niedziela, 29 lipca 2012

"Nowe przygody Bolka i Lolka"

Recenzuje joangot!


Nakładem Wydawnictwa Znak emoticon ukazała się interesująca pozycja, po którą sięgną w pierwszej kolejności zaintrygowani rodzice, pamiętający z dzieciństwa kreskówkę Bolek i Lolek. Oczywiście pod warunkiem, że byli fanami dwóch małych chłopców i ich niemożliwych przygód.  

Nowe przygody Bolka i Lolka to zbiór dziesięciu opowiadań napisanych przez ośmiu autorów, wśród których mamy takie nazwiska, jak: Joanna Olech (Pustynia, Gra komputerowa), Anna Onichimowska (Dom, w którym straszy), Michał Rusinek (Remont), Wojciech Widłak (Maszyna Czasu). Przyznam Wam szczerze, że było nam z Julką dość trudno wejść w światy i przestrzenie wykreowane przez pisarzy. Może Julka jeszcze nie dorosła? Może dziewczynki nie utożsamiają się z męskimi bohaterami na żadnym poziomie? No bo gdyby tu były w roli głównej księżniczki lub dziewczynki to pewnie czytałybyśmy powielokroć. Ja (może również ze względu na płeć) także nie dbałam specjalnie o miejsce przed telewizorem podczas wyświetlania Bolka i Lolka. Zawsze jednak darzyłam małych bohaterów sympatią i ciekawiło mnie to, jak oni wpadają w te różne tarapaty i nieprawdopodobne historie. Pod tym względem się nie rozczarujecie, bo nowe sytuacje także ocierają się o granicę absurdu i zaskoczenia, jak na przykład spotkanie z Drako_1, poznanym na forum internetowym, który jest harbią Drakulą z Transylwanii (Grzegorz Golard Odwiedziny o północy).

Przygody kreskówkowych bohaterów są mocno zakotwiczone we współczesności, dzięki czemu wydają się autentyczne i pociągające dla dzieci. Jednak nie brakuje także historii zakręconych i wiernie nawiązujących do oryginalnych filmików, jak na przykład Pustynia Joanny Olech, kiedy to chłopcy jadą z rodzicami w pociągu i podczas nieoczekiwanego dłuższego postoju, gdzieś pomiędzy stacjami, wpadają na pomysł, aby się trochę przewietrzyć. W tym celu opuszczają przedział, w którym śpią rodzice i wyruszają na spotkanie przygody. I tutaj pojawia się znajoma konwencja, ni stąd, ni zowąd okazuje się, że pociąg zatrzymał się na pustyni, a dwa wielbłądy zabierają Bolka i Lolka do niewielkiej osady, gdzie właśnie trwa targ. Wszystko toczy się niezwykle szybko i sprawnie, a historia oczywiście kończy się szczęśliwie. Dzięki Nowym przygodom Bolka i Lolka, chyba lepiej zrozumiałam kreskówki z moich lat dziecinnych, może dlatego, że słowo pisane bardziej do mnie przemawia ;-)

Tekstom towarzyszą barwne ilustracje, jak najbardziej przypominające animacje telewizyjne. Zainteresowani mogą na stronie wydawcy zajrzeć do książki lub odsłuchać wypowiedzi autorów: Wojciecha Bononowicza i Michała Rusinka oraz psychologa dziecięcego Magłorzaty Liszyk-Kozłowskiej.

Możesz kupić tutaj: Nowe przygody Bolka i Lolka 


Autorzy: Wojciech Bonowicz, Grzegorz Gortat, Ewa Karwan-Jastrzębska, Joanna Olech, Anna Onichimowska, Michał Rusinek, Wojciech Widłak, Maciej Wojtyszko

Oprawa: Twarda
Ilość stron: 224
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Znak emoticon
ISBN: 9788324017478

5 komentarzy:

  1. Znamy i lubimy. Najbardziej pierwsze opowiadanie o grze komputerowej, które wciągnęła Lolka.:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. przeglądałam ostatnio w księgarni; fajne wydanie w przystępnej cenie - na pewno pojawi się w naszym domu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może sprezentuję taką bratu na urodziny, bo ma już na niedługo. Cieszę się, że nieświadomie mi podpowiedziałaś tę pozycję ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ją w domu i czytamy z synkiem regularnie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety. Dla mnie ta pozycja to całkowita porażka. Kupiliśmy ze względu na sentyment do bajki z dzieciństwa. To "to zakotwiczenie w rzeczywistości" odrywa ją całkowicie od klimatu dobranocek. Opowiadania mają niewiele wspólnego z pierwowzorem i tracą przez to wiele uroku. A już zupełnie się załamałem jak chyba w pierwszym opowiadaniu okazało się, że któryś chłopiec (a może obaj?) nosi okulary. Książka okazała się niestrawna zarówno dla siedmiolatka jak i czytających rodziców i została porzucona niedoczytana. Może szkoda, że nie dotrwaliśmy historii napisanej przez Joannę Olech...

    OdpowiedzUsuń