środa, 13 sierpnia 2014

Shaun Tan "Zgubione znalezione"


Shaun Tan jest twórcą w świecie dostrzeganym i docenianym. W 2011 roku został laureatem nagrody im. Astrid Lindgren. Na podstawie jego Zguby zrealizowano film animowany, który zdobył Oscara. Polski czytelnik z Shaunem Tanem dopiero się zapoznaje. Jednak śmiało można stwierdzić, że przygoda z jego dziełami zapowiada się smakowicie.

"Zgubione znalezione", czyli tom, w którym zebrano trzy opowieści, to dobra pozycja na pierwsze spotkanie ze stylem autora, jego sposobem patrzenia na świat i tematyką, która go interesuje. Pierwsze, co nasuwa się na myśl, po kilkakrotnej lekturze, przejrzeniu albumu, to wrażenie, że Tan jest doskonale postmodernistyczny. Kiedy czytamy/oglądamy jego książkę, tezy o wielości interpretacji, o oderwaniu się dzieła od jego twórcy i nadawaniu mu sensu w zetknięciu z czytelnikiem się tu właśnie potwierdzają. Choć z drugiej strony, obecność autora jest w tej publikacji aż nadto zaznaczona – w dopowiedzeniach, interpretacjach Tana i Johna Marsdena umieszczonych na ostatnich stronach chociażby (do czego polski czytelnik jest raczej nieprzywykły).

czyż nie Svein Nyhus?

 U autora "Regulaminu na lato" każda strona – okładka, wyklejka, obramowania stron, strony pomiędzy opowieściami – mają swoje znaczenie, są nośnikami sensów. Dlatego obok trzech głównych historii znajdziemy tu też sporo innych – ukrytych na kapslach, na wycinkach z gazet, na obrazkach z wyklejek. Jednak odnalezienie tych historii alternatywnych wcale nie jest proste. Wszystko zależy od czytelnika – jego zapału, ciekawości, a także od wieku. Tan pisze, że jego "Czerwone drzewo" było przyjmowane przez niektórych jako dzieło zbyt przygnębiające. „Co ciekawe – dodaje – większość bezwzględnie pozytywnych komentarzy pochodziła od dzieci, które często pierwsze dostrzegają szczegóły takie jak czerwony listek, który jest zawsze obecny, nawet gdy pozostaje niezauważony”. Trzeba więc umieć czytać książki tak, jak czyta je dziecko – pochylając się nad detalami, dostrzegając części składowe miast tylko ogółu – aby wynieść z Tana jak najwięcej, by wykorzystać potencjał jego historii.

Lekturę opowieści australijskiego twórcy znaczy wstępne „ach”. Rzeczywiście ciśnie się na usta określenie jego książki mianem albumu – zbioru obrazów, które po prostu ułożyły się w historię. W ilustracjach zaś znajdziemy nieskrępowaną wyobraźnię autora. Tan nie boi się łączyć sprzeczności. Miesza w jednym tyglu na przykład nastroje: smutek z radością, cierpienie ze zdziwieniem. Zwłaszcza "Czerwone drzewo" w pierwszej chwili rodzi wrażenie ponurego i mrocznego. Tak w każdym razie odbiór ustawia nam lakoniczny tekst. Jednak ilustracje mówią więcej. Zamieszony na każdym kadrze listek niesie nadzieję na odmianę losu. Czytelnik, który spogląda z dystansu, którego brakuje bohaterce, widzi, że nawet gdy nic się nie dzieje, wydarza się wiele.


Tan łączy też style. O "Królikach" powie, że są to „ilustracje w stylu science fiction”, ale odbiorcy mogą przywodzić na myśl surrealizm i prace Salvadora Dalego. Gdyby zaś iść tropem dziecięcych ilustratorów, naszym dzieciom mogą prace Tana przypominać coś z obrazów Sveina Nyhusa, Svena Nordqvista, Delphine Durand czy nawet Katalin Szegedi.

Autor podkreśla też swoje zaangażowanie w sprawy społeczno-polityczne – kwestie rasowe ("Króliki"), idee społecznej apatii, odczłowieczającej polityki gospodarczej ("Zguba"), depresję, wyobcowanie ("Czerwone drzewo"). Nie trzeba sobie jednak tym przy lekturze zaprzątać głowy i można czytać jego opowieści bardziej uniwersalnie i bardziej do/dla siebie.

jak u Dalego:)

Oczywiście znów, jak w przypadku twórców tak wielowymiarowych (Iwona Chmielewska, Jimmy Liao), pojawia się pytanie, czy dzieci sobie z tym autorem poradzą. Pisząca te słowa jest absolutnie przekonana, że wielu najmłodszych czytelników się w tej stylistyce i tym spojrzeniu na świat odnajdzie. Książki, w szczególności dziecięce, bowiem mają wpisaną ową niemożliwość jako możliwą. I dzieci doskonale to czują. Tego potrzebują. Jeśli tylko tego w nich nie zabiliśmy.



Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Wymiary: 235 × 310 mm
Oprawa: twarda
Ilość stron: 128
 Rok wydania: 2014
 ISBN: 978-83-60915-97-4

1 komentarz:

  1. Odkryłam „Zgubione, znalezione” niedawno, ale ciągle nie mogę się otrząsnąć z zachwytu... Trochę więcej refleksji tutaj:

    Zgubione, znalezione Shaun Tana

    OdpowiedzUsuń