Dorota Gellner „Mysia orkiestra”


„Mysia orkiestra” (choć nie ona pierwsza) objawia nam Dorotę Gellner jako mistrzynię krótkiej formy. To autorka, która potrafi w kilku, kilkunastu zdaniach opowiedzieć zgrabną historię i do tego zabawnie, czasem zaskakująco, ja spuentować. Kiedy tak przeglądam „Mysią orkiestrę”, stwierdzam, że to jednak wyjątkowy talent umieć odnajdywać historyjki pochowane… sama nie wiem gdzie… czy w głowie, czy gdzieś dookoła. Trzeba by zapytać autorkę! W każdym razie powstaje coś z niczego – takie mam wrażenie. Zwykły głaz ma nagle całkiem interesujący życiorys, pod szafą ktoś z bajki sobie zrobił wycieczkę, a myszy zakładają orkiestrę.


Czemu służą te zwykłe-niezwykłe historie? Wyczuleniu.

Ucha na rytm słowa, bo krótkie prozy Gellner zawierają wewnętrzny rym. Czytanie tych tekstów jest niczym śpiewanie. Potrafi Gellner wydobyć melodykę naszego języka, bawiąc się nim doskonale.

Wyczula też autorka „Dzieci w ogrodzie” na rzeczywistość. Wszystko wokół może mieć swoją fantastyczną historię. Albo inaczej – bajka, opowieść czekają tuż za rogiem na każdego z nas z tą nadzieją, że je zauważymy i będą mogły zaistnieć. Na przykład dwa baloniki, które ślub biorą pod chmurką. Albo kosz na śmieci, któremu znudziło się stanie w miejscu. Albo zamek, który wymyślił sobie urządzanie rewii mody… Jestem pewna, że dzieciom wystarczy mała zachęta, by – jak Gellner – stały się bajkotwórcami.


I na końcu wyczula także Gellner naszą spostrzegawczość. Jej historyjki wydają się pozornie oderwane od siebie. Jednak niektórzy bohaterowie, a czasem motywy, mają swoje pięć minut wcale nie raz.

Dorota Gellner jest pisarką niezwykle płodną. Jej twórczość jest – co zaskakujące – jednolicie różnorodna. Od purnonsensownych opowieści dziwnej treści („W czepku urodzone”), przez galerię dziwnych postaci („Zając”, „Roztrzepana sprzątaczka”, „Wścibscy”), po historie zwykłe-niezwykłe, fantazją mocno przesycone ("Noc i inne historie"). A wszystko to utkane jedną nicią poczucia humoru, żartu, zabawy słowem.


3 lutego 2010 dziwiłam się, że Gellner nie ma swojego hasła w Wikipedii. Sprawdziłam! Już ma. Ale co to za hasło....


Możesz kupić tutaj: Mysia orkiestra 

Wydawnictwo: Bajka 
Wymiary: 260 x 200 x 10
Oprawa: twarda
Ilość stron: 36
Rok wydania: 2013
ISBN: 978-83-61824-64-0

Komentarze

  1. Ja uwielbiam ten wiersz:

    Na szklanej górze
    stał szklany zamek
    cały zrobiony
    z błyszczących szklanek.
    Z luster, lusterek
    i szklanych spodków.
    Pewna królewna
    mieszkała w środku.
    Kiedyś dostała piłkę ze szkła:
    - Skacz ze mną piłko!
    Prędko! Raz, dwa!
    Patrzcie! Już szklana
    piłka skoczyła,
    lecz się na szklanym progu rozbiła!
    Goście w tym zamku
    rzadko bywali –
    po szklanych schodach
    chodzić się bali.
    - Szklane kanapy? Szklane fotele?
    Czy szklanych mebli tu nie za wiele?
    Biedne służące gorzko płakały,
    gdy szklany dywan wytrzepać chciały.
    Biedni rycerze zły humor mieli,
    gdy spać musieli w szklanej pościeli.
    Przed szklaną budą,
    nad szklaną miską
    wciąż się złościło
    ogromne psisko.
    I własny ogon gryzło ze złości:
    - Dość mam – warczało –
    tych szklanych kości!
    Aż wreszcie wszyscy się zbuntowali,
    sprzedali meble, zamek sprzedali
    i wyjechali. Dokąd? W nieznane!
    Dźwigając w rękach walizki szklane.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz