sobota, 4 września 2010

Konkurs z Verne'em

Już wiemy, dlaczego warto przeczytać Verne'a i mieć go we własnej biblioteczce. Wydawnictwo Zielona Sowa postanowiło podarować czytelnikom tego bloga Pięćset milionów hinduskiej księżniczki. Aby wziąć udział w losowaniu tej książki, wystarczy w komentarzu odpowiedzieć na pytanie:
gdybyś otrzymał (człowieku) olbrzymi spadek, na co byś go wydał? :P

Na odpowiedzi czekam do niedzieli, 12 września, do godziny 21.00.

Powodzenia:)

PS
Anonimowych proszę o podpisywanie się imieniem lub pseudonimem:)

34 komentarze:

  1. człowiek by wydał na mały biały domek z ogródkiem i malwami wokół ....pomarzyć

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha, ha... to "człowieku" było dla feministek:P A ja wydałabym majątek podobnie jak TY:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli byłby naprawdę olbrzymi...
    To ośrodek wędkarski dla młodzieży :) Żebym mogła uczyć dzieciaki jak należy naprawdę obcować z przyrodą. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na same przyjemności :)
    Dom, książki, dużo książek no i rzeczy do wyszywania :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. ruszylabym sladami moich ulubionych pisarzy, m. in. Camusa...chcialabym wchlonac w siebie klimat miejsc ich bytowania, tym samym wchlonac czastke samych pisarzy...a skoro o Verne mowa-podroz dookola swiata, ale nie trwajaca 80 dni...trwajaca cale zycie...ze smakowaniem roznych kultur, z obcowaniem z ludzmi, z 'przezywaniem'...i tak cale zycie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie będę oryginalna, na domek z dużym ogrodem. Na spłachetek ziemi by móc uprawiać własne warzywa i owoce. Na mały kurnik. Na 13 kur. I na dużo marzeń, które jeszcze nadejdą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na podróże przede wszystkim i na jakiś mały domek, bo podróże podróżami, ale dobrze jest mieć dokąd wracać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Spoko nie napisałam tego złośliwie :) tak jakoś :O)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wybudowałabym dom z wielką biblioteczką...
    Ilonsa

    OdpowiedzUsuń
  11. Kupiłabym własne mieszkanie lub domek. I w końcu byłoby mnie stać na dziecko...a może dwójkę i psa,najlepiej labradora biszkoptowego:)Ehh:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na zakup wszystkich książek - fiction i non-fiction - dotyczących starożytnego Egiptu i wynagrodzenie dla chętnego, który podjąłby się zbudować dla mnie machinę do podróży w czasie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś się nad tym zastanawiałem. Doszedłem do wniosku, że jednak pieniądze to nie wszystko, ale owszem - są potrzebne do życia. Podzieliłbym je. Kupiłbym troszkę rzeczy dla przyjemności (książki, meble, podróże), a resztę oddałbym tym, którzy potrzebowali ich bardziej ode mnie. Tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gdybym dostała olbrzymi spadek to po pierwsze kupiłabym nie taki mały domek z ogródkiem. W domu musiało by być miejsce dla dzieci(każdemu swój pokój + bawialnia ze sprzętem sportowym) i koniecznie biblioteka z fotelem do czytania:) W ogródku huśtawka, trampolina i karuzela. Oczywiście wypełniłaby bibliotekę po brzegi. A następnie zabrawszy ze sobą walizę z nowymi książkami wybrałabym sie w podróż dookoła świata.
    Ps. dzieci pewnie uprosiłyby psa i kota :)
    Julia

    OdpowiedzUsuń
  15. Część spadku przeznaczyłabym na wymarzoną podróż. Resztą podzieliłabym się z potrzebującymi dziećmi i porzuconymi zwierzakami.

    OdpowiedzUsuń
  16. Spłaciłabym kredyt za mały,biały domek z wielkim ogrodem :)
    Zadbałabym o to,że by moi rodzice wreszcie mogli zwiedzić świat.Ja jeszcze mam czas.

    Ania

    OdpowiedzUsuń
  17. Na wycieczkę do Japonii! Zawsze marzyłam o tym, by zwiedzić kraj kwitnącej wiśni. :)
    A oprócz tego nakupiłabym sobie tyle książek, że nie miałabym gdzie ich pomieścić.

    OdpowiedzUsuń
  18. Kobieto z konkursami - dobre pytanie. ;-)

    Plany mam różne, ale jestem realistką i każde pieniądze mogłabym roztrwonić na książki, płyty z muzyką i płyty z filmami. Aczkolwiek przy dużych wydatkach na hobby potrzebowałabym dużego domu, żeby mieć gdzie je trzymać i wytrzymałych mebli, żeby się nie uginały od słodkiego ciężaru. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Obawiam się, że będę mało oryginalna:) Na to, na co i teraz jestem w stanie wydać absolutnie każdą sumę, czyli na książki, podróże i dobre jedzenie. Jestem taka nudna, wiem...;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Duży spadek to duży kłopot - prawnicy, banki, przelewy, wreszcie: złodzieje, oszuści. Sporo osób angażuje się w taki pojedynczy przypływ gotówki:) Więc próbowałbym zrzec się spadku; gdyby to nie wyszło, to spróbowałbym pieniądze rozdać jakoś konstruktywnie, zachowując sobie jedynie kilka tysięcy na wycieczkę do Izraela.Na inne przyjemności wolę zarabiać samodzielnie

    OdpowiedzUsuń
  21. Duży dom z wielką biblioteką pełną książek, których nie zdążyłabym przeczytać do końca życia. I podróż dookoła świata.

