czwartek, 10 czerwca 2010

Daniel Pennac w "Jak powieść" powiedział: (2)

11. (...) ów rytuał czytania każdego wieczoru,  w nogach jego łóżka, gdy był jeszcze mały - o stałej porze, pełen powtarzalnych gestów - miał w sobie coś z modlitwy. To nagłe zawieszenie broni po znaojach całego dnia, te spotkania poza zasięgiem przypadku, ta chwila ciszy i skupienia, zanim jeszcze padną pierwsze słowa opowieści, nasz głos wreszcie podobny do siebie, liturgia kolejnych rozdziałów...
(...)
Miłość zyskiwała w ten sposób nowe oblicze.
Niczego nie chcieliśmy w zamian.

12.
Całkowita bezinteresowność. Tego właśnie oczekiwało od nas nasze dziecko. Prezentu. Daru chwili wyrwanej z szeregu innych chwil.Wbrew wszystkiemu. Dzieki tym nocnym opowieściom dziecko pozbywało się balastu dnia. Luzowaliśmy cumy. Dziecko ulatywało  z wiatrem lekkie jak piórko, a ten wiatr to był nasz głos.
Daniel Pennac, Jak powieść, Warszawa 2007, s. 31-33.

Możesz kupić tutaj: Jak powieść

Oprawa: Miękka
Ilość stron: 176
Rok wydania: 2007
Wydawnictwo: Muza
Wymiary: 12.5x19 cm
ISBN: 978-83-7495-089-3
Tłumaczenie: Katarzyna Bieńkowska

3 komentarze:

  1. Cudne. Zakochałam się w tych cytatach...

    PS
    Monika, zmobilizowałam się i w końcu dziś wysłałam paczkę z książkami. Dziękuję Ci za wymiankę i za cierpliwość, bo za takimi książkami można się w końcu stęsknić. Tatiance bardzo podobał się "Piaskowy wilk" [czym mnie zaskoczyła, bo w książce jest raczej mało ilustracji] oraz - bezapelacyjnie - "Jak tata pokazał mi wszechświat". Dziękuję. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w tej książce też co chwila znajdowałam coś, co koniecznie chciałam obwieścić światu. Morał z tego taki, że trzeba koniecznie przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń