czwartek, 14 października 2010

Wojciech Widłak "Wesoły Ryjek"


Wesołego Ryjka znamy od dawna. Przygody małego prosiaczka publikowano w odcinkach w magazynie „Dziecko”. Z jednej strony, sympatycznie było poznawać co miesiąc nowe refleksje Ryjka, z drugiej jednak, zawsze pozostawał niedosyt. A teraz proszę, wszystko pięknie w jednym miejscu i można zaczytać się na dłużej.

Wesoły Ryjek ma rodziców i żółwia-przytulankę. Jego życie jest zwyczajne – a to mama ma imieniny i trzeba przygotować dla niej prezent, a to czas najwyższy wybrać się z rodzicami na wycieczkę w nieznane, poczytać książkę o dinozaurach. Jednak właśnie ta zwyczajność przynosi mnóstwo cennych obserwacji dotyczących świata. Innymi słowy, Wesoły Ryjek uczy się codziennie czegoś ważnego, co wyłuszcza czytelnikowi w ostatnich słowach danego docinka. Wnioski, do których dochodzi, można śmiało określić filozoficznymi. Na przykład takie:

Dziś dowiedziałem się bardzo dziwnej rzeczy: czasem, żeby coś szybciej zobaczyć, trzeba zamknąć oczy!

albo

Dziś dowiedziałem się, że nawet jak coś jest wielkie jak dom, może przepaść bez śladu. No, chyba że ktoś o tym czymś napisze książkę.

Rodzące się w małej główce wnioski wynikają oczywiście z konkretnych doświadczeń. Istotne jest tutaj podejście rodziców oraz niema obecność żółwia. Tata rozbudza ciekawość synka (np. ucząc go zabawy w Indian czy polowania na bizony), jednocześnie pozwala mu na rozumienie rzeczywistości po swojemu (bizonem może być ślimak czy żuczek). Trzeba też od razu zaznaczyć, że ojciec jest wyraźnie obecny w życiu syna, bierze współudział w zabawach, pojawia się jako postać centralna prawie w każdym odcinku. Mama charakteryzuje się ciepłem, przytula, wyjaśnia i rozumie. Ciekawą postacią jest żółw, który – jak na przytulankę przystało – nie odzywa się. Jego rola jest jednak nie do przecenienia. Towarzyszy Ryjkowi w zabawach, pomaga mu przyklejać spadające liście do drzew, potrafi wybudować niewidzialny szałas, który przydaje się, kiedy ten realny rozpada się na kawałki.



Świat tworzony przez Widłaka jest ciepły, spokojny i bardzo naturalny, będący gdzieś poza cywilizacją, pędem, kłopotami. Zatapianie się w nim przynosi ukojenie i po całym dniu szaleństw stanowi doskonały sposób na wyciszenie.

Nie umiem się oprzeć małemu porównaniu. Mianowicie ze świnką Peppą. Ta oczywiście ma wielu wiernych fanów, by nie powiedzieć fanatycznych zwolenników. Nasz, polski Wesoły Ryjek może z Peppą śmiało konkurować. Co ich łączy to oczywiście pochodzenie – oboje są małymi świnkami. Co ich różni? Ryjek jest estetycznie przedstawiony (ilustracje Agnieszki Żelewskiej), nie kłuje w oczy różem swej prosiaczkowej mordki, poza tym jest taki mądry i nie chrumka co rusz, drażniąc uszy czytelnika.

Możesz kupić tu: Wesoły Ryjek

Ilustracje: Agnieszka Żelewska
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 40
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: Media Rodzina
Wymiary: 21.0x22.7cm
ISBN: 9788372784285

2 komentarze:

  1. Choć przedszkolakiem nie jestem, podoba mi się ta książeczka ;)
    PS: Ależ zmiany wizualne ;)

    OdpowiedzUsuń