środa, 21 maja 2014

Jean-Philippe Arrou-Vignod "Jaśki. Repeta"


Marzenia się spełniają! Kiedy 2 listopada 2010 roku pisałam, że mam kłopot z „Jaśkami”, bo kiedy „już skończymy czytanie tej całkiem sporej objętościowo powieści, żałujemy ogromnie, że to już wszystko” i kiedy w ostatnim zdaniu tego posta dodałam, że ja chcę jeszcze i jeszcze – nie sądziłam, że będę mogła spotkać się z Jaśkami po raz kolejny. Wyobraźcie sobie mój dziki zachwyt, gdy Znak zgłosił się z propozycją przeczytania „Jaśki. Repeta”. Prawie całowałam ekran laptopa:)

A zatem Jaśki, kochane Jaśki:) Od tamtej recenzji u mnie pojawiło się jeszcze jedno dziecko – jest więc czwórka. To jeszcze brakuje mi dwóch egzemplarzy, żeby zwariować zupełnie:) U Jaśków stan owych się nie zmienił. Wciąż jest ich sześciu, za to ciutkę podrośli. Ha!, dwóch najstarszych wchodzi w okres dojrzewania, a to – jak wiadomo – głupi wiek. Wariactwo do potęgi!

W „Repecie” narrator, czyli nadal Jan-B (drugi), skupia swoją uwagę na dwójce najstarszych dzieci. Przygląda się swemu starszemu bratu, który zostaje wysłany na przyspieszony kurs języka do miejscowej rodziny w Anglii, skąd wraca mocno odmieniony – „Włosy opadały mu na uszy, a zamiast bermudów z Nowczesnej Rodziny miał na sobie pomarańczowe spodnie z ponaszywanymi wielkimi kwiatami z kolorowego materiału”. Tatuś wpada też na pomysł, by przenieść syna do innej szkoły, w której łacina stoi na wyższym poziomie. Okazuje się, że to szkoła mieszana. Niestety klasa Jana-A wcale nie jest mieszana. Jest tylko jeden chłopak. On sam i reszta dziewczyn.

Także Jan-B przeżywa swoje problemy. Ponieważ bez zgody rodziców wybrał się do kina na nowego Bonda, tata odsyła go do miejscowej skautowej drużyny żeglarskiej, bo „Nic lepiej nie kształtuje charakteru niż przebywanie na pełnym morzu w towarzystwie ludzi morza”. Tam z kolei wśród grupy chłopców jest tylko jedna dziewczyna – Helena. Jan-B, który upatruje w dziewczynach groźnego plemienia, o dziwo, zaprzyjaźnia się właśnie z nią.

Możecie sobie wyobrazić, co tam się dzieje – rumieńce, prywatki, potańcówki, sny na jawie, marzenia o wielkiej przyszłości (Jan-A chce zostać idolem młodzieżowym, a Jan-B tajnym agentem). I niestety młodsze rodzeństwo, które sprowadza bohaterów na ziemię, i oczywiście tatuś, który nic nie rozumie.

Autor mnie nie zawiódł. Bawią czytelnika rodzinne uszczypliwości, rozmówki, scenki. Myślę, że obserwując Jaśków, czytelnik przypomina sobie trochę własne doświadczenia, własne rodzeństwo, własne dzieci. Te wspomnienia z kolei rodzą myśl, że dobrze jest, jak jest – z codziennymi awanturkami, chaosem, próbą ogarniania całości. Jest wesoło, kiedy w domu jest więcej dzieci. Czasem rzeczywiście można zwariować – szczególnie gdy wszyscy szybko i natychmiast czegoś od rodziców potrzebują. Ale czasem są też takie chwile, kiedy można się dzieciom przyglądać jakby z zewnątrz, ich wzajemnym relacjom, ich pomysłom, ich wizjom – i to jest niesamowite!

Czy po „Repecie” czuję niedosyt? Oczywiście! Jaśków nigdy dość.



Możesz kupić tutaj: Jaśki. Repeta 

Wydawnictwo: Znak
Oprawa: twarda
Stron: 196
Rok wydania: 2014
ISBN: 9788324029112

3 komentarze:

  1. Sięgnę po drugą część "Jaśków" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na "Jaśki" zerkam już od jakiegoś czasu i nie mogę się zdecydować - czytać czy nie. Ale po Twojej opinii pełnej entuzjazmu muszę przeczytać :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam pierwszą część, na pewno sięgnę po drugą. Jaśki są super! :)

    OdpowiedzUsuń