poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Gerry Bailey, Karen Foster "Paleta Leonarda"


Cieszy mnie, że mam pretekst do czytania dziecięcych książek. Z niektórych dowiaduję się rzeczy, o których nie miałam pojęcia, bo jakoś szczególnie mnie nie interesowały. Zwłaszcza biografie znanych osób, które jawiły mi się jako flaki w oleju datami bogato okraszone. Kolejna publikacja z serii „Tajemnice słynnych ludzi” przedstawia nam życie, twórczość i pasje Leonarda da Vinci. Oczywiście sposób podania w niczym nie przypomina typowych życiorysów. Jest ciekawie, kolorowo i po prostu zachęcająco. Trudno się więc dziwić, że Darek, wsłuchujący się w opowieść pana Bibelota o słynnym artyście, postanawia pójść w ślady Leonarda.

Kolejna część spisana została na podobnej zasadzie jak Kamień księżycowy Armstronga i Miseczka Matki Teresy. Narracja biegnie dwutorowo. Z jednej strony jesteśmy wciąż przy straganie pana Bibelota i słuchamy jego opowieści o da Vinci, z drugiej zaś, czytamy niemalże encyklopedycznie przedstawione informacje o jego rodzinie, pracy, największych dziełach. Podobnie z ilustracjami – z jednej strony obrazkowa historia Darka i Hesi na bazarze, z drugiej – reprodukcje obrazów, kopie zapisków i rysunków przedstawiających wynalazki twórcy. Lektura ta posłuży i młodszym dzieciom (jak moja przedszkolna Marta), które skupią się przede wszystkim na historii Darka i Hesi, ale również tym starszym, które mają już dość sprecyzowane zainteresowania i szukają konkretnej wiedzy na przykład, by przygotować referat czy poszerzyć wiedzę.

Seria o słynnych ludziach ma za cel przedstawiać inspirujące biografie. Jestem pewna, że starsze dzieci chwytają po lekturze Palety Leonarda za pędzel i tworzą własne dzieła. W omawianej książce wielokrotnie podkreśla się, iż da Vinci był wszechstronnie wykształcony, że interesował się różnymi dziedzinami wiedzy – od skamielin, przez matematykę, po anatomię. Właśnie to sprawiło, że jego obrazy sprawiały wrażenie żywych. Autorzy nie omieszkali też wspomnieć o pewnej wadzie artysty, a mianowicie o tym, że często porzucał swoje projekty, nie dokończywszy ich.

Moja córka uwielbia malować i choć bliżej jej póki co do malarstwa współczesnego, wspólne przeglądanie dzieł Leonarda bardzo ją wciągnęło.

Jej prace:



Możesz kupić tutaj: Paleta Leonarda

Oprawa: Miękka
Ilość stron: 40
Rok wydania: 2009
Wydawnictwo: Jedność
Wymiary: 23.0x25.0cm
ISBN: 9788374429665

9 komentarzy:

  1. Ta książeczka może być wspaniała. Uwielbiam Da Vinci ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Prace dziecka wspaniałe! Piękny dobór kolorów! Dzieci malują i rysują tak cudownie, szkoda, że wraz z wiekiem ta kreska i patrzenie na świat się trochę zmieniają...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zachwyciły mnie prace Twojej córeczki...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie też one zachwycają, ale ja jestem nieobiektywna bardzo!!! :)
    Nie wiem, czy wierzycie w intuicję, ale moja rzadko mnie zwodzi (chociażby co do płci dzieci, którą przeczuwam już na początku ciąży), ale od zawsze widziałam Martę jako historyka sztuki. Ciekawe, czy ona rzeczywiście pójdzie w tym kierunku. Bynajmniej nie zamierzam jej popychać w tę stronę!! CO to to nie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem czy jeszcze zajrzysz do tych komentarzy, ale prace Twojej córy są wspaniałe! Szczególnie ta pierwsza...
    Nieśmiało zapraszam do mnie na przeczytanie tekstu dr Ewy Herniczek.
    http://mojemanderlay.blogspot.com/2009/01/jakiego-koloru-s-drzewa.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Zbieram prace Marty. Bardzo bym sobie życzyła, żeby ten sposób widzenia świata (także pod względem kolorów; o czym pisze Twoja Pani profesor) pozostał jej na całe życie. Czy to możliwe?

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że tak, chociaż trudno jest patrzeć poza schematem. Uwolnić się od tego, co narzuca nam otoczenie. Życzę Wam tego bardzo! Dziecięca wrażliwość jest niepowtarzalna, a jej rezultaty często są zaskakujące, a innym razem nawet trudno je zrozumieć.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń