wtorek, 26 października 2010

Christopher Hart "Szkoła rysowania. Zwierzęta z kreskówek"


Nie potrafię ładnie malować. Zawsze żałowałam, że poskąpiono mi tej zdolności, a trzeba tu zaznaczyć – geny miałam dobre (mama i brat malują świetnie). Zdolności malarskie moich dzieci pozostają jeszcze tajemnicą. Chętnie kolorują, uwielbiają farby, kredki świecowe, kredki ołówkowe. Z zapałem wyklejają, próbują wycinać. Ogromnym odkryciem okazała się dla nas książka Szkoła rysowania. Zwierzęta z kreskówek. Choć jest przeznaczona dla dzieci od 6. roku życia, ja polecam ją już dzieciom w wieku przedszkolnym. Dlaczego? – o tym niżej.

Christopher Hart uczy jak krok po kroku narysować zwierzęta, które występują w popularnych kreskówkach. Nie są to jakieś konkretne postaci z konkretnych bajek, raczej pewne wzory zwierząt. Autor daje kilka podstawowych wskazówek dotyczących linii pomocniczych, kształtów, zaokrągleń, grubości linii, aby potem przejść do części zasadniczej, czyli instrukcji. W kolejnych rozdziałach uczymy się rysować duże zwierzęta (np. słoń, hipopotam, goryl), małe zwierzęta (szop pracz, myszoskoczek czy szczur), misie i niedźwiedzie, zwierzęta kopytne, ptaki, psy i koty oraz inne, nietypowe zwierzęta. Malowanie każdej postaci zostało przedstawione w kilku etapach, by pokazać kolejność robienia kresek. Oprócz tego rysunkom towarzyszy komentarz podpowiadający, jak uzyskać efekt związany z emocjami. Czytamy więc: „gdy chcesz narysować przejętą, zaniepokojoną i zdziwioną czymś postać, narysuj ściągnięte brwi lub powieki ukośnie opadające na oczy, a usta przekrzywione w jedną stronę”.

No i się zaczęło! Lekcje rysowania odbywają się u nas codziennie. Marta – pod moim kierunkiem – maluje zwierzaki z zapałem godnym podziwu. Najciekawsze dla mnie jest to, że mimo swoich skąpych póki co zdolności malarskich, wychodzi jej to całkiem nieźle. Umie, kierując się wskazówkami z książki, namalować misia, rozzłoszczonego królika czy pucołowatego kotka. Pomagają tu zdecydowanie tzw. linie pomocnicze, które przy końcu wystarczy potraktować gumką. Moim zdaniem taka lekcja rysowania już w przypadku przedszkolaka pozwoli kształtować pracę ręki (tym bardziej, że córka ćwiczy dzień w dzień) i da pewne pojęcie o tym, jak należy rysować, co może się okazać bezcenne za kilka lat. Dlatego mocno polecam!!!

PS
Założyłyśmy dziś w końcu zeszyt "Szkoła rysowania", bo zbyt dużo kartek pojedynczych zaczęło nam się pod nogami szarogęsić. Będzie fajna pamiątka:)

Możesz kupić tu: Szkoła rysowania. Zwierzęta z kreskówek 

Oprawa: oprawa broszurowa
Ilość stron: 120
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: Arkady
Wymiary: 23 x 30.5 cm
ISBN: 978-83-213-4645-8

2 komentarze:

  1. Taki zeszyt to dobry pomysł, chyba muszę coś takie stworzyć z bratankiem :)

    A książeczka zapowiada się naprawdę fajnie - chyba sama bym się mogła z niej sporo nauczyć :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie! Ja sama też rysuję te zwierzaki:)

    OdpowiedzUsuń