wtorek, 23 listopada 2010

"101 rzeczy, które musisz zrobić, zanim dorośniesz"; wyd. Wilga

Niedawno byliśmy na urodzinach chrześniaka męża. Chłopak ma 9 lat i nie bardzo wiedzieliśmy, co mu sprezentować. Ostatecznie dostał grę planszową Lego (za podpowiedzią dziewczyn z forum gazetowego) i książkę, o której kiedyś pisałam, czyli Domowe Laboratorium Wiedzy. W dniu urodzin zachwyt wzbudziła oczywiście gra. Jednak już dnia następnego, a była to niedziela, chrześniak i jego brat nie rozstawali się z książką. Wertowali ją zawzięcie. Intuicja mnie nie zawiodła!

Dziś mam przed sobą pozycję, która wśród chłopców wzbudziłaby chyba zachwyt jeszcze większy. Zachęcająca jest już sama szata graficzna i oprawa książki. Męska kolorystyka (dominacja czerni, brązu, a w środku ołówkowej szarości), forma skoroszytu, wiele szkiców narzucają odbiorcy skojarzenia z zeszytem prowadzonym przez naukowca czy eksperymentatora. Wewnątrz znajdziemy 101 instrukcji, jak przygotować ciekawe rzeczy, przedmioty, gadżety. Propozycje pomieszczono w sześciu rozdziałach. Opiszę każdy z osobna, bo są fascynujące.


Majsterkowanie. Na początku powinnam zaznaczyć, że książka przeznaczona jest nie tylko dla chłopców, ale i dla mężczyzn (płeć żeńska też na pewno znajdzie coś dla siebie). Jestem pewna, że i ci młodsi, i ci starsi będą równie mocno w projekty zaangażowani. A zatem – co by tu zmajstrować? Może latawiec? Albo lepiej działko powietrzne? Ja osobiście wzięłabym się za hodowlę dżdżownic albo zbudowałabym kolonię mrówek. Jako dziewczynka radziłam sobie całkiem nieźle ze znajdywaniem dżdżownic (gdyby ktoś nie wiedział, jak je złapać – podano także wskazówki), więc hodowla własnego stadka byłaby mi miła:)

Rozrywka. Zapewne wiele z tych pomysłów wdrożyliście w życie, gdy sami byliście dziećmi. Ja z proponowanych w książce: robiłam animacje na kartkach, uczyłam się czytać z dłoni, ćwiczyłam gwiazdę, próbowałam chodzić na rękach i jak krab, próbowałam sprzedawać stare rzeczy. Ale są tu też sugestie na zabawy, które chętnie i dziś bym wykorzystała – na przykład gra w paintball bombami własnej roboty.

Nauka. Ta część przybliża zjawiska fizyczne. Próbowaliście kiedyś wywołać piorun za pomocą grzebienia albo wygiąć strumień wody za pomocą tegoż? Albo przeprowadzić analizę DNA domowymi sposobami? Albo wciągnąć jajko do butelki? Powiem wam, że oczy stawały mi w słup, gdy czytałam te instrukcje! Bomba!

Gadżety. A przy okazji tego rozdziału oczy wychodziły mi z orbit. Bo wyobraźcie sobie, że można zrobić baterię, wykorzystując trzy ziemniaki albo trzy cytryny, samodzielnie skonstruować alarm antywłamaniowy albo przygotować radiotelefon z puszki po kawie! Fascynujące!

Sztuczki. Ten rozdział nie zrobił na mnie zbyt dużego wrażenia, ale dzieciakom zapewne spodoba się robienie sztuczek z kartami, monetami, kubkami. Kiedyś przecież też się tym fascynowałam.

I survival. Czyli co każdy chłopak (ale też dziewczyna) wiedzieć powinien. A więc instrukcje podstawowych węzłów żeglarskich, wskazówki, jak rozpalić ogień bez użycia zapałek, jak uruchomić samochód awaryjnie (przestudiowałam bardzo dokładnie!), jak znaleźć wodę na pustyni czy uchronić się przed piorunem.

Jednym słowem – genialne! Jeśli macie w domu chłopców w wieku szkolnym i jeszcze nie kupiliście im prezentu na Mikołaja, oto propozycja. Z porad na forum wiem, że junacy uwielbiają eksperymenty. Sama też się o tym przekonałam!

Możesz kupić na stronie wydawnictwa

Oprawa: twarda
Ilość stron: 183
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: Wilga
Wymiary: 26 x 29 cm
ISBN: 978-83-259-0235-3

4 komentarze:

  1. Hej, to naprawdę ciekawa pozycja. Sama chętnie bym sobie poczytała, co tam nawymyślali. A nuż jeszcze czegoś nie dokonałam? :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za podpowiedź - zakupiłam chrześniakowi. Zaskoczyła mnie tylko forma wydania - segregator. Choć po zastanowieniu - może to i wygodne - jak się robi coś, to można ze sobą zabrać konkretną wypiętą stronę i podglądać wskazówki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam w takiej formie, że nie da się wypiąć żadnej strony. To jest skoroszyt, a nie segregator.

    OdpowiedzUsuń
  4. A słusznie - mój błąd - teraz się dokładnie przyjrzałam :) Wcześniej tylko zerknęłam i poszłam poszukać w necie czy tylko taka jest wersja czy może różne i zasugerowałam się czyjąś recenzją a sama nie manipulowałam zbytnio przy książce - w końcu to prezent i ma być nówką ;)

    OdpowiedzUsuń