środa, 12 maja 2010

China Miéville "LonNiedyn"

 Po ostatnim wpisie przybliżającym twórczość Neila Gaimana (obiecujemy, że jeszcze kilka jego książek mamy na półkach i wkrótce omówimy), dziś musimy przedstawić Wam China Miéville’a. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego że ów autor otwarcie przyznaje się do inspiracji Gaimanem, a zwłaszcza jego książką Nigdziebądź. To z niej zaczerpnął pomysł na LonNiedyn (u Gaimana fantasmagoryczny Pod-Londyn). NieMiasto jest równie zaskakujące jak to u autora Księgi Cmentarnej.

LonNiedyn to alternatywna rzeczywistość. Coś jak Kraina Czarów, do której trafia Alicja, podążając za białym królikiem. Albo jak Hogwart, do którego Harry przedostaje się wprost z londyńskiego dworca King's Cross, Platforma 9 ¾. Albo Narnia, do której prowadzą drzwi Starej Szafy. Do LonNiedynu przedostają się Zanna i Deeba. Pewnej nocy wyruszają w pogoń za dziwnym parasolem. W piwnicy jednego z budynków Zanna decyduje się przekręcić zawór, w myśl zanotowanej na karteczce wiadomości, otrzymanej od tajemniczego posłańca. NieMiasto to tak naprawdę śmietnik – tu trafia wszystko to, co Londyńczycy uznali za niepotrzebne, zepsute i co po prostu wyrzucili. Czasem trafiają tu też niedopasowani do rzeczywistości mieszkańcy Londynu.

Zanna i Deeba nie pojawiają się w  LonNiedynie przypadkiem. Szereg wydarzeń, które poprzedziły noc przejścia, zapowiadał przygodę. Zwierzęta kłaniały się Zannie. Niektórzy dziwni przechodnie zaczęli nazywać ją Szuassi, co - jak się okazało - oznacza wybrana. Dziewczynka jednak nic z tego nie rozumiała. Także w LonNiedynie, kiedy okazuje się, że jej misją jest walka z Smogiem – kłębami dymu, który zyskał świadomość i chce doprowadzić do zniszczenia świata, dziewczynka nie radzi sobie z nową sytuacją.

Świat przedstawiony przez China Miéville’a rysowany jest z odpadków. Dorosły czytelnik ma wrażenie, że pisarz wykorzystuje tu wiele znanych motywów literackich i historii czy postaci, które już skądś znamy. Sama poetyka opowieści przywodzi nam na myśl surrealistyczne obrazy pełne dziwnych upersonifikowanych rzeczoosób – obdarzony świadomością i zachowujący się jak piesek kartonik po mleku Kwaśny. Albo Obaday Fing, który zamiast głowy ma poduszeczkę do szpilek i zajmuje się projektowaniem ubrań z książek. Czyta się więc jego tekst jak swoisty literacki (czy nawet artystyczny?) patchwork. Czyta się – trzeba dodać – bardzo dobrze.

Autor nie tworzy historii prostej, z oczywistym rozwojem wypadków i właściwym zakończeniem. Wiele znanych motywów jest tu odwróconych. Smog zwycięża z Zanną. Szuassi okazuje się być NieWybrana. Debba, grająca przecież drugie, wystrachane, skrzypce, staje się czarnym koniem… Te niespodziewane zwroty akcji będą dla młodego czytelnika niebywałą atrakcją. Jestem pewna, że nie obejdzie się bez wypieków na twarzy.

Jak rzadko, chciałabym tu jeszcze zwrócić uwagę na przekład. Opowieść China Miéville’a naszpikowana jest neologizmami. Nie wiem, jak brzmią w oryginale, ale te polskie rozbudzają wyobraźnię – mamy na przykład Złamassola i rapasole, są przydasiowe domy (od „to jeszcze się przyda”) i muchy-paskudnice. Rewelacyjnie też czyta się „Despotyczny słowotok”. Ukłony więc dla Grzegorza Komerskiego. Jedynie może tytuł -nazwę miasta (angielski "Un Lun Dun") przetłumaczyłabym jako NieLądyn.

LonNiedyn to opasłe tomiszcze wypełnione pomysłami językowo-literacko-obrazowymi dla spragnionego wrażeń młodego czytelnika. Jeśli tylko macie w domu nastolatka, zafundujcie mu tę ekologiczną przygodę w krainie odpadków.

Wzorem Lireal wklejam zdjęcie autora, bo trochę mnie zadziwiło:P



Możesz kupić tutaj: LonNiedyn
Oprawa: Twarda z obwolutą
Ilość stron: 538
Rok wydania: 2009
Wydawnictwo: MAG
Wymiary: 16.0x23.0cm
ISBN: 9788374800891
Tłumaczenie: Grzegorz Komerski

1 komentarz:

  1. Ależ mi narobiłaś ochoty! Podejmuję się polowania na okazję i będę czekać na powrót do Polski, bo jednak przesyłka tutaj książki w twardej oprawie, która ma 500 stron na dodatek, kosztowałaby fortunę :/

    OdpowiedzUsuń