czwartek, 20 września 2012

Gerda Wagener, Józef Wilkoń "Wilczek"


Wilczek niemieckiej autorki literatury dziecięcej to przede wszystkim opowieść o akceptacji. Akceptować siebie uczy się sam Wilczek, który – inaczej niż jego rodzeństwo – lubi bawić się z królikami w chowanego, chlapać w wodzie i jeść szczaw. Ponieważ bohaterowi wmawiają, że musi być jak wszyscy, a więc budzący w innych postrach, próbuje coś w tym kierunku zrobić. Zabiegi „uwilczające” nie przynoszą efektu, więc Wilczek przestaje się wilczą opinią przejmować. Ale akceptować Wilczka uczą się też jego rodzice. W finale opowieści stwierdzają, że jest on „jedyny w swoim rodzaju”. Czy dzieje się tak dlatego, że syn ich opuszcza, czy może dlatego że widzą szamotaninę wewnętrzną i cierpienie potomka – tego próbuje się domyślać dorosły czytelnik tej książeczki dla dzieci. To – w moim przekonaniu – pewna nowość w literaturze dla dzieci. Wiele książeczek dla przedszkolaków ma też swojego drugiego odbiorcę i jest nim rodzic.


Ja wypożyczyłam Wilczka ze względu na ilustracje. Ponieważ moje dzieci nadal wybierają różne dziwne Horseland czy Auta, staram się zabierać do domu też coś wartościowego. Wilkoń to artysta wielowymiarowy. Jego obrazy potrafią być mroczne (Mały Asmodeusz). Tu jednak kreska i kolorystyka pozostają ciepłe, nawet łagodne.

Przeczytaj o Wilkoniu tu i tu.

Produkt w księgarniach chyba niedostępny!


Wydawnictwo: Tatarak
Oprawa: oprawa twarda
 Ilość stron: 32
Rok wydania: 2008

środa, 19 września 2012

Dorota Gellner "Wścibscy"


Gellner i jej galeria osobliwych postaci – tak nazwałabym ten post, gdyby zachodziła potrzeba nadawania tytułu. Autorka Zająca bowiem popełniła rzecz, która sprawia, że mamy okazję poznać kolejną intrygującą i dziwną osobowość. Obok Gryzmoła, roztrzepanej sprzątaczki staje wścibska niania, która jest gotowa zrobić wiele lub nawet wszystko, aby dowiedzieć się, co w trawie piszczy. Oczywiście w książeczce Wścibscy podsłuchiwaczy jest więcej, a wśród nich babcia i dziadek, kuzyn, córka… a nawet kot! Jednak to niania pojawia się ni z gruszki, ni z pietruszki, by podejrzeć, podsłuchać… i po chwili już nie wiadomo, czy nie wściubia nosa w sprawy samego czytelnika.

Moje dzieci uwielbiają Gellner, jak sądzę, z trzech powodów. Pierwszym jest z pewnością poczucie humoru autorki. Jej opowiastki to historie absurdalne („Wścibska ciotka dziś się stara! W okularów czterech parach tkwi za krzakiem, wzrok wytęża – śledzi wuja [swego męża]”), i kończy je zaskakująca puenta (wuj, który zjadł w cukierni cztery pączki, słyszy od cioci: „Jest mi strasznie nieprzyjemnie! Nie chcę, żebyś tył beze mnie”). Drugim powodem jest dynamika opowieści. Gellner nie przynudza, jej historie mieszczą się w kilku zdaniach, więc czyta się to (i słucha!), jak się je dobre cukierki! I trzeci powód – śpiewność, rym wewnętrzny, melodyka. W rytmie zdań jest jakaś radość, która udziela się czytelnikowi.

Nie wiem, czy Gellner jest po to, aby czegoś nauczyć. Myślę, że celem jej twórczości jest nauczyć miłości do słowa – tego pisanego, czytanego. I to wystarczy!


Możesz kupić tutaj: Wścibscy 

Wydawnictwo: Bajka 
Wymiary: 245 x 245 x 8
Oprawa: oprawa twarda
Ilość stron: 36
Rok wydania: 2012
ISBN: 978-83-61824-43-5

czwartek, 13 września 2012

Wojciech Widłak "Pan Kuleczka. Radość"


Mój ostatni artykuł przyniósł w różnych miejscach nader ciekawe komentarze. Każdy myśli, co chce, ale dla mnie zdumiewające jest, że niektórzy postrzegają świat wartości jako sobie mocno wrogi bądź dla siebie niebezpieczny. Podobnie też postrzegają Pana Kuleczkę, pytając z przekąsem, czy wszystkie dzieci muszą to znać. Oczywiście nie muszą, jednak… kiedy rozglądam się dookoła, patrzę na współczesne rodziny, sfrustrowanych dorosłych, taki prosty pan jak Pan Kuleczka przywraca radość życia.

Bohaterowie części zatytułowanej Radość cieszą się wszystkim, co ich spotyka. I upałem (bo można zjeść lody), i deszczem (bo przynosi ochłodę). I tym, co jest teraz, jednak bez upartego zatrzymywania tego „teraz” (Dmuchawce). W dodatku akcja tych opowiadań toczy się tak leniwie, nikt nikogo nie goni. I jak się okazuje, Pan Kuleczka też nie musi znać wszystkich odpowiedzi, jak wtedy gdy Pypeć i Katastrofa pytają go, gdzie jest niebo. Odpowiada: „tak do końca to nie wiem. Ale w taki dzień jak dziś czuję, że niebo jest bliżej niż myślimy”.

Ja bym dodała, że dzięki książkom takim jak te, niebo jest znacznie bliżej. Ale cóż, niektórzy wolą frustrację, niezadowolenie i „to mi się należy”.


Możesz kupić tutaj: Pan Kuleczka. Radość 

Wydawnictwo: Media Rodzina 
Wymiary: 215 x 235 x 6
Oprawa: oprawa twarda
Ilość stron: 48
Rok wydania: 2012
ISBN: 978-83-7278-615-9

sobota, 8 września 2012

"Kocham, nie czytam bzdur" - mój tekst we "Frondzie"

W kwartalniku, ale i na portalu można przeczytać mój tekst "Kocham, nie czytam bzdur".



Jako rodzice nie możemy sobie pozwolić na to, aby bezrefleksyjnie podchodzić do literatury dla dzieci. Jest pewnym, że będą nam wmawiali, iż potrzebujemy jeszcze książek o marihuanie, o tym, że życie wcale nie zaczyna się w momencie poczęcia, a znacznie później, i koniec końców, że seks dorosłych z dziećmi służy przede wszystkim tym drugim. To tylko kwestia czasu.

Czytaj dalej....

czwartek, 6 września 2012

Svein Nyhus "Tato!"


Bardzo cenię Svena Nyhusa (zwłaszcza w duecie z Dahle), jednak mam też zastrzeżenia do jego twórczości. W Tato! przyglądamy się małemu Tomkowi, który leży w łóżeczku, ale jeszcze snuje marzenia (wcale nie senne). A rozmyśla o tacie, którego z jakichś powodów nie ma. W rozmowie z pisarką, Anną Brzezińską wyjaśnia: „W tej książce celowo nie pada wyjaśnienie, co się stało z tatą i dlaczego jest nieobecny. A dzieci zwykle kochają swoich rodziców, więc tato, nawet nieobecny, jest bohaterem. Dorośli jednak wiedzą więcej i potrafią sobie dopowiedzieć inny kontekst, który sprawia, że ta historia przestaje być optymistyczna. Może ojciec wyjechał. Może nie żyje. Może nie mieszka z rodziną. Jednak w historii tego nie ma, jest za to mnóstwo miłości dziecka do rodzica” . Rzeczywiście mały bohater nie wyjawia przyczyn nieobecności rodzica, jednak czegoś tam możemy się domyślać, choćby z fragmentu: „Bo tata ciągle podróżuje, i był w Szwecji, i w Afryce, i w Ameryce, i w Chinach, i widział prawie wszystko”. Tata w obrazie, który kreśli nam Tomek, urasta do rangi superbohatera, co Nyhus przedstawia graficznie wyolbrzymiając postać taty do granic. W dodatku wygląda jak skrzyżowanie Humphreya Bogarta z Clarkiem Gablem.


