poniedziałek, 25 stycznia 2016

Wojciech Widłak „Wesoły Ryjek i zima”


Dobrze czasem zajrzeć do Ryjka. Tym bardziej do zimowego Ryjka zimą. Czas płynie nam leniwie. Nigdzie się nie ruszamy, leżymy na dużym łożu – ja, bliźniaki i Maryśka. I sobie czytamy. To idealna lektura na ten czas i dla dzieci, które jeszcze nie poszły do przedszkola.


Tomik z opowiadaniami zaczyna się swojsko – Ryjek jedzie w góry uczyć się jeździć na nartach. Tyle że nie ma śniegu. Mały bohater słynie z wyciągania wniosków nawet wtedy, kiedy o nie trudno, dlatego jego pierwsza przygoda kończy się filozoficznym podsumowaniem: „można sobie postanowić, że się czegoś nauczy, a potem nauczyć się czegoś zupełnie innego”. Kolejne opowiadania wydają się tak bardzo bliskie naszemu tu i teraz – w końcu zaczyna padać śnieg i trzeba odśnieżać, z czego tata wcale nie jest zadowolony. Jak zima to i choroby, to i siedzenie w domu. To też czas świąteczny – kiedy Ryjek dostaje przedświątecznej gorączki, wybiera się z tatą po choinkę i dowiaduje się ciekawych rzeczy o kolędach. Gdybym miała jakoś podsumować ten zbiór opowiadań, powiedziałabym, że jest bardzo zimowy – tak, wiem, jak to brzmi! Jak masło maślane:) Jednak Widłakowi udało się oddać specyficzny klimat towarzyszący tej porze roku. Czytanie tej skromnej lektury jednocześnie rozgrzewa. Świat Ryjka jest pogodny, dobry i ciepły. Taki zachęcający do zatopienia się w nim, do przytulenia kogoś, kto jest obok.


Świat Ryjka jest też dość zamknięty. Dlatego uważam, że to idealna lektura dla dzieci do trzeciego roku życia. Prosiaczek (Marysia wymyśliła określenie „świniaczek”) ma ukochaną mamę i ukochanego tatę. I jeszcze dziadków. I już! Na razie wydaje się, że oni bohaterowi wystarczą – tłumaczą mu świat, choć nie wyjaśniają wszystkiego, ostateczne wnioski należą do Ryjka. Stają się partnerami w zabawie, chwalą go, dają odczuć, że jest ich całym światem. To chyba esencja tego, czego potrzebuje dziecko na tym etapie rozwoju. Myślę, że mali czytelnicy mogą identyfikować się z Ryjkiem, a co za tym idzie – uznać Ryjka za swojego ulubionego bohatera. Jeśli tak się stanie, warto dodać, że omawiana tu książka jest już czwartą w serii. Do tej pory mogliśmy przeczytać: „Wesoły Ryjek”, „Wesoły Ryjek powraca” oraz „Wesoły Ryjek i wynalazki”.


Aa! Na ostatnich stronach znajdziemy przepis na pierniczki, a także zdjęcia szmacianego Ryjka. Ciekawe, czy gdzieś da się kupić taką przytulankę. Aby być na bieżąco – możecie się z Ryjkiem polubić na fejsbuku.

PS
Ha! Zdążyłam z recenzją Ryjka nim nadeszła wiosna:)



Ilustracje: Agnieszka Żelewska
Oprawa: Twarda
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Media Rodzina
ISBN: 978-83-8008-130-7

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz