wtorek, 26 lutego 2013

Jimmy Liao "Księżyc zapomniał"


Kolejna niebywała (po Dźwięki kolorów) książka Jimmy’ego Liao, która dostarcza mnie i córce emocji, to Księżyc zapomniał. Artysta ma swój łatwo rozpoznawalny styl i sposób tworzenia książek. Znów ogromna ilość obrazów, którym towarzyszy poezja jako dopowiedzenie (albo może poszerzenie?).


Tym razem opowieść wydaje się łatwiejsza do odczytania przez dzieci. Historię spina klamra. Pierwsze – przedtytułowe – strony pokazują dramatyczny moment. Oto mężczyzna siedząc na poręczy balkonu wpatruje się w księżyc… za chwilę spada… a za chwilę obserwujemy już tyko bruk i rozbitą donicę (do tego momentu wracamy na końcu). I tu zaczynają się słowa, opowieść:

Już nie zobaczysz tego co widziałeś. 

...i choć wydaje się, że nic więcej po tych słowach nie może się wydarzyć, historia tak naprawdę się zaczyna. Jej bohaterem jest chłopiec, który łapie księżyc w siatkę jak się łapie motyle, a potem troskliwie się nim zajmuje. Równolegle rozgrywa się inna historia – historia miasta. Oczywiście nie opowiem nic więcej! Powiem za to, że książka jest w treść niesamowicie pojemna. Jest tu i samotność, i niezrozumienie, i uczucie bycia nieszczęśliwym, i chęć niesienia pomocy, co przynosi ból i przekraczanie swojego ego… Historia jednocześnie smutna i radosna! Niczego tu jednak nie mówi się wprost, dlatego – i myślę, że to u Liao jest cudowne – każdy może wyczytać z niej sensy w sam raz dla siebie. Ta książka świetnie nadawałaby się do akademickich rozważań o równouprawnieniu wielości interpretacji, o oderwaniu autora od jego dzieła, o dziele otwartym, ale też intertekstualności (Maurice’a Sendaka Where the wild thing are).


Nie muszę chyba dodawać, że uwielbiam tak pojemne książki dziecięce, które strawy umysłowej dostarczają także dorosłemu!


Możesz kupić tutaj: Księżyc zapomniał

Wydawnictwo: Officyna 
Wymiary: 165 x 200 x 8
Oprawa: Miękka
Ilość stron: 120
 Rok wydania: 2012
 ISBN: 9788362409181

Ks. Jan Twardowski "Nowe patyki i patyczki"



Audiobook Nowe patyki i patyczki to 115 utworów. Najdłuższy trwa 8 minut i 32 sekundy (O świętych). Zdecydowanie więcej jest tu jednak nagrań krótszych – nawet kilkunastosekundowych (Róża, Na rękach). sumie ponad pięć godzin słuchania. Dlaczego zwracam na to uwagę? Dlatego że audiobook skierowany jest także do dzieci, a te mogą mieć problem, żeby się skupić. Pewnie zależy to od wieku słuchacza, ale moja prawie siedmiolatka pytała nieraz: „I już? To wszystko?”. Tak zdarzyło się przy Mojżeszu, którego Marta zna i lubi (jeśli mogę się w ten sposób wyrazić o postaci biblijnej). Nagranie trwa tu zaledwie 19 sekund.

Dla mnie jakimś problemem jest też lektor – Aleksander Machalica (Marta nie zgłasza tu żadnych uwag) – zbyt spokojny, zbyt monotonny. Ale natura wierszy i opowiadań Twardowskiego jest przecież dość ułożona, refleksyjna. Machalica czyta spokojnie, ale ciepło, próbując też oddać radość.

A jak znajduję Twarodwskiego dla dzieci? Podoba mi się jego traktowanie dzieci poważnie. Język, którym się opisuje dzieciom Boga, najczęściej infantylizuje. Mówienie o „Bozi” (właściwie o kogo tu chodzi?), diabełku i kościółku potwornie mnie drażni. Język Twardowskiego jest i miękki, i dziecięcy, ale niczego nie umniejsza. Tajemnica pozostaje tajemnicą. Ksiądz Twardowski przekłada też to, co nazywamy sacrum, na życie, jak w opowiastce O znaku krzyża czy O chłopcu na pustyni. Niektóre odmalowane słowem sytuacje wywołują w czytelniku uśmiech (O obcinaniu ogonów).