„Może tata patrzy teraz na księżyc – zastanawia się Tomek. – Jeśli tak, to patrzymy na to samo. To jest dość miłe”. I właśnie z tym zakończeniem mam pewien problem. A więc dziecko musi zadowolić się obrazem księżyca zamiast ojcowskimi kolanami… Przykre to, że tęsknota Tomka nie znajduje jakiejś ludzkiej reakcji czy odpowiedzi. Bardzo pesymistyczny jest ten świat, w którym pozostaje jedynie kochać na odległość i tęsknić, tęsknić, tęsknić…

Możesz kupić tutaj: Tato!

Wydawnictwo: EneDueRabe
Wymiary: 215 x 295 x 8
Oprawa: twarda
Ilość stron: 24
Rok wydania: 2008
ISBN: 9788392724841

wtorek, 4 września 2012

Narodowe czytanie "Pana Tadeusza" z Trójką

Za: http://www.polskieradio.pl/9/201/Artykul/675220,Narodowe-czytanie-Pana-Tadeusza-z-Trojka

"Pana Tadeusza" ze szkoły znają wszyscy. Ale nie każdy wie, że tytułowy bohater był aleksytymikiem, ułani męczyli się w niewygodnych mundurach, a za cierpienia Telimeny odpowiadał Formica pratensis.

 

Grzybobranie ilustracja do III księgi Pana Tadeusza autorstwa Franciszka Kostrzewskiego z 1860fot. Wikipedia/domena publ. 


Mija właśnie 200 lat od momentu, w którym toczy się akcja poematu Adama Mickiewicza "Pan Tadeusz, czyli Ostatni zajazd na Litwie" Historia szlachecka z roku 1811 i 1812 we dwunastu księgach wierszem". Dzieło to, będące narodową epopeją, stanowi źródło umiłowania ojczyzny oraz świadczy o pięknie polskiego języka.
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski postanowił zainicjować ogólnopolską akcję "Narodowe czytanie". Projekt ma na celu popularyzację czytelnictwa, zwrócenie uwagi na potrzebę dbałości o polszczyznę oraz wzmocnienie poczucia kulturowej i narodowej wspólnoty poprzez publiczną lekturę klasyki polskiej literatury. W tym roku odbędzie się wspólne czytanie właśnie "Pana Tadeusza". Publiczne czytanie i słuchanie opowieści o minionych czasach nawiązuje do tradycyjnej idei historii mówionej, która wśród odbiorców pielęgnuje poczucie bycia częścią wspólnoty. Ważne, aby kontakt z poezją stanowił nie tylko przeżycie estetyczne, ale był również okazją do poznania naszej historii.
8 września 2012 roku w ponad 30 miastach Polski przez cały dzień aktorzy i aktorki czytać będą poszczególne księgi epopei, a Polskie Radio i Telewizja Polska - patroni medialni akcji relacjonować wydarzenia z nią związane.
W tygodniu poprzedzającym "Narodowe czytanie" dziennikarze i goście Trójki opowiadać będą o projekcie oraz samym dziele:
- od 3 do 6 września w audycji "Do południa" (poniedziałek-czwartek, w godz. 9 - 12) - nadamy specjalny cykl przygotowany z tej okazji przez Gabrielę Darmetko "Czytajmy Pana Tadeusza - ciekawostki dotyczące poematu";
- 4 września w audycji "Zapraszamy do Trójki” (wtorek, w godz. 16 - 19) gościć będziemy Macieja Klimczaka, podsekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP, który opowie o prezydenckim pomyśle;
- 7 września w audycji "Zapraszamy do Trójki” (piątek, w godz. 16 - 19) porozmawiamy z Andrzejem Sewerynem;
- 8 września w audycji "Zapraszamy do Trójki" (sobota, w godz. 6 - 9);
- 8 września - przez cały dzień w serwisach oraz audycji "Radiowy Dom Kultury" (w godz. 13 - 15) nadawać będziemy informacje i relacje z wydarzeń.