środa, 2 października 2013

Iwona Chmielewska "Cztery strony czasu"


Iwona Chmielewska jest naszym wielkim dobrem narodowym. To brzmi strasznie socrealistycznie, ale jak inaczej powiedzieć, że autorka jest naprawdę wybitna, by to nie zabrzmiało pretensjonalnie, po prostu głupio. Może niektórzy rodzice, nauczyciele po zapoznaniu się z twórczością Chmielewskiej powiedzieliby „zbyt ambitne”, „dzieci tego nie zrozumieją”, „nie dla dzieci”. Będę się upierała, że Chmielewska jest właśnie dla dzieci i że jest właśnie TYM, czego dla dzieci w kwestii sztuki oczekiwać powinniśmy.


Chmielewska-autorka. Cechą charakterystyczną jej tekstów jest wielopłaszczyznowość. Do opowieści autorki „Pamiętnika Blumki” może podejść czytelnik z różnym (większym, mniejszym) doświadczeniem. Małe dziecko „Cztery strony czasu” będzie czytało najprościej, jako rzecz o tym, jak upływa czas miasta, czas ludzi, jak zmieniają się mieszkańcy czterech pokoi, których okna wychodzą na ratuszowym zegar. Dzieci starsze mogą zadawać sobie pierwsze proste pytania – „co zmienia czas?”, „jak zmienia się miasto?”. Lektura książki w ich przypadku może się stać lekcją historii, antropologii – daje obraz przemian, jakie zaszły w Toruniu, ale także w zakresie stroju, jedzenia, obyczajów. Pokazuje, że pewne rzeczy, sprawy pozostają jednak niezmienne. Trwają. To odkrycie – choć tak oczywiste – jest zdumiewające. W końcu i dorosły czytelnik odnajdzie ogromną przyjemność w lekturze, tropiąc nawiązania, pociągając za sznurki znaczeń, które Iwona Chmielewska zostawia na każdej stronie.


Chmielewska-ilustratorka. Długo zabierałam się do pisania tego tekstu, dlatego że z książkami Chmielewskiej po prostu chce się być. Mam wrażenie, że mówienie o nich nigdy nie stanie się czymś skończonym i dobrym. Mówienie o nich coś im odbiera. Zapytałam moją siedmioletnią córkę, co jej się podoba właśnie w warstwie ilustracyjnej. „Teatr. Tu jest jak w teatrze” – mówi Marta. To mnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się, że będzie umiała właśnie to dostrzec, co według mnie zaprzecza wszystkim bzdurnym argumentom, że to za trudne i że dzieci nie rozumieją. Rozumieją tyle, ile potrzeba. A ilustracje „Czterech stron czasu” będą „rosły” razem z nimi, co roku pokazując im nieco więcej, odkrywając swoje przebogate możliwości interpretacyjne. Teatr… A więc potencjalność. W jednej z ostatnich odsłon tej książki mama przynosi do pokoju dzieci papierowy teatrzyk. Narrator opowiada:

Dziś cały dzień bawili się z Kacprem w stary, papierowy teatr, który mama przed świętami przyniosła ze strychu w wielkim pudle. Wycinali nowe postaci z papieru, ubrania i meble. Teatr należał kiedyś do prababci, potem bawiła się nim babcia Kacpra, a mama gdy była mamą dziewczynką, też wycinała z papieru swoje dekoracje. Może za sto lat będą się nim bawiły jej prawnuki. 
Teatr to dziecinna zabawa, teatr to książka, teatr to życie…


Najmocniej dotykają mnie ostatnie zdania tej książki:

Jeśli przyjedziecie tu kiedyś zobaczyć ten rynek i ten ratusz, wtedy stary zegar pokaże czas również dla Was. Weźmiecie udział w odwiecznym przedstawieniu, które toczy się dalej, przez cały czas. 

I czuję, że w jakiś przedziwny sposób stałam się bohaterką tej książki. Magia. Magia literatury!

Wydawnictwo: Media Rodzina
Wymiary: 215 x 287 mm
Oprawa: twarda
Ilość stron: 80
Rok wydania: 2013
ISBN: 978-83-7278-832-0

6 komentarzy:

  1. Zgadzam się Tobą,że Chmielewska jest jak najbardziej dla dzieci w każdym wieku. To piekne móc śledzić,jak nasze dziecko od dosłowności przechodzi do abstrakcji, jak zaczyna mysleć i zastanawiać się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... i w końcu też móc z nim rozmawiać o jego wrażeniach z lektury, jak ją rozumie, co z nią przeżył. Ja czekam na takie "dorosłe" rozmowy z niecierpliwością:) Wierzę, że właśnie takie książki, jak ta, otworzą moje dzieci na więcej.

      Usuń
  2. Chmielewską 'czytuje' moja półtoraroczna córka- bierze książkę z półki i każe sobie opowiadać o obrazkach, czasem po kilka razy dziennie. "Mam wrażenie, że mówienie o nich nigdy nie stanie się czymś skończonym i dobrym. Mówienie o nich coś im odbiera"- bardzo mi się podoba ta myśl, bo bardzo podobnie to odbieram:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fanów Chmielewskiej przybywa...:) To dobrze!

      Usuń
  3. Zapraszam na mojego bloga przemcioczyta.blogspot.com. Nie jest to zupełnie świeży blog, do tej pory funkcjonował pod nazwą Czytelniczek. Niestety z powodu awarii platformy blogowej Czytelniczek uległ skasowaniu :( Przeniosłam go więc na blogspota. Jest inna nazwa, bo Czytelniczek był już zajęty. Stare, częściowo odzyskane wpisy, będą stopniowo umieszczane. Między nimi będą się pojawiać także nowe książeczki. Pozdrawiam Julia

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię Chmielewską, choć z tegorocznych przez Media Rodzinę wydanych wolę "O tych, co sie rozwijali". Jest tam to, za co ją cenię: lapidarność, błyskotliwość, cudowne "zszycie" słowa i obrazu ;)) Zgadzam się w pełni, że Ona to nasz skarb i warto dawać ją dzieciom i nie przerażać się, że nie jest kolorowa i nie jest prosta

    OdpowiedzUsuń