czwartek, 11 sierpnia 2011

Gyula Böszörményi "Kolory ludzi"


Recenzuje joangot!

Moja trzyletnia Julka spędza codziennie dużo czasu z pół roku starszą dziewczynką – Marysią. Razem bawią się u babci do południa, kiedy ja jestem w pracy, a często wieczory spędzają również wspólnie, z kolei pod moją opieką. Są jak rodzeństwo. Ostatnio dziewczynki mają wielką potrzebę, aby wszystko, co posiadają, było takie samo. Chcą nawet tak samo się ubierać, nosić te same buty, itd. Pewnie niektórzy z Was znają ten problem. Staramy się z mamą tłumaczyć im, że każdy jest inny i że to jest piękne. Gdyby wszyscy ludzie byli tacy sami i robili to samo, świat byłby nudny.

O inności, niepowtarzalności i pięknie stworzonego świata opowiada krótki tekst pióra Gyula Böszörményi Kolory ludzi. Książka przedstawia historię powstania człowieka w ujęciu baśniowym. Mamy tutaj Ojczulka-Niebo i Księżycową Matulę, którzy zastanawiają się, jak ulepszyć ostatnie ze stworzonych dzieł – człowieka. Co prawda dziewczynki są jeszcze za małe na tę lekturę (sprawdziłam), ale ja mogę z niej czerpać i opowiadać im o tym, jak to dobrze, że ludzie mają różne kolory skóry, lubią jeść inne rzeczy i mieszkają w różnych miejscach ziemi. W wersji przedstawionej przez Gyula Böszörményi Ojczulek stworzył ludzi, wymyślił mężczyznę i kobietę, ale nie był zadowolony ze swojego dzieła. Matula też uważała, że coś jest nie w porządku… oni są… tacy nudni… I wtedy wspólnie wpadają na pomysł, który pracowicie realizują…
Stworzenie pięciu ras ludzi było dla nich czasochłonne, ale zachwycają się efektem. Autor niezwykle poetycko opisał moment, kiedy rodzice skończyli swoją pracę:

Położyli obok siebie pięć ludzików i zachwycili się, jak bardzo każdy z nich stał się inny, a jednocześnie piękny.
Skóra pierwszego była różowa, gdzieniegdzie prześwitywały przez nią niebieskie żyłki, dzięki czemu ludzik wydawał się delikatny i ulotny.
(…)
Skórę czwartego pokryła hebanowa czerń, a jego oczy błyszczały jak najjaśniejsze gwiazdy północnego nieba, co dodawało mu dostojności.
Piąty ludzik, który otrzymał kolor brązowoczerwony jak zachodzące słońce, które śle światu wieczorne pożegnanie, sprawiał wrażenie mądrego i doświadczonego.


Jednak Księżycowa Matula ma pewne wątpliwości, czy ci różni ludzi będą w przyszłości dla siebie dobrzy: Martwię się jedynie tym, jak one się zachowają, gdy spotkają się tam na dole, na Ziemi. Myślę, że czytając tę książkę dzieciom lub oddając im ją do samodzielnej lektury, rodzice powinni poświęcić czas na rozmowę o różnorodności ludzi, godności, którą posiada każdy człowiek, bez względu na kolor skóry oraz szacunku, który powinniśmy okazywać sobie wzajemnie.


Dla mnie ta powiastka jest zdecydowanie za krótka. Czułam duży niedosyt kiedy dotarłam do ostatniej strony (24 paginy). Jednak młody odbiorca, dla jakiego tekst jest przeznaczony, chyba będzie zadowolony :)
Kolory ludzi zostały opublikowane przez Wydawnictwo Namas, które od niedawna zachwyca nas pięknymi edytorsko dziełami (m.in. Narodziny księżniczki). Tej niewielkiej pozycji również nic nie brakuje: ciekawa okładka w twardej oprawie, duża, ładna i przyjemna w odbiorze czcionka oraz niezwykła szata graficzna. Ilustracje wykonała Írisz Agócs. Są one lekko rozmyte, akwarelowe, stworzone z niewielkiej ilości barw, niedopowiedziane, lekkie i skłaniające do refleksji. Mnie wydają się tchnąć własnym poczuciem humoru… Pięknie komponują się z tekstem węgierskiego pisarza, który zdobył w swojej karierze kilka nagród, m.in. węgierskiej sekcji IBBY, a jego twórczość czerpie z motywów ludowych i mitologicznych. Warto sięgnąć po ten tytuł choćby tylko ze względów estetycznych!





Możesz kupić tutaj: Kolory ludzi

Oprawa: Twarda
Ilość stron: 26
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Namas
Wymiary: 17.0 x 20.0 cm
ISBN: 9788362537037

1 komentarz:

  1. Szczerze mówiąc mi jakoś też nie przypadła ta książeczka do gustu i raczej nie kupię jej memu synkowi. jest taka ,,bezbarwna''

    OdpowiedzUsuń