środa, 24 lutego 2016

Katarzyna Babis „Maja z Księżyca”


Rzeczywistość z nami współpracuje:) Kolejne książki, które wyjmuję z półki „oczekujące na recenzję”, okazują się idealnie wpisywać w nasze potrzeby. Jutro znów idziemy do szpitala… kilka dni temu położyłam się z Antkiem, żeby coś mu poczytać. „Maja z Księżyca” wydawała się objętościowo adekwatna do jego możliwości wytrzymania na leżąco. I kiedy trafiają się książki takie jak ta – uśmiecham się – bo cały wszechświat przychodzi nam z pomocą:) I z mocą!


Narratorką tej opowieści jest sześcioletnia Ala. Główną bohaterką wydaje się Maja – Księżniczka Księżyca, siostra Ali. Bardziej doświadczony czytelnik już po trzeciej stronie domyśli się, co się z nią dzieje. Okazuje się, że jest w szpitalu, ponieważ ciężko zachorowała i najprawdopodobniej wkrótce umrze. Jednak w relacji siostry słowa takie, jak szpital, śmierć, choroba, lekarz nie pojawiają się. Ala opowiada o odchodzeniu starszej siostry swoim własnym językiem. W jej oczach Maja jest Księżniczką, która przygotowuje się do powrotu na swoją planetę, na Księżyc, aby tam zasiąść na tronie i władać podwładnymi. Ala wyobraża sobie, co Maja będzie tam robiła. Sporo tych scen z kosmosu. Po niezwykle ciekawym wstępie, który pozwala nam rozeznać się w sytuacji sióstr, autorka przenosi nas w świat wyobraźni. Ja przyznam szczerze, że przelatywałam przez te fantazyjne, kolejne strony, ciekawa tego, co tu i teraz u Mai. Jednak okazuje się, że autorka pozostawia jej sytuację bez kontynuacji. I tak odkrywamy temat tej książki. Katarzyna Babis pochyla się nie tyle nad ciężko chorym dzieckiem, ale nad jego rodzeństwem, na tym, jak ono tę sytuację przeżywa, co z niej rozumie, jak próbuje poradzić sobie z cierpieniem. Ala bywa i zazdrosna o uwagę, jaką rodzice poświęcają siostrze, zdarza się, że z jej powodu musi się wstydzić, kiedy nikt w klasie nie rozumie, o czym mówi. Narratorka jest też zwyczajnie ciekawa tego, co naprawdę dzieje się z Mają. Niestety nikt z dorosłych niczego jej nie tłumaczy. Dlatego dziewczynka sama próbuje sobie wszystko ułożyć w głowie.


Podobają mi się ostatnie słowa tej książki.

Więc Ala próbuje (zrozumieć, jak Tam, gdzie Maja odchodzi, jest – przyp. MM). I chociaż ludzie czasem śmieją się z niej lub kiwają posępnie głowami – wcale nie uważa, żeby szło jej to gorzej niż innym. 

Babis daje dziecku równe prawa, prawa dorosłych. W gruncie rzeczy każdy z nas jakoś próbuje sobie kwestie odchodzenia, umierania (dziecka) poukładać. Każdy według własnych możliwości, własnej wrażliwości. Także dziecko.

„Maja z Księżyca” to projekt autorski. Babis jest odpowiedzialna także za ilustracje. Bardzo przypominają styl Sveina Nyhusa i jego ilustracje do „Tato”, „Zły Pan”, „Włosy mamy” czy „Grzeczna”. Charakterystyczne dla tego Norwega pozostają okrągłe twarze z równie okrągłymi, pustymi oczami, uproszczone i wydłużone sylwetki postaci pozostające najczęściej w pochyleniu. U Babis podobnie. Także pod względem kolorystki – minimalistycznej, strony zazwyczaj utrzymane są w jednej tonacji. Nie wiem, czy to na plus wszystko, czy na minus.


Ilustracja od Maków z Giverny, do ksiażki "Włosy Mamy" Gro Dahle i Sveina Nyhusa




Oprawa: Twarda
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Widnokrąg 
ISBN: 978-83- 938652-6-0

1 komentarz:

  1. Wydaje się bardzo pomocna dla rodzin, a zwłaszcza dla rodzeństwa chorego dziecka...

    OdpowiedzUsuń