środa, 14 listopada 2012

Konkurs z okazji urodzin Astrid L.

Dziś Astrid obchodziłabym swoje 105. urodziny.


Z tej okazji Audeo.pl postanowiło zrobić prezent trzem czytelnikom bloga Czytanki-przytulanki. Będziecie mogli wygrać trzy audiobooki (czyi wygrać mogą trzy osoby) do ściągnięcia w formacie mp3 z platformy Audeo.

Będą to:

„Braciszek i Karlsson z dachu” 


„Dzieci z Bullerbyn”


„Pippi Pończoszanka” 


Wystarczy, że w komentarzu opowiecie o swoich (Waszych dzieci) doświadczeniach z audiobookami – czy słuchacie? które są Waszymi ulubionymi? kiedy słuchacie? jak słuchacie? A jeśli nie słuchacie, to jak sobie tę przygodę wyobrażacie. Co Wam przyjdzie do głowy. Odpowiedzi muszą być przynajmniej trzyzdaniowe.

Konkurs trwa do 2 grudnia 2012 (niedziela) do 20.00. Jeśli nie wyląduję na porodówce, to w niedzielę lub poniedziałek wieczorem dam znać, kto wygrał (wylosuję).

Do dzieła!

wtorek, 13 listopada 2012

Astrid Lindgren "Braciszek i Karlsson z dachu"; czyta Edyta Jungowska


Odkąd zapisaliśmy się do biblioteki w nowym miejscu zamieszkania, wypożyczamy sporo audiobooków. Nie sądziłam, że moje dzieci to kupią… A jednak Marta wsiąknęła na całego. Ostatnio wypożyczyliśmy Nowe przygody Mikołajka, cz. 2 – to sześć płyt i Marta przesłuchała ich w ciągu dwóch dni. Stuhr senior i junior gadali w naszym domu niemal bez przerwy:)

A teraz dostaliśmy możliwość wysłuchania audiobooków dzięki platformie Audeo.pl. Tyle że tu mamy książki w formacie mp3. Po dokonaniu wpłaty, ściąga się audiobooka i można słuchać na komputerze, w odtwarzaczu mp3 czy przez specjalną mobilną aplikację na smartfonie. To sobie i córce wybrałam Karlssona z dachu! Bo gdy byłam małą dziewczynką, bardzo chciałam tę książkę przeczytać, ale niestety nie było jej w bibliotece. I oto teraz spełniło się moje życzenie z dzieciństwa:)

Braciszka i Karlssona z dachu czyta oczywiście Jungowska. Muszę przyznać, że robi to wyśmienicie. Wczuwa się w Karlssona i ja naprawdę słyszę jego, a nie ją! Jej głos jest zawadiacki, energiczny, pełen śmiałości… innymi słowy, w mojej głowie pojawia się obraz Karlssona, który wymachuje sobie rękami, ma rozwichrzoną czuprynę i zadartą głowę. Jungowska oddaje Karlssonowi to, co najlepsze.

Ostrzegam, że po wysłuchaniu audiobooka człowiek nie może się opędzić od prostej zupełnie pioseneczki:


Nie może też przestać czytelnik co rusz zawołać sobie „Hejsan Hoppsan!”. Mnie bardzo ubawiło, kiedy córka po wysłuchaniu książki i piosenki wyżej, a zwłaszcza hasła „Grunt to spokój” – dodała z lekkim powątpiewaniem swoje „jasne, jasne”... ciekawe, co miała na myśli:)

Coraz bardziej przekonuję się do tej formy książki. Po pierwsze, jest to świetny sposób na podsłuchanie, jak można dzieciom interpretować głosowo teksty. Po drugie, jest audiobook ratunkiem w chwilach, gdy gardło rodzica wysiada (jak moje teraz) i uniemożliwia czytania. Fajnie wtedy położyć się obok siebie na łóżku i po prostu posłuchać innego dorosłego. Zachęcam i Was do tego, by odkryć dla siebie i dzieci audiobooki. Dam Wam tę możliwość bezpośrednio tu z bloga, ponieważ już za chwilę ogłoszę konkurs, w którym do wygrania audiobooki (nagrody funduje Audeo.pl) Lindgren czytane przez Jungowską!!!