    OdpowiedzUsuń
  22. skoro się starzeję to pewnie na dom, żeby mieć gdzie mieszkać :) Marzy mi się taki z dużym pięknym ogrodem w górach. No i oczywiście cześć przeznaczyłabym na książki. Ale żeby nie wykorzystywać wszystkiego dla siebie na pewno trochę pieniędzy podarowałabym któremuś z domów dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  23. wyprowadziłam się ostatnio z domu, jestem w finansowej ruinie, więc odłożyłabym tę kasę, by nie liczyć się z każdym groszem.

    OdpowiedzUsuń
  24. Część przeznaczyłabym na koty, te ze schronisk. Resztę na jakiś dom i spełnienie marzeń być może banalnych - dobry aparat, czy podróż do Rosji.

    OdpowiedzUsuń
  25. hej!
    Ja wydałabym większość pieniędzy na podróże po Polsce i Europie. Oczywiście zabrałabym rodzinkę, a zwłaszcza dzieci:-) Nic tak nie uczy i nie kształci jak praktyka i doświadczenie.
    pozdrawiam
    życzę wszystkim powodzenia...w spełnianiu marzeń
    iwona
    mmamma

    OdpowiedzUsuń
  26. kupiłabym aparat z dobrym obiektywem i wygodny plecak, a potem zabrałabym całą swoją rodzinę – męża, syna, rodziców i dziadków - w podróż dookoła świata. Przemieszczalibyśmy się niespiesznie, smakując każdy kraj, miasto i wioskę po drodze, ale też zatrzymując się na dłużej, by zaspokoić nachodzącą nas tęsknotę za osiadłością. W ten sposób jak ślimak - miałabym cały swój dom ze sobą, będąc w drodze...

    Angie

    OdpowiedzUsuń
  27. Kupiłabym sobie kawał działki z lasem- w Bieszczadach albo na Mazurach, kupiła drewniany dom z kornikami i piwnicą na przetwory, i całą energię mogłabym wykorzystać na wyhodowanie największej dyni na konkurs dyń! A później z dyni- laureatki zrobiłabym mężowi i dzieciom ciasto dyniowe- w równie rekordowych ilościach, bo bardzo je lubią!!!!
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Olbrzymi spadek ? Hmmm, to dla każdego znaczy co innego ;-)
    Ale gdyby faktycznie... to kupiłabym jacht i zabrała męża i dzieci w podróż dookoła świata; taką długą, niespieszną, z możliwością pobycia gdzieś tam. I do tych miejsc z dłuższym pobytem zapraszałabym rodziców, rodzinę, przyjaciół, zwłaszcza takich, którzy śpiewają i kochają szanty. A jakbyśmy się już najeździli, a dzieci podrosły wystarczająco, to one dalej w świat, a my do domku na Bornholmie, w małym urokliwym porcie... a w tym domku psy, fotel przed kominkiem i duuużo książek, cisza, szum morza, szanty w tle i od czasu do czasu odwiedziny wnuków...
    Ponieważ na spadek się nie zapowiada, to pora się wziąć za robotę, żeby te marzenia miały jakieś szanse na realizację ;-)

    BeataJ

    OdpowiedzUsuń
  29. Po zaspokojeniu własnych potrzeb poszedłbym w ślady Dolly Parton i ufundowałbym dla każdego 6-latka w mej gminie 2-3 książki do poczytania.
    Marcin R

    OdpowiedzUsuń
  30. domek nad ciepłym morzem albo mała ruderka w Prowansji i podróze dalekie, najdalsze, te na codzien wprost niewyobrazalne...
    ale to wszystko mało realne bo wczesniej wydałabym wszystko na...

    .... ksiązki
    :D

    najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie będę oryginalna - przede wszystkim chciałabym kupić dom z pięknym ogrodem. Sporo pewnie bym odłożyła na przyszłość dla dzieci (wyjazdy, kursy, szkoły itp.). A to co by zostało wydałabym na podróże, książki, płyty, kino, teatr i inne "małe przyjemności".

    OdpowiedzUsuń
  32. Duży spadek ...hym.. Tak między Bogiem a prawdą na dobrą sprawę zależy od tego w jakim momencie mojego życia by się to wydarzyło i na co aktualnie maiła bym chrapkę ;p
    Zapewne tak jak większość postawiła bym sobie domek. Moim marzeniem jest by w tym domku obowiązkowo cudownie strzelało drewno w kominku w nie wielkim przechodnim pokoju, przez który można było by się dostać do mojej małej krainy. Niewielki pokoik z 3 oknami i ustawionymi szafkami od podłogi po sam sufit zapełnione książkami. Na środku stał by stoliczek na 3-ech nóżkach, a przy nim wygodny fotel i kanapa. Obowiązkowo na podłodze miękki dywanik, bo właśnie tam najlepiej się siedzi i słucha jak inna osoba czyta na głos książki.
    Zapewne jednak dostając spadek, pełna ekscytacji porozdawała bym częściowo najbliższym w rodzinie i znajomym tak byśmy wszyscy razem mogli się z niego cieszyć. Wtedy kasy wystarczyło by mi na parę regałów skleconych z jakichś desek i ich niewielkie zapełnienie =]

    OdpowiedzUsuń
  33. juz dzisiaj bedzie wiadomo kto wygral?:)

    OdpowiedzUsuń
  34. a moj syn 7 letni gdyby dostal olbrzymi spadek kupilby sobie wlasny park dinozaurow;))))

    OdpowiedzUsuń