wtorek, 5 kwietnia 2011

Katarzyna Kotowska "Jeż"

Dziś zapraszam Was do lektury recenzji napisanej przez Sylvuszkę:)

--------------------------------------------------------------------------------------


„Mężczyzna i kobieta zbudowali dom. Zadbali, żeby było dużo nieba nad głową, żeby blisko był las z konwaliami, jagodami i grzybami. Żeby niedaleko płynęła rzeczka z zaroślami dla słowików i było pole i łąka pełna kwiatów.
Szykowali ten kawałeczek świata, by stał się dobrym miejscem na szczęśliwe dzieciństwo, ale dziecka nie mieli i martwili się tym bardzo”.
Kiedy wreszcie w tym oczekiwaniu świat kobiety i mężczyzny stracił wszystkie kolory zrozumieli, że „ich Dziecko urodziło się całkiem innym rodzicom”.

Katarzyna Kotowska napisała Jeża dla swojego synka Piotrusia. Napisała, gdy ten pewnego dnia zapytał: „mamusiu, czy ja byłem u ciebie w brzuszku?”. Nie był. „Byłeś wtedy u innej mamy”, odpowiedziała.

Jeż to przepiękna opowieść o miłości. Banalnie to brzmi, ale taka właśnie jest. Za każdym razem kiedy ją czytam, wzrusza mnie i zachwyca. Zachwyca pomysłem, sposobem, w jaki autorka tłumaczy dziecku problem adopcji, problem niewątpliwie trudny, delikatny, o którym niewiele się mówi, bo i do końca nie wiadomo jak... A autorka mówi tak – czasem może się tak zdarzyć, że dziecko urodzi się nie swoim rodzicom. Wtedy ci obcy rodzice oddają je do Domu Dzieci, żeby prawdziwi rodzice mogli je odnaleźć... Tak jak rodzice odnaleźli swojego Piotrusia. A raczej Synka- Jeża, bo taki na początku był chłopiec. Pokryty kolcami, bo nikt go nie przytulał, nie głaskał, nie kochał... Nieufny, niespokojny, ze złymi snami... Sam zraniony, ranił innych. Ale jego rodzice nie poddawali się, mimo kolców, kochali i przytulali. Rozumieli i byli cierpliwi. Bardziej niż niejedni biologiczni rodzice... Kolce miękły, odpadały, aż pewnego dnia wszystkie zniknęły.

Mój pięcioletni syn nie do końca rozumie symbolikę tej książki, ale zawsze po jej lekturze zadaje wiele pytań, np. ostatnim razem na temat kolców. Dlaczego chłopiec miał kolce? Czy ja miałem takie kolce?... Jest więc okazja do porozmawiania o „rzeczach ważnych” i przytulenia :)

I jeszcze jedno zwraca uwagę w książce – rodzice prócz miłości, troski i ciepła dają dziecku wolność. Jakże to trudne jest dla nas rodziców pozwolić dziecku rosnąć, dorosnąć, potem odejść i żyć własnym życiem... Choć chyba jeszcze trudniejsze, wydaje mi się, jest wychować dziecko tak, by nie bało się latać...

Możesz kupić tutaj: Jeż

Oprawa: Twarda
Ilość stron: 32
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: Media Rodzina
Wymiary: 17.5 x 25 cm
ISBN: 978-83-7278-416-2

3 komentarze:

  1. "Jeż" to piekna książka dla dorosłych... Mądra i wzruszająca.
    Pozdrawiam,
    Magda
    tajemnicezatoki.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tą czytanke całej klasie!w klasie 6

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem w 6 klasie i to jest moja lektura.Musze zrobić opowiadanie z niej.

    OdpowiedzUsuń