Eleanor Farjeon „Mały pokój z książkami”



Recenzję napisała: Kasia Ledwoń-Śleziak

Jadę autobusem i czytam książkę, z którą mam zamiar zapoznać dzieci. Aż wstyd przyznać, ten zbiór opowiadań (wznowiony nakładem Wydawnictwa Dwie Siostry) ma podobno 60 lat, a ja do tej pory się na niego nie natknęłam. Wychowana na ukochanych baśniach braci Grimm, nie szukałam innych. Ale u braci Grimm bywało strasznie, bywało mrocznie, a tu – choć też obracamy się w rzeczywistości królewien i księżniczek – jest jakoś jasno, lekko i przyjemnie.

„Mały pokój z książkami” jest sporą cegiełką z zawartością 27 opowiadań, czy też trochę baśni, które nie straszą smokami, ale opowiadają głównie historie dzieci żyjących w XIX wieku. Mamy tu przekrój społeczeństwa – i krawcowe, i służących, i króla, i wieśniaczki – mamy też ożywioną przyrodę, gadający Księżyc i zwierzęta, czyli wszystko, co rozpala wyobraźnię, przenosi nas w inne, niezwyczajne światy. Tego szukają w książkach moje dzieci. A ja szukam dla nich w tych samych książkach mądrości i dobra w płaszczyku ciekawych historii – i tu je znajduję.

Autorka pięknie opowiada o świecie – są tutaj mamy, które „nigdy nie były tak zajęte, żeby nie spojrzeć” na swoje dziecko, kiedy o to prosi. Są służące, które bez słowa skargi wykonują swoje obowiązki, a za okazane serce spotyka je nagroda: „kto zasadzi jeden kwiat, zbierze pięćdziesiąt”. Jest też mały chłopiec i stary zrzęda, którzy po czasie wzajemnej niechęci odkrywają w sobie dobro „jakby widzieli się pierwszy raz czy jak dwaj przyjaciele, którzy po długim niewidzeniu wreszcie się spotkali”. Jest też Złota Rybka w rozpaczy, że nie może wzrokiem świata ogarnąć, i mądry Król Neptun, który – jak ojciec – wie więcej: „Płaczem niejedno się zaczyna, ale nic nie może się na łzach kończyć. Łzy do nikąd nie prowadzą”. Jest to wszystko i wiele, wiele więcej: 27 mikroświatów pełnych przygód, emocji, postaci i humoru.

Okładka książki oraz ilustracje w środku są dziełem Edwarda Ardizzone. Obrazy artysty wewnątrz książki są czarno-białe, pasują klimatycznie do opowieści, ale – mam takie przeczucie, małym dzieciom niekoniecznie się spodobają. Są dość ciemne. Ja w dzieciństwie wybierałam zupełnie inne plastyczne odwzorowania historii, które czytałam.

Podróż, w którą zabiera „Mały pokój z książkami”, jest przyjemna, niemęcząca i ciekawa. Trzylatek z siedmiolatkiem słuchali czytania z zaciekawieniem, choć historie bardziej „dziewczyńskie” ten starszy kazał pominąć. Dwunastolatka stwierdziła, że to już nie dla niej. A ja – prawie czterdziestolatka – jak najbardziej, miło sobie w ten literacki świat popłynęłam…

Ilustracje: Edward Ardizzone
Tłumaczenie: Hanna Januszewska, Ewa Rajewska
Wydawnictwo Dwie Siostry
Warszawa 2018

Komentarze