poniedziałek, 27 maja 2013

Astrid Lindgren "Dzielna Kajsa"


Lindgren najczęściej kojarzymy z powieściami, których fabuły mocno zarysowały się w naszej pamięci. Ale pewnie niewielu z nas wie, że ta szwedzka autorka pisała także formy krótsze. Nasza Księgarnia wydała dwa zbiory opowiadań Astrid – Południowa Łąka (ta lektura jeszcze przed nami) oraz Dzielną Kajsę. Ten ostatni zawiera dziesięć utworów.

Być może warto przeczytać sobie te opowiadania samemu nim zacznie się je czytać z dziećmi – choćby po to, żeby przygotować się na rozmowę. Bo historie Lindgren nie są pięknymi opowiastkami, które czyta się dla przyjemności, do poduszki. Jej opowieści drążą, zdumiewają, czasem zasmucają. Każde z opowiadań zawiera element, który „wytrąca z równowagi”. W przypadku tytułowej Kajsy jest to fakt bycia dzieckiem podrzuconym, Evy (Słoneczko) – choroba mamy i bycie wychowywanym przez dwie ciotki, które Evę zwyczajnie wykorzystują, Albina i Stiga – potrzeba bycia lepszym od drugiego, a w konsekwencji połamanie nóg… Najtrudniej jest z Marit! Och, to opowiadanie czyta się ze łkaniem w głosie. To niezauważane przez nikogo dziecko, ta nagła śmierć… i to trudne ostatnie zdanie o dzieciach, które „potem już nie bardzo myślały o Marit”. Przyznam, że gdy czytałam dzieciom (a nie znałam tego opowiadania wcześniej), nie wiedziałam w pewnym momencie, czy kontynuować. Tyle że było już za późno – domagały się poznania historii do końca. Traumy nie było.

Lindgren jest bardzo niepoprawna. Jej dzieci robią rzeczy niebezpieczne, a dorośli bywają okrutni. Czasem jej historie nie pozostawiają suchej nitki na wszystkich dookoła. Ale autorka też wiele razy puszcza do czytelnika oko, polewa te rozpalone ogniska krytyki wodą poczucia humoru i już!


 Możesz kupić tutaj: Dzielna Kajsa 

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Wymiary: 118 x 180 x 30
Oprawa: twarda
 Ilość stron: 139
Rok wydania: 2008
ISBN: 9788310115485

wtorek, 14 maja 2013

Marcin Szczygielski "Czarownica piętro niżej"


Bohaterką Czarownicy... jest Maja, która w wakacje zostaje wywieziona przez tatę do ciabci (cudowne słowo!), bo rodzice muszą się zająć Alicją, młodszą siostrą, która leży w szpitalu. Ciabcia jest wiekowa, a więc nudna. Dla młodych to synonimy. I rzeczywiście na pierwszy rzut oka wszystko u ciabci, nie tylko ona, wydaje się potwornie stare i nieatrakcyjne – czarno-biały telewizor, wyszczerbione kubki, wanna w kuchni pod blatem i frania (czyli rodzaj pralki, którymi jeszcze kilkadziesiąt lat temu babcie radziły sobie jak mogły). Jest jeszcze ogród i strych. Na to wszystko ma Maja swoje od-serialowe komentarze. Wkrótce jednak okazuje się, że świat wokół ciabci jest zupełnie niezwyczajny, jest magiczny. I że Maja musi odkręcić swój własny błąd sprzed dziewięćdziesięciu lat.


Świat przedstawiony pełen jest elementów magicznych – czarownic, ducha, mówiących zwierząt, Zdradliwych Lilii, a także takich elementów jak podróż w czasie czy wywoływanie duchów (seans spirytystyczny w finale). Szczególnie ten ostatni psuje mi radość z tej książki. Czy seans wywoływania duchów to dobry motyw na książkę dla dzieci? Ten sprawny autor doskonale poradziłby sobie z fabułą i bez akcentów o negatywnych konotacjach. Magiczność bowiem autor umieszcza także i poza nimi. Dla mnie – dorosłego czytelnika powieści Szczygielskiego – sztafaż rodem z PRL-u, który swobodnie sobie wypełnia tło akcji, jest właśnie niezwykły. Autor rzuca pojedyncze snopy światła na stare sprzęty, zwyczaje, zaszłości – na stary chlewik przy starej kamienicy, na zjadanie czereśni prosto z drzewa i plucie pestkami (kilkoma naraz), na kręcenie się we dwójkę.


U Szczygielskiego ten zachwyt nad uwolnionym do telewizora dzieciństwem trwa w najlepsze. Przy okazji Czarnego młyna pisałam, że autor „wchodzi w dialog z tęsknotą za dzieciństwem, która jest w każdym z nas. Wychowani na Dzieciach z Bullerbyn, ale i dorastający w przestrzeni miejskiej – wielu z nas odczuwa dyskomfort między tym, czego pragnie, a co miało. Szczygielski pokazuje swoiste anty-Bullerbyn. Sześcioro powieściowych dzieci wychowuje się bowiem w tak zwanym martwym trójkącie, którego ramionami stają się: autostrada, rozlewiska i bagna, linie elektryczne, i którego wierzchołek stanowi spalony przed rokiem kombinat z „ocalałym” Czarnym Młynem straszącym sześcioma żelaznymi ramionami. Nie przeszkadza to jednak dzieciom wylegiwać się na trawie, a przede wszystkim zżyć się ze sobą i wspólnie wchodzić w przygodę. Autor Za niebieskimi drzwiami staje się więc apologetą dzieciństwa spędzonego w zasmrodzonych dymem samochodowym miasteczkach, dzieciństwa pośród murów i blokowisk, obok których wiszą smętne ramiona słupów wysokiego napięcia. Bo Bullerbyn jest w środku, w człowieku. Nie w warunkach zewnętrznych”. Ku tej myśli przychyla się i tym razem. Maja – można rzec – jest zniszczona przez telewizor, mówi dialogami serialowymi i nie rozumie niczego, jeśli nie widziała tego wcześniej na szklanym ekranie. Wystarczy jednak zaledwie krótka chwila, aby wyzwolić w dziewczynce całą jej wyobraźnię, mądrość i empatię.  


Możesz kupić tutaj: Czarownica piętro niżej 

 Ilustracje: Magda Wosik
Wydawnictwo: Bajka
Wymiary: 140 x 210 x 28
Oprawa: twarda
Ilość stron: 306
Rok wydania: 2013
ISBN: 978-83-6182-458-9