czwartek, 10 kwietnia 2014

Hervé Tullet „A gdzie tytuł?”


Tullet na literackiej mapie jest krainą osobną. Kilka razy już pisałam o tym, że to, co nie uchodzi w dobrych książkach dziecięcych, czyli brzydota, u Tulleta się siakoś sprawdza. Autor „Naciśnij mnie” ma też swoją wizję tego, czym ma być książka. Łączy tradycję z nowoczesnością, papier z dziecięcym ADHD, z dziecka robi uczonego, a z dorosłego – wariata, z małego czytelnika – znawcę tematu, a z autora – barana. Wiele tu stoi na głowie!

„A gdzie tytuł?” od pierwszych słów wciąga dziecięcego czytelnika w swoistą grę:

- Hej, zobacz! Chyba ktoś teraz na nas patrzy… 
- Chłopaki, ale akcja! Chodźcie zobaczyć! 
- Tu są dzieci… 


Dzieci, które nie miały do czynienia z Tulletem, przeżyją prawdziwe zaskoczenie. Bo jak to tak? Nagle bohaterowie zauważyli mnie? Po drugiej stronie? Ale jak to możliwe? Może niektóre uwierzą, że postaci „mają moc”, aby się porozumieć z czytelnikiem. Może niejeden maluch zastanowi się, dlaczego wcześniej tego nie zrobiły. Może potem pomyśli, jak skontaktować się jednak ze swoim ulubionym bohaterem – ostrzec Pinokia zawczasu albo podpowiedzieć Koziołkowi Matołkowi co z tym Pacanowem.

Tulletem można wprowadzić dziecko w teorię literatury. Oczywiście nie akademickim wykładem. Raczej rozmową o tym, kim jest narrator, autor, bohater, czym jest fikcja, jakimi regułami rządzi się świat przedstawiony, jak powstaje książka (a gdzie tytuł?, a gdzie strona tytułowa?).


Dla mnie interesujący jest temat tego, czym jest dobra bajka. Krótka historyjka, w której autor „mógłby się trochę postarać”, pokazuje świat „ułożony” i „ładny”, typowy dla książek za 5 zeta, w których księżniczka zaczarowuje potwora. Zdecydowanie odstaje od nabazgranych, utworzonych z przypadkowych plam, bohomzowatych bohaterów. To właśnie oni oceniają autorskie dokonania: „Phi! Krótka jakby… Ale ściemka. Chyba poszedł na łatwiznę… Trochę słaba ta bajka”. A zatem czy bajka z bohomazami, plamami, przypadkowymi pacnięciami jest gorsza od bajki starannie wyczyszczonej w programie komputerowym?


Książki Tulleta zapraszają też do odwagi tworzenia, do eksperymentowania z kolorem, papierem, farbą. Nic nie jest brzydkie. Nic nie jest bez ładu. Ze wszystkiego możesz stworzyć arcydzieło. Każda plama może być przydatna, zagrać pierwszoplanową rolę, stać się bohaterem, który przeżyje niezłą przygodę. Nawet najbardziej głupi pomysł jest tak naprawdę świetną ideą. Działaj! Rusz się! Świat czeka.



Możesz kupić tutaj: A gdzie tytuł? 

Wydawnictwo: Babaryba
 Oprawa: twarda
Rok wydania: 2013
Stron: 68
ISBN: 978-83-62965-04-5

1 komentarz: