czwartek, 18 lutego 2010

Lucyna Legut "Trzy bajki"

W naszej bibliotece dla dzieci pracuje młoda, jak się okazuje, świetna bibliotekarka! Oprócz tego, że Marta wybiera dla siebie książeczki sama, ja zawsze proszę o polecenie czegoś wartego uwagi i czytania. Biorę bez gadania, co mi bibliotekarka daje. Zawsze mam wrażenie, że książeczki niepozorne, niektórych nazwisk i tytułów zupełnie nie kojarzę. Dopiero gdy zaczynam(y) czytać, przeglądać, szukać informacji o autorze, po raz kolejny odkrywam, że to były strzały w dziesiątkę. A bibliotekarka, jak mało która, niestety!, zna się na rzeczy!

Książka Legut wyjątkowo jednak rzuciła mi się w oczy za sprawą starannego wydania i intrygujących, trącących myszką ilustracji. Odwróciłam ją, by przeczytać notę i oto okazało się, że autorka, a zarazem ilustratorka, urodziła się w 1926 roku. Ale numer! – pomyślałam – ta lektura na pewno będzie inna niż wszystkie!

Otwierająca książeczkę Historia dosyć niebrzydka o kocie i margerytkach opowiada o spotkaniu kota z psem i, jak można się domyślić, nie było to przyjazne spotkanie. Rzecz jednak kończy się zaskakującą deklaracją, której treści tutaj nie zdradzę. Warto za to pochylić się chwilę dłużej nad obrazkami. Każdy dwuwers wierszyka bowiem został osobno zilustrowany. I to jak zilustrowany! Jeśli pamiętacie Ferdynanda Wspaniałego, Porwanie Baltazara Gąbki, ilustracje do wierszy Ludwika Jerzego Kerna, poczujecie się jak u siebie. Legut tworzy postaci wyraziste, w większości chude jak patyk, za to z ogromnymi oczami, które czasem budzą moje przerażenie. Jej rysunki są z jednej strony oszczędne, z drugiej zaś, pojawiają się drobne detale, które nadają całości absurdu czy nawet pewnego odrealnienia. Obrazek przedstawiający kota w płaszczyku z margerytek chętnie zawiesiłabym dzieciom w pokoju!


 Dwie pozostałe bajki są nieco dłuższe. Pierwsza z nich traktuje o smętnej niedzieli, kiedy to diabeł z aniołem wędrują po mieście i nudzą się jak mopsy. W kawiarni diabełek postanawia „siąść” na Rudzia (Rudolfa) i zachęcić go do powiedzenia kilku nieprzystojnych zdań. Choć anioł próbuje ratować sytuację, zdaje się, że jego moc działania jest zdecydowanie mniejsza. Druga historia opowiada o zamianie butów. Pani Piekarzowa przez pomyłkę odbiera u szewca buciki czarownicy. Pod koniec dnia już całe miasto jest zaczarowane i – jak mówi policjant – podejrzane.

Trzy bajki Lucyny Legut mają bawić. Nie zmęczymy się więc pouczeniami. Autorka liczy jedynie na szczery, perlisty śmiech! Mam wrażenie, że jej się to udaje.

Wydał Prószyński i S-ka.

Możesz kupić tutaj: Trzy bajki

3 komentarze:

  1. Nazwisko autorki jest mi zupełnie obce. Lubię zaglądać do Twojego – i do innych poświęconych książkom, w tym dla dzieci – bloga, bo zawsze można się czegoś ciekawego dowiedzieć. Zainspirować. Muszę sobie pospisywać te inspiracje, gdy będziemy się wybierać do biblioteki. A trochę się już tego nazbierało. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka też mnie zauroczyła. Niby dla dzieci, ale ja przyznam się, że przeczytałam z prawdziwą przyjemnością:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A wiecie, mnie się naprawdę zamarzył pokój dziecięcy z ilustracjami do książek na ścianach! I teraz mam zagwozdkę, jak to zrobić - przecież książki nie zniszczę. Widziałam jedynie obrazki z "Pana Kuleczki" do kupienia. Ale chciałabym różne.. no takie małe marzenie mam:)

    OdpowiedzUsuń