środa, 25 listopada 2015

J.K. Rowling „Harry Potter i kamień filozoficzny”; il. Jim Kay


Czy możliwe jest, aby tworzyć bloga o książkach dla dzieci i młodzieży i ani razu przez sześć lat nie odnieść się do Harry’ego Pottera? A jednak przydarzyło się to właśnie mnie:) Celowo do tej pory nie pisałam o Potterze. W tej całej kłótni – czy Potter jest diaboliczny czy nie – stałam i stoję jakoś pośrodku. Ale wydawnictwo Media Rodzina przymusiło mnie nieco do tego, by się jednak jakoś odnieść. W naszej biblioteczce domowej pojawił się bowiem ilustrowany przez Jima Kay’a Harry Potter.


Dość sługo wzbraniałam się przed czytaniem serii o czarodzieju. Pomyślałam jednak, że moje dzieci rosną i na pewno kiedyś zechcą przeczytać. Ja tam lubię wiedzieć, z czym moje latorośle się zapoznają, dlatego wypożyczyłam co trzeba z biblioteki. Pierwszy tom wciągnął mnie, jak wciąga dzieciaki na całym globie. Sprawnie posuwająca się akcja, sporo humoru, tajemniczość – cóż może być lepszego w literaturze? A że czary, czarownice, magia? Były przecież obecne w literaturze od samych jej początków. Jak wyglądałaby baśń o Śnieżce bez magicznego lusterka Królowej i jej zaczarowanego jabłka? No i co zrobić z Narnią? I gdzie schować „Władcę Pierścieni”?

Z Harrym Potterem mam jednak ten problem, że miesza się tu porządki – zjawisko bardzo, bardzo powszednie tak we współczesnej literaturze, bajka, filmach i w ogóle kulturze. Rowling szyje grubymi nićmi – zasadniczo odróżnia dobro od zła. Gubi się w szczegółach. Harry i jego przyjaciele stoją po tej jasnej stronie mocy. Uczniom nie wolno stosować czarnej magii. Zły jest Ten, Którego Imienia Wymawiać Nie Wolno. Te dwie siły walczą ze sobą podobnie jak Frodo Baggins walczył z Sauronem. Czasem wydaje nam się, że ten dobry ulegnie, ale ostatecznie zawsze wygrywa. Zło kusi i przyciąga – jak w życiu, rzeknę prozaicznie. Jednak u Rowling z powieściowej fabuły co rusz wyłażą jakieś kłaki. Na przykład przenikające przez ścianę duchy, Irytek-poltergeist, przyjęcie z okazji rocznicy śmierci (z drugiego tomu) – motywy tradycyjnie kojarzące się negatywnie u Rowling tych konotacji są pozbawione. Wydaje się nagle czytelnikowi, że są dobre. Takie odwrócenie tradycyjnego motywu znaleźć można dziś prawie w każdej współczesnej bajce i to w zasadniczej akcji. Oglądałam niedawno „Maleficent. Czarownica” z Angeliną Jolie. Tu Diabolina rzuca na Aurorę urok – jak doskonale to pamiętamy z bajki o śpiącej królewnie. Pomijam to, co dzieje się po drodze. W finale Diabolina okazuje się jedyną, która kocha Aurorę i to ona (ubrana na czarno, z diabolicznymi rogami na głowie) przywraca ją do życia, a nie piękny książę na białym koniu – jakbyśmy się tego spodziewali, bo przecież tak nam to zawsze opowiadali. Zły natomiast okazuje się ojciec Aurory, zły do szpiku, zaślepiony rządzą zemsty, niepotrafiący się cieszyć ani przez chwilę faktem, że jego córkę przywrócono do życia.

Nie żebym chciała jakoś bronić Pottera. Ale żeby jakoś wyjątkowo się akurat jego czepiać? Czepiać musielibyśmy się naprawdę dziś wszystkiego.

Ale mój domowy Potter wyjątkowy, bo ilustrowany. Ilustrowany kolorowo – to zupełna nowość! Ładne toto. Mnie najbardziej podobają się ilustracje przedstawiające miejsca, zabudowania i krajobrazy. Ponoć wydawnictwo wypuściło też plakat z ulicą Pokątną – żałuję, że mi go do egzemplarza nie dołączyli:) Uwielbiam takie bogate w drobne szczególiki ilustracje jak ta.


Ale też uwielbiam te oszczędne, nostalgiczne, tęskne jak ta.


Słabo Kay’owie wychodzą ludzie – to moja opinia. Mają jak dla mnie coś z filmowych postaci. Nie zawsze też kreska w tym przypadku jest jednorodna.




Ale i tak fajnie, że ktoś to zilustrował. Można wrócić do dzieciństwa, do tego etapu, kiedy z biblioteki wypożyczało się tylko „książki z obrazkami”:)




Ilustracje: Jim Kay
Tłumaczenie: Andrzej Polkowski
Oprawa: Twarda z obwolutą
Ilość stron: 248
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Media Rodzina
ISBN: 9788380081185

12 komentarzy:

  1. Na moim trzyipółletnim blogu wpis o Harrym nie zagościł do dziś;) Nie lubię tego typu literatury, na szczęście moi synowie też nie. Pierwszy tom przeczytałam starszakowi wiele lat temu, ale po kolejne nigdy nie sięgnął. Młodszy (lat 7,5) nawet nie wie, kto to H.P.

    OdpowiedzUsuń
  2. A my uwielbiamy! My z mężem, a teraz nasz synek. I oprócz "wersji dla dorosłych", czyli Harry'ego w czarnych okładkach, kupiłam Małemu to właśnie ilustrowane wydanie, które właśnie czytamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :)
      Szkoda tylko, że na kolejny tom trzeba będzie poczekać do przyszłej jesieni...

      Usuń
  3. Ja lubię i nie lubię. Jako osoba polecająca na co dzień książki mam to pod ręką licząc, że pozwoli odbić się do dalszych lektur. Lubię za walory literackie - bogactwo świata przedstawionego, niezłą akcję, za dość udatne wklejenie w fantasy młodzieżowych problemów. Lubię to, co Polkowski robi z językiem polskim w tej opowieści (co ciekawe, mam wrażenie po spotkaniu z nim, że on sam bardziej ceni Narnię). Nie lubię za finalną płaskość literacką i niespójność, a moralnie Rowling za to, że się nie przyznała do inspiracji "Ziemiomorzem". Zaś te ilustracje - po trzykroć nie :) Niespójne, różne techniki i stylistyki, pstrokate, mało sugestywne. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się całkowicie:) Zdaje mi się, że ujęłaś to wszystko lepiej i krócej niż ja:)

      Usuń
  4. piękne wydanie :) w sam raz dla pokolenia potteromaniaków którzy wychowywali się Harrym a teraz mogą czytać i pokazywać obrazki swoim dzieciom. pozdrawiam :)
    wyznaniaczytadloholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój siostrzeniec uwielbia. Tak samo "Władcę Pierścieni". Ale uwielbia bardziej filmy. Zaklęcie Avada Kerdavra rzucane na koty nie działa ;)
    Sama znam te dwie pozycje i uważam, że jakieś granice są potrzebne. Bo to nie są filmy dla pięciolatków.
    Ale cóż...
    Siostra pozwoliła oglądać, więc mnie i babci (mojej mamie) pozostało wybór ten zaakceptować.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje dzieci starsze 7 i 9 lat też nie widziały obu tych serii filmów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam serdecznie,
    Bardzo zainteresował mnie Twój blog. Jako autorka bardzo chciałabym nawiązać z Tobą niezobowiązującą współpracę (wysłałam mail). Zapraszam do zainteresowania się akcją "Darmowe książki dla Blogerek" : http://wymownia.pl/darmowe-ebooki-dla-blogerek/

    OdpowiedzUsuń