czwartek, 24 lutego 2011

Adriana Szymańska "Taja z Jaśminowej"


Taja z Jaśminowej nie jest nowością sensu stricto. Po raz pierwszy została opublikowana w 1988 roku. Obecne wydanie czaruje przepięknymi ilustracjami Lucyny Talejko-Kwiatkowskiej, twardą oprawą, kredowym papierem.

Taja jest niezwykłą dziewczynką. Jej wyjątkowość polega na tym, że patrzy i widzi. Choć, gdyby dłużej się zastanowić, tą cechą obdarzona jest większość dzieci. Ale co Taja (czyli Natalia) widzi? Ano różne Widziadła. Pozwólcie, że zacytuję, bo moje słowa nie oddadzą powieściowej magii.

Złociste pyłki tańczą w słonecznej smudze, która przecina pokój od okna po dywanik przed łóżkiem Tai.
- Cześć! – mówi dziewczynka, siadając na pościeli.
Wyciąga ręce do tańczących Świetlików. (…)
Bierze z półki pod ścianą małą kryształową miseczkę. Unosi ją do oczu i patrzy pod światło. We wnętrzu szkła wirują tęczowe iskry.
-Dzień dobry, Tęczynki – mówi Taja do migoczących w kryształowej czarce kolorów. (…)
Przez dach przebiegały tabuny Deszczowych Galopków.
Galopki uwielbiają wiatr. Są właściwie niewidzialne. To nie Widziadła, tylko Słyszadła. Chociaż Dziadek Filip twierdzi, że podobne są do małych siwych koników. Mają długie grzywy i ogony mieniące się jak deszczowe smugi. Podczas wielkiej ulewy można je czasem dojrzeć, gdy zbiegają z chmur po strużkach deszczu. (…)
Pipitutki to domowe Słyszadła. Mieszkają w zacienionych kątach domu, często za szafą lub pod podłogą. Rzadko wychodzą ze swych kryjówek i, niestety, bywają złośliwe. (…) Wieczorami Taja lubi nawet słuchać ich skrzypliwych kołysanek.
Szymańska, opowiadając o Świętojańskim Dniu malej dziewczynki, tworzy powieść ze wszech miar impresjonistyczną. Przed oczyma czytelnika stają co rusz jakieś Dziwany, Rdenie, Słończyki – niezwykle ulotne, delikatne i mieniące się feerią barw. Jednocześnie akcja toczy się tu tak leniwie, że bohaterka, mimo iż ciągle ją coś goni – a to trzeba popilnować młodszego Dasza, a to mama woła na obiad, a to należałoby pomóc Michałowi pielić grządki – znajduje czas na wszystko. Taja doświadcza świata jak tylko małe dziecko potrafi. Wszystkimi zmysłami, blisko. Odciśnięte na piasku ślady po kroplach deszczu to przecież ślady Galopków. Przecinająca pokój smuga światła to przecież Słończyk, na który można wsiąść jak na konia. Przebogata wyobraźnia pozwala Tai odrywać się od rzeczywistości i uciekać na przykład w przeszłość, jak wtedy, gdy na dnie starej skrzyni pojawiła się praprababcia Ludwika. Szymańska potrafi tkać delikatną fabułę. Wplata w nią piękne klejnoty – wiersze, kołysanki, zaklęcia – skrzące się w trakcie lektury.


Autorka zdaje sobie sprawę, że dzieci różnią się wrażliwością. Wszystkie jednak mają swoje marzenia i projekty, dlatego przeciwstawia Tai Michała – można rzec – racjonalistę, który kpi z Widziadeł koleżanki. Interesujące role wyznacza też dorosłym. Jedni – jak Dziadek Filip – potrafią inspirować dzieci i wyzwalać w nich potrzebę fantazjowania. Inni – jak Duży czy Babcia – sami momentami stają się jak dzieci, jeszcze inni – jak Mama dziewczynki – są okropnie poważni i zwyczajnie nic nie rozumieją.

Powieść otwiera dzieci na piękno świata, zachęca, by doświadczać, oswajać, zaprzyjaźniać się z tym, co zwyczajne i zdawałoby się niezauważalne.

Możesz kupić tutaj: Taja z Jaśminowej

Ilustracje: Lucyna Talejko-Kwiatkowska
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 246
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: W.A.B.
Wymiary: 15 x 19 cm
ISBN: 978-83-7414-833-7

2 komentarze:

  1. Zastanawiałam się nad kupnem tej książki, wydawała mi się nietuzinkowa. Dziękuję za wspomnienie o niej- łatwiej po niej podjąć decyzję na "tak". Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla nas chyba jeszcze z trudna do zrozumienia, choć ilustracje naprawdę piękne.
    Na razie nie potrafimy przebrnąć przez wiersze A.Frączek.

    OdpowiedzUsuń