wtorek, 19 stycznia 2010

Tę książkę wymyślił pies - rozmowa z Ludwikiem Jerzym Kernem w "Polityce"


Już za minutkę, już za chwil parę recenzja ze zbioru wierszy Ludwika Jerzego Kerna Kapitan dalekomorskiej wanny. A póki co rozmowa z poetą w "Polityce".
Tutaj tylko jej początek:

Katarzyna Janowska: – Jak się pan czuje?

Ludwik Jerzy Kern: – Jak stary, dobry samochód, który nie może wyjechać z garażu. Rzadko wychodzę z domu.

Możemy porozmawiać o bohaterze pana książeczki dla dzieci „Ferdynand Wspaniały"?

O, ktoś jeszcze chce to czytać?

Na pewno, dlatego postanowiliśmy ją przypomnieć.

Teraz dzieci wychowywane są na filmach czy grach, w których króluje przemoc, wybuchy, krwawe sceny, katastrofy. „Ferdynand” jest książką elegancką, bo jej bohater jest elegancki. Jest arbitrem elegantiarum, zamawia sobie garnitur u krawca, zachowuje się wytwornie przy jedzeniu. Sam jestem zdziwiony, że to się może dziś dzieciom podobać.

Jak się narodziła postać Ferdynanda, czyli psa, który chciał zostać człowiekiem?

Proszę pani, ja na początku muszę powiedzieć prawdę. Tę książkę wymyślił pies. Ja ją tylko napisałem. Honoraria powinna odebrać moja psica Farsa. Siedziałem sam w domu, coś pisałem, a pies leżał u moich nóg... Mieliśmy wtedy z żoną małego fioła na punkcie bokserów. Hodowaliśmy je namiętnie i pokazywaliśmy na wystawach. Nasza Farsa zdobyła kolekcję medali, bo była wyjątkowo piękna. Miała urodę perskiej księżniczki. Kiedy tak leżała koło mojego biurka, zauważyłem, że coś się z nią dzieje. Miała jakiś sen. Gdzieś uciekała, przebierając szybko nogami, gniewała się, szczerzyła zęby, z kimś się mocowała. Wyobraziłem sobie, że śni jej się, iż jest człowiekiem i bierze udział w jakichś niesamowitych wydarzeniach. Zbiegło się to z propozycją szefów „Płomyczka”, dwutygodnika dla dzieci, abym napisał powieść w odcinkach. Miałem wtedy cotygodniową robotę w „Przekroju” (Ludwik Jerzy Kern przez pół wieku redagował ostatnią, kultową stronę „Przekroju”, m.in. historyjki o Wacusiu i rodzinie Falczaków – red.), ale stwierdziłem, że co dwa tygodnie mogę napisać odcinek przygód Ferdynanda. I chwyciło.


Całość czytaj tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz