej. Ostatnim elementem jest oferta “Muzealnych zajęć edukacyjnych” wybranych obiektów, m.in. Zamku Królewskiego na Wawelu, Muzeum Narodowego w Krakowie, Muzeum Stanisława Wyspiańskiego, Kopalni Soli “Wieliczka”. Znajdziemy w niej dane teleadresowe, informacje o rezerwacji oraz godziny otwarcia, co dodatkowo sprawia, że przewodnik Kraków i okolice może być także świetną pomocą dydaktyczną dla nauczycieli prowadzących zajęcia w ramach tzw. “ścieżki regionalnej”. Ponadto Ania Chachulska przygotowała, w postaci niewielkiej broszurki, krzyżówki do spacerów. Można więc sprawdzić i utrwalić dopiero co zdobytą wiedzę o dawnej polskiej stolicy.

Uwagi edytorskie. Tytuł wydano bardzo solidnie: szyty blok książki, twarda oprawa, format 240x210 mm. Poza wymienionymi autorkami opracowania na uwagę zasługują także ilustratorzy - Andrzej Kłapyta, Kazimierz Wasilewski i Konrad Kuś. Za fotografie opowiadają Wydawnictwo Skrzat i Kopalnia Soli “Wieliczka”. Książka jest tak piękna i wartościowa, że koniecznie muszę dla nas nabyć pozostałe tytuły z serii “Skrzat poznaje świat” - Zakopane i okolice oraz Warszawa. Spacery z Ciumkami. Polecam Wam bardzo serdecznie, zwłaszcza że czas wakacyjny tuż przed nami :-)


Możesz kupić tutaj: Kraków i okolice 

Oprawa: Twarda
Ilość stron: 173
Rok wydania: 2009
Wydawnictwo : Skrzat
Wymiary: 24.0x22.0cm
ISBN: 9788389310712

czwartek, 10 maja 2012

Katarzyna Zychla “Przygody Maksa”, “Maks i przyjaciele”

Recenzuje joangot!

Maks to bardzo sympatyczny hipopotamek, który poznaje otaczający go świat w towarzystwie mamy i przyjaciół. Każda książeczka zawiera trzy opowiadania i jest adresowana do maluchów od drugiego roku życia. Usiadłyśmy więc z córą na kanapie i rozpoczęłyśmy lekturę. Moja czterolatka oczekuje już dłuższych tekstów, więc pochłonięta analizowaniem ilustracji wciąż prosiła o kolejną historię. Nawet nie wiem, kiedy przeczytałyśmy całość i... No cóż trzeba było przeczytać jeszcze raz.


 Julii bardziej spodobał się Maks i przyjaciele, ponieważ tam hipopotamek bawi się ze swoimi przyjaciółmi i przygód ma nieco więcej. Pojawiają się problemy, których mały człowiek jest coraz bardziej świadomy - odrzucenie przez grupę jednego z dzieci (Maks i kałuża), dzielenie się zabawkami (Maks i hipcia), wyobrażanie niezwykłych i abstrakcyjnych rzeczy (Maks i chmurka). Przygody Maksa opowiadają o codziennym życiu naszego bohatera w domu i jego relacji z mamą, o dojrzewaniu do własnych decyzji (Maks i Klara), o nauce liczenia (Maks i liczby), o trudnościach w zasypianiu (Maks i mucha). Katarzyna Zychla posługuje się prostym i pięknym językiem, który trafia do serc i wyobraźni małych dzieci. Jej opowieści są pełne ciepła, barwne i poruszają sprawy ważne dla przedszkolaków.

Uwagi edytorskie. W serii “Świat Maksa” zaplanowano jeszcze inne tytuły: Maks poznaje świat i Zabawy Maksa. Agnieszka Filipowska jest autorką ilustracji, opracowania graficznego i projektu okładki, co sprawia, że czytelnik dostaje do rąk spójny i estetyczny projekt. Piękna szata graficzna zachęca do lektury, a kolory i wzory, które wypełniają poszczególne kartki skupiają na sobie uwagę maluszków.



Możesz kupić tutaj: Maks i przyjaciele 

Oprawa: Miękka
Ilość stron: 32
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo: Skrzat 
Wymiary: 16.5 x 22.0 cm
ISBN: 9788374377423

środa, 9 maja 2012

Ida Pierelotkin "10 minut rowerem"

Recenzuje joangot! 


Książka Idy Pierelotkin na tyle intensywnie przyciągnęła moją uwagę, że przeczytałam ją w ciągu jednego dnia. Muszę powiedzieć, że autorka zyskała całą moją sympatię ze względu na styl i język swojej powieści.

Bohaterka 10 minut rowerem to szesnastoletnia Karolina Słomka, która spędza swoje wakacje w Polsce, podczas gdy jej chłopak - Romek, pracuje za granicą u wujka. Dziewczyna ma swoje zasady, jeśli chodzi o wierność, jednak całe otoczenie sprzysięgło się poddawać w wątpliwość kwestie uczciwości w związku. To współcześnie dość powszechne, że wszyscy zakładają, iż młody człowiek na wakacjach jest wręcz zobowiązany do zrobienia “skoku w bok” i oddania się szaleństwu chwili. Tata Karoliny ciągle zmienia partnerki życiowe, mama od wielu lat ma romans z żonatym mężczyzną, a ostatnio do ich domu wprowadziła się przyjaciółka mamy - cierpiąca na depresję po kolejnym nieudanym związku. Ze względu na okoliczności zasady Karoli tym bardziej zyskują na sile.

Wakacje dobiegają końca, jest niesamowity sierpniowy upał, a nasza bohaterka otrzymuje propozycję wyjazdu na wieś do domku w Reszkach, gdzie mieszkają dwie, nieco ekscentryczne siostry jej ojca. Ciocie bardzo cieszy wizyta bratanicy i ze wszystkich sił starają się zapewnić jej atrakcje kulinarne oraz zachęcają do zwiedzania okolicy. Tytuł “10 minut rowerem” oznacza odległość, od domu ciotek do miejsca wakacyjnego pobytu, znanego w Reszkach podrywacza, który flirtuje z wszystkimi dziewczętami w okolicy. Zaprasza je do siebie, informuje o absolutnym braku zobowiązań ze swojej strony i przyjemnie spędza czas. Karola trzeźwo patrzy na tę sytuację i jasno określa swoje stanowisko. Odbywa też z Kazkiem wiele interesujących rozmów, podczas których czytelnik poznaje punkt widzenia chłopaka. Nie ukrywam, że dla mnie jego argumenty są zupełnie absurdalne, ale na świecie pewnie nie brakuje takich megalomanów ;-) Czy Karolinie uda się zachować zimną krew do końca powieści? Uważam, że warto jest sięgnąć po tę lekturę, aby się dowiedzieć. Książka na pewno sprowokuje młodych ludzi do refleksji, pokaże im, że nie wszyscy ślepo podążają za totalną swobodą obyczajów, nie wszyscy rzucają się w wir przygód wakacyjnych na całego i nie wszyscy bez krytycznego podejścia pozwalają płynąć swojemu życiu tam, gdzie poniesie ich nurt opinii znajomych.

Poza ciekawą fabułą urzekła mnie również forma przekazu prozy Idy Pierelotkin. Nie jestem pewna, jak młodzież zareaguje na jej pomysł, ale realizacja - styl i język na pewno zyskają przychylność. Autorka pisze lekko, wartko, z humorem, buduje długie, ale zgrabne zdania, stosuje intrygujące metafory. Przeczytajcie sami:

...powiedziała niegłośno, lecz ze złowrogą, przejmującą mocą. Szklanki na suszarce zatrzęsły się brzękliwie, jakby przez kuchnię przepłynął tajemniczy podmuch, zakołysały się wiszące na ścianie chochelki, zachybotały z cichutkim grzechotem garnki na kuchence; widelec wypadł mi z ręki, uderzając z brzękiem o pusty talerz... Ciocia Eryka zajrzała mi w oczy jeszcze intensywniej, z mocą generatora zasilającego potężną fabrykę, przesyłając mi tym samym bezgłośne ostrzeżenie, czytelniejsze niż urzędowy druk... Następnie podniosła się i wyszła, po raz pierwszy nie targując się ze mną o to, czy wolno mi po sobie pozmywać. 

Podczas lektury natknęłam się na wiele słów, których bardzo dawno nie słyszałam lub takie, które pierwszy raz zobaczyłam na oczy: hurysy, kolące krzaki, niegłośno, oldschoolowo knajacki, sierozne współczucie. Nie spodziewałam się, czytając literaturę młodzieżową, tak często zaglądać do słowników, było to jednak dla mnie czystą przyjemnością ;-)

Uwagi edytorskie. Wesoła okładka, Natalii Talarek, ekologiczny papier, wakacyjny tytuł i zgrabny format zachęcają, aby taką lekką książkę wrzucić do plecaka i zabrać ze sobą na plażę, w góry, do ogrodu czy na parkową ławkę. Do czego zachęcam!



Możesz kupić tutaj: 10 minut rowerem 

Oprawa: Miękka
Ilość stron: 216
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Akapit-Press 
ISBN: 9788362199334

niedziela, 6 maja 2012

Ewa Stadtmüller "Jak skrzat Jagódka oswajał zimę"

Recenzuje joangot!


Dzisiaj propozycja dla przedszkolaków i nic nie szkodzi, że nie na czasi,e bo zima już za nami. Przyda się na przyszły rok! Bardzo lubię historie opowiadane przez Ewę Stadtmüller. Są ciepłe, kończą się dobrze, pozwalają czytelnikowi poczuć się bezpiecznie.

Skrzat Jagódka mieszka w środku lasu, pod rozłożystą paprocią razem ze swoją żonką. Jego dom jest nieco fantazyjny, bo Jagódka lubi dokonywać zmian w obejściu. Tu dobuduje schody, tam planuje poszerzyć jakieś pomieszczenie. Gdy do lasu zawitała zima nasz mały bohater postanowił dowiedzieć się, jak jego znajomi spędzają czas. Dzięki pomocy żony, Poziomki, skonstruował narty i pomknął w odwiedziny do przyjaciół. Zawitał do niedźwiedzia, wiewiórki, rodziny zajączków i mrówek, wszędzie szukając pomysłu na długie zimowe wieczory. Wiecie jakie było jego zdziwienie, gdy wrócił do domu i zobaczył, że Poziomka, wcale się nie nudziła pomimo, że spędziła dzień w samotności? Domyślacie się jakie zajęcie jest najlepsze na czas, kiedy świat zastyga w zimowej ciszy?


Nam z Julią zakończenie bardzo się spodobało, bo w podobny sposób spędzamy popołudnia i wieczory w zimie. Przykrywamy się kocem, popijamy pyszną herbatę i czytamy, czytamy, czytamy...

Uwagi edytorskie. Książka jest pięknie ilustrowana przez Kazimierza Wasilewskiego i chociaż liczy zaledwie dwanaście stron pozwala czytelnikowi przenieść się w bezpieczny bajkowy świat. W ramach serii “Przygody skrzata Jagódki” ukazał się jeszcze jeden tytuł - Jak skrzat Jagódka misia z zajączkiem pogodził. Moja córka lubi takie cienkie, barwne wydania bajek dla dzieci. Są poręczne i można je wszędzie ze sobą zabrać, a ponieważ są krótkie szybko uczy się fabuły na pamięć i czyta każdemu, kto jest akurat w pobliżu - nawet lalkom ;-)

Możesz kupić tutaj: Jak skrzat Jagódka oswajał zimę 



Oprawa: Miękka
Ilość stron: 12
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo: Skrzat 
ISBN: 9788374377522