wtorek, 1 lutego 2011

Ildikó Boldizsár, Katalin Szegedi "Narodziny księżniczki"


Być kobietą... córką... matką... żoną... choć role te grane są, odkąd poczęła się Ewa, wcale nie jest nam łatwiej. Mam wrażenie, że szczególnie dziś zmagamy się ze swoim powołaniem. Rozmyły się podstawowe kategorie. Nie rozumiemy swojej kobiecości, dlatego z takim uporem wchodzimy w role typowe dla mężczyzn. Stajemy się twarde, nieraz nieczułe, nasze serca przenikają negatywne emocje. Często z tym wszystkim nie dajemy sobie rady i uśmiech znika z naszej twarzy.

Ten wstęp, bardzo ogólnikowy w swym przekazie, to wprowadzenie do lektury Narodzin księżniczki, którą to książkę powinna czytać codziennie, przed snem, każda dziewczynka, dziewczyna, kobieta. Być może wtedy bardziej cieszyłybyśmy się naszą kobiecością i umiały dostrzec, jak cudownie nas obdarzono.

Boldizsár, węgierska folklorysta, pisarka i bajkoterapeutka, czerpiąc z naturalnego pragnienia każdej dziewczynki, aby być królewną, tworzy opowieść o tym, że wszystkie jesteśmy wyjątkowe, jesteśmy księżniczkami właśnie. Nie na koronie i pięknej sukni jednak nasza godność się opiera. Autorka, wyjasniając, przywołuje motyw obdarowywania dziecka z okazji jego przyjścia na świat:

Za każdym razem, kiedy rodzi się dziewczynka, niebiańskie księżniczki przybywają, by ją pobłogosławić. Ale co to znaczy błogosławić? To znaczy życzyć komuś tego, co może go uszczęśliwić. Błogosławieństwo oznacza serdeczne życzenie.

Dziewięć niebiańskich księżniczek przynosi w darze życzenia: piękna, czystego serca, zdrowia, wytrwałości, dobra, wesołości, cierpliwości, prawdomówności i wdzięku. Jednocześnie też zachęcają one do tego, by tych skarbów strzec. Dziewczynka nie pozostaje jednak z tymi darami sama. Słońce, księżyc, góry, ptaki czy śnieg są jej braćmi i siostrami, zawsze gotowymi do pomocy.


Ta piękna, poetycka i niezwykle mądra opowieść o byciu kobietą czerpie z różnych kręgów kulturowych, sprawiając, że czytelniczce udziela się wrażenie harmonii świata. Czuje ona również, że gdziekolwiek by się nie znalazła, znajdzie pokrewną sobie duszę – tak w świecie ludzi, jak w świecie przyrody. W sposób szczególny ta wielokulturowość uwidacznia się w ilustracjach Katalin Szegedi, które robią na oglądającym olbrzymie wrażenie. Mogące stanowić osobne obrazy, wykonane techniką kolażu przykuwają natychmiast oko. Ich piękno kryje się w bogactwie zdecydowanych kolorów, wzorów, zdobień, szczegółów. Jednocześnie też jest w nich jakaś poetyckość, niedomówienie i tajemnica. Doskonale ze sobą współgrają – tekst i ilustracje – zapraszając do osobistych refleksji o sobie, swoim życiu, powołaniu...

 obrazek pochodzi z bloga Katalin Szegedi

Naszym – moim i Marty – udziałem stał się jakiś rodzaj „codziennej” magii, który wkradł się pomiędzy nas, kiedy tylko otwarłyśmy na pierwszej stronie. Matka i córka... takie same, choć zupełnie różne. Kiedy więc wspólnie czytałyśmy (od razu po odpakowaniu, natychmiast; tej książki nie da się odłożyć na półkę do przeczytania „na potem”) i rozmawiałyśmy o tym, co znaczy być cierpliwą, prawdomówną..., zdałam sobie sprawę, jak obie jesteśmy piękne i wyjątkowe, jak cudowna nić nas łączy.

Jeśli jesteś kobietą – zrób sobie prezent i oddaj się lekturze tej książki. Jeśli masz córkę – podaruj jej Narodziny księżniczki. Jestem pewna, że to jedna z tych książek, które zmieniają rzeczywistość nas otaczającą (albo zmieniają nasze na nią spojrzenie) i wpływają na to, kim jesteśmy.

Możesz kupić tutaj: Narodziny księżniczki

Ilustracje: Katalin Szegedi
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 34
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: Namas
Wymiary: 23 x 32 cm
ISBN: 978-83-62537-00-6

3 komentarze:

  1. Chyba zanotuje tytul i podczas pobytu w Ojczyznie sprawie sobie ta ksiazke. Majac trzy corki moze to byc lektura czesto u nas czytana. A swoja droga, mam cos w rodzaju zlosci do wielu kobiet, za to, ze wlasnie one pozbawiaja nas kobiecosci, bycia ksiazniczkami. Pozbawiaja nas naszej natury i tego co dla nas jest prawdziwym szczesciem...... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chyba trochę też... nie pożałujesz, że kupiłaś tę książkę.
    Te obrazki tutaj nie oddają urody ilustracji w książkach.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja mam tą książkę i wcale nie jestem dzieckiem. Bo księżniczką można czuć się całe życie :)
    Polecam wszystkim dorosłym kobietom :)

    OdpowiedzUsuń