środa, 17 marca 2010

Gerry Bailey, Karen Foster "Kamień księżycowy Armstronga"

Kamień księżycowy Armstronga jest w tej chwili u nas jedną z najczęściej czytanych, przeglądanych, noszonych, obracanych książeczek. I choć mamy ją w domu zaledwie kilka dni, okładka jest już nieźle wymiętolona i myślę, że wkrótce cała książeczka rozsypie się (zdecydowany minus tej publikacji – jest klejona! Mimo że ładnie wydana, na kredowym papierze, może nie przetrwać próby dziecięcych rąk).

Najbardziej książką zainteresowany jest dwuletni Janek – nie ukrywam, że mnie to zaskoczyło. Owszem, ma swoje książeczki, z którymi wciąż chodzi, trzymając pod pachą (o kowboju Jacku i kilka Kubusiów), ale to pierwsza „poważna” publikacja, która go wciągnęła. Myślę, że męski temat – wyprawy w kosmos, rakiety, astronautyka, planety, pojazdy kosmiczne – zrobił swoje! Mam nadzieję, że da książce i sobie szansę, by móc z niej skorzystać bardziej świadomie i twórczo za parę lat.

Do rzeczy jednak! Kamień księżycowy Armstronga to publikacja z serii „Tajemnice słynnych ludzi”. Możemy czytać w tym cyklu o kapeluszu Napoleona, mapie Kolumba czy palecie Leonarda. To sposób na rozbudzanie pasji młodych ludzi, a zarazem pokazywanie wybitnych postaci i wpływu, jaki miały na losy świata – jego historię i kulturę.

W każdą sobotę otwierany jest Bazar Różności, na który Darek Płatek chodzi namiętnie i regularnie w towarzystwie swej siostry-racjonalistki Hesi. Chłopak kupuje wyjątkowe przedmioty, by je dodać do swojej kolekcji. Uwielbia słuchać historii, które snuje pan Bibelot, właściciel straganu ze starociami. Tym razem Darek poznaje Neila Armstronga, pierwszego człowieka, który stanął na Księżycu.

Książkę otwiera ilustracja bazarku – niezwykle szczegółowa, wypełniona przedmiotami, których moje dzieci nigdy wcześniej nie widziały, co – jak możecie się domyślić – zrodziło setki pytań. Nie tylko można się jej przyglądać godzinami, ale jeszcze zorganizować przy tym zabawę na spostrzegawczość: „poszukaj na przykład pióropusza”!

Narracja biegnie dwutorowo. Z jednej strony jesteśmy wciąż przy straganie pana Bibelota i słuchamy jego opowieści o astronaucie, z drugiej zaś, czytamy niemalże encyklopedycznie przedstawione informacje o Armstrongu, samolotach, szkoleniach, w końcu misji kosmicznej „Apollo 11”. Podobnie z ilustracjami – z jednej strony obrazkowa historia Darka i Hesi na bazarze, z drugiej – zdjęcia planet, powierzchni księżyca czy „Cynowej Gęsi”. Lektura ta posłuży i młodszym dzieciom (jak moja przedszkolna Marta), i tym starszym, które mają już dość sprecyzowane zainteresowania i szukają konkretnej wiedzy.

Nasze wczorajsze czytanie skończyło się tak:



Wydane przez Jedność

Możesz kupić tutaj: Kamień księżycowy Armstronga

3 komentarze:

  1. Monika, ten rysunek to autorstwa Martynki? :))
    Ciekawe, czy moja mała kobietka dałaby się uwieść takiej kosmicznej tematyce?
    Dziękujemy za książki!!! Piękne...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak! Od kilku miesięcy maluje "konkretne" kształty!

    OdpowiedzUsuń
  3. Monika, dziękujemy. Książeczka pani Lidii Miś z pięknym autografem i zakładką dotarła. :)

    OdpowiedzUsuń