Autor: Astrid Lindgren
Lektor: Edyta Jungowska
Wydawca: Jung-off-ska Sp. K.
Czas (min): 180

Kupisz w Audeo.pl

środa, 7 listopada 2012

Jan Brzechwa "Kaczka-dziwaczka", il. Ewa Kozyra-Pawlak i Paweł Pawlak

Dziś post bardziej oglądowy! Bo co można napisać nowego o Brzechwie i jego kaczce-dziwaczce... Że wydano kolejną książeczkę ze zbiorem wierszy klasyka?

W tym poście chciałabym Wam zwrócić uwagę na kwestię ilustracji i tego, że istotny jest nie tylko tekst (tu bez dwóch zdań wybitny), ale też obrazy i estetyka.
Zawsze jestem ciekawa, jakie książki znajdują się w dziecięcej biblioteczce i najczęściej okazuje się, że jest tam mnóstwo pstrokacizny, kiczu i bylejakości. Czasem uderza mnie kontrast między tym, jak estetycznie wyglądają wnętrza domu a jak kiczowate są dziecięce książki. Wcale na to nie jesteśmy skazani! Niech nam się nie wydaje, że nikt się o piękno w książkach dla dzieci nie stara. Wręcz przeciwnie! Coraz większy nacisk stawia się właśnie na to, jak książka wygląda. Trzeba tylko się w księgarni zatrzymać i przyjrzeć dokładniej.
Na przykład wspomniana Kaczka-dziwaczka. Zobaczmy, co można kupić:

Można dostać oczopląsów od ilości szczegółów, ale też i nadmiaru kolorów!!!! Możecie głosować w komentarzach na najgorszą Kaczkę-dziwaczkę!

Zgadzam się z tym, co napisała Hanna Szczygieł w swoim artykule "Kęs sztuki na papierze...":


Sięgając po książkę dla dziecka, bardzo często w wyborze pomagają nam oczy i choć stare przysłowie mówi : „nie oceniaj książki, po okładce”, w tym szczególnym przypadku traci nieco na aktualności.
Wszystkie przedmioty otaczające małe dziecko, wpływają na kształtowanie jego poczucia estetyki – zabawki, którymi się bawi, dekoracje i książki, którym się przygląda są jego pierwszym „spotkaniem” z plastyką. To one budują w dziecku swego rodzaju wrażliwość na odbiór szeroko pojętej sztuki. Im w większy „dialog” nawiąże nasz maluch z takim obiektem zainteresowania, tym większe korzyści przyniesie to jego rozwojowi. Dotyk, zapach, wrażenia wzrokowe i słuchowe prowokują nawet niemowlę do zagłębiania się  w „istotę” takiego nieznanego mu zjawiska.

A teraz spójrzcie na nową propozycję wydawnictwa Bajka. Różnicę widać gołym okiem - prawda?

I tu są kolory - ale nie kłują w oczy! Zgadzacie się?
Szmaciane ilustracje Ewy Kozyry-Pawlak zatrzymują dziecięce (nie tylko!) oko na dłużej i zapraszają do odgadywania, z czego to zrobione. Chciałoby się tych obrazków dotknąć, a już z całą pewnością stanowią one inspirację. Odsyłam Was tutaj do zaprzyjaźnionego bloga Domowy zakątek. W najnowszym poście Iza opowiada właśnie o tym, jak ją i dzieci inspirują ilustracje Ewy Kozyry-Pawlak. Jan Brzechwa przedstawiony na ostatnim obrazku zagląda do nas przez okienko:) To z  pewnością pomysł Pawła Pawlaka. Dodam tylko, że ten Brzechwa podobny jest niezmiernie do mojego dziadka:):):)


Możesz kupić tutaj: Kaczka-dziwaczka Wydawnictwo: Bajka Wymiary:210 x 210 mm Oprawa: twarda Ilość stron: 40 Rok wydania: 2012 ISBN: 978-83-61824-48-0

niedziela, 4 listopada 2012

Mój artykuł w "Uważam Rze"

Jutro (poniedziałek) ukaże się nowy numer "Uważam Rze", a w nim... mój artykuł o obrazie rodziny w skandynawskiej literaturze dla dzieci - "W piekle skandynawskiego raju"


Większość szwedzkich książeczek przeznaczonych dla przedszkolaków przedstawia rodzinę rozbitą, pogrążoną w chaosie, w której matka to potwór, ojca nie ma, a dziecko pozostaje samotne i bezradne

Skandynawię od lat stawia się Polakom za wzór postępu i dobrobytu, ale także otwarcia w dziedzinie obyczajowości. Jeśli chcesz być nowoczesny, to spójrz na Szwecję. Propozycją nie do odrzucenia ma być dla nas „rodzina wielowymiarowa", w której matka odgrywa rolę ojca i odwrotnie, gdzie dziecko ma kilku „przyszywanych ojców" bądź samo jest „dzieckiem bonusowym". Cennym doświadczeniem społecznym ma też być rodzina homoseksualna. Niby mamy do czynienia z rajem, gdzie nikt nikomu nie zadaje gwałtu i każdy żyje, jak chce!

Artykuł można czytać w wydaniu papierowym lub po wykupieniu dostępu w serwisie.

Kika dni temu tknęła mnie refleksja, że pewne rzeczy/sprawy nie wydarzyłyby się w moim życiu, gdyby nie to, że "siedzę w domu z dziećmi". Z ciekawości wpisałam to hasło w Guglu i wyskoczyły różne opowieści mam o tym, jak to "siedzenie" w domu ich tłamsi, jak sprawia, że czują się więźniarkami... A u mnie odwrotnie... gdyby nie to, że od 6 lat siedzę w domu - nie rozwinęłabym się! Nie weszłabym w świat literatury dziecięcej tak mocno, nie założyłabym bloga, nie opublikowała tych kilku tekstów w różnych miejscach, nie współpracowała przy tworzeniu pięciu portali (promama, benc, planujemy dziecko, polskina5, nasze mauchy). Wiecie co bym robiła? Siedziała wieczorami - jak na nauczycielkę języka polskiego przystało - nad klasówkami, sprawdzianami i wypracowaniami... ach, jak tego nie lubiłam.. zajmowało tyle czasu!!! Więc przez tych sześć lat robiłam to, co chciałam i lubiłam, a nie to, co musiałam!!! Cudownie jest to odkryć.

Na koniec jeszcze tylko się pochwalę (może bardziej niż tym artykułem), że spodziewamy się czwartego dziecka. Urodzi się już wkrótce, bo to 37. tydzień ciąży. Zatem da się... można... mieć wiele dzieci, siedzieć w domu i nie zgnuśnieć!!!! :)

czwartek, 1 listopada 2012

12 miejsce w rankingu "Press" dla Czytanek-przytulanek

Wczoraj, ni z gruszki, ni z pietruszki, dotarła do mnie informacja, że Czytanki-przytulanki zostały przez świat zauważone. Mianowicie blog znalazł się na 12 miejscu rankingu blogów, które "nie nudzą o literaturze" czasopisma "Press". Chyba z całej 15-tki wyróżnionych jestem ostatnią, która się zorientowała, co oznacza, że:

a) mam za dużo na głowie (przede wszystkim dzieci:P ),
b) nie interesuję się tym, co w blogerskim światku piszczy,
c) nie wierzę we własne możliwości (o rankingu słyszałam, ale nie sądziłam, że mój blog w nim się znajdzie, więc już dalej nie grzebałam w tym, kto, co i na którym miejscu).

Z jednej strony, cieszy mnie to wyróżnienie, tym bardziej, że przez te trzy lata prowadzenia bloga, nigdy w żadnych wyścigach udziału nie brałam. Nie po to tu piszę, żeby potem biegać po laury. Z drugiej, mam mieszane uczucia co do tego wyróżnienia, bo w moim przekonaniu są blogi lepsze od mojego. W szczególności myślę o dwóch.

Cenię PozaRozkładem za profesjonalizm, mimo że z wieloma tezami autorki bloga się zupełnie nie zgadzam. Jednak to, co robi i jak robi, uważam za warte wyróżnienia.

Jeszcze bardziej cenię be.el z Półeczki z książkami! Be.el od wielu lat wkłada serce w to, co pisze. Jej notki są zindywidualizowane i ciekawe, mądre i ciepłe. I przede wszystkim autorka Półeczki... pisze po ludzku i dla ludzi!

Naprawdę szkoda, że zabrakło ich w rankingu! Chętnie oddam im swoje 12. miejsce!

Chcę też podziękować Adzie z Wieczoru z książką, która przesłała mi te skany magazynu poniżej!