Możesz kupić tutaj: Nowe patyki i patyczki

Wydawnictwo: Drukarnia i Księgarnia Świętego Wojciecha
Wymiary: 140 x 125 x 6
Oprawa: etui kartonowe
Ilość stron: 2
Rok wydania: 2013
ISBN: 978-83-7516-552-4

poniedziałek, 18 lutego 2013

Christina Björk, Eva Eriksson "Księżniczki i smoki"


Pierwszy dzień ferii (mam na myśli ubiegły poniedziałek) upłynął nam pod znakiem księżniczek i smoków. Nie mogło być inaczej, bo kiedy tylko otwarłam paczkę z książkami i oczom mojej córki ukazały się Księżniczki i smoki, rozpoczęło się nagabywanie: „Przeczytaj mi to!”. Siedem historyjek na siedem dni tygodnia pochłonęliśmy (bo słuchali też synowie) za jednym posiedzeniem.


Temat księżniczek zdecydowanie i nieodmiennie króluje wśród zainteresowań dziewczynek. Czasem ktoś od nas pożycza książki, więc młode czytelniczki proszą: „Ciociu, wybierz mi coś, ale żeby było z księżniczkami”. Pewnie mają na myśli coś słodko-różowego:) Na szczęście mam kilka lektur, które ujmują temat niestandardowo (Narodziny księżniczki, Biała księżniczka i Złoty Smok, Maleńkie królestwo królewny Aurelki). Podobnie jest w książce Björk i Eriksson – chwała im za to! Księżniczki mają tu co prawda imiona kwiatów, ale tak niezwykłych jak Werbena czy Czeremcha, a nie Różyczka czy Fiołek. Poza tym są dzielne i samodzielne. Proszą by je porwać lub same porywają. Mają ubrudzony nosek i niespecjalnie im to przeszkadza. Nie boją się smoków, wpadają natomiast w przerażenie na widok wiewiórki. Właśnie – a co ze smokami? Też inne! Chcą nosić koronę i się zakochują. Zazwyczaj są duże i zielone, ale jest też jeden mały i czerwony.

To krótkie historyjki. Autorka daje upust wyobraźni – to przede wszystkim! Ale wyczytujemy z jej opowieści, że nie warto się bać, że trzeba próbować robić to, czego się pragnie. I że cudownie jest się po prostu bawić!


Ciepłe ilustracje Evy Eriksson sprawiają, że dzieci nie pozostają obojętne. Moja córka od razu wzięła się za malowanie swojej księżniczki. A syn poprosił o zielony papier, klej i nożyczki. Po chwili przyszedł z wyciętą paszczą smoka, który zieje ogniem. To jego pierwsza samodzielnie zaprojektowana i własnoręcznie od A do Z wykonana praca. Będzie przechowywana na pamiątkę i podarowana (wraz z innymi rzeczami) na jego 18. urodziny (wczoraj były piąte!).


Możesz kupić tutaj: Księżniczki i smoki

Wydawnictwo: Zakamarki 
Wymiary: 235 x 245 x 5
Oprawa: twarda
Ilość stron: 34
Rok wydania: 2011
 ISBN: 9788377760048

wtorek, 12 lutego 2013

"Ludwik Jerzy Kern dzieciom"


Okazuje się, że w odmętach pamięci mam pochowane wiersze Ludwika Jerzego Kerna. Na przykład ten:

Kto to chrapie 
Na kanapie? 
Kto się w ucho 
Przez sen drapie? 
Kto, gdy zły, 
To szczerzy kły? 

Wyobraźcie sobie, jak ogromne to zaskoczenie, gdy czytając dziecku książkę, nagle zaczynacie mówić z pamięci całe strofy… Niestety nie pamiętam, skąd je znam. Być może to ktoś w telewizji „na dobranoc” zadawał pytanie: „Skąd się bierze / Dziura w serze?”.

Zbiór utworów Kerna przygotowany przez Naszą Księgarnię pozwala wracać nie tylko do tego, co kryje się w zakamarkach naszej pamięci, ale też przywraca twórczość zapomnianego – moim zdaniem – autora. Jego wiersze zebrano w ośmiu rozdziałach tematycznych. W świecie poetyckim Kerna panoszą się przede wszystkim zwierzęta. Nieźle sobie poczynają (rozdziały Nosorożce w dorożce, KOTY I PSotY) – jeże odwiedzają fryzjera, pewna małpka podbiera pewnemu panu lornetkę z futerału, żyrafa idzie o fotografa… dziwne dziwności:) Także przedmioty zwyczajne jak parasol, termometr czy guzik mają swoich pięć minut. Bardzo w tym względzie zachwyty nad rzeczami przypominają poetyckie epifanie Białoszewskiego (rozdział Czy warto być butem?):

O, sznurowadło! 
Do Cię mówię, 
Co przytrzymujesz nam obuwie, 
Żeby z nożyny nam nie spadło. (…) 
Od urodzenia, 
Od zarania, 
Misterium trwa zawiązywania. 

Bohaterowie wierszy Kerna (rozdziały Znam pewnego kawalera, Poeci to też dzieci) wiele fantazjują – że wanna to morze, a trzepak staje się polem bitwy dwóch korsarzy. Świat może być zaczarowany i niezwykły w jednej chwili! Wystarczy tylko uruchomić wyobraźnię.


Pracuje nad dziecięcą wyobraźnią Kern jeszcze w inny sposób. Otóż kilka utworów (rozdział Dziwna zwrotka) to wiersze figuralne (carmen figuratum), czyli takie które można i czytać, i oglądać. Warto "przetestować" małego czytelnika, czy będzie na tyle spostrzegawczy, aby zauważyć, że wierszyk ma kształt węża (Wąż) albo że coraz większa czcionka oddaje funkcję szkła powiększającego (Powiększające szkło). Autor bawi się też z czytelnikiem, łamiąc jego język w Wierszu, w którym syczy cały czas.

Fragmenty Karampuka i Proszę słonia dają okazję, by usiąść na kolanach rodzica i nacieszyć się Kernową wyobraźnią jeszcze dłużej.


Na kartach tej książki gdzieniegdzie wystaje też głowa samego poety. Przede wszystkim w zabawnym wspomnieniu żony Kerna w Łyżwach poety oraz w wierszu Ja o mnie.

Gdy pisze dla dzieci, to piszę w ten sposób, 
 Żeby mógł to zrozumieć nawet dorosły.


Możesz kupić tutaj: Ludwik Jerzy Kern dzieciom

Ilustracje: Katarzyna Bajerowicz (dołączone do posta obrazki pochodzą z jej portfolio)
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Oprawa: twarda
 Ilość stron: 280
Rok wydania: 2012
ISBN: 978-83-10122-71-1

piątek, 8 lutego 2013

"Najpiękniejsze baśnie H.Ch. Andersena i braci Grimm" czyta Jerzy Stuhr


Nie będę się dziś rozwodzić nad tym, dlaczego warto bądź nie warto czytać dzieciom baśnie, ani też dlaczego wybierać te Andersena i czy Grimmowe są lepsze, brutalniejsze czy ciekawsze. Myślę, że każdy ma o klasykach i o baśni zdanie jako tako wyrobione. Dziś chciałabym się skupić na kwestii lektora. A lektor tym razem szczególny – Jerzy Stuhr.

Odsłuchiwanie audiobooka przywołało refleksję, że odejście Stuhra będzie rzeczywiście niepowetowaną stratą – wiem, że brzmi to dziwnie, bo każdy z nas ma swoją wartość i nikogo z nas nie da się powtórzyć ani skopiować. Jednak… kiedy myślę o Jerzym Stuhrze, odczuwam żal, że pewnego dnia nie będzie już nowych interpretacji ani nowych projektów. Mam wrażenie, że żadna rola do tego Aktora nigdy nie przylgnęła i kiedy słucham na przykład, jak czyta baśń Krasnoludek i pani uśmiecham się. I wyobrażam sobie raz to Stuhra przebranego za krasnoludka (to akurat nie wymaga ode mnie szczególnej wyobraźni), raz za damę, która stworzyła wiersz. W każdej z tych postaci jest mu do twarzy. Stuhr czyta jakby oddawał duszę diabłu, jakby gra toczyła się o wszystko, jakby to była najważniejsza lub ostatnia rola. Nie wiem, czy audiobook był nagrywany przed chorobą aktora… dlatego wierzę mu, gdy w Tak sobie myślę. Dzienniku czasu choroby odnotowuje: „Coraz odważniej mówię, że kończę z zawodem. Że on mnie męczy, że rodzaj aktorstwa, który zawsze uprawiałem, wymaga ogromnej kondycji psychofizycznej, której coraz bardziej mi brak, a inaczej uprawiać go nie potrafię”. I zupełnie się z nim nie zgadzam, gdy pisze: „W ogóle tak sobie myślę, że teatr jest dla ludzi młodych. Jakoś im się bardziej wierzy, kiedy starają się nam przedstawiać fikcyjny świat, tę iluzję rzeczywistości”.

Moja córka upodobała sobie trzy baśnie (nauczyła się przeskakiwać po utworach): Krasnoludek i pani, Pani Zamieć i O rybaku i jego żonie.

Audiobook zawiera następujące baśnie:
Hans Christian Andersen
Latający kufer
Pasterka i kominiarczyk
Kwiaty małej Idy
Motyl
Calineczka
Krasnoludek i pani
Dzbanek do herbaty

Jakub i Wilhelm Grimm
Żabi król albo żelazny Henryk
Bajka o takim, co wyruszył w świat, żeby nauczyć się bać
Śpiąca królewna
Pani Zamieć
O rybaku i jego żonie
Braciszek i siostrzyczka
Wędrówka Paluszka

 
Możesz kupić tutaj: Najpiękniejsze baśnie... 

Lektor: Jerzy Stuhr
Łączny czas nagrania: 3 godziny 15 minut
Wydawnictwo: Media Rodzina 
Rok wydania: 2012
ISBN: 978-83-7278-670-8