piątek, 19 lutego 2010

Åsa Lind "Piaskowy Wilk"

Książka Piaskowy Wilk ma niezwykłą moc. Czuję się zaczarowana od pierwszego wejrzenia na okładkę.

Historia zaczyna sie zwyczajnie. Karusia, mieszkająca z rodzicami w domu przy plaży, chce iść się wykąpać w morzu. Niestety tata ma ważniejsze zajęcia, mianowicie musi przeczytać gazetę. Dziewczynka idzie więc sama pobawić się. I wtedy zaczyna się niezwyczajne… Kiedy Karusia kopie w piasku dół, nagle wyłania się z niego zwierzę – wygląda jak wilczur, a jego futerko ma kolor słonecznożółtego pustynnego piasku. To Piaskowy Wilk, jest bardzo stary i zna odpowiedzi na wszystkie pytania. Karusia biegnie do niego zawsze wtedy, gdy chce się pobawić, gdy pokłóci się z rodzicami, gdy jej się nudzi lub ma pytania, na które nikt nie chce jej odpowiedzieć.

Każdy z nas – jak sądzę – odnajdzie się w portrecie rodziców dziewczynki. Wiecznie czymś zajęci, skupieni na pracy, obowiązkach, w pogoni, bez chwili czasu na myślenie. My przecież też zbywamy nasze maluchy, kiedy chcą nam pomóc przy zmywaniu, słowami: „Sama zrobię to szybciej”. A gdy proszą, by się z nimi pobawić, często mówimy: „Nie teraz, jestem zajęta(y). Idź się pobawić”. Na szczęście rodzice Karusi zawsze zdążą się opamiętać. Można rzec, że właśnie dzięki niej i jej dziecięcemu spojrzeniu na świat, ich życie ma szansę być normalne – bo znajduje się czas na kąpiel w morzu, można zdjąć maskę paniusi i zaśpiewać piosenkę, nieźle się przy tym bawiąc, udaje się zatrzymać i posiedzieć na kamieniu… Innymi słowy, żyje się!

Karusia jest zwyczajną dziewczynką. Jak każde dziecko ma siniaki na nogach i czasem nie do końca mądre pomysły (np. zjeżdżanie na rowerze po stromej, gładkiej skale). Wymyśla swój własny język i porządkuje plażę. Bywa też, że wychodzi z domu, bo jest zła na mamę czy tatę.

Piaskowy Wilk zaś to symbol mądrości, ale również nieskrępowania, wolności i ciepła. Karusia nie tylko może wtulić się w jego ciepłe futerko i poczuć się bezpiecznie. Zwierzę reaguje entuzjastycznie na każdą propozycję dziewczynki. Do tego zna odpowiedzi na wszystkie pytania. I choć nie zawsze odpowiada wprost, potrafi pomóc jej znaleźć rozwiązania. Ma więc w sobie coś i z dorosłego, i z dziecka. Domyślam się – niestety jestem już dorosła! – że Karusia wymyśla sobie tego przyjaciela, jak wiele dzieci w jej wieku, po to, by móc zmagać się z lękami i rzeczywistością, której nie rozumie.

Myślę, że książka jest potrzebna i dorosłym, i maluchom. Tym pierwszym, by przypomnieć im, jak to jest być dzieckiem. Tym drugim, by dać odpowiedzi i przybliżyć trochę świat dorosłych.

- (…) zdaniem taty i mamy to ja w ogóle za dużo wierzgam i kopię – powiedziała Karusia. – W każdym razie przy stole.
- No pewnie! Za dużo! – parsknął Piaskowy Wilk. – Łatwo im mówić! Są dorośli i już zapomnieli!
- Że niby co zapomnieli? – spytała Karusia.
- Że jak się rośnie, to w całym ciele wierzga coś i bryka bez opamiętania. Jak popopopopocorn! – powiedział Piaskowy Wilk. – Ty to wiesz i ja, i każda najmniejsza żabka. Ale dorośli, oni już nie rosną i zapomnieli, jakie to uczucie!

Czym muszę jeszcze dodawać, że pokochałam tę książkę?

Książka wydana przez Zakamarki

Możesz kupić tu: Piaskowy Wilk

2 komentarze:

  1. I ja, mimo że nie znam tej książki, też ją pokochałam. Nasza Tatianka ma swojego ukochanego pluszowego Fredzia; być może to ktoś w rodzaju takiego Piaskowego Wilka... kto wie.

    OdpowiedzUsuń