środa, 31 sierpnia 2011

Augustyn Szczawiński "Spoko! To tylko rodzinka"


Jeśli polubiliście opowieść o Mikołajku albo o Jaśkach, to z dużą dozą prawdopodobieństwa spodoba Wam się także i historia rodziny Wesołowskich. Dwunastoletni Szymon opowiada o trudnej sytuacji finansowej swojej rodziny (sytuacja ta jednak z rozdziału na rozdział stopniowo się poprawia), o tacie Augustynie, który próbuje tę sytuację zmienić, biorąc udział w teleturniejach, pisząc artykuły do lokalnej gazety i w końcu zakładając własną firmę, mamie polonistce, która nie pozwala nikomu siadać na swoim krześle i babcie Sabinie, która robi minę sowy. Opowieść jest niezwykle barwna, pełna zaskakujących zwrotów akcji i sytuacji komicznych, jak na przykład ta, kiedy to samochód w pełni zautomatyzowany „porywa” Wesołowskich do Wisły.

Charakterystyczne dla „prozy mikołajkowej” (że tak pozwolę sobie ją na swój użytek nazwać) jest kilka elementów. Po pierwsze, bohater zdaje się być nie do końca świadomy norm. Albo bez skrępowania je przekracza, albo zwyczajnie go śmieszą. Śmieszą także czytelnika, który zaczyna patrzeć oczami bohatera. Po drugie, dorosły zachowuje się tu jak wariat (vide ojciec, który chce hodować dżdżownice kalifornijskie albo pan Damazy, który spotyka sam siebie na Moście Poniatowskiego). A po trzecie, w powieściach tego typu powtarza się pewne frazy. Tu najczęściej jest to zdanie o kiepskiej sytuacji finansowej rodziny (swoją drogą zgaduję, że jest to efekt wcześniejszego publikowania powieści w odcinkach na łamach jakiegoś czasopisma).

Wydawca nazywa tę powieść „literaturą familijną” – przeznaczoną tak, dla młodszego, jak i starszego czytelnika. Rzeczywiście zadowoli ona oba gusta. Dzieci zidentyfikują się z Szymkiem i jego sposobem patrzenia na rzeczywistość, zaś rodzice odnajdą siebie w próbujących dorobić się Wesołowskich.

Powieść można określić też mianem katolickiej. Ojciec wielokrotnie podkreśla, że są „porządną katolicką rodziną”, dlatego nie chodzą do wróżki (pani Romy, która mieszka w tym samym bloku), modlą się na różańcu i odmawiają koronkę. Ta katolickość jest jednak bardzo powierzchowna i w zasadzie zamyka się w ramach rytuałów i przestrzegania prawa. Można z tej książki wywiedzieć się czegoś o religii, niczego natomiast o Bogu.

Pozycja idealna na wrzesień – pozwoli oderwać się od jesienno-szkolnej rzeczywistości :)


Możesz kupić tutaj: Spoko! To tylko rodzinka

Ilustracje: Renata Krześniak
Oprawa: Miękka
Ilość stron: 326
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Kefas
Wymiary: 14.5 x 20.5 cm
ISBN: 978-83-62715-01-5

2 komentarze:

  1. Bardzo fajna książeczka podkreślająca również wartości rodzinne. Chętnie ją osobiście poznam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szanowni Państwo, serdecznie dziękuję za opinie na temat książki!
    Kończę pisać drugą część historii Wesołowskich.
    Jeśli ktoś z Państwa zechciałby przeczytać kilka nowych opowiadań i podzielić się ze mną
    uwagami, byłbym bardzo wdzięczny.
    A jeśli ktoś z Państwa pisze i chciałby przysłać próbki swojej twórczości (prozy),
    chętnie przeczytam i podzielę się swoimi wrażeniami.
    Pozdrawiam, Augustyn Szczawiński a.szczaw@op.pl

    OdpowiedzUsuń