wtorek, 10 stycznia 2017

Anne-Cath. Vestly „8+2 i pierwsze święta”


„8+2…” to obecnie moja druga (po „Dzieciach z Bullerbyn”) ulubiona książka (choć seria!) z dzieciństwa. To prawda, że mam już prawie czterdzieści lat, ale kiedy czytam książki dla dzieci staję się dzieckiem. Przeżywam lekturę po dziecięcemu, prosto i naiwnie. I choć potem zazwyczaj piszę jakąś recenzję, nie czuję brzemienia obowiązku analizowania, tropienia i badania. Nie wiem, jak się to stało, że studia polonistyczne nie zabiły we mnie tego dziecka, które cieszy się jak głupie z kolorowych obrazków, przygód bohaterów, którego serce czuje wyjątkową więź z którymś z bohaterów, czuje się zatroskane o to, czy wszystko na pewno dobrze się skończy.

Zatem „8+2 i pierwsze święta” (recenzja „8+2 i domek w lesie” tutaj) sprawiło, że po raz kolejny mogłam obudzić w sobie to dziecko. Uwielbiam Vestly za fabularny spokój, za wesołych bohaterów i ich proste, ale wariackie przygody. Czy trzeba wiele, aby rozkochać czytelnika w fabule na zabój? Autorka udowadnia, że nie. Jej wielodzietna rodzinka przeżywa kolejne miesiące w domu umiejscowionym pośród lasu. Nadchodzi zima, coraz bliżej święta Bożego Narodzenia, a po nich kolejne święta, czyli Wielkanoc. Przyglądamy się, jak Marta wyzbywa się lęku przed ciemnością, a potem uczy się jazdy konnej. Dowiadujemy się, że rodzinie w końcu zainstalowano telefon. A potem wszyscy wyjeżdżają w góry, bo babcia ma takie właśnie życzenie. Proste, prawda? Jednak Vestly pozwala, aby jej bohaterowie wnieśli na kolejne strony mnóstwo ciepła i życzliwości. W ogarnianiu strachu przed ciemnością pomaga wnuczce babcia, która w tajemnicy wyznaje, że też się boi ciemności, więc razem mogą poćwiczyć nocne spacery. Także w tajemnicy Marta uczy się jeździć na koniu sąsiadów. Ci pomagają jej spełnić marzenie, aby stać się księżniczką i pojechać konno, by pozdrowić rodzinę. O telefon, który miał pomóc tacie w załatwianiu zleceń, wystarała się znajoma rodziny, Hulda. Także wyjazd spadł trochę jak gwiazdka z nieba, jednak tę gwiazdkę ktoś konkretnie poruszył.


Vestly pokazuje świat wypełniony dobrymi ludźmi, którzy troszczą się o siebie i zwierzęta (i czasem nawet kurom pozwalają zamieszkać w mieszkaniu, bo tak trzeba). Jej dzieci są odważne i pracowite, choć także psotne. I nawet jeśli na chwilę się zapominają i gubią brata w lesie, za chwilę wracają z powrotem, by go odszukać. Szacunkiem darzy się każdego – dużego i małego. Tutaj dzieci nie narzekają, biorą to, czym ich życie obdarowuje i pozostają wdzięczne.


Tak to się u nas czyta...:)

Siła serii tkwi w jej fabularnej prostocie. W gruncie rzeczy my wszyscy tęsknimy za światem pełnym ciepła i dobroci, gdzie drugi jest niesamowicie ważny i w którym ja też jestem ważny. U Vestly znajdujemy to wszystko. Dwie Siostry, dziękujemy za kolejną część. Czekamy na następną:)




Oprawa: Twarda
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Dwie Siostry 
ISBN: 978-83-65341-14-3

1 komentarz:

  1. Ja też tak mam z książkami z dzieciństwa. Ale tej serii kompletnie nie znam. Nawet nie kojarzę. Dziwna ja. :-)

    OdpowiedzUsuń