poniedziałek, 8 grudnia 2014

Beata Krupska „Sceny z życia smoków”


Ponoć „Sceny z życia smoków” to książka kultowa. Wydana w 1987 roku była czytana przez Krzysztofa Kowalewskiego w programie telewizyjnym 5-10-15. Choć oglądałam ten program wiernie, smoków nie pamiętam. Kultowość więc tej książki objawia się więc wśród osobników po trzydziestce, które wspominają z sentymentem. Opowieść Krupskiej może w latach 90-tych była świeża i inna. Dziś jakoś
wyjątkowo się już nie wyróżnia.


To, co ja znalazłam w niej ciekawego, to plastyczność. Autorka opowiada kolorami.

Łysy Pies się nie pojawił, za to co chwila z saksofonu wysuwał łeb ogromny fioletowy kot. Miał żółty brzuch, pazury pomalowane na czarno, a na głowie włóczkowy beret w kolorowe paski. 

Bohaterowie „Scen…” są wyraziści właśnie przez swoją kolorowość. Czytane fragmenty wywołują w głowie natychmiastowy wybuch barw. Wyobraźnia pracuje, a i ręce dziecka – jak mniemam – zaczynają swędzieć. Smoki chcą się z głowy wydostać na kartkę papieru. Ale bohaterowie są też charakterystyczni przez to kim są, jak się odzywają, czego chcą. Smoki Krupskiej – Smok Antoni, Smok Zygmunta, Tortowy Smok Urodzinowy – są inne niż te, które znamy. Jedzą muchomory, chcą grać w piłkę, próbują latać, chcą odwiedzić Kraków… I mają sporo przyjaciół. Przede wszystkim rzekomo nielubianą Żabę, Chenię i Rysia Kapustnika. Choć towarzystwo wydaje się zgryźliwe, a każdy osobnik to indywidualista okazuje się, że ten zespół jakoś daje radę ze sobą współbyć. Ba, nawet tęsknić za sobą.


Wielobarwność postaci, ta różnorodność charakterów nasuwa refleksję o naszej indywidualności. Odmienne charaktery, które czasem wydaje się, że tak trudno pogodzić ze sobą, nie stanowią jednak żadnej przeszkody ku temu, by na końcu być zadowolonym. Antoni – kiedy rozpoczyna się opowieść – jest sam, leży pod dębem i ziewa. Nie zna innych smoków (poza jednym, mieszkającym niedaleko w zamku). Za sprawą Smoka Zygmunta i reszty jego życie nabiera – właśnie! – barw i rozpędu.


Możesz kupić tutaj: Sceny z życia smoków

Ilustracje: Zbigniew Larwa
Wydawnictwo: Prószyński Media 
Wymiary: 200 x 245 x 10
Oprawa: Twarda
Rok wydania: 2014
ISBN: 9788379611102

2 komentarze:

  1. Uwielbiam tę książkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ponoć, tylko kultowa, jak najbardziej. I w 1986 roku była świeża i inna, na tle ugrzecznionej literatury dziecięcej bardzo się wyróżniała, żadnej dydaktyki, rozwichrzenie i absurdalny humor. Szkoda, że nie wznowiono jej z oryginalnymi rysunkami, te są koszmarkowate.

    OdpowiedzUsuń