wtorek, 12 stycznia 2010

Grzegorz Kasdepke "Z piaskownicy w świat!"

Książka Kasdepke nie służy jedynie do czytania. Wymaga, by obok stał globus albo chociaż atlas świata. Z całą pewnością każdy młody czytelnik zechce króciutkie opowiastki o różnych krajach przekształcić w podróż palcem po mapie. Z piaskownicy… budzi naturalną ciekawość świata. Myślę, że to również świetny podręcznik do „nauczania domowego”.

Bohaterami opowiastek, a w zasadzie dialogów, są Natalka, Jaś i Krzyś, którzy przeobrażają piaskownicę raz w Brazylię, innym razem w Chiny, Francję czy Meksyk. Przekomarzając się, przypominają regionalne zwyczaje, dania, zabytki… Dowiadujemy się, że Czesi lubią w gospodzie jeść knedliki i popijać piwo. Mają też świetną drużynę hokejową. W Norwegii pada śnieg, a w RPA wciąż świeci słońce. Przedstawiono też Polskę – a jak! – z jej oscypkami i bigosem, ale także orłem w koronie i Szopenem grającym na fortepianie.

Natalka jest chyba najwyrazistszą postacią – wie dużo i bezustannie musztruje chłopaków. A robi to z typowym, dziewczęcym wdziękiem: (do Krzysia, który chce biec po klocki Lego) „Niestety, już nie pobiegniesz – powiedziała ze spokojem Natalka. – Właśnie utopiłeś się w morzu. Trzeba było wsiąść na statek. Danię prawie ze wszystkich stron otacza morze. A nasza piaskownica jest jedną z wielu duńskich wysp.”

Moja córka uwielbia, gdy może się włączyć aktywnie w czytanie. Z piaskownicy… daje tę możliwość. Ponieważ „autor książki zapomniał, jak pisze się niektóre wyrazy”, zastąpiono je obrazkami, które pozwalają dziecku „czytać” z mamą czy tatą. Maluchy chyba dzięki temu czują się doroślejsze?

Od jakiegoś czasu zastanawiało mnie, co takiego jest w książkach Kasdepke, że ze wszech stron słyszę głosy zachwytu… chyba wyczucie, a właściwie wczucie się w dziecko. I umiejętność oddania słowem dziecięcych pasji, sposobu myślenia, zachowań czy reakcji. Na Z piaskownicy w świat! nie pewno nie skończymy.

Możesz kupić tutaj: Z piaskownicy w świat

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz