wtorek, 30 marca 2010

Ingelin Angerborn "Gdybym nie zrobiła z taty astronauty"

Pamiętam, jak w czasach podstawówki z koleżankami zwariowałyśmy na punkcie książki Christine Nöstlinger Nowy mąż dla mamy. Czytałyśmy z wypiekami na twarzy, bo a) taki problem, jak rozstanie rodziców był dla nas całkowicie abstrakcyjny, by nie rzec egzotyczny (na szczęście!), b) główna bohaterka, której imienia już nie pamiętam, miała niesamowite pomysły i zwyczajnie czułyśmy, że jest jedną z nas. Kiedy teraz, po wielu, wielu latach, przyszło mi czytać Gdybym nie zrobiła z taty astronauty Angelin Angerborn, przypomniała mi się książka Nöstlinger i uczucia, jakie towarzyszyły lekturze wtedy.

Tilda mieszka z mamą. Jej ojciec jest gdzieś daleko i właściwie sama dziewczynka nie wie, czym się zajmuje. Czytelnik odkrywa, że Tilda wyraźnie się tego wstydzi, choć o tym nie mówi. Czasem tylko wymsknie jej się coś w stylu „znudziło mi sie czekanie (na przyjazd taty – dop. naczynie_gliniane), więc wysłałam tatę w kosmos” albo „tata w te święta też nie przyjechał. (…) Pomyślałam sobie, że może spadać”. I właśnie z powodu tego zawstydzenia dziewczyna wpada w kłopoty. Kiedy pewnego razu wszyscy na boisku przechwalają się, kim są ich tatusiowie (policjantem, informatykiem, taksówkarzem…), Tilda odparowuje, że jej jest astronautą. Dzieci, zwłaszcza Markus, który chce być najfajniejszy, żąda dowodu. Dziewczynka, choć sama nie rozumie dlaczego skłamała, wplątuje się w kolejne sytuacje, które coraz bardziej gmatwają jej życie. Gdyby Tilda nie skłamała, lawina wydarzeń nie doprowadziłaby do kolejnej w życiu dziewczynki przeprowadzki.

Książka Angerborn próbuje ważny temat (brak ojca) potraktować lekko. Być może celem autorki było oswojenie tematu, wskazanie młodzieży szkolnej na fakt, iż tego problemu, jeśli takowy się ma, nie trzeba się wstydzić, że inne dzieci też to przeżywają. I że czasem niektórzy tatusiowie są co najmniej dziwni i ich dzieci próbują postać taty wybielić (jak Markus, który twierdzi, że jego tata jest policjantem – fakty zdają się być zgoła inne od wyobrażeń). Tilda jest wyraźnie osamotniona w problemie i sprawia wrażenie nierozumiejącej, co czuje. Nikt z dorosłych nie pomaga jej uporać się z kwestią nieobecnego ojca, co jest dość smutne. Trochę niezrozumiałe jest dla mnie w tej powieści podejmowanie i tematu Boga. Tilda pyta: „Zastanawiam się, dlaczego Bóg najpierw sprawił, że wszyscy zapomnieli o dowodzie na astronautę, a potem nagle rzucił zdjęcie pod nos właśnie Markusowie? (…) Nic nie rozumiałam. Może zdjęcie zniszczyło się dlatego, że skłamałam o tacie… A może dlatego, że nie wierzę w Boga… A może dlatego, że go nie ma…” Typowy dla skandynawskiej kultury liberalizm światopoglądowy znajduje tu swój wyraz. A być może autorka próbuje pokazać, że brak ojca realnego skutkuje brakiem Ojca niebieskiego? Być może wyszło jej to przez przypadek? Być może to ja nadinterpretowuję… ale takie refleksje nasuwają mi się po lekturze.

Próbowałam jednak czytać tę książkę jakbym miała wiele lat mniej. Tilda wydała mi się przesympatyczna i tak bliska w tym wpadaniu w tarapaty i drobnych kłamstewkach. Od razu polubiłam ją za wiszenie na trapezie głową w dół, za obracanie rozdartej kurtki tyłem, tak, żeby mama nie widziała, za urwane nogi Gagarina… O jej kolejnych przygodach czytałam z wypiekami na twarzy. Myślę, że książka młodemu czytelnikowi bardzo się spodoba. Ma szansę też pozostać w pamięci na wiele lat, tak jak mnie pozostała książka Nowy mąż dla mamy.

Możesz kupić tutaj: Gdybym nie zrobiła z taty astronauty

Oprawa: Twarda
Ilość stron: 128
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: Zakamarki
Wymiary: 15.5x20.5cm
ISBN: 978-83-60963-63-0
Tłumaczenie: Katarzyna Ottosson

3 komentarze:

  1. Ciekawie się zapowiada. A wiesz, że ja w ogóle nie kojarzę książki "Nowy mąż dla mamy". :-) Ale mam zaległości.
    Będę miała na uwadze tę powieść, robiąc prezenty dla mojej 11-letniej siostrzenicy na urodziny. To chyba właściwy wiek na taka lekturę?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam na myśli powieść 'Gdybym nie zrobiła z taty astronauty'. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, myślę, że 11 lat to dobry wiek:)

    OdpowiedzUsuń