piątek, 20 sierpnia 2010

"Domowe laboratorium wiedzy"


Ponieważ mam w domu małego mężczyznę żądnego przygód i eksperymentów, muszę sprostać jego oczekiwaniom. Oczywiście myślę w tej chwili stereotypami, bo przecież dziewczynki też lubią nowe wyzwania i dreszczyk emocji. Jest jednak jakaś krztyna prawdy w sugestii, że chłopcy potrzebują więcej bodźców, są bardziej dzicy i nie do ujarzmienia. Ja-matka staram się jednak mieć rękę na pulsie i ubiegać fakty. Pozwalam synowi na łobuzerkę pod moim czujnym okiem ;)

Cóż może być dla chłopaka ciekawszego od wybuchów, zabawy z ogniem czy wystawianiem rzeczy na próbę wytrzymałości? Raczej nic:) Dlatego książka Domowe laboratorium wiedzy to według mnie kompromis dziecka z rodzicem. Z jednej strony maluch może „bawić się” wodą, ogniem czy światłem, ale z drugiej – rodzic czuwa nad wszystkim. W 60 eksperymentach koncentrujemy się wokół tematyki związanej z powietrzem, ciepłem, światłem, wodą, magnetyzmem i elektrycznością. Każde ćwiczenie rozpisano na cztery punkty, wskazując kolejno co będzie potrzebne, jak przebiega doświadczenie, co można zaobserwować oraz dlaczego tak się stało.

Domowe laboratorium wiedzy to kolejna propozycja na nadchodzące jesienne popołudnia i wieczory. Być może warto podetknąć ją zwłaszcza ojcom i dziadkom, którzy – jak znam życie – zaangażują się z równą pasją, co maluchy i odkryją w sobie na powrót dziecko. Jednocześnie też często lepiej będą potrafili wytłumaczyć zachodzące zjawiska. Przy okazji będą mieli kolejną szansę, by zaimponować dzieciom swoją mądrością, sprytem i odwagą.

Nie muszę chyba mówić, że eksperymenty, które tu się proponuje, stanowią doskonałe przygotowanie do lekcji fizyki. Dziecko dowiaduje się (i widzi na własne oczy!) przecież na przykład tego, że światło porusza się szybciej niż dźwięk, słona woda lepiej przewodzi elektryczność niż nieosolona, a lód zajmuje więcej miejsca niż woda. W dodatku potrafi wyjaśnić dlaczego tak właśnie się dzieje. W moim przekonaniu ta zdobyta pod okiem rodzica wiedza może uchronić niejednego chłopca przed konsekwencjami głupich nieraz pomysłów, które przyjdą mu do głowy za kilka lat.

Zdecydowanie warto spróbować!

Możesz kupić tutaj: Domowe laboratorium wiedzy

Wydawnictwo: Zielona Sowa
Oprawa: twarda
Ilość stron: 132
Format: 215x277
ISBN: 978-83-7623-490-8

2 komentarze:

  1. Ciekawa, pozycja ;) Może kupie ją mojemu najmniejszemu kuzynowi ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie martw się, to ja raczej spieszę powiedzieć, że zmieniłam wpis. Mój chwilowy kryzys na chwilę przesłonił mi cały świat, podczas gdy świat Wookies nie zasługuje na to, aby zasypywać go naszymi prywatnymi schizami. Poprzednia wersja tyczyła się pewnych konkretnych przypadków, nie zaś nikogo z moich blogowych przyjaciół. Zaręcza a całą resztę, tłumaczę w obecnej wersji.

    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wyrozumiałość :)

    OdpowiedzUsuń