czwartek, 1 lipca 2010

Agnieszka Maria Stefańska "Zuzka na spadochronie"


Czas wakacji równa się doznaniom literackim lżejszego kalibru, zwłaszcza w przypadku młodzieży zmuszonej oddawać się przez większą część roku lekturze klasycznych dzieł pisarzy wielkich i wzniosłych. Oczywiście kiedy upływ lat omiecie już nieco przepełnione głowy młodych, owi „zakurzeni” pisarze zyskają naturalnie uznanie i właściwą geniuszowi dozę podziwu. Jednakże czas letni to nieodmiennie chwila przeznaczona na poszukiwanie w słowie pisanym emocji, sensacji, przygody. Z reguły lekkiej i niezobowiązującej. Czasem jednak trafia się rodzynek zarówno wciągający wartką i nieprzewidywalną akcją, jak i przepełniony niegłupią zgoła treścią. Przykład stanowić może powieść Agnieszki Marii Stefańskiej, określona mianem „dla nastolatek”, Zuzka na spadochronie.

Intrygujący tytuł zapowiada równie niekonwencjonalną historię osiemnastoletniej dziewczyny, która w wyniku drobnego na pozór kłamstewka, wynikłego w toku skomplikowanej operacji pozyskania sympatii wymarzonego chłopaka, sprowadza na siebie zgoła nieprzewidziane skutki – Zuzka (imię nieprzeciętnej licealistki) musi skoczyć na spadochronie. Co więcej, jak na złość dokładnie w jej mieście zawiązuje się sekcja spadochronowa. Wobec tak oczywistych znaków od losu główna bohaterka rychło przezwycięża początkowy strach i rozpoczyna jedyną w swoim rodzaju przygodę z tym ekstremalnym rodzajem sportu. Uczęszczając na zgrupowania Zuzka poznaje wielu ciekawych ludzi, zdobywa przyjaciół, poznaje świat. Zmienia się także jej sposób postrzegania rzeczywistości, ludzkich problemów, dramatów dnia codziennego. Nabierając coraz większego doświadczenia rozkoszuje się cudownością tych kilku chwil przebywania w przestworzach. Ale jak wiadomo, życie to nie bajka więc podniebne wycieczki nieodmienne kończą się twardym lądowaniem (co można wywnioskować z narzuconego spadochroniarzom przezwiska „glebotłuki”). Zuzka jest poobijana, niewyspana i często musi przezwyciężać strach. Wszystko to jednak wprowadza ją na niezwykłą ścieżkę powolnego zrozumienie samej siebie, a także osobistego nawrócenia. W obliczu zagrożenia własnego życia dziewczyna odkrywa, że Ktoś nad nią czuwa, opiekuje się, wspiera. Kim jest ta niewidzialna Osoba Zuzka próbuje odkrywać dzięki literaturze i filozofii. Szuka i błądzi, ale idzie do przodu zbierając cenne doświadczenia ze wspólnych zgrupowań sportowych.

Zuzka na spadochronie to także powieść o dojrzewaniu, odnajdywaniu drogi w życiu, poznawaniu siebie. Główna bohaterka wyraźnie ewoluuje, nie zapomina o naukach, jakie przekazują jej rówieśnicy, opiekunowie, sam świat pełen radości i cierpienia. Doświadcza głupoty, dobroduszności i nieśmiałej troski płynącej z otoczenia ale także niespodziewanej i niezrozumiałej tragedii. Zapomina nieco o sobie skupiając się na większej otwartości wobec innych ludzi. Pozostaje jednak młodą dziewczyną u progu dojrzałości, która ma popełniać błędy z racji swego wieku. Właśnie ta naturalność nadaje Zuzce… autentyczności i naturalności. Szczerze polecam młodym czytelnikom jako ciekawą i wartościową lekturę wakacyjną.

Możesz kupić tutaj: Zuzka na spadochronie

Oprawa: Miękka
Ilość stron: 184
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: WAM
Wymiary: 12.4x19.4cm
ISBN: 9788375056075

2 komentarze:

  1. Przypominają mi się czasy, kiedy miałam 15-16 lat i nałogowo zaczytywałam się w tego typu literaturę. Parę ciekawych pozycji z tamtych czasów wciąż mam na półce, więc może sięgnę dla przyjemności :))

    OdpowiedzUsuń