piątek, 3 grudnia 2010

Zofia Urbanowska "Gucio zaczarowany"


O literaturze dla dzieci często jeszcze mówi się i myśli jako o tej mniej znaczącej. Ot, coś tam dziecku czytamy, ale w gruncie rzeczy te czytanki nie są aż tak ważne. Dopiero przyjdzie czas na wielką literaturę – Mickiewicza, Wyspiańskiego, Miłosza. Mylne to jednak założenie. Lektura, którą czyta dziecko, kształtuje je bardziej niż lektura, którą przyjdzie mu czytać pod przymusem w szkole. Dowodem może być książka Zofii Urbanowskiej Gucio zaczarowany. Czy wiecie, że czytali ten pozytywistyczny tekst, w którym wyraźnie obecne są funkcje wychowawcze i edukacyjne, Iwaszkiewicz, Wat, Miłosz, Różewicz. Ci dwaj ostatni odnieśli się nawet we własnej twórczości do powieści Urbanowskiej. Miłosz napisał wiersz o tym tytule (zatytułował tak również cały tomik), Różewicz zaś podjął z Miłoszem (i Urbanowską) poetycki dialog w utworze Myrmekologia (dalszy ciąg bajki o Guciu zaczarowanym). Zapewne już jesteście ciekawi, cóż takiego niezwykłego znaleźć może dziecko w Guciu zaczarowanym, że tekst ten chodzi potem za nim nawet wtedy, gdy już czyta całkiem inne lektury.

Gucio jest paniczem. Ma starszą, rezolutną i pracowitą siostrę, Helusię oraz kochających, ale zanadto pobłażliwych rodziców. Szczególnie matka świata poza synem nie widzi (współcześni psychologowie uznaliby pewnie, że ta nadopiekuńczość jest wynikiem straty dwóch synów), ojciec natomiast jest tak zapracowany, że nie ma czasu odpowiednio się wychowaniem syna zająć. Bohater właśnie obchodzi swoje imieniny i jak zwykle wszystko toczy się zgodnie z jego widzimisię. Do chwili gdy dziadek informuje go, że czas już nieco wydorośleć i na poważnie zająć się nauką. Sprowadza specjalnie na tę okazje nauczyciela z Krakowa. Gucio wolałby prędzej stać się muchą niż porzucić swoje zabawy i siąść do książek. Wróżka, która pojawia się ni stąd, ni zowąd, spełnia to życzenie chłopca i przemienia go w muchę, czyniąc zeń „człowieka pokutującego”.

Urbanowska wspaniale opisuje dalsze losy chłopca, który nagle znajduje się w ogromnej dżungli, jaką stała się w jednej chwili trawa. Gucio spotyka na swej drodze kreta, wróble, pająka, pszczoły, które opowiadają mu o swoim życiu i pracy. Te spotkania mają zdecydowanie wymiar edukacyjny, Gucio zaczarowany okazuje się być bowiem fascynującym podręcznikiem do nauki przyrody. Wiele szczegółów dotyczących pracy zwierząt oglądamy tu bezpośrednio, z bliska, jakby przez mikroskop i to, co do tej pory wydawało nam się takie zwyczajne, okazuje się doprawdy niesamowite. Gucio dochodzi nawet do wniosku:

Poznawać wielkie dzieła ręki Bożej, wiedzieć, jak drzewo rośnie i skąd kwiat bierze swoją barwę; wiedzieć, jak żyją zwierzęta, jak gwiazdki chodzą po niebie i dlaczego raz się pokazują, drugi raz znowu chowają; słowem, wiedzieć dużo, jak najwięcej – co za rozkosz! Człowiek wtedy na rośliny, na zwierzęta, na gwiazdy patrzy jak na swoich dobrych znajomych, co nie mają przed nim tajemnic. Gucio pojął teraz, że nie znał nic i nikogo; wszystko dla niego było obce, a rozumu uczył się dopiero od zwierząt i robaków, na które dawniej patrzył z pogardą lub deptał nogą, nie wiedząc nawet o tym. Co za upokorzenie!

Ale te spotkania mają jeszcze jeden cel. Przyroda uczy bohatera, że wszystkie stworzenia są użyteczne (ach ten pozytywistyczny utylitaryzm!) i ciężko pracują. Gucio – wiodący do tej pory próżniaczy tryb życia – czuje się pracowitością zwierząt zawstydzony. I to zmienia jego charakter.

W powieści plan realistyczny (dworek, rodzina, zabawa imieninowa) płynnie przechodzi w plan fantastyczny. Trzeba tu podkreślić, że Urbanowska była jednym z pierwszych autorów piszących dla dzieci, którzy włączali elementy wyimaginowane w swoje utwory. Były to próby jeszcze dość nieśmiałe (jeśli wziąć pod uwagę fakt, że mniej więcej w tym samym czasie Lewis Carrol nieźle sobie poczynał z Alicją w Krainie Czarów), dlatego łatwo tłumaczyła ich obecność konwencja snu.


Gucia zaczarowanego dostajemy dziś w nowej oprawie graficznej, którą zajął się Bohdan Butenko. Nie brakuje tu typowego dla autora poczucia humoru. Książka została solidnie wydana i pozostaje wierzyć, że dzisiejszemu czytelnikowi spodoba się równie mocno jak temu sprzed prawie stu lat.

Możesz kupić tutaj: na stronie wydawnictwa

Ilustracje: Bohdan Butenko
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 148
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: Officyna
Wymiary: 185x248mm
ISBN: 978-83-62409-00-6

2 komentarze:

  1. Oglądałam tę książkę, kiedy szukałam prezentu dla pociechy mojej kuzynki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książeczka stała się przedmiotem mojej pracy licencjackiej :) (oczywiście odniesienia do niej, autorstwa Różewicza i Miłosza również). Może ktoś natknął się na literaturę, która byłaby pomocna w podjęciu tej tematyki...
    Będę wdzięczna na odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń