wtorek, 6 kwietnia 2010

Monika Lipińska "Gaja i Anioł"


Pamiętacie może swoje pierwsze zetknięcie z literaturą, którą pochłanialiście wszystkimi zmysłami? I mówię tu o doznaniu naprawdę realnym, jak choćby o zapachu kwiatów zebranych na wianek przez główną bohaterkę albo słodkiej woni pieczonych na święta ciasteczek. Czasem też uda się dosłyszeć ćwierkającego pośród stron skowronka lub wyodrębnić podśpiewywaną przez bohaterów melodię. Tych i podobnych wrażeń dostarczają książki o szczególnym klimacie, które należy czytać o określonej porze dnia i przy określonej pogodzie, nie mówiąc już o jedynym w swoim rodzaju nastroju. W moich wspomnieniach czytelniczych na stałe zagościły wyczyny kuchenne rodziny Borejko, a zwłaszcza niezapomniany aromat truskawkowych konfitur unoszący się nad każdą stroną Idy sierpniowej.

Podobnie specyficzny klimat posiada książeczka Moniki Lipińskiej Gaja i Anioł. Już od pierwszych stron czytelnik zostaje oczarowany przez rodzinę głównej bohaterki, z nią samą na czele, i „zaatakowany” blachami pełnymi pachnących pierniczków pieczonych na długo wyczekiwany powrót taty, na początku lata. Rodzice Gai (jedenastoletniej dziewczynki, której niesamowitą wakacyjną przygodę śledzimy) stają przed trudnym wyborem. Muszą zdecydować, czy przeprowadzić się do Barcelony, gdzie ojciec, z zawodu kapitan statku, otrzymał propozycję pracy na lądzie. Dlatego tegoroczne wakacje rodzice spędzą właśnie w Hiszpanii, by zaaklimatyzować się w nowym otoczeniu, a siostra Gai – Laura, uda się na obóz taneczny. Powstaje zatem pytanie: gdzie swoje wakacje spędzi sama Gaja? Dziewczynce nie podoba się pomysł z przeprowadzką, ignorowanie jej zdania przez resztę rodziny i utrzymywanie w nieświadomości odnośnie tajemniczego miejsca „wakacyjnej zsyłki”. Jedyną pociechę stanowi dla Gai prezent, który dostała od taty, swoisty amulet chroniący przed złem i niebezpieczeństwem – piękny, srebrny aniołek. Trzeba bowiem wiedzieć, że ulubionym zajęciem Gai jest kolekcjonowanie różnego rodzaju aniołów, które tata-kapitan zwozi dla niej z całego świata. Jednakże ten aniołek, którego dziewczynka zawiesza sobie na szyi, jest zgoła inny – po prostu niezwykły. Nie tylko wpłynie on na życie głównej bohaterki, ale także stanie się narzędziem rozwiązującym dylematy trapiące napotykanych przez nią ludzi. A wszystko zacznie się już w pociągu, którym dziewczynka uda się samotnie do Wrocławia, kiedy to po raz pierwszy spotyka tajemniczego mężczyznę o lustrzanych oczach, dziwnie przypominających wielobarwne skrzydła noszonego przez nią aniołka.

Sam Wrocław stanowi osobny temat powieści. To tam rozgrywa się większość akcji, pośród wznoszących się statecznie kamieniczek, krętych ulic, zabytkowych budowli i żelaznego targowiska (gdzie Gaja spotyka 12-letniego Tomka, nowego kompana zabaw, który trafił pod opiekę babci po śmierci rodziców). Wspólnie rozpoczynają poszukiwania „lustrzanookiego” człowieka, co zaowocuje niespodziewanymi znajomościami i wydarzeniami.

Powieść Moniki Lipińskiej to niezwykle ciepła i optymistyczna historia, przywracająca literaturze dziecięcej subtelną urokliwość i magię. Opisy miejsc i osób zachwycają swą wielobarwnością. Z książki emanują uczucia wzajemnej troski i współczucia, tak zapominane dziś w kontaktach międzyludzkich. I, mimo że nachalnie szczęśliwe zakończenie może wydawać się nieco naiwne nawet co poniektórym dzieciom, to przecież pasuje jak ulał do historii o aniele w ludzkiej skórze i tym drugim, który zawsze trzyma się w pobliżu.

Możesz kupić tutaj: Gaja i Anioł

Oprawa: Twarda
Ilość stron: 224
Rok wydania: 2009
Wydawnictwo: Telbit
Wymiary: 13.0x20.2cm
ISBN: 978-83-608-4885-2

2 komentarze:

  1. Ciekawa propozycja. Kojarzy mi się z powieścią Terakowskiej "Tam, gdzie spadają anioły", którą byłam zafascynowana.
    Jeszcze czytam Twoje książki. Mogę odrobinę pozwlekać z odesłaniem? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jolanto, recenzję napisała Igirisu.

    Książki oczywiście potrzymaj aż przeczytasz:)

    OdpowiedzUsuń