środa, 24 lutego 2010

Mariusz Wollny "Jak Lolek został papieżem"

Przyznam szczerze – bardzo żałuję, że moje dzieci nie będą miały szansy zobaczyć i posłuchać papieża Jana Pawła II ani żyć w czasach, kiedy każdy Jego gest, każde słowo i działanie był dla świata znaczące. Tym bardziej więc czuję, że na nas-rodzicach spoczywa wyjątkowo trudny obowiązek przekazania Jego spuścizny naszym maluchom.

Wyobrażam sobie, że za kilka lat siadam z dzieciakami i czytam im Jak Lolek został papieżem. Lekturę co rusz przerywam, aby dodać coś od siebie. Janek na pewno zapyta, czy jego imiona otrzymane na chrzcie odsyłają do tego Wielkiego Papieża. Marta zechce zobaczyć, jak wyglądał. Zaczniemy szukać w necie zdjęć… Czuję, że zawsze już ta postać będzie mnie poruszać. Tak też dzieje się dziś, kiedy czytam książkę Wollnego.

Opowieść o Lolku jest przeznaczona dla dzieci, które rzeczywiście nie miały okazji zobaczyć na własne oczy, jak żył Karol Wojtyła. Historia rozpoczyna się niedługo po tym, jak umiera mama małego Lolka. Poznajemy go jako chłopca pilnego, pracowitego, ale też uwielbiającego zabawę – granie w piłkę i marzenia o zostaniu lotnikiem. Z kolejnych rozdziałów dowiadujemy się o maturze i kremówkach, studiach polonistycznych i zaangażowaniu w aktorstwo, a potem o wojnie i utracie ojca, a także zmaganiach z własnym powołaniem. Druga część opowieści o Karolu nazwana została „Pomazaniec z Krakowa”. W niej zawierają się wspomnienia dotyczące jego drogi kapłańskiej aż do momentu śmierci. Tu w sposób szczególny zadziwia czytelnika skromność bohatera oraz jego poczucie humoru. Książka została zbogacona o trzecią część, w której znajdziemy informacje dotyczące topografii Watykanu i Krakowa oraz zwyczajów i upodobań Jana Pawła II.

Jak Lolek został papieżem to w rzeczywistości biografia, skrojona pod dziecięce możliwości recepcyjne. Na pewno jest ta książka dobrym punktem wyjścia do dalszych opowieści o Wielkim Rodaku.

Wydał Skrzat
 
Możesz kupić tutaj: Jak Lolek został papieżem

5 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że znajdę tę książkę w bibliotece. Czy ta lektura nie jest "za poważna" dla trzylatki? Niesamowicie się na nią nakręciłam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest podzielona na krótkie rozdzialiki, więc myślę, że można czytać, ale jest mało obrazków. Zależy więc, czy twoja córka wytrzyma samo słuchanie bez patrzenia:)

    Jeśli chcesz mogę Ci przesłać tę książkę i inne, które Ci się podobają. Potem mi odeślesz:)
    Książki muszą być w ruchu, a nie smętnie leżeć na półkach:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny pomysł. Możemy faktycznie tak zrobić. Ja także mogę "wymienić się" lekturami. Potem możemy je sobie odesłać. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Napisz do mnie maila: kamienna1@wp.pl
    Dogadamy szczegóły.

    OdpowiedzUsuń