sobota, 19 grudnia 2009

Czytanie jak przytulanie

Czy zauważyłeś, że kiedy czytasz, przytulasz?

U nas wygląda to tak: mały Janek (prawie dwulatek) siada na moich nogach (bo najczęściej czytając mu, siedzę po turecku) i mości się jak w wygodnym fotelu. Do tego obejmuję go rękami, by w dłoniach, przed nim trzymać naszą lekturę. Otulam go całego. Jest bezpieczny, jak w kokonie, może nawet trochę jak w łonie matki… Marta – jako że starsza – przytula się do mojego boku, ja obejmują ją ręką i głaszczę jakoś tak mimochodem. Najczęściej też „czytam” dwie książki naraz – i jemu, i jej:)


Obraz (Pierre-Auguste Renoir Porträt von Jean und Geneviève Caillebotte) pochodzi z Wikimedia Commons

Książka więc zbliża w tym sensie dosłownym. Pozwala na fizyczny kontakt. A dotyk… jakie ma znaczenie dla dziecka? Naukowcy twierdzą, że kiedy rodzic głaszcze pociechę, stymuluje jego układ nerwowy. Daje mu też wyraźny komunikat, że czułość fizyczna jest naturalnym sposobem wyrażania uczuć wobec tych, których się kocha. To pozwala maluchowi śmielej spoglądać na świat. Dziecko wychodzące z czułych, bezpiecznych objęć rodzica ma pewność, że jest ktoś, do kogo można zawsze wrócić. Jest mu więc o wiele łatwiej nawiązać znajomości, zmierzyć się z wyzwaniami czy odkrywać to, co nowe.

Właśnie dlatego CZYTANKI-PRZYTULANKI :)

2 komentarze:

  1. Trafiłam tu z polecenia koleżanki i ogromnie mi się podoba! Już dodałam do swojej listy blogów i będę regularnie zaglądać. Sama kocham książki, więc ważne dla mnie jest, by mój synek również wychowywał się na dobrych książack - a w dzisiejszym zalewie tandety trudno jest wyłowić te bardziej wartościowe pozycje. Cieszę się, że tu będe mogła szukać wskazówek :)
    PS. Mamy taką samą pozycję do czytania. Do tego stopnia, że jak chcę sobie czasem rozprostować nogi, to spotyka się to z dużym niezadowoleniem dziecka, bo przecież "cita-cita" nie tak się robi ;)

    OdpowiedzUsuń