sobota, 17 lipca 2010

Pocztówki znad morza

Niewiele brakowało, by ciągu dalszego nie było. Mieliśmy wypadek, z którego jednak wyszliśmy bez szwanku. W dużej mierze uratowało nas auto, którym jechaliśmy - ciężki miniwan. Wakacje były udane, szkoda, że tak krótkie. Oto kilka pocztówek.

10 komentarzy:

  1. ufff, jak dobrze, że wam się nic nie stało!
    świetne widoki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ tam pięknie! :) I jakie szczęście, że wyszliście cało z tego wypadku! :) Boże, co się na tych ulicach teraz dzieje, jakaś masakra ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze,że nic Wam się nie stało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, moi rodzice też mieli kilka lat temu, gdy jechali do Gdańska na wakacje. W Cieszynie, z winy - o ironio - policjanta. Ponieważ polskie prawo takiej sytuacji nie przewiduje, więc musieli zapłacić mandat. Na szczęście policjant był przyzwoity i wypisał najniższy możliwy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że jesteście :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś wypadkowe te wakacje. Fajnie, że wszystko ok :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, jesteśmy i cieszymy się życiem:)

    OdpowiedzUsuń
  8. ojej ... wszystko w porządku? dobrze się czujesz (czujecie)? jejku ... ściskam!

    OdpowiedzUsuń