piątek, 26 lutego 2010

Elżbieta Zubrzycka "Powiedz komuś!"

Czy kiedyś (na przykład dwadzieścia lat temu) dzieci były bezpieczniejsze? Czy mogły się bawić na podwórku bez opieki? Czy można było zostawić wózek przed sklepem? Ja mam nieodparte wrażenie, że na wszystkie postawione pytania można odpowiedzieć „tak”. Dziś o bezpieczeństwo maluchów trudniej…

Książka Elżbiety Zubrzyckiej Powiedz komuś! została napisana z myślą o przedszkolakach. Może posłużyć, podobnie jak inna książka tej autorki, za pomoc dla wychowawców przy przeprowadzaniu zajęć czy dla rodziców, którzy nie wiedzą, w jaki sposób na niektóre tematy rozmawiać. Ja muszę przyznać szczerze, że cieszę się z tej książeczki w naszej biblioteczce.

Kolejne stronice przedstawiają scenki, które zostały opatrzone komenatrzem-hasłem (zakazem). Całą książkę podzielono na cztery tematyczne części. Pierwsza dotyczy szacunku dla przyrody. Znajdziemy tu dobrze nam znane z podstawówki przykazy „nie wolno deptać trawników” czy ogólniej „nie wolno śmiecić”. Zwrócono również uwagę na los porzucanych i krzywdzonych zwierząt. Druga część dotyczy szacunku do drugiego. Mały człowiek może nauczyć się, że nie wolno kłamać, obmawiać, narażać innych na niebezpieczeństwa czy bawić się szkodliwymi rzeczami. Te dwie partie rysunków są dość oczywiste i zrozumiałe. Nie budzą też większych moich emocji.

Kolejne dwie robią się ciekawsze i to one tak naprawdę najwięcej do książki wnoszą. W trzecim rozdziale podkreśla się bowiem znaczenie szacunku dorosłych do dzieci. Na jednej stronie pani krzyczy na dziecko, które opuściło głowę, na innym pan pokazuje maluchowi nieprzyzwoite obrazki, na następnym pan straszy dziewczynkę, na kolejnym mama twierdzi, że przestanie kochać synka … I jeszcze kilka innych, niezwykle sugestywnych i – myślę – prawdziwych.

Czwarta część porusza jeszcze bardziej. Tu dzieci uczą się szacunku do własnego ciała. Nie tylko dowiedzą się, że nie powinny nadmiernie się opalać, ale przede wszystkim, że mogą (czy nawet muszą!) zaprotestować, gdy ciocia szczypie je w policzki, pan/wujek/tata dotyka między nóżkami czy każe dotykać siebie. Jest też scenka, która uczy, by nie wkładać przedmiotów do otworów w ciele. Tę ostatnią lekcję mamy już przerobioną w praktyce (koralik znalazł się w nosie naszej córuchny, a mama mało nie dostała zawału).

Każdą partię poprzedzono krótkim wprowadzeniem dla rodziców czy opiekunów. Można tam znaleźć wskazówki, jak poprowadzić rozmowę. Przypomina się też, że celem tej edukacji powinno być nie tylko wyrobienie szacunku dla człowieka, ale głównie mówienia o swoich lękach i o swoim „nie”.

Uważam, że podjęte w książce tematy są ważne i trzeba o nich z dzieckiem rozmawiać. Czasem z lenistwa, a czasem z obawy o ośmieszenie się przed potomkiem, wolimy dać sobie spokój. Myślimy – w szkole go nauczą. Czy jednak – jako rodzice – możemy rezygnować z wpajania dziecku szacunku do innych, ale i z nauki walki o siebie?

Wydało GWP

Możesz kupić tutaj: Powiedz komuś!

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy post. Warto mieć tego typu książki pod ręką. Wiem, że Media Rodzina wydała serię książeczek dla dzieci o tym, jak nauczyć się mówić NIE, m.in. gdy grozi dziecku molestowanie, poczęstunek narkotykami itp., oraz że warto swoimi wątpliwościami podzielić się z kimś, komu się ufa, np. rodzicem, wychowawcą. Poluję na nie od jakiegoś czasu, to tak mając na uwadze przyszłe rozmowy z Tatianką na te trudne tematy.
    A co do koralika w nosku Twojej córci – aż mnie zmroziło. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończyło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z koralikiem... w pierwszym momencie myślałam, że to zakrzepła krew i dopiero później się zorientowałam, ze to koralik. Udało się go wyjąć bardzo szybko, ale myślę, że miałyśmy dużo szczęścia:)

    OdpowiedzUsuń